Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
Marcin Malik
Biały Bunkier

Witam na stronie Kompas. Mam na imię Marcin i to jest moja opowieść. Podróżuję gdyż sprawia mi to przyjemność a przy okazji jest to wspaniały sposób na ciągłą samoedukację, która wzbogaca światopogląd i otwiera oczy na rzeczy dotąd niezauważalne, zarówno w odległych krajach jak i mi najbliższych. Poznawajmy inne kultury lecz szanujmy i brońmy swojej.

Czytaj więcej O AUTORZE

Rejestracja
Dzięki rejestracji otrzymasz możliwość komentowania, używania avatara i otrzymywania powiadomień o nowych wpisach na stronie. Aby się zarejestrować kliknij w ten link.

Osoby nie chcące się rejestrować mogą komentować jako goście bez dodatkowych funkcji.

Logowanie

Nie pamiętasz hasła?

Wyszukiwanie
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
Polityka prawdy
Wycieczki do Azji

“Pejs”book

Moje konto jest często blokowane za publikowanie prawdy i konserwatywnych poglądów.

Ponadto, Facebook regularnie usuwa "likes" z prawicowych stron i zaniża je w wynikach wyszukiwania.

Koszerna demokracja w akcji!

Miejsce na reklamę




Parę słów od autora

Podróżując od chrześcijańskich pozostałości Konstantynopola i piasków antycznej Persji, poprzez Himalaje, Wielki Mur Chiński oraz gęste dżungle Borneo zdałem sobie sprawę, że świat powinien mieć swój ustalony porządek. Dlatego pomimo moich pięknych przygód i doświadczeń zawsze pamiętałem do której kultury ja sam należę i zawsze doceniałem piękno oraz wartości naszej wspaniałej, Białej Chrześcijańskiej cywilizacji.

Wymiana walut
Prognoza pogody
Relacje z wypraw

Wycieczka do Brunei 2018

Napisał: Marcin Malik

Wycieczka do Brunei 2018

 

Już po raz drugi podróżowałem po Sułtanacie Brunei – małym kraju na wyspie Borneo, który pomimo że nie znajduje się w turystycznej czołówce świata, uważam za bardzo ciekawy. Brunei ma lasy tropikalne, ładne plaże, małpy proboscis, różnorodne jedzenie i miłych ludzi. Zainteresowani mogą się też czegoś dowiedzieć na temat przemysłu wydobycia ropy.

 

Wstęp

Ostatni raz byłem w Brunei w 2012 roku, lecz tylko na kilka dni i tylko w stolicy Bandar Seri Begawan. W roku 2018 akurat podróżowałem po Filipinach, i kończyła mi się już 2 miesięczna wiza, a nowa wyrobiona na terenie Filipin kosztowała ciężkie pieniądze. Pomyślałem więc, że będzie lepiej jeśli polecę najtańszym lotem do Brunei, tam zabawię kilka dni, a następnie wrócę na Filipiny, gdzie miałem dostać darmową wizę na 1 miesiąc. Moja wizowa wycieczka do Brunei okazała się jednak dodatkową, wspaniałą przygodą tej wyprawy, gdyż w Brunei zostałem 8 dni, mimo że planowałem zostać najdłużej 4. Po Brunei zorganizowałem wyprawę po malezyjskim stanie Sabah na Borneo, która mi zajęła około miesiąca.

Meczet na lotnisku w Brunei.

Brunei jest krajem niedocenianym, i nazywanym często “nudnym krajem muzułmańskim bogatym w ropę”. Prawdą jest, że w Brunei zbyt wiele się nie dzieje, i że ekonomia tego kraju opiera się na ropie. Jednak Brunei ma atrakcyjną małą stolicę Bandar Seri Begawan (BSB), największą wioskę na wodzie Kampong Ayer, oraz ma także rzekę i las mangrowy, w którym mieszkają małpki proboscis oraz krokodyle.

Brunei ma też las tropikalny w eksklawie Temburong, ładne plaże, dobre jedzenie malajskie i indyjskie, oraz dobre zakupy i ciekawe muzea. Nie zgadzam się więc aby w tym cichym, spokojnym kraju “nic nie było” i na pewno nie jest on nudny. Z drugiej strony Brunei nie słynie z zabaw i nie można pić alkoholu, lecz na kilka dni na pewno on zasługuje. W porównaniu z rokiem 2012, gdy byłem w Brunei ostatni raz, kilka rzeczy zmieniło się na korzyść.

Bandar Seri Begawan (BSB)

Z lotniska do BSB dostałem się autostopem, tak jak ostatnim razem. Wysiadłem przy Pusat Bulia, gdzie zawsze były najtańsze łóżka w całym kraju, lecz niestety był remont, aż do kwietnia 2019. Przez parę pierwszych dni zostałem w Bandar Seri Begawan. Zamieszkałem w hostelu za $18, naprzeciwko hotelu Brunei, take byłem w samym centrum. Obok była stacja autobusowa, oraz wszystkie miejsca zainteresowania. Najpierw zobaczyłem chińską świątynię Teng Yun, jedyną w BSB. Zbudowana jest ona w tradycyjny sposób, czyli jest czerwona, oraz ma profilowany do góry dach, z efektownymi kafelkami. Bardzo mi się też podobały okna, będące chińskimi wzorami. W środku są czerwone filary z oplecionymi smokami, chińskie lampiony, ołtarz i chińska sztuka na ścianach. Śwątynia Teng Yun jest mała i moim zdaniem warto jest tu wstąpić. Jedyne co mi się niepodobało to parking za świątynią, który psuje widok.

Chińska świątynia Teng Yun w Bandar Seri Begawan (BSB). Sułtanat Brunei.

Następnie szedłem koło boiska, z wielkimi plakatami przedstawiającymi sułtana Brunei, a za nim stał meczet Omar Ali Saifuddien. Chciałbym jednak wspomnieć, że idąc główną ulicą miałem za sobą sławną wieżę zegarową Brunei stojącą na rondzie, koło poczty. Nie jest to jednak tradycyjna wieża zegarowa, podobna do Big Bena, ale oryginalna, artystyczna, choć też i dziwna sztuka stojąca w centrum miasta. Zrobiłem tu sobie mnóstwo zdjęć z różnych kątów, gdyż jest to rzeczywiście zegar jedyny w swym rodzaju.

Dalej kontynuowałem spacer do Royal Regalia Museum, gdzie znajduje się historia rodziny królewskiej Brunei, oraz gdzie sułtan Brunei trzyma głównie prezenty ofiarowane mu przez przywodców innych państw. Zwłaszcza od przywódców arabskich dostał ciekawe makiety historycznych i religijnych obiektów świata muzułmańskiego, jednak od królowej Anglii Elżbiety II dostał tylko zielony wazon na kwiaty. Chyba go zbyt nie lubi?

Royal Regalia Museum w Bandar Seri Begawan. Sułtanat Brunei.

Pomiędzy Royal Regalia Museum, oraz akademikiem Pusat Bulia znajduje się Parlament Brunei, czyli Dewan Majlis. Jest to kompleks kilku efektownych budynków ze złotymi dachami, na którego terenie znajduje się także ogród i fontanna.

W końcu poszedłem do meczetu Omar Ali Saifuddien, który według mnie jest jednym z najładniejszych w regionie Azji południowo-wschodniej. Jest on biały, ma wielką złotą kopułę na szczycie, oraz akwen wodny dookoła. Nad wodą jest też most prowadzący do łodzi, na który wszedłem aby patrzeć na meczet z wyższego miejsca. Meczet Omar Ali Saifuddien stał się symbolem Brunei, oraz jest popularną atrakcją turystyczną. Gdy byłem w BSB w 2011 roku, za meczetem była jeszcze drewniana wioska rybacka, lecz w 2018 roku już jej nie było. Szkoda, gdyż mogłaby to być pozostałość po starym Brunei.

Meczet Omar Ali Saifuddien; Brunei.

Zaraz koło meczetu znajduje się deptak z roślinami i fontannami, oraz tuż nad rzeką Brunei, całkiem nowy Ecopark. Sułtan zbudował mosty na rzeką, kazał posadzić baoaby z Madagaskaru i dodał efektowne oświetlenie. O każdej porze dnia i nocy bardzo dobrze stąd widać meczet Omar Ali Saifuddien, oraz Yayasan Complex. Teren ten jest bardzo popularny wśród ludzi Brunei i polskich turystów, którzy lubią tu przychodzić aby pospacerować, pobiegać, czy patrzeć na wioskę Kampong Ayer z oddali. Wieczorami można tu kupić dobre i tanie jedzenie, a także wypożyczyć rowery.

Tuż przy meczecie Omar Ali Saifuddien, znajdują się efektowne centra handlowe Yayasan Complex. Można tu kupić pamiątki, elektronikę, ubrania, i wiele innych rzeczy. Ja jednak przychodziłem tu często, gdyż na ostatnim piętrze znajdują się bary z jedzeniem. Brunei ma opinię drogiego kraju, ale ja się z tym nie zgadzam, gdyż zarówno jedzenie jak i zakwaterowanie i transport są tanie. Przed Yayasan Complex jest oczywiście kolejna fontanna, która kieruje do meczetu i nad rzekę.

Przed oryginalną wieżą zegarową w Bandar Seri Begawan; Sułtanat Brunei.

Jeśli kogoś interesują zakupy, to polecam Pasar Gadong, gdzie znajduje się całe osiedle sklepów i tanich restauracji. Popularne są knajpy chińskie, gdzie za około $2 podali mi kurczaka z rosołem i ogórkiem. W Pasar Gadong można kupić wszystkie potrzebne rzeczy, a dostać się tam można autobusem 01 ze stacji autobusowej w BSB. W drodze powrotnej wróciłem autostopami.

Będąc w BSB pojechałem też zobaczyć pałac sułtana Brunei – Istana Nurul Iman, który jest oficjalną rezydencją sułtana Brunei. Pałac ten został umieszczony w księdze rekordów Guinness’a, jako najwiekszy dom mieszkalny na świecie. Jest on większy niż Versailles, i aż 5 razy większy od Pałacu Buckingham. Istana Nurul Iman to ogromna biała konstrukcja ze złotymi kopułami i minaretami, która leży blisko rzeki, i zaledwie kilka kilometrów od centrum BSB. Pałac ten ma 1788 pokoi, oraz zajmuje teren 200.000 metrów kwadratowych powierzchni. Meczet pałacu może pomieścić do 1500 osób, a sala bankietowa ponad 5000 gości. Pałac ma nawet lądowisko dla helikopterów, 5 basenów i ponad 250 łazienek. W środku natomiast jest 38 rodzajów marmuru, złoto i chińskie jedwabie. Do pałacu nie można jednak wejść, a z rzeki też do słabo widać gdyż zasłaniają drzewa. Gdy ja tu byłem stałem przed główną bramą, a potem poszedłem na spacer wzdłuż rzeki. Niestety bardzo się rozpadało i zanim wróciłem do hotelu, byłem cały mokry.
Dostałem się tam autobusem nr 45.

Panorama BSB. Widok na meczet Omar Ali Saifuddien i Yayasan Complex, widziany z Ecoparku.

! Dobrą wiadomością jest, że pałac Istana Nurul Iman jest otwarty przez 3 dni w roku, podczas święta Eid Mubarak (język arabski:عيد مبارك ). Kolejka jest dłuższa niż po kiełbasę w krajach komunistycznych, lecz szczęściarze mogą zobaczyć sułtana, a może nawet też uścisnąć jego aksamitną dłoń. Potocznie zwane „Szczęsliwe Święta” przypadają w czerwcu.

Wybrałem się też na 2h rejs łodzią do największej wioski na rzece Kampong Ayer, a potem płynąłem koło lasu mangrowego w poszukiwaniu małp proboscis. Kampong Ayer to około 42 wiosek zbudowanych na tysiącach bali, połączonych ze sobą drewnianymi mostami. Znajdują się tam domy mieszkalne, muzeum, szkoły, straż pożarna, policja i oczywiście meczet. Kampong Ayer jst niebywałym przedsięwzięciem, gdyż na rzece Brunei mieszka około 30.000 ludzi, którzy wykształcili swoja własną, lokalną kulturę. Z BSB można w mniej niż 5 minut dostać do wioski za $1. Ja jednak zapłaciłem $30 za 2h, tak abym miał czas pochodzić po wiosce, a następnie mieć kontakt z naturą w lasach mangrowych. Udało mi się zobaczyć małpki proboscis oraz węża mangrowego na drzewie.
Dodam, że chętni mogą się zatrzymać w wiosce Kampong Ayer na noc. Należy o to zapytać kierowców motorówek w BSB, lub po dotarciu do „wodnej wioski”.

Wioska Kampong Ayer, na rzece Brunei.

Innym ważnym miejscem jest największy meczet w Brunei, czyli Jame`Asr Hassanil Bolkiah. Mi osobiście bardziej podobał się poprzedni meczet z uwagi na jezioro i marmurową łódź, lecz ten też był okazały i bogato zdobiony. Meczet Jame`Asr Hassanil Bolkiah był wykwitną sztuką islamskiej architektury, lecz szczególnie piękny był od środka. Znajdowały się tam fontanny, marmur w kolorze piasku oraz zdobione materiały modlitewne. Jest to obiekt, który zajmuje trochę czasu gdyż jest on ogromny. Do meczetu wjeżdża się poprzez zdobiona bramę, a następnię jadąc przez aleje palm i długi korytarz wodny, docieramy do wielkich wrót charakterystycznych dla islamskiej architektury.
Dostałem się tam autobusem nr 01, dlatego że meczet ten jest po drodze do dzielnicy handlowej za BSB – Pasar Gadong.

Mojego ostatniego dnia w Bandar Seri Begawan pojechałem autostopem do Muzeum Brunei, lecz było zamknięte z powodu remontu. Zobaczyłem więc Muzeum Morskie, gdzie na parterze zobaczyłem szkieley wieloryba, a następnie obejrzałem film o ekspedycji naukowej, której celem było wydobywanie szczątków przedmiotów dawnych cywilizacji. Było też podkreślone, że Brunei rozwinęło się dzięki strategicznemu położeniu na szlaku handlowym z Chin na Borneo. Potem chodziłem po dżunglii nad rzeką i widziałem kilka grobowców zmarłych sułtanów.

Brunei

Meczet Jame`Asr Hassanil Bolkiah w Bandar Seri Begawan; Brunei.

W Muzeum Brunei byłem jednak w 2012 roku, i pamietam że w tamtym czasie zobaczyłem bardzo ciekawą ekspozycję, o nazwie „życie pod platformami wiertniczymi”. Obecnie temat ten zobaczyłem w porcie Muara, i uważam że warto zwrócić uwagę na życie morskich stworzeń, pomimo przemysłu wydobywczego, który zatruwa środowisko.

Wyprawa do Temburong

Temburong to eksklawa Brunei, która jest odzielona od reszty kraju przez terytorium Malezji. Głownym miastem jest Bangar, a populacja to ponad 10,500. Obecnie sułtan Brunei buduje most łączący dwie części kraju, którego całkowita długość będzie wynosić 30km. Obecnie,w roku 2018, jedynym sposobem na dostanie się z jednej części Brunei do drugiej, jest wodna taksówka.

Moją pierwszą wycieczkę poza BSB była wyprawa do eksklawy Brunei, Temburong, gdzie znajduje się Narodowy Park Ulu Temburong. Pomimo że Brunei kojarzy się głównie z islamem i meczetami, to mi Brunei kojarzy się przede wszystkim z pierwotnym lasem tropikalnym, ze szlakami poprzez dżunglę oraz z małpami proboscis, których jest tutaj pełno, i to na wolności.

Wodospad w parku narodowym Ulu Temburong.

Gdy byłem w Brunei 6 lat wcześniej, nie pojechałem do Temburong, dlatego tym razem zależało mi aby zobaczyć piękną naturę tego kraju oraz odbyć przygodę w dżunglii. Najlepszym sposobem na to jest wykupienie wycieczki w jednym z biur podróży, które regularnie organizują wycieczki do Temburong. Jedniodniowe wycieczki obejmujące transport motorówką w dwie strony, obiad, oraz przewodnika w dżunglii kosztuje około $160-$180, lecz ja zapłaciłem $135, gdyż pod koniec dnia odłączyłem się od wycieczki i zostałem na noc w Bangar.

Wstałem o 7 rano i poszedłem do hotelu Brunei, gdzie miałem spotkać grupę. Swoje rzeczy i wielki plecak zostawiłem w hostelu, i wziąłem tylko co było najbardziej potrzebne. Kierowca zabrał nas do łodzi przy wielkim moście, i stamtąd popłynęliśmy motorówką przez malezyjskie wody terytorialne. Podróż do Bangar zajęła nam 45 minut. Następnie w Bangar wsiedliśmy do kolejnego busa i pojechaliśmy 32km do parku Ulu Temburong, gdzie czekała na mnie piękna przygoda.

Park Narodowy Ulu Temburong to pierwszy park Brunei, gdzie znajduje się pierwotny las tropikalny. Zajmuje on powierzchnię 550km² i jest domem dla wielu gatunków zwierząt, endemicznych dla wyspy Borneo. Przy pierwszej bazie była rzeka i czekały na nas długie drewniane łódki, którymi wkrótce popłynęliśmy do miejsca, gdzie miał się zacząć nasz marsz przez dżunglę. W pierwszej bazie była rzeka z kolorze herbaty z mlekiem, egzotyczna roślinność, oraz most linowy. Było pięknie, cicho, wśród malowniczej natury Borneo.

Następnie wsiedliśmy na długie łodzie motorowe i przez około godzinę płynęliśmy po rzece. Pokonowaliśmy silne prądy oraz głazy leżące nad lustrem wody, a po obu stronach znajdowała się dżungla. Gdy wysiedliśmy z łodek, czekał nas 1.2km marsz przez dżunglę pod górę. Co prawda był zbudowany drewniany most, lecz czasem przechodziliśmy przez małe bagna oraz śliśkie tereny. Będąc w Temburong, tak jak wcześniej przemierzając dżungle Sarawak, urzekła mnie wspaniała przyroda. Widziałem ogromne drzewa o masywnych korzeniach, które były tak ogromne że tworzyły wyprofilowane, wysokie, drewaniane ściany. Idąc pod górę, słuchałem odgłosów dżunglii.

Mój marsz zakończył się, gdy dotarliśmy do metalowej platformy, znajdującej się 250m nad ziemią. Nie polecam jej osobom z lękiem wysokości, lecz jest to największa atrakcja parku Ulu Temburong. Ze szczytu bardzo dobrze widać rozległą panoramę parku, a ja miałem tyle szczęścia, że zobaczyłem parę przelatujących dzioborożców. Sama platforma jest stabilna lecz wysokość bardzo działa na wybraźnię, i ze względów bezpieczeństwa należało wchodzić w odstępach. Potem wróciliśmy przez dżunglę do łodek.

Naszym kolejnym przystankiem był wodospad. Tego dnia padało i było chłodno, dlatego nie wszyscy pływali w zimnej wodzie. Ja jednak zawsze pływam w wodospadach, bez względu na temperaturę. Po powrocie do łodzi staneliśmy na kamiennym brzegu i przenieśliśmy się do pontonów. To także była dobra zabawa, gdyż musieliśmy sami wiosłować i omijać silne prądy rzeczne oraz drzewa. Czasem było tak przygodowo, że wyskakiwaliśmy z pontonem do góry. Gdy już dopłynęliśmy do mostu linowego, zjedliśmy pyszny obiad, z czego najlepsza była cytrynowa ryba. Następnie kierowca zabrał nas do Bangar.

Reszta wycieczki wsiadła do motorówki i wróciła do Bandar Seri Begawan, lecz ja zostałem gdyż moim celem było zobaczenie jeszcze jednego parku. Tego dnia bardzo padało, a Bangar jest bardzo małe, więc nie było co robić. Na szczęście znalazłem bardzo tani pokój w hostelu o nazwie Pusat Bulia, gdzie spędziłem jedną noc za $10. Chodziłem po Bangar, byłem w sklepie, w porcie, i rozmawiałem z ludźmi. Byłem też na kolacji u Hindusów. W Bangar nie ma jednak nic specjalnego. Atrakcje znajdują się poza miasteczkiem.

Następnego dnia wziąłem autostop i pojechałem 15km od Bangar, aby zobaczyć Rezerwat Leśny Peradayan. Obecnie jest to teren popularny ze względu na idealne miejsce na piknik. Jednak na obszarze 1070 hektarów znajduje się także dżungla oraz wiele szlaków. Ja poszedłem na szczyt Bukit Patoi, który jest najpopularniejszym marszem pod górę. Leży on na wysokości 250m n.p.m. lecz aby się do niego dostać, trzeba pokonać szlak o długości 1602 metrów. Wspinaczka jest łatwa dla osób o przeciętnej kondycji fizycznej, a po drodze można podziwiać majestatyczne drzewa wyspy Borneo, z charakterystycznymi, ogromnymi korzeniami. Gdy dotarłem do Bukit Patoi, wiedziałem że byłem na miejscu, dlatego że przede mną ukazała się polana oraz goła skała z gwałtownym spadkiem.

Do Bangar wróciłem kolejnym autostopem, a następnie po herbacie w malajskiej knajpie, za $7 wróciłem wodną taksówką do Bandar Seri Begawan. Miałem szczęście, gdyż kobieta którą spotkałem na łodzi podwiozła mnie pod hotel Brunei, skąd miałem blisko do mojego hostelu.

Uważam, że należy koniecznie pojechać do Temburong, gdyż doświadczenie to pozwala poznać Brunei od innej strony niż zazwyczaj słyszymy. Brunei to także piękna dżungla, wodospad, rwąca rzeka i egzotyczne zwierzęta. Nie zapominajmy o tym!

Jerudong

Ze stacji autobusowej w BSB wsiadłem do autobusu nr 55 i pojechałem do Parku Jerudong, który jest popularnym miejscem spotkań rodzin. Znajduje się tam wesołem miasteczko, fontanna oraz kilka innych atrakcji. Niestety park ten nie jest już tak wielki i huczny jak wcześniej, ale nadal można przyjechać. Jerudong polecam przede wszystkim jako kierunek dla rodzin z dziećmi. Gdy ja tam byłem, obiekty jeszcze nie działały, dlatego że było zbyt wcześnie. Najlepiej jest przyjechać w sobotę wieczorem.

Z Jerudong pojechałem autostopem, aby zobaczyć pomnik pieniądza, czyli sławny Hotel Empire. Hotel ten został zbudowany za magiczną sumę $1.1mld, co pokazuje na co stać petro-bogaczy z Brunei. Do hotelu prowadzi droga starannie zadbanych ogrodów, pięknych, egzotycznych drzew, oraz kilku obiektów z jeziorami. W środku natomiast w oczy rzuca się biały marmur oraz ogrom tego miejsca. W pokojach są podobno ręcznie robione dywany, kryształy i drobne rzeczy, które „kapią złotem”. Hotel Empire ma wielki basen wewnętrzny, piękny basen na zewnątrz otoczony palmami, oraz oczywiście prywatną plażę.Wystrój uderza luksusem na każdym kroku. Spędziłem tam kilka godzin, najpierw pływając w morzu, a potem w basenie, aż zostałem poproszony o numer pokoju w którym mieszkałem. Podziękowałem więc za darmowe atrakcje i wyszedłem szczęśliwy, gdyż mieszkałem w hostelu w BSB za $18 za noc. No cóż…

Wjazd do hotelu Empire.

Z tego co wiem to noc w tym hotelu kosztuje od $270, do przynajmniej $22000 za „pokój cesarski”; choć pewnie też i więcej. Uważam, że wizyta w Hotelu Empire jest obowiązowym doświadczeniem podczas podróży po Sułtanacie Brunei. Więcej pokażą zdjęcia na stronie internetowej hotelu http://www.theempirehotel.com/.

Muara

Niewiele osób przyjeżdża do Brunei na plaże, i z tego co wiem niewiele osób nawet było w Brunei. Ja byłem aż 2 razy, przez co wiele razy zarzucano mi bycie nudziarzem. Uważam jednak, że jest inaczej. Z dworca autobusowego w BSB pojechałem autobusem nr 33 do Muara. Samo miasteczko to nic ciekawego, gdyż jest to tylko parking dla autobusów oraz dwa rzędy sklepów, i restauracji indyjskich i malajskich. Zbyt czysto też nie jest. Muara znane jest bardziej jako port morski, z którego łodzie regularnie odpływają na malezyjską wyspę Labuan.

Parę kilometrów od Muara jest też kilka ładnych plaż. Pierwszą na którą poszedłem była mała i wąska plaża Pantai Serasa. Nie kąpałem się tam gdyż nie było atrakcyjnie, jednak na nadmorski spacer miejsce to nadaje się idealnie. Poza tym jest tam też kilka knajp, zwłaszcza w weekendy, oraz The Royal Brunei Yacht Club. Inna plażą jest Pantai Meragang (plaża krokodyli), lecz także nie jest ona atrakcyjna. Kąpiąc się w mętnej wodzie, w kolorze herbaty z mlekiem, i wśród śmieci, widziałem wydry jedzące upolowane przez siebie ryby. Raz na jakiś czas wynurzały się z wody aby je jeść trzymając je w łapkach. Siedziąc w wodzie zauważyłem także tablicę na brzegu, na której było napisane „Uwaga na krokodyle”. Zacząłem się więc powoli przemieszczać w stronę brzegu, i zrozumiałem dlaczego tylko ja się tam kąpałem. Gdy potem spacerowałem blisko morza, pytałem rybaków czy się tu kiedyś kąpali. Odpowiedzieli, że musieliby stracić rozum aby się tu kąpać, gdyż jest tu pełno krokodyli.

Plaża w Muara; Brunei.

No cóż…miałem szczęście, lecz z drugiej strony zacząłem się zastanawiać jak okropny muszę być, skoro nawet krokodyle mnie nie chcą.

Zdecydowanie najpiękniejszą plażą była Pantai Muara. Jest to jedyna plaża, która jest długa i szeroka, ma wielkie fale, a woda jest niebieska a nie brązowa. Plaża jest też otoczona drzewami, i blisko znajduje się park ze stołami do pikników. Spędziłem tu kilka godzin, po prostu spacerując i ciesząc morską bryzą i porywistym wiatrem. Oczywiście wykąpałem się też, lecz najpierw zapytałem czy aby na pewno nie ma tam krokodyli. Tu było mi najlepiej.
Chętni mogą też wyczarterować motorówkę lub zatrudnić agencję turystyczną, aby dostać się na „wyspę komarów” – Pantai Selirong.

Na plażę Muara zostałem podwieziony autostopem. Po drodze widziałem port ze statkiem wojskowym, oraz ćwiczenia podczas których policja Brunei próbowała kontrolować przygotowane zamieszki uliczne. Do autobusu w Muara podwiózł mnie żółnierz pracujący dla marynarki wojennej Brunei. Następnie, za $1 i po 35 przebytych kilometrach wróciłem do BSB, gdzie dzień zakończyłem herbatą w restauracji z Bangladeszu.

Tutong

Tutong to bardzo małe, przyjemne miasteczko, które znajduje się w połowie drogi pomiędzy Seria a Bandar Seri Begawan. Tutong leży nad rzeką, gdzie po jednej stronie zawsze stoi wielu wędkarzy, a po drugiej znajduje się las mangrowy oraz wielki napis „TUTONG”. Jak na małe miasteczko, Tutong jest bardzo dobrze zaopatrzone. Znajduje się tu kilka rzędów sklepów, gdzie kupiłem między innymi aparat fotograficzny. Oprócz polecam sklepy sportowe, oraz restauracje malajskie i indyjskie. W Tutong byłem kilka razy, czasem przechadzając się przy rzece, na obiad, oraz czekając na transport do Seria.

Widok na rzekę koło miasteczka Tutong.

Tutong jest jednak najlepiej znane z powodu najlepszej plaży w Sułtanacie Brunei. Jest to Pantai Tutong, z białym piaskiem rozciągającym się na wiele kilometrów. Woda jest czysta, są przyjemne fale, oraz wiatr poruszający palmami. Nieopodal jest też miejsce do biwakowania, gdzie każdego ranka Bruneiczycy rozkładają stragany z jedzeniem. Plaża Tutong jest więc dla mnie niezapomnianym, uroczym miejscem, ze wspaniałym zachodem słońca.

Jako ciekawostkę podam, że parę kilometrów za Tutong znajduje się brytyjska baza wojskowa, z nepalskimi żółnierzami Gurkha.

Tutong znajduje się około 50km od Badar Seri Begawan, a jazda autobusem trwa tam około 1h i kosztuje $1. Warto też dodać, że Tutong znajduje się na tej samej trasie co Seria, dlatego osoby jadące do Seria, na pewno będą miały tam przystanek. Całą wycieczkę, zaliczającą dwa miasteczka można zobaczyć w jeden dzieeń, lecz ja zrobiłem to w dwa dni. W ten sposób było spokojniej i przyjemniej. Do BSB wróciłem kilkoma autostopami, który w Brunei nawet nieźle działa.

Seria

Około 100km od BSB leży małe miasteczko Seria, skolonizowane przez brytyjski przemysł naftowy Shell. Samo miasteczko nie jest zachwycające, choć oczywiście jest wiele sklepów i restauracji malajskich. Większość ludzi, którzy tam mieszkają, pracuje w przemyśle naftowym, i głównie są to mężczyźni z Indii i Bangladeszu. Można się też zatrzymać na noc, w hotelu Koperasi. Autobus do Seria z BSB kosztuje $6, a podróż z przesiadkami zajęła mi prawie 2h.

Seria; maszyna pompująca ropę, oraz w tle Pomnik Miliardowej Baryłki Ropy, za palmami.

W Seria zobaczyłem pomnik Miliardowej Baryłki Ropy, interesujące fabryki, maszyny pompujące ropę oraz muzeum. Ja mimo to i tak spędziłem najwięcej czasu na plaży, do której prowadzi przyjemny spacer poprzez tereny zielone, palmy i maszyny pompujące ropę. Fabryka naftowa sama w sobie była tak interesująca jak zeszłoroczny śnieg, i choć nie znam się na przetwórstwie ropy, to najbardziej podobały mi się maszyny pompujące na trawie, oraz mój czas spędzony na plaży przy pomniku Miliardowej Baryłki Ropy. Spędziłem bardzo miły dzień, mimo że woda w Seria nie była tak czysta jak w Tutong.

Do BSB wróciłem kilkoma autostopami, głównie z pracownikami fabryk naftowych z Indii. Hindusi bardzo chwalili Brunei, mówili że dobrze im się tam żyło i byli zadowoleni z pracy. W drodze do BSB zatrzymałem się też jeszcze raz w Tutong, następnie przeszedłem wzdłuż rzeki i złapałem kolejny autostop.

Uważam, że wycieczkę do Seria należy koniecznie odbyć, gdyż jest to interesujące małe miasteczko, gdzie można zobaczyć interesujące rzeczy. W kierunku przeciwnym do BSB, autobusy z Seria jadą do Sarawak w Malezji, poprzez ostatnie miasteczko w Brunei – Kuala Belait.

Przed pomnikiem Miliardowej Baryłki Ropy w Seria.

Wyjazd do Malezji z portu Serasa

Autobusem 38 ze stacji autobusowej w BSB pojechałem w kierunku Muara, lecz wyszedłem kilkastet metrów przed miasteczkiem. Stamtąd autostopem pojechałem do portu Serasa, skąd szybką łodzią motorową popłynąłem na wyspę Labuan. Podróż zajęła mi 1h i kosztowała $17.

! Jeśli ktoś jedzie z Brunei do Miri w malezyjskim stanie Sarawak, to polecam wziąć autobus z BSB lub Kuala Belait. Jednak podróżnicy jadący do Kota Kinabalu w malezyjskim stanie Sabah powinni wziąć łódź i mieć przesiadkę na wyspie Labuan. Ten sposób uważam za najlepszy. Oczywiście można też pojechać autobusem, lecz z uwagi na liczne kontrole graniczne nie polecam tego sposobu.

Mam nadzieję, że udało mi się pokazać Brunei z jak najlepszej strony, oraz zachęcić podróżników do odwiedzenia tego „pięknego kraju na końcu świata”. Powodzenia Brunei !!!

Godło i flaga Brunei, na bramie pałacu sułtana Istana Nurul Iman.

TAGI
PODOBNE ARTYKUŁY

ZOSTAW KOMENTARZ

Informuj mnie o dyskusji w temacie "Wycieczka do Brunei 2018" bez zostawiania komentarza, na e-mail:

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan