Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
Facebook Twitter YouTube Twitter
Facebook Twitter YouTube Twitter
Marcin Malik
Bunkier

Witam na stronie Kompas. Mam na imię Marcin i to jest moja opowieść. Podróżuję gdyż sprawia mi to przyjemność a przy okazji jest to wspaniały sposób na ciągłą samoedukację, która wzbogaca światopogląd i otwiera oczy na rzeczy dotąd niezauważalne, zarówno w odległych krajach jak i mi najbliższych. Poznawajmy inne kultury lecz szanujmy i brońmy swojej.

Czytaj więcej O AUTORZE

Kanał YouTube

Polecam mój pełen przygód kanał YouTube

Przekaż darowiznę

Jeśli lubisz stronę Kompas i chciałbyś wesprzeć ten projekt, przekaż darowiznę naciskając na poniższy guzik.

 

Wyszukiwanie
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
Wycieczki do Azji

Szpieg – book

TECHNOLOGICZNE WIĘZIENIE ZE SZKLANYMI ŚCIANAMI

Moje konto było wielokrotnie blokowane za publikowanie prawdy i konserwatywnych poglądów.

Facebook jest lewicową fortecą, która prawdę definiuje jako „mowę nienawiści”, a zdrowy rozsądek jako „dyskryminację”. Zdarzyło się nawet, że Facebook usunął wpis papieża emeryta Benedykta XVI, ponieważ był zbyt konserwatywny - czyli nie spełniał „standardów społecznościowych” Facebooka.

Ponadto Facebook regularnie usuwa „polubienia” z prawicowych stron internetowych i obniża je w wynikach wyszukiwania. Facebook teoretycznie „pozwala” na promowanie artykułów krytykujących propagandę homoseksualną i politykę antyimigrancką, ale jednocześnie ich nie promuje, gdyż liczba odwiedzin na takich wpisach jest zamrażana.

Najlepiej znane agencje wywiadowcze na świecie to: CIA, FBI, MI5, MOSSAD, KGB ..... oraz Google i Facebook. Zakładając konto na Facebooku sam zakładasz sobie kartotekę na policji!

Dobrze się zastanów zanim podasz informacje o sobie na tym ważnym skrzydle CIA. Żyjemy w czasach, gdy nie trzeba brutalnie przesłuchiwać „wrogów rewolucji”, skoro istnieje urządzenie, dzięki któremu ludzie chętnie mówią co zrobili, oraz nawet co zrobią. Facebook wie z kim jesteś połączony, a jeśli jesteś naprawdę naiwny to zna też twoją rodzinę i numer rejestracyjny twojego samochodu. Dla tajnych służb Facebook jest spełnieniem marzeń.

Facebook to kopalnia, która wydobywa informacje o tobie zamiast węgla, i zarabia na twojej prywatności. Naprawdę nie ma już prywatności, a technologia staje się coraz bardziej niebezpieczna. Jak potwierdza milczenie w tej sprawie założyciela Facebooka, myślę że nawet jeśli usuniesz swoje konto FB, informacje o tobie pozostaną z nimi na zawsze.

Tym, którzy wątpią w „wolność słowa”, radzę nauczyć się, jak fałszować swój adres IP. Pierwszą zasadą jest to, że adres IP nie podróżuje z użytkownikiem, choć istnieją też inne sposoby. Jeśli ktoś jest „nietolerancyjnym rasistą” i chce napisać na FB, że: Anglicy są biali i tylko biali, że nie chce przekształcić Big Bena na minaret, lub że odbyt został zaprojektowany tylko do celów toaletowych, to lepiej zamieszczać takie komentarze poza swoim adresem, gdyż inaczej, jak czytałem: „dzielni mężczyźni w mundurach policyjnych nie mają problemu ze znalezieniem delikwenta, który promuje ekstremistyczny materiał”. Nawiasem mówiąc, nie jest to komunizm, ale „postępowa demokracja”.

Ponadto Facebook ma uzależniać. Szablon szybko przykuwa uwagę, pozwala ludziom narzekać na sprawy społeczne i polityczne, a ci którzy czują się samotni, mają własne społeczności na FB, co sprawia że nie czują się już tak samotni. Użytkownicy są nagradzani i karani, dlatego starają się zaprezentować jak najlepiej w oczach swoich społeczności. Nieświadomie otwierają drzwi policji, tajnym służbom i zagranicznym konsulatom wydającym wizy. FB i inne portale społecznościowe promują fałszywy, ulepszony obraz własnej rzeczywistości, za który użytkownicy chcą być podziwiani i nagradzani.

Marzenia kontra Rzeczywistość- na platformach społecznościowych.

Nie próbuj promować ulepszonego wizerunku samego siebie w Internecie, ponieważ gonisz nierealny sen, który może stać się strasznym ciosem psychicznym podczas pierwszego brutalnego kontaktu z rzeczywistością.

Zamiast tego radzę ci nuczyć się pracy manualnej, która rozwija myślenie i niezależność - (stolarstwo, budownictwo, hydraulika, zielarstwo), abyśmy nie mieli pokolenia idiotów, których cały świat kończy się na głupimi selfie i polubieniami na Facebooku.

Twitter to kolejna marksistowska platforma prowadzona przez marksistowskie śmieci; i dlatego moje konto na Twitterze zostało już zawieszone. Zasadniczo na Twitterze, kościół i biali ludzie mogą być obrażani do woli, ale z drugiej strony krytyka ruchów homoseksualnych i antyliberalne, nieglobalistyczne poglądy prowadzą do zawieszenia konta. Zauważyłem również, że zwłaszcza cytaty z Biblii na Twitterze są jak sól w oku.

Jeśli chodzi o kobiety, radzę im nauczyć się piec ciasta dla swoich mężów, zamiast napinać dupy na Instagramie. Media społecznościowe są również przeznaczone do odseparowania ludzi od prawdziwego społeczeństwa, ponieważ osoby, których uwagę stale przykuwają tablety, smartfony i komputery, nie mają czasu na interakcję z prawdziwymi ludźmi.

"Ludzie pokochają otaczającą ich przemoc, zaczną wielbić technologie, które pozbawią ich wolności myślenia.”

— Aldous Huxley

Wyrzuć smartfona, i używaj tanich tandetnych telefonów bez dostepu do internetu, a razem z nimi używaj tymczasowych kart SIM. Po tygodniu lub dwóch spal je i kontaktuj się przez następną jednorazową tandetę. Będziesz bezpieczniejszy i zachowasz większą prywatność od ciągle podążających za Tobą uczu Wielkiego Brata. Gdyby kilka milionów osób tak zrobiło, smartfony byłyby darmowe, pod warunkiem długich kontraktów i podłączenia pod internet. Przestań marnować życie na naciskaniu guzików na smartfonie, których nawet do końca nie rozumiesz, i które zawładnęły już twoją wolnością. Zamiast tego porozmawiaj z żywym człowiekiem, mniej kontakt z przyrodą, a telefon może być tak prymitywny jak to tylko możliwe.


Uzależnienie od telefonu to wg mnie groźna choroba cywilizacyjna

„Wolność słowa” w mediach społecznościowych nie jest wolna, prywatność jest jak złoty pył, i oficjalnie nie jest to ani komunizm, ani cenzura, ale „postępowa demokracja" polegająca na inwiligacji totalnej - poprzez kreowanie przyjemnego i zaawansowanego technicznie obozu koncentracyjnego ze szklanymi ścianami!

"Nie wierz w nic co słyszysz, i tylko w połowę tego co widzisz."

- Edgar Allan Poe

Miejsce na reklamę

Parę słów od autora

Podróżując od chrześcijańskich pozostałości Konstantynopola i piasków antycznej Persji, poprzez Himalaje, Wielki Mur Chiński oraz gęste dżungle Borneo zdałem sobie sprawę, że świat powinien mieć swój ustalony porządek. Dlatego pomimo moich pięknych przygód i doświadczeń zawsze pamiętałem do której kultury ja sam należę i doceniałem także piękno oraz wartości naszej pięknej - Białej Chrześcijańskiej cywilizacji.

Wymiana walut
Prognoza pogody
Relacje z wypraw

Wycieczka do Hong Kongu 2006

Napisał: Marcin Malik

Hong Kong 2006 – relacja z podróży

Przebieg podróży: Kowloon – wyspa Hong Kong.

Granica

Po dojechaniu do granicy z HK przeszedłem kontrolę graniczną i celną tak samo jakbym wjeżdżał do innego kraju, choć wciąż byłem w Chinach. Po stronie chińskiej oczywiście nikt nie mówił po angielsku i wszyscy mieli bardzo poważne miny. Po stronie Hong Kongu mówili po angielsku płynnie a ludzie wydawali się być na luzie. Następnie przejechałem przez wielki betonowy mur i druty kolczaste, wjechałem na lewą stronę drogi i byłem już w HK.

Mimo, że praktycznie są to już Chiny, Hong Kong to podobno kolebka wolności i kapitalizmu oraz dobrobytu, gdzie każdy Chińczyk z jej głównej części chciałby się dostać. Tutaj nie miał swoich wpływów Mao oraz rząd komunistyczny. Pomimo, że jest to już teraz część Chin, HK jest oddzielony granicą od reszty Chin, do której Chińczycy potrzebują bardzo drogiej wizy. Ja, tak samo jak każdy potrzebuję wizy do Chin, jednak do HK mogę pojechać na okres 3 miesięcy bez wizy. Jak już wspomniałem HK jest oddzielony granicą oraz wielkim, wysokim murem i drutem kolczastym. Te wszystkie zabezpieczenia są po to aby Chińczycy z głównej części nie mogli się tam przedostać. Jeśli jednak bardzo chcą, muszą zapłacić czasem większość swojej pensji za wizę. Czytałem, że pomimo wzrostu gospodarczego w Chinach, wielu Chińczyków chciało i nadal chce się przedostać do HK w poszukiwaniu lepszego życia. Przypomina mi to sytuację z Niemcami wschodnimi i zachodnimi przed złączeniem.

Ostatni raz byłem tu dwa lata temu gdyż lecąc z Hanoi w Wietnamie miałem przesiadkę w Hong Kongu. Wtedy jednak ominęły mnie wrażenia związane z przekraczaniem granicy, gdyż wyszedłem z lotniska bez drutów kolczastych pod wysokim napięciem.

Walka o hotel

Hong Kong jest odwiedzany przez rzesze turystów co roku i czasem ciężko jest znaleźć zakwaterowanie w dobrej cenie. Tym bardziej, że sezon trwa praktycznie cały rok.

Kierowca podwiózł nas na wyspę HK i tam zaczęliśmy szukać hostelu. Wszystkie pokoje były pełne lecz znalazłem jeden po wytężonych poszukiwaniach. Pierwszą noc spędziliśmy w ładnym, podwójnym pokoju lecz niestety drogim jak na nasz budżet. Był telewizor i tylko jeden program-z porno. Wyszedłem i zobaczyłem ogłoszenie, że wynajmują tu pokoje także na godziny. Myślę, że znalazłem pokój w burdelu ale było za późno żeby to zmienić. Poza tym było miło, cicho, był prysznic, łóżko, cztery ściany i dach. Wtedy tylko tego potrzebowaliśmy. Tego samego wieczora wybraliśmy się na spacer i było bardzo miło gdyż mieszkaliśmy w centrum sklepów zoologicznych gdzie sprzedawano śliczne jamniki. Następnego ranka wyprowadziliśmy się aby poszukać czegoś tańszego. Postanowiłem, że tym razem poszukamy po stronie Kowloon czyli tam gdzie mieszkałem dwa lata temu. To był strzał w dziesiątkę. Na Nathan Road znalazłem coś błyskawicznie gdyż hosteli jest tam mnóstwo. Bałem się jednak, że znowu wszystko będzie zajęte dlatego zapłaciliśmy za dwie noce od razu. Dostaliśmy mały, bardzo tani pokój na siedemnastym piętrze. Była to paskudna, szczurza nora ale na dwie noce musiała być dobra. Jedyną dobrą rzeczą w mojej taniej dziurze była możliwość obserwowania orłów patrolujących dachy drapaczy chmur. Akurat po drugiej stronie było gniazdo z młodymi, dlatego było to interesujące.

Kowloon – Nathan Road i okolice

Tego samego wieczora wyszliśmy nie tylko dlatego, że nie mogliśmy znieść pokoju. Chciałem pokazać Monice piękny HK, który poznałem będąc tu dwa lata temu. Najpierw przedarliśmy się przez zatłoczoną Nathan Road oraz fale uderzeniową sprzedawców z Indii. Tutaj widać, że HK zamieszkują ludzie ze wszystkich stron świata. Nathan Road jest główną ulicą Kowloon oraz miejscem gdzie sklepy są otwarte przez całą dobę i gdzie Hindusi próbują sprzedać zegarki i garnitury. Gdy byłem tu ostatnim razem i miałem już dość pytania mnie co chwilę czy chcę zegarek i garnitur, wpadłem znienacka na Hindusa i zapytałem zdesperowanym głosem: „Czy nie wiesz gdzie sprzedają zegarki i garnitury? Potrzebuję 200 sztuk”. Zrobili się czerwoni z wrażenia ale potem wiedzieli, że to tylko żart. Okolice Nathan Road są najlepszą okazją aby poddać się szałowi zakupów tego wielkiego miasta oraz spróbować egzotycznych potraw. Sklepy są otwarte o każdej porze a noc jest prawie tak jasna jak dzień, z powodu świateł sklepów i chińskich neonów.

Zauważyłem, że Chińczycy z HK bardzo różnią się od tych z Chin. W HK samochody zatrzymują się na pasach i przepuszczają przechodniów, podczas gdy w Chinach nawet autobusy wymijają ludzi na czerwonym świetle. W HK nie widziałem aby ktokolwiek pluł a kelnerzy mają czyste fartuchy i podają rachunki. Inaczej niż w Chinach gdzie często tylko piszą na skrawku papieru ile trzeba zapłacić. W HK także, prawie wszyscy mówią po angielsku co jest wielkim udogodnieniem. Rozmawiałem tu z jednym Chińczykiem z HK, który opowiadając o Chinach mówił, że społeczeństwo tam wolno zmienia się na lepsze i, że już jest ogromna różnica w porównaniu z tym jak było 10 lat temu. Nie widział on aby ktoś tam kiedyś nosił kolorowe stroje. Wszyscy byli ubrani na szaro buro. Powiedział, że oni po prostu potrzebują czasu.

Resztę wieczoru spędziliśmy na nocnych bazarach gdzie mogliśmy zjeść kilka miejscowych delicji. Zawsze było gwarno i jasno jak w dzień. Mówię tu między innymi o bazarze nocnym na Temple Street choć przechodziliśmy przez parę innych. Na jednym na przykład mogłem podziwiać wędzone gołębie na wystawie restauracji. Tego wieczora byliśmy też na ćwiczeniach w parku koło Nathan Road, lecz krótko gdyż wyrzucili nas o 11.

Będąc w Kowloon dwa lata temu zobaczyłem także Muzeum Sztuki i Historii. To pierwsze było głównie pokazem obrazów i ceramiki chińskiej, natomiast drugie muzeum pokazywało historię HK od czasów prehistorycznych do jego przejęcia przez ChRL w 1997 roku.

Kowloon – aleja gwiazd

Następnego dnia wybraliśmy się na słynną Aleję Gwiazd choć to miejsce odwiedzaliśmy jeszcze wiele razy. Jest to ulica przy porcie, która wzorowana jest i niczym nie ustępuje tej w Hollywood.

Swoje odciski w betonie zostawili tu między innymi Bruce Lee i Jackie Chan. Zawsze jest tu bardzo dużo zwiedzających, pomników z branży filmowej i wiele innych ciekawych rzeźb związanych z filmem. Nadal jest tu bardzo na czasie Bruce Lee. Jest tu wiele jego plakatów oraz wielki pomnik w pozycji walki z “Wejścia Smoka”. Zrobiliśmy sobie zdjęcia ze wszystkim co było z nim związane. Aleja Gwiazd jest także najlepszym punktem widokowym na drapacze chmur stojące na wyspie Hong Kong. Zawsze wieczorem wszystkie budynki największych banków świata (np. Bank of China, HSBC) i wiele innych jest bardzo dobrze i ciekawie oświetlonych. Właśnie ta panorama wieżowców na wyspie Hong Kong jest sławna na całym świecie i myślę, że była wzorem do tej w Szanghaju. Wieczorem od strony Kowloon jest bardzo dużo fotografów, którzy proponują ofertę dwóch zdjęć za 50HKD. Uważam, że zdjęcia te są konieczne aby dobrze zapamiętać swoje wspomnienia. Aleja Gwiazd jest także pełna Hindusów-wróżbitów, którzy szukają naiwnych i próbują naciągnąć na 20HKD. Obok tego szczególnego miejsca znajduje się także Muzeum Sztuki, Muzeum Kosmosu i Wieża Zegarowa. Zwłaszcza ten ostatni obiekt bardzo rzuca się w oczy gdyż jest wysoki i prowadzi do niego ulica palm. Myślę, że Aleja Gwiazd jest jedną z lepszych atrakcji Hong Kongu od strony Kowloon. Uważam także, że powinno się tu przyjść w dzień i po zmroku. Wówczas panorama wieżowców na wyspie Hong Kong jest zupełnie innym doświadczeniem
Wolno spacerując Aleją Gwiazd dotarliśmy do portu aby promem przedostać się z Kowloon na wyspę Hong Kong.

W 2004 roku byłem w Hong Kongu na Gwiazdkę i wtedy panorama wieżowców była jeszcze lepiej oświetlona niż teraz. To samo mogę powiedzieć o wyspie HK, dlatego radzę przyjechać też na święta.

Przeprawa promem z Kowloon na wyspę HK

W całym Hong Kongu jest bardzo dobre metro, które pozwala na szybkie dostanie się w prawie każdy zakątek miasta. Metro znajduje się też pod wodą dlatego dostanie się z jednej wyspy na drugą nie stanowi problemu. Pomimo jednak całej nowoczesności HK, nie ma lepszej atrakcji turystycznej związanej z transportem niż pokonanie trasy z Kowloon na wyspę HK na pokładzie Star Ferry (Gwiezdny Prom). Funkcjonować zaczął on w 1888 roku i pływa na czterech trasach. Sam prom nie jest luksusowy ale ma swój styl. W niecałe 10 minut można przedostać się na drugą stronę, po drodze obserwować „zbliżające się” wieżowce i fale. Jest to krótki i przyjemny rejs, który gorąco polecam.

Wyspa Hong Kong

Po dotarciu na drugą stronę rozejrzeliśmy się trzymając głowy skierowane ku szczytom wieżowców, zbudowanych na wiele rożnych sposobów. To właśnie od tej wyspy zaczął się wielki handel Brytyjczyków z Chinami i tu powstało wielkie centrum finansowe, które jest potęgą światową. Ja jednak wyspy HK nie chciałem odbierać tylko w ten sposób gdyż ma ona o wiele więcej do zaoferowania. Stosunkowo nie wielka część wyspy jest zabudowana. Większość jest wciąż dzika i zielona. Oczywiście nie do przeoczenia jest charakterystyczny biurowiec Banku Chin lecz dookoła znajdują się także godne uwagi kolonialne place i budynki z fontannami. Frajdą może być także przejechanie się starym, zielonym tramwajem po ulicy sklepów i biurowców oraz wizyta na Soho czyli ulicy barów, pubów i restauracji. Jak na mój gust było tu za drogo. Polecam te na Kowloon gdyż są tańsze. Chodziliśmy w ten sposób cały dzień wdychając atmosferę miasta, która choć ciekawa, może się okazać bardzo męcząca dla tych, którzy wolą ciszę.

Wyspa Hong Kong – Szczyt Victorii

Spacerując po wyspie HK, zacząłem szukać autobusu, który miał nas zawieść na Szczyt Victorii czyli jedno z najpopularniejszych atrakcji turystycznych miasta. Jest to najsławniejszy w Hong Kongu punkt obserwacyjny, pozwalający na zobaczenie panoramy wieżowców na Wyspie HK oraz Kowloon z Aleją Gwiazd. Specjalnie wybrałem porę wieczorową aby zobaczyć oświetlony HK nocą. Wzięliśmy autobus nr 15 i ruszyliśmy na sam szczyt. Mogliśmy się tam dostać także kolejką, ale wolałem tym razem pojechać autobusem gdyż kolejką zrobiłem to, gdy byłem tu ostatnim razem. Im wyżej byliśmy tym widoki były bardziej imponujące. Na początku byliśmy na równi z wieżowcami a potem wydawały się one z dołu jak małe, mieniące się domki. Po środku wyspy HK stoi wielka góra, (na której szczyt jechaliśmy), i każdy jej stopień jest bardzo dobrze zagospodarowany. Wszędzie są bardzo wysokie domy mieszkalne i wille, czasem z basenami na parterze lub na dachach. Najprawdopodobniej tutaj mieszkają najbogatsi. Sam Szczyt Victorii jest pięknie położony oraz dobrze zadbany. Zmienił się też trochę od mojego ostatniego razu. Jest jeszcze więcej sklepów i restauracji ale przede wszystkim na samym środku został zbudowany wielki, pełen sklepów oczywiście, bardzo wysoki obiekt. Stanie w długiej kolejce i dotarcie na szczyt budowli zajęło trochę czasu lecz z wierzchołka można było obserwować piękną panoramę miasta. Było cudownie gdyż widok był imponujący. My byliśmy tak wysoko a pod nami to piękne, pełne kolorów i bardzo wysokie miasto nocą. W drodze powrotnej zjechaliśmy kolejką aby Monika także miała i to doświadczenie. Na dole wzięliśmy prom i popłynęliśmy na Kowloon aby położyć się spać po dniu pełnym wrażeń.

Szczyt Victori jest jedyny w swoim rodzaju i jeżeli ktoś ma na HK tylko jeden dzień to koniecznie powinien tu przyjechać.

Wyspa Hong Kong – Centrum Konwencji i Wystaw

Bardzo szczególnym miejscem jest plac i nowoczesny budynek ze szkła o wyżej wymienionej nazwie. Budynek ten posiada najwyższą szklaną ścianę i ma wyprofilowany dach, wyglądający jak rodzaj lotniskowca. Tutaj właśnie Hong Kong został przejęty przez Chińską Republikę Ludową, o północy 30 czerwca 1997 roku. Na placu przed budynkiem powiewają flagi: chińska i HK oraz stoi duża rzeźba, która jest symbolem tego wyjątkowego miasta. Jest to posąg przedstawiający złotą bauhinię czyli rodzaj orchidei, której nie znaleziono nigdzie indziej na świecie oprócz Hong Kongu. Na całym świecie istnieje około 300 gatunków tego kwiata lecz bauhinia blakeana istnieje tylko tu. Dziś kwiat ten widnieje także na fladze HK.

Jeśli chodzi o moje osobiste wrażenia z tego miejsca to uważam, że sam budynek mi się nie podobał gdyż wolę starą architekturę. Pomimo to, ciągle jest to ważne miejsce do odwiedzenia ze względu na jego znaczenie historyczne.

Plaża na wyspie HK

Kolejnego dnia chciałem pojechać na wyspę Lantau aby zobaczyć wielkiego Buddę lecz Monika mnie namówiła abyśmy spędzili cały dzień na plaży. Rzeczywiście miło było znowu pokąpać się w ciepłym, czystym morzu lecz wolałem zobaczyć wielkiego Buddę. Sama droga tam nie była nudna gdyż HK jest bardzo górzysty i przez całą drogę mieliśmy piękne widoki. Tym razem jednak nie na miasto a piękne, zielone góry oraz morze z kilkuset metrów nad nim. Było pięknie i miałem także okazję poznać inną cześć HK czyli cichą i bardzo naturalną, a nie zatłoczoną i hałaśliwą z Nathan Road. Cały dzień pływaliśmy w morzu południowochińskim i siedzieliśmy na pięknej plaży otoczonej klifem. Warto było tu jednak przyjechać.

Tego samego wieczoru niestety zjadłem kolację, po której zaszkodził mi sos i byłem bardzo chory przez całą noc. Od tej pory musiałem już bardzo na siebie uważać. Nad ranem już było jednak dobrze. Po załatwieniu spraw organizacyjnych co do dalszej podroży oraz kupieniu nowej chińskiej wizy, udaliśmy się w stronę portu. Wzięliśmy szybką łódź aby po około godzinie dotrzeć do Makao czyli „małej Portugalii” na południu Chin.

Podsumowanie

Hong był piękny i ciekawy w każdym calu. Byłem tu już drugi raz a i tak ciągle nie zobaczyłem wszystkiego co chciałem. Ważne jest aby zrozumieć, że miasto to nie składa się tylko ze sławnej panoramy wieżowców, zakupów na Nathan Road, Alei Gwiazd i Szczytu Victorii. Jest tu o wiele więcej ciekawych miejsc i atrakcyjnych naturalnie zakątków. Mam tu na myśli plaże, świątynie, rezerwaty, chodzenie po górach, zoo i jedno z największych akwariów z rafą koralową. Mógłbym tak wymieniać długo lecz rzecz w tym, że będąc tu po raz drugi nareszcie zrozumiałem dlaczego wiza do HK jest dawana aż na trzy miesiące. Większość turystów zostaje tu najwyżej kilka dni i za każdym razem jest to duży błąd. Mając już doświadczenie w tym szczególnym mieście, radziłbym zostać w domu gościnnym na jednej wyspie i dobrze zwiedzić na niej wszystko co chcemy a następnie zamieszkać na innych wyspach i odkrywać nowe miejsca po kolei. Zapewniam, że miesiąc może okazać się za krótki.

TAGI
PODOBNE ARTYKUŁY

ZOSTAW KOMENTARZ

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan