Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
Facebook Twitter YouTube Twitter
Facebook Twitter YouTube Twitter
Marcin Malik
Bunkier

Witam na stronie Kompas. Mam na imię Marcin i to jest moja opowieść. Podróżuję gdyż sprawia mi to przyjemność a przy okazji jest to wspaniały sposób na ciągłą samoedukację, która wzbogaca światopogląd i otwiera oczy na rzeczy dotąd niezauważalne, zarówno w odległych krajach jak i mi najbliższych. Poznawajmy inne kultury lecz szanujmy i brońmy swojej.

Czytaj więcej O AUTORZE

Kanał YouTube

Polecam mój pełen przygód kanał YouTube

Przekaż darowiznę

Jeśli lubisz stronę Kompas i chciałbyś wesprzeć ten projekt, przekaż darowiznę naciskając na poniższy guzik.

 

Wyszukiwanie
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
Wycieczki do Azji

Szpieg – book

TECHNOLOGICZNE WIĘZIENIE ZE SZKLANYMI ŚCIANAMI

Moje konto było wielokrotnie blokowane za publikowanie prawdy i konserwatywnych poglądów.

Facebook jest lewicową fortecą, która prawdę definiuje jako „mowę nienawiści”, a zdrowy rozsądek jako „dyskryminację”. Zdarzyło się nawet, że Facebook usunął wpis papieża emeryta Benedykta XVI, ponieważ był zbyt konserwatywny - czyli nie spełniał „standardów społecznościowych” Facebooka.

Ponadto Facebook regularnie usuwa „polubienia” z prawicowych stron internetowych i obniża je w wynikach wyszukiwania. Facebook teoretycznie „pozwala” na promowanie artykułów krytykujących propagandę homoseksualną i politykę antyimigrancką, ale jednocześnie ich nie promuje, gdyż liczba odwiedzin na takich wpisach jest zamrażana.

Najlepiej znane agencje wywiadowcze na świecie to: CIA, FBI, MI5, MOSSAD, KGB ..... oraz Google i Facebook. Zakładając konto na Facebooku sam zakładasz sobie kartotekę na policji!

Dobrze się zastanów zanim podasz informacje o sobie na tym ważnym skrzydle CIA. Żyjemy w czasach, gdy nie trzeba brutalnie przesłuchiwać „wrogów rewolucji”, skoro istnieje urządzenie, dzięki któremu ludzie chętnie mówią co zrobili, oraz nawet co zrobią. Facebook wie z kim jesteś połączony, a jeśli jesteś naprawdę naiwny to zna też twoją rodzinę i numer rejestracyjny twojego samochodu. Dla tajnych służb Facebook jest spełnieniem marzeń.

Facebook to kopalnia, która wydobywa informacje o tobie zamiast węgla, i zarabia na twojej prywatności. Naprawdę nie ma już prywatności, a technologia staje się coraz bardziej niebezpieczna. Jak potwierdza milczenie w tej sprawie założyciela Facebooka, myślę że nawet jeśli usuniesz swoje konto FB, informacje o tobie pozostaną z nimi na zawsze.

Tym, którzy wątpią w „wolność słowa”, radzę nauczyć się, jak fałszować swój adres IP. Pierwszą zasadą jest to, że adres IP nie podróżuje z użytkownikiem, choć istnieją też inne sposoby. Jeśli ktoś jest „nietolerancyjnym rasistą” i chce napisać na FB, że: Anglicy są biali i tylko biali, że nie chce przekształcić Big Bena na minaret, lub że odbyt został zaprojektowany tylko do celów toaletowych, to lepiej zamieszczać takie komentarze poza swoim adresem, gdyż inaczej, jak czytałem: „dzielni mężczyźni w mundurach policyjnych nie mają problemu ze znalezieniem delikwenta, który promuje ekstremistyczny materiał”. Nawiasem mówiąc, nie jest to komunizm, ale „postępowa demokracja”.

Ponadto Facebook ma uzależniać. Szablon szybko przykuwa uwagę, pozwala ludziom narzekać na sprawy społeczne i polityczne, a ci którzy czują się samotni, mają własne społeczności na FB, co sprawia że nie czują się już tak samotni. Użytkownicy są nagradzani i karani, dlatego starają się zaprezentować jak najlepiej w oczach swoich społeczności. Nieświadomie otwierają drzwi policji, tajnym służbom i zagranicznym konsulatom wydającym wizy. FB i inne portale społecznościowe promują fałszywy, ulepszony obraz własnej rzeczywistości, za który użytkownicy chcą być podziwiani i nagradzani.

Marzenia kontra Rzeczywistość- na platformach społecznościowych.

Nie próbuj promować ulepszonego wizerunku samego siebie w Internecie, ponieważ gonisz nierealny sen, który może stać się strasznym ciosem psychicznym podczas pierwszego brutalnego kontaktu z rzeczywistością.

Zamiast tego radzę ci nuczyć się pracy manualnej, która rozwija myślenie i niezależność - (stolarstwo, budownictwo, hydraulika, zielarstwo), abyśmy nie mieli pokolenia idiotów, których cały świat kończy się na głupimi selfie i polubieniami na Facebooku.

Twitter to kolejna marksistowska platforma prowadzona przez marksistowskie śmieci; i dlatego moje konto na Twitterze zostało już zawieszone. Zasadniczo na Twitterze, kościół i biali ludzie mogą być obrażani do woli, ale z drugiej strony krytyka ruchów homoseksualnych i antyliberalne, nieglobalistyczne poglądy prowadzą do zawieszenia konta. Zauważyłem również, że zwłaszcza cytaty z Biblii na Twitterze są jak sól w oku.

Jeśli chodzi o kobiety, radzę im nauczyć się piec ciasta dla swoich mężów, zamiast napinać dupy na Instagramie. Media społecznościowe są również przeznaczone do odseparowania ludzi od prawdziwego społeczeństwa, ponieważ osoby, których uwagę stale przykuwają tablety, smartfony i komputery, nie mają czasu na interakcję z prawdziwymi ludźmi.

"Ludzie pokochają otaczającą ich przemoc, zaczną wielbić technologie, które pozbawią ich wolności myślenia.”

— Aldous Huxley

Wyrzuć smartfona, i używaj tanich tandetnych telefonów bez dostepu do internetu, a razem z nimi używaj tymczasowych kart SIM. Po tygodniu lub dwóch spal je i kontaktuj się przez następną jednorazową tandetę. Będziesz bezpieczniejszy i zachowasz większą prywatność od ciągle podążających za Tobą uczu Wielkiego Brata. Gdyby kilka milionów osób tak zrobiło, smartfony byłyby darmowe, pod warunkiem długich kontraktów i podłączenia pod internet. Przestań marnować życie na naciskaniu guzików na smartfonie, których nawet do końca nie rozumiesz, i które zawładnęły już twoją wolnością. Zamiast tego porozmawiaj z żywym człowiekiem, mniej kontakt z przyrodą, a telefon może być tak prymitywny jak to tylko możliwe.


Uzależnienie od telefonu to wg mnie groźna choroba cywilizacyjna

„Wolność słowa” w mediach społecznościowych nie jest wolna, prywatność jest jak złoty pył, i oficjalnie nie jest to ani komunizm, ani cenzura, ale „postępowa demokracja" polegająca na inwiligacji totalnej - poprzez kreowanie przyjemnego i zaawansowanego technicznie obozu koncentracyjnego ze szklanymi ścianami!

"Nie wierz w nic co słyszysz, i tylko w połowę tego co widzisz."

- Edgar Allan Poe

Miejsce na reklamę

Parę słów od autora

Podróżując od chrześcijańskich pozostałości Konstantynopola i piasków antycznej Persji, poprzez Himalaje, Wielki Mur Chiński oraz gęste dżungle Borneo zdałem sobie sprawę, że świat powinien mieć swój ustalony porządek. Dlatego pomimo moich pięknych przygód i doświadczeń zawsze pamiętałem do której kultury ja sam należę i doceniałem także piękno oraz wartości naszej pięknej - Białej Chrześcijańskiej cywilizacji.

Wymiana walut
Prognoza pogody
Relacje z wypraw

Wyprawa do Kambodży 2012

Napisał: Marcin Malik

Kambodża 2012 – relacja z wyprawy

Przebieg wyprawy: Poipet, Siem Reap, Angor Wat oraz Banteay Sray i Kbal Spean, Battambang, bambusowy pociąg, Phnom Sampeau, Phnom Banan, Phnom Penh, Sihanouk Ville, Koh Rong, Kampot oraz kambodżańska wieś dookoła, Kep, Wyspa Królików, Kampong Trach, Phnom Penh, Kratie, Kampi i delfiny Irrawaddy, Phnom Penh, Bavet.

Wstęp

Ostatni raz byłem w Kambodży w 2004 roku i niestety zbyt krótko, dlatego zawsze chciałem tam wrócić aby poznać ten kraj lepiej i zobaczyć co się zmieniło. Tym razem miałem na Kambodżę 3,5 tygodnia co umożliwiło mi zobaczenie wiele ciekawych miejsc tego pięknego, przyjemnego dla turystów kraju. Wyjeżdżając zdałem sobie sprawę, że zostałbym jeszcze lub chętnie pojechał jeszcze raz. Kambodża jest zawsze bardzo dobrym krajem do podróży.

Szczególna rzecz dla Kambodży

Przekonałem się już wiele razy, że Kambodża oraz jej ludzie sprawiają wrażenie jakby kraj ten istniał tylko z powodu świątyń Angkor Wat. Jest to widoczne nie tylko na fladze narodowej, na której Angkor Wat także widnieje, lecz także w sztuce, pamiątkach dla turystów oraz architekturze. Widziałem sklepy oraz firmy ubezpieczeniowe o nazwach Angkor i Bayon. Narodowe piwo Kambodży to także Angkor.

Poipet

Do Kambodży dostałem się drogą lądową z Tajlandii. Wizę miałem już wcześniej dlatego dostałem tylko stempel i byłem w Kambodży. Ci, którzy wyrabiali wizę na granicy muszą się niestety liczyć z daniem łapówek, czyli tak zwaną „opłatą administracyjną”. Miasteczko Poipet, który rymuje się z „toilet” nie jest jednak tylko granicą i ma swoje ciemne strony. Jest to wylęgarnia prostytucji oraz aids, przez którą Tajlandia jest zaopatrywana w więcej prostytutek. Samą granicę ozdabia brama wzorowana na świątyni Bayon z kompleksu Angkor Wat i myślę, że to by w zupełności wystarczyło, jednak obok jest ogromny, paskudny hotel oraz kilka burdeli („salonów masażu”). Całe miasteczko jest bardzo biedne. Jest tu wiele sklepów pod blaszanymi płytami oraz obdarte, bose dzieci proszące o drobne. Z opóźnieniem dostałem się na dworzec, a potem opuściłem tą nieciekawą część Kambodży i odjechałem do Siem Reap.

Gdy tylko przekroczyłęm granicę i powiedziałem mejscowemu chłopakowi, że byłem już w Kambodży w 2004, on pochwalił mi się że teraz już mają drogi. Mówił z dumą, że teraz już nie ma dziur o głębokości pół metra i że droga jest prosta.

Transport z Poipet do Siem Reap

Moja pierwsza część opóźniła się jak mogłem się spodziewać. Na odjazd autobusu czekałem aż 2,5h gdyż kierowca czekał na zapełnienie wszystkich siedzeń. Zjadłem w międzyczasie miskę ryżu oraz widziałem biedne bose dzieci proszące o drobne. Następnie poprzez pola ryżowe, po równej już drodze, po około 3h dotarłem do Siem Reap.

Siem Reap

Gdy dojechałem było już późno, lecz szybko zrozumiałem że przez 8 lat powstało tu właściwie nowe miasto. W roku 2004 Siem Reap wyglądało jak płaska ubita ziemia z blaszanymi barakami. Dziś jest tu dużo sklepów, tanich i droższych hoteli ładnie położonych nad rzeką, restauracje, salony masaży oraz gelerii kambodżańskiej sztuki. Myślę, że w Siem Reap właśnie jest najwięcej sztuki, czyli głównie obrazów i rzeźb nawiązujących do świątyń Angkor Wat. Półgodzinne masaże stóp kosztują tylko $2 a godzinne masaże tylko $5-$6. Za jedzenie płaciłem średnio około $2 i zawsze było ono bardzo dobre.  Siem Reap będące bazą wypadową do Angkor Wat jest miasteczkiem typowo turystycznym, w które zainwestowano bardzo dużo pieniędzy. Gdy byłem tu osiem lat temu mieszkałem w starym Siem Reap, które dziś jest częścią nieturystyczną oraz miejscem napraw motorowerów. Poza tym osiem lat temu płaciłęm $5 za pokój a teraz tylko $3. Mieszkałem w Garden Village, czyli jednym z wielu tanich i przyjemnych hoteli. Miałem pokój zbudowany w całości z bambusa, z materacem i siatką przeciwko komarom. Wieczorem zawsze przechadzałem się nad rzeką lub siedziałem w knajpie z innymi obcokrajowcami, gdzie nie brakowało nam zabawy. Gdy piliśmy nie wadząc nikomu miejscowe dziwki paradowały przed nami jak na wybiegu, pokazywały piersi i mówiły $50 ale dla ciebie $30. Niestety nie znalazły żadnego chętnego do zarażenia się aids. Tak czy inaczej było zabawnie. Graliśmy w bilarda, byliśmy na obiedzie i oczywiście rozmawialiśmy o Angkor Wat. Jak wcześniej wspomniałem Siem Reap jest bazą wypadową do Angor Wat, dlatego sam organizowałem sobie wycieczki. Bardzo miło wspominam to miejsce.

Krótka historia Angor Wat

Świątynie Angkor są pozostałością zaginionego miasta pochodzącego z X-XII wieku i będącego pamiątką po stolicy Imperium Khmerów. Jest to kompleks budowli, świątyń, rzeźb, terenów leśnych i zbiorników wodnych, które nie mają sobie równych. Do połowy XIX wieku to zaginione miasto nie było znane światu. Przez wieki było uznawane jedynie za mit będący nieosiągalnym reliktem przeszłości, leżącym głęboko w dżungli. Tym bardziej, gdy miejsce to zostało odkryte, zdziwienie nie miało końca. Przez setki lat archeologowie oczyszczali świątynie z dżungli nadając mu dzisiejszy wizerunek i nadal miejsce to jest udoskonalane. Stolica Khmerów była też obiektem zniszczenia reżimu Czerwonych Khmerów, którzy bardzo prymitywnymi środkami wybuchowymi starali się ja zniszczyć, lecz na szczęście im się nie udało. W tragicznym dla Kambodży czasie, naukowcy zostali deportowani z kraju i prace zostały wstrzymane. Pomimo lepszych i gorszych czasów cały obiekt jest fenomenem architektury religijnej i kulturowej, i uważam że każdy kto podróżuje po tej części Azji koniecznie powinien tu przyjechać. Świątynie Angkor Wat są wyjątkowe, choć ogromny szacunek mam także do Bagan w Birmie.

Wstęp do mojej podróży po Angkor Wat oraz informacje praktyczne

Tym razem celem mojej podróży było dobre zwiedzenie najlepszych świątyń wspaniałego cudu świata oraz dziedzictwa kultury światowej, czyli ruin antycznych świątyń Angkor Wat. Na cały kompleks poświęciłem 2 dni, a oprócz tego zrobiłem też sobie wycieczkę do bardziej odległych miejsc. Swoje zwiedzanie potraktowałem bardzo poważnie i jeździłem według mapy. Pierwszego dnia udałem się rykszą na cały dzień z grupą trojga Amerykanów, co wyszło bardzo tanio gdyż za cały dzień każdy zapłacił tylko $4. Następnego dnia wybrałem się na wycieczkę rowerową  i cały dzień zapłaciłem za rower tylko $1, także było pięknie i tanio. Wejście na teren Angkor Wat kosztuje $20 za 1 dzień, $40 za 3 dni oraz $60 za 1 tydzień. Ja wydałem $40 i pierwszego dnia podróżowałem zieloną trasą, drugiego dnia czerwoną trasą, a trzeciego dnia wybrałem się do świątyń i wodospadu 47km za Siem Reap. Za każdym razem było oczywiście cudownie.

Choć widziałem około stu lub więcej obektów, w moim sprawozdaniu ze świątyń Angkor ograniczę się tylko do opisu najważniejszych świątyń oraz ogólnego opisu całości. Chciałbym opowiedzieć o najważniejszych obiektach lecz z drugiej strony chcę uniknąć dawania wykładu z historii sztuki. Zanim przejdę do opisu konkretnych świątyń chciałbym powiedzieć, że świątynie Angkor to nie tylko antyczne ruiny. Na terenie tym toczy się życie. Jest tu parę małych wiosek, knajpy zbudowane z bambusa gdzie można zjeść ryż z grillowanym kurczakiem i popić kokosem. W świątyniach Angkor są też wystawy obrazów oraz sprzedawcy pamiątek, którzy wciskają drobiazgi za marne parę dolarów. Ja na przykład kupiłem obcinacz do paznokci w kształci świątyni Bayon oraz koszulkę Angkor Wat za $2. Wybór jest jednak ogromny i podczas zwiedzania świątyń dużo czasu zajmie nam podziwanie lokalnej sztuki oraz interakcja z ludźmi.

Najważniejsze świątynie z kompleksu Angkor Wat

Ankgor Wat

Zazwyczaj pierwszym obiektem zwiedzania jest duma narodowa Kambodży, czyli Angkor Wat. Świątynia ta jest największą budowlą religijną na świecie i uderza nie tylko swoją wielkością lecz także niezwykle masywną budową i kształtem. Na budowlę tą składa się piramida z pięcioma wieżami, z czego najwyższa ma aż 65 metrów. Angkor Wat otoczony jest fosą oraz murami i korytarzami o długości 1300 na 1500m, a sama świątynia ma powierzchnię 1km². Wiele ścian jest zdobionych płaskorzeźbami przedstawiającymi sceny z mitologii hinduskiej oraz scenami ze zwycięskich wojen króla Suryavarmana II. Ten właśnie władca panujący nad Imperium Khmerskim zbudował Angkor Wat i poświęcił ją hinduskiemu bogu Vishnu. Angkor Wat ma oczywiście swoją religijną symbolikę, i tak na przykład cała budowla symbolizuje kosmos, najwyższa wieża symbolizuje szczyt góry a mniejsze wieże to kontynenty. Gdy budowano Angkor Wat w X wieku, było to ogromne przedsięwzięcie, które ciężko jest dziś sobie wyobraźić. Nie było ciężarówek ani koparek, dlatego wszystkie skały musiały być ciosane ręcznie i przywiezione na tratwach. Dziś cała Kambodża żyje tą świątynią i jest to największy dowód dumy oraz tożsamości narodowej Kambodży. W 2004 roku przyjechałem tu przed wschodem słońca a opuściłem Angkor Wat po zachodzie słońca, co także dawało widowiskowy efekt. Zobaczyłem wówczas wielką świątynię z pięcioma masywnymi, wysokimi wieżami, przed nią jezioro oraz palmy. Następnie wszedłem na teren świątyni i wspiąłem się na wysokie lecz niestety bardzo krótkie schody. Było to dość niebezpieczne gdyż nie było żadnego zabezpieczenia a spaść było bardzo łatwo. Widok z góry był piękny gdyż dawał mi pełniejszy obraz całego obiektu oraz pozwolił mi na zobaczenie komnat, filarów, schodów i wielu innych przejść w górnych częściach świątyni. Na pozór tylko Angkor Wat wymaga godziny zwiedzania, lecz jeśli ktoś chce dokładnie zobaczyć wszystkie bogate detale oraz korytarze i poczuć atmosferę Angkor, myślę że może to być kilka godzin.

Angkor Thom oraz obiekty na jego terenie

Angkor Thom

Następnym obiektem był Angkor Thom czyli późniejsza stolica Imperium Khmerów zbudowana przez króla Jayavarmana VII w XII wieku. Świątynia ta ma pięć zdobionych bram, a całe miasto ma powierzchnię 10km². Do czasów dzisiejszych najefektowniej wygląda brama południowa, z czterema kamiennymi twarzami na jej szczycie. To antyczne miasto powstało na planie idealnego kwadratu, niedaleko jeziora Tonle Sap i jest otoczone fosą. Przed Angkor Thom znajduje się most po którego obu stronach osadzone są kamienne posągi żółnierzy ciągnących „naga” czyli mitycznego węża o siedmu głowach. Most na którym znajduje się ta budowla oraz brama do Angor Thom symbolizują odwieczne pragnienie ludzi dotarcia do krainy Bogów. Miasto Angkor Thom powstało w stylu Bayon, które uważane jest za “wierzchołek góry lodowej” khmerskiej architektury. Polecam aby zatrzymać się zaraz za bramą, po to aby przyjrzeć się kamiennej twarzy z drugiej strony, oraz zobaczyć korzenie drzew wplatających się w budowlę. Następnie na szczycie muru rozciąga się widok na most oraz rzekę. Jeśli ktoś chciałby wjechać do Angkor Thom w wielkim stylu, to może to zrobić na słoniu. Na terenie antycznego miasta znajduje się wiele ciekawych świątyń oraz tanich barów z jedzeniem pod palmami i dzieci sprzedających pamiątki. Jest to bardzo przyjemny zakątek świątyń.

Bayon

Pierwszym obiektem na terenie Angkor Thom jest najważniejsza i najpiękniejsza świątynia po Angkor Wat, czyli Bayon, do której także można wejść przez którąś z czterech bram. Na mnie osobiście bardzo duże wrażenie zrobiła właśnie ta świątynia. Szczególnie gdy podszedłem do jednej z ogromnych kamiennych twarzy i gdy mogłem ich dotknąć. Stoją one tutaj od ponad 800 lat i stosunkowo nie dawno zostały odkryte. Bayon także został zbudowany przez króla Jayavarmana VII w XII wieku, i choć świątynia ta jest bez porównania mniejsza od Angkor Wat, Bayon nie ustępuje tu swoim wyrazem. Bayon posiada 54 wieże zdobione przez 216 ogromnych, kamiennych twarzy, które są podobno podobiznami samego króla. Mimo, że budowla jest piękna myślę że był to jeden z antycznych sposobów na kontrolowanie swojego narodu. W świątyni Bayon poddani na pewno czuli się obserwowani gdyż twarze króla patrzą z każdego kąta świątyni. Ponadto twarze nie są ani smutne ani wesołe. One się delikatnie uśmiechają, jakby chciały pokazać swoją ironię, dumę oraz nastawienie nietykalności. Przyjamniej taka jest moja wersja rozumienia Bayon.

Prasat Baphuon

Obok Bayon, w okolicach pomnika dużego Buddy znajduje się świątynia Baphuon, która została oddana do zwiedzania dopiero w 2008 roku. Reżim Czerwonych Khmerów kazał ją rozebrać kamień po kamieniu i stąd jej opóźnienie. Świątynia ma formę piramidy i posiada wiele korytarzy oraz filarów. Baphuon ma też kilka rzeźb, dostać się do niej można także poprzez most, a widok z góry oferuje ładne widoki. Biorąc pod uwagę ciężką układankę która miała miejsce około 1000 la temu, a następnie ponowne jej ułożenie kamień po kamieniu pod koniec XX wieku, jestem pełen podziwu. Archeologowie przypuszczają, że Baphuon było wzorem do Angkor Wat. Świątynia ta została zbudowana około 1050 roku przez dwóch króli: Suryavarmana I oraz Udayadityavarmana II.

Taras Słoni

Obok znajduje się Taras Słoni, który pomimo, że jest tylko płaską powierzchnią ułożoną z duzych głazów, także  robi ogromne wrażenie i miała duże znaczenie za czasów królestwa Angkor. Taras Słoni jest ozdobiony głowami słoni oraz płaskorzeźbami tańczących ludzi i paradujących słoni. To właśnie tutaj odbywały się wszelkie przedstawienia, święta, oraz tutaj król przyjmował ludzi i oglądał przedstawienia. Było to centrum rozrywki, kultury i polityki.

Obiekty poza Angkor Thom

Ta Prohm

Jako pierwszy opiszę obiekt, który podobał mi się najbardziej. Mój rykszarz zawiózł mnie do świątyni Ta Prohm, która choć bardzo zniszczona, była bardzo ciekawa i jedyna w swoim rodzaju. Świątynia ta jest w piękny sposób zniszczona przez potężne korzenie wrastającę w jej mury. Wyglądało to bardzo atrakcyjnie oraz w taki sposób jakby wielkie korzenie były częścią budowli. Gdy w 1860 roku pierwsi Europejczycy zaczęli oczyszczać Khmerskie Imperium z dżungli, Ta Prohm nie została oczyszczona i dlatego jest ona w takim stanie w jakim została odkryta. Niektóre konary są ogromne, niektóre małe, wyglądające jak „naczynia krwionośne wielkiego architektonicznego organizmu”o nazwie Ta Prohm. Do dzisiaj zachowało się wiele płaskorzeźb i zobaczenie tego obiektu jest moim zdaniem obowiązkowe, lecz spacer po nim utrudniają ogromne głazy porozrzucane dookoła. Wiele korytarzy jest zasypanych przez ogromne, kwadratowe skały, lecz magia Ta Prohm oraz jej dowód na potęgę dżungli daje niezapomniane wrażenia. Ta Prohm jest świątynią buddyjską zbudowaną w XII wieku przez króla Jayavarmana VII.

Phnom Bakheng

Phnom Bakheng to jedna z najstarszych świątyń zbudowana około IX wieku przez króla Yasovarmana I. Ta wielka budowla ma aż pięć kondygnacji, jest ozdobiona przez kamienne lwy oraz 44 wieże. Phnom Bakheng służy turystom do obserwacji zachodów słońca nad Angkor Wat.

Preah Khan

Preah Khan jest jednym z największych komplesów świątynnych Angkor, bogatym w wiele pięknych rzeźb, figur i korytarzy. Preah Khan, podobnie jak Ta Prohm łączy też w sobie drzewa oraz jego długie korzenie, które są dziś częścią świątyń. Do kompleksu tego prowadzi droga przez dżunglę oraz most, na którego końcu znajduje się monumentalna brama z trzema wieżami oraz rzeźbami. Jest to także dobre miejsce na obejrzenie miejscowej sztuki. W środku znajduje się wiele korytarzy oraz obiektów i płaskorzeźb o wielu rozmiarach. Cały obiekt jest otoczony murem o długości około 800 metrów, a na jego końcu znajduje się kolejna brama oraz antyczne węże o siedmiu głowach. Czynnikiem składającym się na charakter Preak Khan jest sama dżungla, wystawy obrazów oraz poprzewracane skały i połamane rzeźby owinięte przez korzenie drzew. Ta bardzo nastrojowa świątynia została zbudowana około XII wieku przez króla Jayavarmana VII.

 Preah Neak Pean

Preah Neak Pean to mała świątynia, lub raczej mała wieża zbudowana na podwyższeniu po środku kwadratowego basenu otoczonego murem. Oprócz tego dookoła są też cztery inne, znacznie mniejsze baseny oraz kilka rzeźb zwierząt. Czasami jest tu woda a czasami nie, co zależy pewnie od pory roku. Drogę do Neak Pean stanowi drewniany most zbudowany pod podmokłym terenem i otoczony drzewami. Przed świątynią jest stragan z pamiątkami i owocami oraz toaleta. Preah Nea Pean zostało zbudowane w XII wieku przez króla Jayavarmana VII.

Ta Keo i Pre Rup

Są to bardzo masywne świątynie piramidy, mające kilka pięter oraz wieże pełniące funkcje sanktuariów. W obydwu świątyniach jest po pięć wież. Każda ze świątyń jest otoczona murem oraz posiada atrakcyjne płaskorzeźby, a na szczyt można się dostać po masywnych, kamiennych schodach. Pre rup zostało zbudowane przez Rajendravarmana V około 961-962 roku a Ta Keo przez jego ojca Javarmana V około 1000 lat temu. Obydwa obiekty zostały zadedykowane Shivie.

Porównanie Angkor – rok 2004 i 2012

Świątynie Angkor są chlubą narodową oraz podstawą tożsamości narodowej Kambodży, których wielkość jest doceniana przez cały świat. Z tego powodu na ich terenie odbywa się szereg prac konserwacyjnych, które poprawiają ich stan. Np. w 2004 roku gdy wspinałem się główną świątynię Angkor Wat myślałem, że spadnę i skręcę sobie kark. Tak samo było ze wszystmi innymi świątyniami zbudowanymi w formie piramid. Teraz są już drewniane schody co znacznie poprawiło bezpieczeństwo. W świątyni Ta Prohm zmodernizowano jedną bramę co widać na zdjęciach sprzed kilku lat i teraz. Różnica jest ogromna. Archeologowie złożyli też świątynię Baphuon w 2008 roku, co sprawiło że zobaczyłem coś nowego. Na tarasie słoni wewnątrz miasta Angkor Thom zbudowano też nowego lwa a przed bramą do Angkor Thom żołnieże trzymający siedmiogłowego węża są bardziej kompletni. W 2004 roku wielu nie miało głów a dziś, w 2012 roku zostały one dorobione. Jeśli chodzi o ostatnie dwie rzeczy to jest to oczywiście dobre choć z drugiej strony odbiera realizmowi Angkor, tym bardziej, że nowo dobudowane rzeźby mają inny kolor niż stare. Sama brama do miasta Angkor Thom jest podpierana przez żelazne bale. Dodam też, że obszar świątyń Angkor Wat nie są jedynymi w Kambodży, które warto jest zobaczyć.

Inne polecane przez autora ruiny

Podczas swojej podróżniczej kariery widziałem wiele antycznych ruin i za każdym razem porównywałem ich wspaniałość ze świątyniami Angkor. Myślę że najuczciwiej będzie jeśli opiszę tylko te, które sam widziałem. Polecam Wat Pho w Champasak w Laosie, które są częścią antycznego Imperium Khmerów. W Birmie polecam absolutny hit, czyli antyczne świątynie w Bagan. W Tajlandii jest AyutthayaSi Satchanalai oraz Sukhotai. Na Sri Lance jest Anuradhapura oraz Polonnaruwa, a w Chinach Wielki Mur oraz największy Budda na świecie w Leshan. Myślę, że tych kilka antycznych kompleksów świątynnych oraz Angkor Wat oczywiście daje dobry obraz tego jak kształtowała się kultura i architektura Azji na przestrzeni tysiąca lat.

Wycieczka poza Siem Reap i Angor

Wybrałem się na całodniową wycieczkę w dwa miejsca. Pierwszym obiektem była perła sztuki Angkor o nazwie Banteay Srei, znajdująca się około 32km od Siem Reap. Znajdują się tu ruiny światyni z pięknymi rzeźbami. Świątynia ta została budowana w 967 roku i została zadedykowana Shivie. Obiekt ten ma ciemno różowy kolor, jest otoczony małą fosą i pomimo niewielkich rozmiarów należy przeznaczyć na niego sporo czasu. Rzeźby tutaj są bardzo misternie wykonane i należy zwracać uwagę na bogate detale.

Następnie pojechałem do Kbal Spean, czyli miejsca gdzie po około 1,5km spacerze pod łagodną górę dotarłem do ładnego wodospadu. Kąpałem się tutaj pod strumieniem wody i spacerowałem pomiędzy drzewami. Był to bardzo przyjemny, cichy zakątek, oddalony od Siem Reap o około 47km.

Moja wycieczka trwała cały dzień z powodu odległości, lecz miejsca które zobaczyłem były tego warte. Do towarzystwa miałem dziewczynę z Holandii, ale szybko się rozstaliśmy bo nie mogliśmy się znieść.

Transport z Siem Reap do Battambang

Podróż była łatwa i przyjemna. Zapłaciłem $5 a jechałem 4h.

Battambang

Battambang to małe, przyjemne miasteczko, choć na pewno nie jest ono centru turystycznym Kambodży, jak na przykład Siem Reap. Głównymi atutami jest kolonialna architektura oraz francuskie sklepy nad rzeką, kilka efektownych świątyń z mieszkającymi w nich mnichami oraz przyjemne knajpy. Battambang jest też bardziej realistyczne niż Siem Reap a jednym z moich ulubionych miejsc był Psar Nat, czyli brudny bazar warzywno rybny gdzie można było kupić także żaby przeznaczone do jedzenia. Jest to także jedno z głównych miejsc spotkań, a wieczorem można było zawsze zjeść szaszłyki z kurczaka. Polecam także bardzo popularne salony masaży gdzie masują niewidomi za $6/h. Battambang przemierzałem na rowerze. Byłem między innymi w parku nad rzeką gdzie grałem w piłkę oraz poszedłem do świątyń, z których parę miało motywy z Angkor Wat oraz Bayon. Świątyniami, które należy na pewno zobaczyć są Wat PhiphetharamWat Damrey SarWat Kandal. Oprócz typowych obiektów świątynnych są tu także figury słoni oraz innych zwierząt. Polecam także pokolonialny budynek z początków XX wieku będący teraz Rezydencją Burmistrza. Byłem także w Muzeum Battambang, które posiada liczne zbiory ze świątyń Angkor oraz niedaleko położonej świątyni Phnom Banan. Zauważyłem, że wiele świątyń w Kambodży jest połączeniem świątyń tajskich z elementami w stylu Angkor.

Mieszkałem w najtańszym lecz przyzwoitym hotelu za jedyne $3 za noc.

Poza tym Battambang jest bardzo przyjemnym miasteczkiem na kilka dni, także z powodu ciekawych wycieczek poza miasto. Jeszcze raz polecam „Masaże widzącymi rękami”, choć czasem niewidomi mają zbyt dużo siły w rękach.

Bambusowy pociąg

Wypożyczyłem rower i pojechałem kilka kilometrów za Battambang. Niestety krążyłem trochę wśród małych wiosek i palm bananowych gdyż ciężko było znaleźć początek trasy. Gdy dotarłem na miejsce najpierw zjadłem coś pysznego w stylu kambodżańskim. Podano mi oczywiście ryż, a do tego kurczaka z bambusem na ostro. Potem wsiadłem na bambusowy pociąg i pojechałem na nim do starej cegielni, gdzie dzieci sprzedawały kokosy i napoje. Bambusowy pociąg jest lekką konstrukcją na żelaznych kołach i żelaznej platformie, która jeździ po jednych, dziurawych francuskich torach. Jest to oczywiście frajda, dlatego że siedząc na bambusowej platformie pędziłem przez świat szybko, od czasu do czasu wyskakując w powietrze. Raz na jakiś czas przejeżdżała platforma ze strony przeciwnej, dlatego musieliśmy hamować i zdejmować koła z torów, a następnie musieliśmy wkładać całą platformę spowrotem na tory. Polecam też zwiedzanie cegielni na końcu trasy oraz interakcję z ludźmi.

Phnom Sampeau

Phmon Sampeau jest ciekawą wycieczką 12km poza Battambang, gdzie dostałem się na rowerze. Phnom Sampeau jest kompleksem świątyń oraz jaskiń, które można zwiedzać w towarzystwie mieszkających tam małp, w przerwie oczywiście przysiadając na kokosa. W drodze na szczyt natrafiłem też na nadrzewnego węża zielonego, który przepełzał po schodach. Był jadowity lecz wziąłem go na patyk oraz przeniosłem w bezpieczne miejsce z dala od ludzi. Na terenie tym znajduje się wiele pomników Buddy oraz jaskiń, które są przekształcone w świątynie. Najbardziej znaną jest Jaskinia Zabitych w której znajdują się czaszki i kości tych, którzy zostali zamordowani przez reżim Czerwonych Khmerów, a potem wrzuceni na dno jaskini. Przy wyjściu obserwowałem też nietoperze wylatujące o zmroku z jaskini, a jest ich tam podobno wiele tysięcy. Cała ogromna skała z pomnikami Buddy w różnych pozycjach, z jaskiniami pełnym stalaktytów i ludzkich kości, oraz nietoperzami na pożegnanie były imponujące. Następnie wróciłem na rowerze do Battambang. Dodam też, że ze szczytu widoczna jest Góra Krokodyli (Phnom Krapeu), która jeszcze niedawno była siedzibą Czerwonych Khmerów.

Phnom Banan

Następnego dnia wybrałem się na tylnym siedzeniu motoroweru do kompleksu XI wiecznych świątyń o nazwie Phnom Banan. Do świątyń prowadzi 258 kamiennych schodów a na samym szczycie znajduje się pięć wież, podobno będących natchnieniem dla Angkor Wat. Ja wierzę, że jest to prawda gdyż świątynie w Phnom Banan powstały wcześniej i rzeczywiście są podobne do tych w Angkor. Same ruiny są warte nawet godzinnej ekploracji. Są one otoczone roślinami a kamienie są w kolorze piachu, co dobrze wkomponowuje je w otoczenie. U stóp góry są rzeźby, czerwone głazy i kaplice oraz knajpy z jedzeniem na powietrzu. Poza tym są tu jeszcze trzy jaskinie, z których jedna jest bardzo duża i posiada wiele przejść. Cały ośrodek jest piękny i radzę nie żałować czasu na jego poznanie. W połowie drogi znajduje się też jedyna w Kambodży winiarnia, którą także odwiedziłem.

Droga powrotna z Battambang do Phnom Penh kosztuje $8 za motor i $12 za tuk tuk.

Transport do Phnom Penh

Za 6h jazdę zapłaciłem jedyne $4 i do Phnom Penh dostałem się wieczorem jadąc przez Pursat, gdzie w końcu się nie zatrzymałem.

Phnom Penh

Do stolicy Kambodży dotarłem późnym wieczorem. Autobus wysadził mnie w kałuży po kostki, a potem wsiadłem na motorower i zostałem zawieziony do hotelu. Phnom Penh było moją bazą przez jakiś czas i wiele razu tu wracałem. Wybrałem się stąd między innymi na południe i płn-wschód Kambodży, a potem także do Wietnamu. Mieszkałem tu w dwóch hotelach mieszczących się koło kubańskiej ambasady, za które raz płaciłem $5 a innym razem $6. Dla mnie Phnom Penh okazało się ładnym miastem pełnym interesujących zabytków i świątyń, z ładną promenadą na rzeką, tanimi masażami i dobrym jedzeniem. Zawsze wieczorem wybierałem się na spacer po owoce i napoje mleczne, szedłem na masaż oraz czasem też na owoce morza. Pod spodem opiszę najważniejsze zabytki i miejsca zainteresowania które widziałem, choć zapewniam że nawet bez ich dokładnego zwiedzania Phnom Penh i tak okaże się wspaniałym doświadczeniem.

Jednym z najważniejszych miejsc do zobaczenia jest Pałac Królewski i Srebrna Pagoda w Phnom Penh. Pałac ten jest kompleksem imponujących architektonicznie budynków, będących oficjalną rezydencją królów Kambodży. Obiekty te zostały zbudowane w 1860 roku i były zamieszkiwane przez królów, poza okresem rządów Czerwonych Khmerów. Cały ośrodek znajduje się w ładnym ogrodzie, posiada wiele atrakcyjnych pałaców podobnych w swej formie do tajskich świątyń oraz buddyjskich stup i rzeźb. Oficjalna nazwa w języku khmerskim to Preah Barum Reachea Veang Chaktomuk. Pałac Królewski w Kambodży jest dobrym przykładem tradycjnej architektury khmerskiej, i składa się on z murów obronnych (kampaeng), sali tronowej (preah tineang), świątyni Szmaragdowego Buddy (Wat Preah Keo Morakot), stup (chedei) oraz wysokich, rzeźbionych wież (prang prasat). Pałac Królewski jest położony na prawie 17.5000m². Pomimo że cały obszar był budowany już w 1860 roku to wiele budynków powstawało z czasem, nawet w 1930 oraz 1956 roku. Warto też wspomnieć, że cały obszar Pałacu jest podzielony przez mury na trzy części:po stronie płn jest Srebrna Pagoda, na południu jest Pałac Khemarin, a w centrum znajduje się Sala Tronowa. Oprócz tego w każdej części znajduje się wiele innych efektownych budynków, jak na przykład Pawilon Światła Księżyca. Moim zdaniem Pałac Królewski w Kambodży jest jednym z najprzyjemniejszych miejsc w całym Phnom Penh oraz powinno się na niego poświęcić przynajmniej 2-3h dokładnego zwiedzania. Część gdzie mieszka król jest zamknięta dla turystów, lecz nie ma to znaczenia. Polecam gorąco. Za wejście z aparatem zapłaciłem około $6, choć robienie zdjęć wewnątrz budynków jest zabronione.

Wybrzeże Phnom Penh , które leży na przeciwko Pałacu Królewskiego jest także popularną, spokojną atrakcją turystyczną, dobrą o każdej porze roku. Jest to dobre miejsce spotkań Kambodżan oraz popularne miejsce rozmów turystów z miejscowymi. Jest stąd ładny widok na rzekę i przepływające statki, i jest tu także atrakcyjny pawilon na filarach, który dobrze chroni przed słońcem oraz przed monsunem. W tym samym miejscu znajduje się także kaplica buddyjska oraz liczni sprzedawcy napojów i kwiatów lotosu. Siedząc na murku nad rzeką z zimnym napojem można długo wpatrywać się stąd na Pałac Królewski oraz znajdujący się przed nim ogród. Spacerując wzdłuż rzeki oraz masztów z flagami państw Azji dotarłem do paru ciekawych świątyń, zagrałem w bambusową piłkę z miejscowymi. Cały teren jest także obsadzony egzotycznymi roślinami, i jest tu dużo biur podróży, restauracji oraz hoteli. Wiele z nich wciąż nawiazuje do czasów kolonialnych, gdy Kambodża była protektoratem Francji. Jest więc na przykład Indochina Hotel a na mieście można kupić bagietki. Wybrzeże to część Phnom Penh do którego turysta zawsze wraca nawet tego nie planując, i myślę że bardzo dobrze.

Zaraz koło Pałacu Królewskiego znajduje się efektowne i bogate w zabytki Muzeum Narodowe Kambodży. Jest to największe muzeum archeologiczne i kulturowe Kambodży nawiązujące głównie do Angkor Wat. Muzeum Narodowe ma największe w Kambodży zbiory sztuki khmerskiej zarówno z okresu przed jak i po Imperium Khmerskim. Przypomnę, że Imperium Khmerskie obejmowało tereny od Tajlandii, poprzez Laos, aż do Wietnamu, dlatego Znajduje się tu około 14.000 przedmiotów, i są to głównie kamienne rzeźby lecz także ceramika, wyroby z bronzu oraz przedmioty kulturowe i przybory z przestrzeni wieków. Moim zdaniem muzeum to jest znakomite oraz daje mozliwość uzupełnienia swojej wiedzy na temat starożytnych Khmerów, gdyż wiele wspaniałych eksponatów zostało wyjętych ze światyń. Ponadto Muzeum Narodowe w Kambodży polecam zwiedzać także od zewnątrz, gdyż sam obiekt jest zbudowany w niezwykle efektownym stylu świątynnym, jest bogaty w wiele ciekawych rzeźb słoni, profilowane dachy na wzór orientalnej architektury sakralnej oraz jest obsadzony egzotycznymi roślinami. Wspaniałe miejsce!

Inną atrakcją jest samo miasto oraz małe ulice i bazary. Wiele razy siadałem w ulicznych barach w wąskich francuskich ulicach, gdzie podawano mi dobrą zupę lub kurczaka z bambusem. Chodzenie po mieście bez nastawienia na zabytki daje szansę na zobaczenie ludzi przy pracy, oraz ludzi zachowujących się naturalnie, dlatego że większość nie pracuje w przemyśle turystycznym. Jednym z moich ulubionych miejsc były tu bazary, a szczególnie część rybna. W tej kwesti zawsze pozostaje wiele do odkrycia.

Świątynia Wat Phnom czyli świątynia na wzgórzu jest znanym obiektem ze względu na samo wzgórze, choć świątynia i wejście na nią też są miłym doświadczeniem. Podobały mi się tu malunki na ścianach wewnątrz świątyni, sakralna architektura charakterystyczna dla tej części Azji oraz roślinność dookoła. Koniecznie też trzeba obejść dużą białą stupę oraz zobaczyć liczne rzeźby wzorowane na świątyniach Angkor. Oprócz tego na dole jest też wielka siedmiogłowa kobra wykonana z patyków. Polecam także świątynię Wat Ounalom, która jest centrum buddyzmu Kambodży. Znajduje się tu typowa sakralna architektura dla tej części Azji, liczne pomniki oraz mieszkający tam mnisi. Mnie osobiście bardziej się jednak podobała świątynia Wat Phnom, pomimo że Ounalom także jest piękna i podobna do światyń w Bangkoku. Znajduje się ona zaraz koło Pałacu Królewskiego, także jest nie do przeoczenia. W Phnom Penh oraz jego okolicach znajduje się wiele świątyń, lecz niektórymi z nich są także: Wat BotumWat Sarawan oraz Wat Moha Monterey. Inne zabytki w Phnom Penh mają już nie charakter kulturowy, ale polityczny oraz związany z tragiczną historią reżimu Czerownych Khmerów. Na placu koło świątyni Wat Ounalom znajduje się Pomnik Przyjaźni Kambodżańsko-Wietnamskiej, który ma charakter czysto polityczny. Znajduje się on w centrum miasta na marmurowym placu i został zbudowany w stylu socrealizmu przez komunistyczny reżim w latach 70-tych. Miłość pomiędzy dwoma krajami jest bez wątpienia przesadna, co jest dowodem na zniszczenie tego pomnika juz parę razy. Rząd naprawiał już ten pomnik po tym jak został rozbity młotkami, podpalony i wysadzony w powietrze. Tak czy inaczej pomnik nadal stoi. Na największym rondzie w Phnom Penh stoi także Pomnik Niepodległości swym stylem wzorowany na najwyższej wieży Angkor Wat. Pomnik ten został zbudowany w 1958 roku jako symbol niepodległości od Francji zdobytej w 1953 roku, choć jest też symbolem ofiar wojny.

Następne dwa miejsca są związane z reżimem Czerwonych Khmerów. Pierwszym i przyprawiającym o dreszcze miejscem jest Muzeum Tuol Sleng (S-21), czyli stara szkoła, którą Pol Pot i towarzysze przerobili na obóz zagłady. Tam gdzie kiedyś były klasy do nauczania Czerwoni Khmerzy zrobili małe komórki, komnaty śmierci, sale tortur oraz składowisko kości i czaszek. Więzienie to powstało w 1975 roku a zostało wyzwolone przez Wietnamczyków w 1979. Przez około 4 lata zabijano tu około 100 osób dziennie a pod koniec przetrwało tylko 7. Byli to ci, którzych reżim oszczędził dlatego że potrafili malować obrazy i robić zdjęcia. Czerwoni Khmerzy byli bardzo skrupulatni i robili zapiski kto ginął. Dziś znajdują się tu także obrazy przedstawiające tortury więźniów oraz tysiące zdjęć zamordowanych ludzi. Wejście kosztuje $2. Około 14km poza Phnom Penh znajdują sią osławione Pola Śmierci Choeung Ek. To miejsce jest kolejnym dowodem brutalnego reżimu. W centralnym punkcie znajduje się budowla w której mieści się aż 8000 ludzkich czaszek oraz podartych ubrań. Jest też drzewo pod którym bito ludzi aż do śmierci, groby oraz akwaria z pokruszonymi kośćmi. Nikt nie wie ile ludzi zmieściło się w akwarium. Dodam, że większość ludzi zostało zamordowanych właśnie tutaj. Wspomnienia po tragedii związane z Czerwonymi Khmerami są w Kambodży wciąż żywe. Spotkałem tu kilku młodych ludzi; sprzedawców napoi lub pamiątek, którzy opowiadali o swoich rodzinach ginących właśnie tutaj. Warto jest wziąć taśmę i słuchawki, dzięki której usłyszymy historię tego miejsca krok po kroku i poznamy dokładne wytłumaczenie ponumerowanych miejsc. Każdy numer, każdy dół, każda tablica i drzewo mają swoją historię, a wszystko jest zakończone wzruszającą piosenką. Wejście kosztuje $3 a transport z tyłu motoroweru $6. Opcji dostania się na miejsce jest kilka, a grupom polecam tuk tuk.

Poza tym polecam zakupy na bazarze centralnym Psar Thmei, czyli wielką żółtą kopułą pod którą znajdują się tanie lecz zawsze dobre pamiątki z Kambodży, dobre jedzenie i ubrania. Znałem takich, którym „zwiedzenie” tego bazaru zajęło cały dzień i ciągle nie mieli dość. Innymi bazarami są bazar rosyjski Psar Tuol Tom Pong, także pełen pamiątek oraz ubrań „prawie oryginalnych” z popularnymi metkami, oraz bazar nocny nad rzeką.

Przemieszczanie się po Phnom Penh jest bardzo łatwe dlatego że nie brakuje rykszy (tuk tuk), a do tego prawie każdy motorower jest potencjalną taksówką. Cena musi być zawsze ustalana z góry. Masaże proszę potraktować jako obowiązkowe. Średnio godzina kosztuje tu około $7-$8, lecz raz za $6 dolarów kobieta zgięła mnie w chiński paragraf i czułem się świetnie. Warto!

Phnom Penh wymaga dokładnego poznania. Jest to ciekawe miasto, które opowiada wiele historii. Rzeczy, które wymieniłem powyżej są moi zdaniem obowiązkowe i należy na nie poświęcić przynajmniej 3 dni. Ważne jest też aby mieć czas na chwilę zadumy, spacer nad rzeką oraz odkrywania własnych miejsc. Przestrzegam przez pośpiechem gdyż Phnom Penh nie składa się tylko z zabytków i muzeów.

Droga do Sihanouk Ville

Podróż zajęła mi 5h i o ile pamiętam zapłaciłem $6. Autobus zatrzymywał się na herbatę i ciastka a podczas jazdy grałem w karty z Walijkami.

Sihanouk Ville

Sihanouk Ville to popularne miasteczko nad morzem, które słynie z wypoczynku dla młodych osób za małe pieniądze. Jest tu dużo tanich hoteli, knajp, ośrodków nurkowania, salonów masażu oraz wieczna impreza na plaży. Sama plaża jest ładna ale nie zapiera dechu w piersiach. Jest to raczej bardzo przyjemne, relaksacyjne miejsce z wieloma stolikami i fotelami na piasku gdzie można po prostu wypocząć. Po plaży Ochheuteal chodzi wielu sprzedawców oferujących grillowane langusty i krewetki, napoje, ciasteczka ryżowe oraz masaże. Biznes wykształcił się na taką skalę, że usuwają nawet włosy za pomocą nitek. Na głównej ulicy znajdują się bary z bilardem oraz dziewczynami na sprzedaż, potem hotele i agencje nurkowania a dalej tanie knajpy pod namiotami. Ja mieszkałem w hostelu Utopia, czyli ośrodka impreza dla młodzieży. Za pryczę w pokoju dwunastoosobowym z innymi Białymi płaciłem tylko $1. Tym którzy wolą spokój i ciszę lecz mają więcej pieniędzy polecam plażę Serendipity. Po środku hotelu był basen oraz brodzik, w którym zawsze wieczorem pijane ciała moczyły się i szukały kontaktu z innymi. Zawsze grała muzyka a kobiety w strojach kąpielowych naciągały mężczyzn na napoje i zwodziły jak się tylko da. Były bezlitosne. Myślę także, że symbolem Sihanouk Vile jest duży pomnik złotego lwa i lwicy. Wybrałem się stąd na parę wycieczek, które też polecam.

Wycieczka na 4 wyspy

Z Sihanouk Ville wybrałem się na całodniową wycieczkę na egzotyczne wyspy z białym piaskiem i otoczone turkusową wodą. Pływałem w plażowym raju oraz jadłem barakudę z warzywami pod palmami. Jedną z wysp o któej warto wspomnieć jest Koh Russei (Wyspa Bambusowa), choć dookoła Sihanouk Ville jest ich około 12. Jest też opcja zostania na noc oraz nurkowania w okolicznych rafach. Był to jeden z najpiękniejszych dni tej wyprawy.

Wyspa Koh Rong

Będąc w Sihanouk Ville wybrałem się na piękną wyspę Koh Rong aby nurkować. Koh Rong to piękna wyspa z białym piaskiem i dżunglą po środku o długości 15 km. Koh Rong to piękne, zaciszne miejsce z palmami kokosowymi oraz ładnymi pejzażami i hamakami na palmach. Są też knajpy z owocami morza i seansami filmowymi, bilard oraz ładne kobiety w bikini bez których nawet najpiękniejsze miejsca nie byłyby tak ładne. Nurkowanie było oczywiście przygodą lecz w porównaniu z Tajlandią rok wcześniej nie było tak udane gdyż w porze deszczowej była mała przejrzystość wody.

Za 3 nurkowania, transport w obie strony (2h od Sihanouk Ville), 4 posiłki oraz łóżko w pokoju wieloosobowym zapłaciłem tylko $80. Oczywiście koszty nurkowania są tu największe lecz i tak było warto. Bardzo przyjemny był rejs łodzią oraz wspaniałe plenery.

Droga z Sihanouk Ville do Kampot

Autobusem, szybko i wygodnie. 105km za $4,5 w 2h jazdy.

Kampot

Kampot to małe miasteczko nad rzeką w którym wiele się nie dzieje, i moim zdaniem najciekawsze jest to co znajduje się poza miasteczkiem. Uwagę zwrócić tu można na francuskie budynki z czasów kolonialnych oraz na pomniki zbieraczy soli i wielkich durianów. Przespacerowałem się też nad rzeką, popłynałem na godzinny rejs po niej oraz wybrałem się na wycieczkę rowerową do rwącego nurtu. Mieszkałem sam w pokoju ośmioosobowym  za jedyne $2 za noc oraz spędzałem część czasu na hamaku w ogrodzie. Kampot jest małym, cichym miasteczkiem które można obejść całe w ciągu godziny i które stanowi dobry punkt do wielu wycieczek.

Wycieczka z Kampot po obserwację wiejskiego życia w Kambodży

Pomiędzy Kampot a Kep (25km) znajdują się atrakcyjne dla turystów tereny, które polecam jako doświadczenie związane z kambodżańską wsią. Wypożyczyłem tu rower i pojechałem na cały dzień poprzez palmy, pola ryżowe oraz drewniane chatki na balach. Jechałem zazwyczaj po polnej drodze, obserwowałem ludzi zbierających ryż oraz prowadzących swe bawoły. Byłem też zaproszony na podwórko jednego chłopaka, który pokazał mi swoje gospodarstwo oraz poczęstował mnie kokosem. Dotarłem też do interesującej jaskini o nazwie Phnom Pnorch, która miał małą świątynię w środku. Poszedłem z przewodnikiem przez małe, ciemne zakamarki jaskini aż dotarłem do miejsca zalanego przez wodę. Popływałem tu trochę w zimnej wodzie pomiędzy skałami i cieszyłem się tą bardzo przygodową, ciekawą jaskinią. Następnie wsiadłem na rower i poprzez pola ryżowe dotarłem do sekretnego jeziora, po czym popływałem w turkusowym stawie. Dało mi to ulgę od upału a samo pływanie w pięknych plenerach i w tak wspaniałej wodzie było świetnym dodatkiem tego dnia. Dotarłem także na jedno z wielu plantacji pieprzowych, co przyznam że nawet dla mnie było całkiem nowe. Na koniec dałem młodemu przewodnikowi $3, podziękowałem i wróciłem do Kampot.

Jeśli nie będziecie mogli znaleźć drogi każdy chłopiec na rowerze i jego pies są  potencjalnymi przewodnikami.

Park Narodowy Bokor

Park Narodowy Bakor znajduje się niedaleko Kampot i jest to teren chroniony o obszarze 1581km², na którym żyje wiele rzadkich gatunków zwierząt. Po pierwszym zdaniu wydaje się, że park ten jest enklawą dla zwierząt, lecz jest zupełnie inaczej. Obszar ten stał się ofiarą nielegalnych wyrębów a na całym terenie stacji górskiej Bakor jest zaplanowana budowa nowego miasta. Stacja górska Bakor została założona w latach dwudziestych przez Francuzów, po to aby uniknąć upału w dolinie. Początkiem całego przedsięwzięzia była góra Bakor (1080m n.p.m.) na której Francuzi przysądzali żaby i pili szampana, lecz potem zaczęły powstawać inne obiekty. W 1925 roku powstało tutaj kasyno/hotel, kościół katolicki i poczta, lecz dziś są to tragiczne ruiny. Być może nadal obiekty te wyglądałyby dobrze lecz reżim Czerwonych Khmerów wygonił Francuzów, przekształcając całe miejsce w miasto widmo. Na terenie tym jest jednak świątynia buddyjska Wat Sampeau Moi Roi oferująca ładne widoki, oraz prowadzący od niego 11km szlak do wodospadów Popkovil. Jest tu także pomnik ogromnej kobiety podobnej do Buddy oraz luksusowy hotel z kasynem i polami golfowymi. Na razie jest on w dużej części pusty lecz wszystko jest otwarte i czeka na gości. Niedaleko wodospadu jest też makieta nowego miasta Bakor, z nowymi domami, hotelami, odnowionym kościołem katolickim, rzeką i roślinnością wkomponowaną w nowe miasto. Myślę, że gdy wrócę tu za 10 lat Bakor będzie zupełnie innym miejscem.

Do Bakor polecam jednodniowe wycieczki z Kampot za około $7 z wyżywieniem i transportem.

Kep

Kep jest małym miasteczkiem na morzem, które jest wschodzącą gwiazdą kambodżańskiej turystyki. Znajduje się tu przyjemny targ rybny, oraz rybne restauracje z kałamarnicami i ośmiornicami nabitymi na bambus. Mieszkałem w hostelu za $4 około 2km od centrum. Poza tym pływałem w morzu, grałem w bilarda oraz jadłem dobre jedzenie. Kep serdecznie polecam gdyż jest to bardzo atrakcyjne małe miasteczko, a do tego także dobra baza wypadowa do okolicznych miejsc. W okolicach Kep widziałem także po raz pierwszy pole soli.

Wszelkie wycieczki, hostele oraz wynajęcie motoroweru jest tańsze w Kampot, dlatego wiele osób traktuje Kep jako jedniodniową wycieczkę. W takim przypadku jednak trzeba się liczyć z ominięciem kilku atrakcyjnych miejsc, które znajdują się bliżej Kep.

Wyspa Królików (Koh Tonsay)

20 minut łodzią od Kep znajduje się tropikalna wyspa z najładniejszymi plażami w okolicy. Oprócz tego są ładne widoki, relaks, hamaki na palmach, mała dżungla oraz niezłe jedzenie. Można tu także spędzić noc w drewnianych domkach choć jest drożej niż w Kep. Transport w dwie strony to $5. Jeśli ktoś chce spędzić noć i wrócić następnego dnia wtedy nalezy koniecznie powiedzieć o tym właścicielowi łódki lub płacić kolejne $5. Bilety są dostępne w każdym hostelu lub w centrum przy stacji autobusowej. Wyspa Królików to przyjemna, jedniodniowa wycieczka lecz wbrew nazwie nie widziałem żadnych królików.

Jaskinia Phnom Sorsia

Około 10km od Kep znajduje się zespół jaskiń na górze Phnom Sorsia. Jest to miła wycieczka prowadząca poprzez polne drogi i pola ryżowe. Na terenie jaskiń najpierw trzeba wykupić bilet od chciwego mnicha a potem można się udać na zwiedzanie. W środku jaskiń są pomniki nawiązujące do buddyzmu, efektowne formacje skalne oraz nietoperze. Jest to przyjemna, tania wycieczka którą polecam także na rowerze. Dotrzeć można tu także z Kampot.

Jaskinie Kampong Trach

Jaskinie Kampong Trach są moim zdaniem jednymi z najbardziej efektownych w Kambodży, choć ich położenie sprawia, że znajdują się poza ścisłą trasą turystyczną. Jaskinie te znajdują się 22km od Kep oraz tylko 6km od granicy z Wietnamem. Dojechałem tam na motorowerze z Kep i zajęło mi to około pół godziny. Transport po kambodżańskich drogach stanowi tu ważny element kambodżańskiej przygody, który bardzo polecam. Najpierw dostałem się do obskurnego, zakurzonego miasteczka Kampong Trach, a potem skręciłem w lewo gdy zobaczyłem wielką skałę i po dziurawych drogach dotarłem do jaskiń. O ile pamiętam wejście kosztowało mnie całego dolara a przewodnik kolejnego dolara, także bardzo się wykosztowałem. Polecam zwłaszcza przewodnika, który zwraca uwagę na detale podczas wycieczki. Wewnatrz jaskiń były na przykład formacje skalne w kształcie słonia, krokodyla i żółwia. Inna jaskinia sprawiała wrażenie jakbym był wewnątrz wieloryba gdyż sufit i boki wyglądały jak kości żebrowe. Miejscowy przewodnik na pewno miał wyobraźnię. Są także jaskinie w pewnym stopniu pokryte wodą, co daje możliwość ucieczki od upału. Uważam, że warto tu przyjechać i dlatego polecam jaskinie Kampong Trach tym, którzy nie mają aż tak napiętego planu podróży.

Transport z Kep do Phnom Penh

Autobusem 3h za $5. W Phnom Penh spędziłem tym razem połowę dnia i jedną noc. Byłem na smacznej kolacji i na dobrym masażu i było pięknie.

Transport z Phnom Penh do Kratie

Zrobiłem błąd gdyż pojechałem dużym autobusem i zajęło mi to 8h, od 7.15 rano do 3.15 po południu. Po paru godzinach droga zaczęła mi się już dłużyć i byłem szczęśliwy że nareszcie dotarłem.

(Zazwyczaj Kratie oraz prowincje Ratanakiri i Mondulkiri są odwiedzane przez podróżników jadących do Kambodży z Laosu.)

Kratie

Kratie było niestety moim ostatnim miejscem w Kambodży. Gdybym miał więcej czasu pojechałbym jeszcze do Ratanakiri i Mondulkiri (dżungla, słonie, wodospady), lecz spędziłem dwa dni i wróciłem do Phnom Penh. W Kratie włóczyłem się po małym centrum skupiającego się wokół brudnego lecz także bardzo ciekawego bazaru z rybami, mięsem i warzywami. Byłem też w buddyjskiej świątyni i na spacerze nad rzeką. Kratie to małe miasteczko na które nie sposób jest się nie natknąć w drodze z Laosu i w którego okolicy można zobaczyć delfiny rzeczne Irrawaddy. Poza tym zbyt dużo do roboty tu nie ma. Można się pokręcić po bazarze, zjeść coś dobrego co bardzo polecam, oraz zobaczyć zachód nad rzeką Mekong i pokolonialną, francuską architekturę. Pokój kosztował mnie tylko $3,5, także jest to super okazja.

Wycieczka rowerowa na poszukiwanie delfinów Irrawaddy

Następnego dnia pojechałem na wycieczkę rowerową do Kampi (15km od Kratie) na poszukiwanie delfinów Irrawaddy. Całą drogę przejechałem po dziurawych, polnych drogach a w miejscach gdzie był asfalt i tak musiałem omijać dziury. Była to świetna przygoda, tym bardziej że mijałem drewniane domki na balach oraz bananowce i palmy. Kampi to mała osada z której wziąłem łódkę z poznanymi Holendrami i udaliśmy się razem na 1,5h wycieczkę w poszukiwaniu delfinów. Widzieliśmy ich sporo lecz wyłaniały się tylko na chwilę z wody i dlatego ciężko je było fotografować. W drodze powrotnej przez bananowce i domki na balach dojechałem do świątyni Phnom Sampouk (Phnom znaczy wzgórze po khmersku). Był to kompleks świątynny osadzony na różnych poziomach gór z wieloma pomnikami Buddy oraz kaplicami. Tego dnia przejechałem na rowerze 30km po dziurawych drogach i byłem na łodzi, lecz najbardziej zmęczyło mnie słońce.

Transport z Kratie do Phnom Penh

Podróż trwała 4,5h i tym razem jechałem minibusem. Był też o wiele wygodniej niż 8h dużym autobusem w drodze do Kratie.

Ostatni dzień w Phnom Penh

Mój ostatni dzień w Phnom Penh traktowałem jako pożegnanie Kambodży. Byłem na dobrej kolacji i na masażu oraz jeszcze raz przespacerowałem się wzdłuż rzeki przy Pałacu Królewskim. Byłem też na centralnym masażu aby kupić pamiątki a przy okazji zjadłem też kałamarnice, krewetki i owoce.

Droga z Phnom Penh do Sajgonu

Wyruszyliśmy o 1 w nocy a do dzielnicy turystycznej w Sajgonie dotarłem o 11 rano. Bilet kosztował mnie $10 a granica przebiegła gładko.

To był już koniec moich przygód w Kambodży i teraz czekała mnie miesięczna podróż po Wietnamie.

Podsumowanie Kambodży

Kambodża była wspaniałą przygodą, której nie chcę traktować tylko jako Angkor Wat. Poza Angkor Wat polecam tutaj małe wioski i miasta, buddyjską kulturę i dobre jedzenie. Kambodża oferuje także masaże, ładną sztukę, ciekawe jaskinie, ładne widoki i nurkowanie. Kambodża daje także możliwość poznania smutnej historii związanej z reżimem Czerwonych Khmerów, lecz bez względu na to jest piękny kraj miłych ludzi, którzy uśmiechają się do turysty nie tylko za pieniądze. Z radością polecam Kambodżę.

TAGI
PODOBNE ARTYKUŁY
4 komentarze
  1. Odpowiedz

    ~ROMAN JUNKIEWICZ

    3 stycznia 2014

    Bylem w kambodzy w ramach onz .PURSAT PHNOM PEN .KRATIE ( przepraszam za pisownie ) calkowicie sie z panem zgadzam TO JEST BARDZO PIEKNY KRAJ I MILI LUDZIE

  2. Odpowiedz

    ~Weteran

    6 listopada 2014

    Tak jak kolega z góry również potwierdzam, że kraj to piękny i ludzie przyjaźni. Pan autor bardzo ładnie opisał miejsca, w części których w ramach Misji ONZ UNTAC miałem okazję być. Zwłaszcza Pursat, Kratie, Sihanouk Ville, jezioro Tonle Sap, Battambang. Tak na zakończenie w czasie kiedy byłem w Kambodży jeździł jeszcze pociąg z Phnom Penh do Battambang.

  3. Odpowiedz

    ~Nata 14

    6 stycznia 2015

    Nata 14
    Planuję podróż po Kambodży pod koniec 2015 podajesz dużo ciekawych i konkretnych wiad. Bardzo się przydały.Parę lat temu byłam w Angkor Wat i Siem Reap – teraz chcę zobaczyć trochę więcej.
    pozdrawiam.

  4. Odpowiedz

    ~dzieciak

    24 stycznia 2015

    jest okej

ZOSTAW KOMENTARZ

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan