Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Facebook Twitter YouTube Twitter
Facebook Twitter YouTube Twitter
Marcin Malik
Bunkier

Witam na stronie Kompas. Mam na imię Marcin i to jest moja opowieść. Podróżuję gdyż sprawia mi to przyjemność a przy okazji jest to wspaniały sposób na ciągłą samoedukację, która wzbogaca światopogląd i otwiera oczy na rzeczy dotąd niezauważalne, zarówno w odległych krajach jak i mi najbliższych. Poznawajmy inne kultury lecz szanujmy i brońmy swojej.

Czytaj więcej O AUTORZE

Kanał YouTube

Polecam mój pełen przygód kanał YouTube

Przekaż darowiznę

Jeśli lubisz stronę Kompas i chciałbyś wesprzeć ten projekt, przekaż darowiznę naciskając na poniższy guzik.

Polityka Prawdy

Wyszukiwanie
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Wycieczki do Azji

Szpieg – book

Miejsce na reklamę

Parę słów od autora

Podróżując od chrześcijańskich pozostałości Konstantynopola i piasków antycznej Persji, poprzez Himalaje, Wielki Mur Chiński oraz gęste dżungle Borneo zdałem sobie sprawę, że świat powinien mieć swój ustalony porządek. Dlatego pomimo moich pięknych przygód i doświadczeń zawsze pamiętałem do której kultury ja sam należę i doceniałem także piękno oraz wartości naszej pięknej - Białej Chrześcijańskiej cywilizacji.

Wymiana walut
Prognoza pogody
Polityka prawdy

W obronie języka polskiego

Napisał: Marcin Malik

W obronie języka polskiego

 

Polacy mają swój język i używanie go według obowiązującej składni i gramatyki jest dobrze znane. Niestety język polski jest atakowany, zmieniany i fałszowany, zależnie od tego komu stara się przypodobać okupowany rząd w Polsce oraz jego medialne papugi głównego nurtu. Z czasem obce zwroty i słowa zapożyczane z języka angielskiego są akceptowane Polaków bez żadnego sprzeciwu. Dzieje się tak z powodu niskiego poczucia własnej wartości post-komunistycznych Polaków oraz braku dumy z własnego pochodzenia i języka; a także z powodu niezrozumiałej mody, z powodów politycznych, aż w końcu z przyzwyczajenia. Na przestrzeni dziejów języki przechodziły ciągłą transformację, zależnie od brutalnej lub życzliwej okupacji w wielu jej formach.

 

Transformacja języka na świecie

Narody nie zawsze mówią swoimi ojczystymi językami, a czasem gdy ich ciągle używają, to zostały one zaadaptowane do wymogów okupacji. W rezultacie kolonizacji w Ameryce Południowej oficjalnymi językami są hiszpański i portugalski, a w Ameryce Północnej angielski, choć w mniejszości także hiszpański i francuski. Na Subkontynencie Indyjskim, a także w Hong Kongu czy Malezji język angielski jest w powszechnym użyciu, pomimo że tamte narody były w stanie zachować swoje ojczyste języki; jak hindi czy malajski.

W Afryce Północnej język francuski nadal jest w powszechnym użyciu, i co więcej, francuski jest uznawany przez Arabów jako język edukacyjny, dyplomatyczny i komercyjny. W byłych krajach Indochin Francuskich (Wietnam, Laos, Kambodża) licząca się mniejszość ciągle mówi po francusku, mimo że francuski zdecydowanie przegrywa dziś z angielskim. Przed wyjazdem na Madagaskar też warto mówić trochę po francusku, choć tego rodzaju przykładów mógłbym podać więcej. Na przykład wielu Turków, jako emigrantów ekonomicznych potrafi mówić po niemiecku.

Inaczej jest już w Europie, gdzie duża część jej populacji mówi po niemiecku. Plemiona germańskie zostały podzielone na kilka niepodległych państw i dlatego dziś w Austrii oraz w większości Szwajcarii i Lichtensteinu oficjalnym językiem jest niemiecki. Język niemiecki jest też używany w kilku innych krajach przez znaczącą mniejszość, w tym we Włoszech i w Polsce; a wiele innych języków w Europie ma także pochodzenie germańskie.

Życzliwa asymilacja” a brutalna okupacja

W tym rozdziale zamierzam omówić podobieństwa i różnice pomiędzy historią Filipin i Polski. Uważam że okupanci sprawili że te dwa narody mają podobną historię. Ja wychowałem się w Polsce, natomiast Filipiny znam dość dobrze. Zamierzam pokazać że okupacja nie musi być w cale brutalna. Moim zdaniem okupacja która wygląda jak 'wolność i demokracja’ przynosi znacznie lepsze rezultaty, gdyż jest mniej stresująca, tańsza, można na niej łatwiej zarobić, a naród okupowany często broni swojego zniewolenia.

Okupacja Filipin

Filipiny stały się kolonią amerykańską, po tym jak Hiszpania odstąpiła USA całe Filipiny za 20 milionów dolarów w 1898 roku (razem z Puerto Rico i Guam). Wtedy rozpoczął się proces, który prezydent USA William McKinley określił jako „życzliwą asymilację”. Prezydent McKinley wydał po podpisaniu traktatu Proklamację Życzliwej Asymilacji, w której ogłosił że: „rząd wojskowy utrzymywany w Manili ma zostać rozszerzony na całe wyspy filipińskie i że rząd Stanów Zjednoczonych zastąpi suwerenność rządu hiszpańskiego nad Filipinami”. Jak na ironię Amerykanie oczywiście przypłynęli na Filipiny jako przyjaciele. Sprzedawali Filipińczykom broń, i ramię w ramię walczyli z hiszpańskimi kolonizatorami. W tamtym czasie bardzo popularne w USA były też publikacje na temat brutalności Hiszpanów na Filipińczykach. Amerykanie oczywiście obiecywali Filipińczykom niepodległość, potwierdzali wielokrotnie że nie mają pretensji terytorialnych względem Filipin, i że pomagają im z dobrego serca aby pozbyć się złych Hiszpanów z ich kraju.

W rezultacie Amerykanie zdradzili Filipińczyków kupując ich wyspy od Hiszpanii za 20 milionów dolarów, a na pocieszenie Filipińczykom od tej pory okupacja i kolonizacja miałyby być: 'miłe i życzliwe oraz z poszanowaniem demokracji’. Amerykanie byli zdeterminowani aby pozbyć się Hiszpanów z Filipin, dokładnie tak samo jak wiele lat póniej byli zdeterminowani aby pozbyć się Rosjan z Afganistanu i Europy Wschodniej. W tym celu najpierw zaczynają pomoc militarną i zapewnieniają o przyjaźni względem okupowanych narodów, a gdy konkurent USA zostaje wyrzucony, wtedy zależnie od nastawienia miejscowych USA zaczyna albo brutalną okupację albo 'życzliwą asymilację’.

Fakty historyczne potwierdzają jednak, że w tym samym czasie gdy zjednoczone siły wojskowe USA i Filipin walczyły z Hiszpanami, Amerykanie już wtedy uzgadniali przejęcie Filipin od Hiszpanii, za plecami Filipińczyków. Hiszpanie zdawali sobie sprawę, że walka z przeważającymi siłami jest z góry przegrana, dlatego woleli wziąć za Filipiny, Puerto Rico i Guam $20mln, a następnie opuścić Azję Południowo-Wschodnią, zachowując twarz i pieniądze. Po wojnie Amerykanie zorganizowali teatr dla mas o tym jak 'z dobrego serca wyzwolili Filipiny’, mimo że Filipiny nadal były kolonizowane. Jedynie właściciel się zmienił.

Fiilipiny były kolonią Hiszpanii przez 333 lata (1565–1898), i dlatego do dziś wiele nazw miast, nazw dzielnic i ulic, oraz także filipińskie imiona i nazwiska są hiszpańskie. Nawet sama nazwa kraju 'Filipiny’ pochodzi od króla Hiszpanii Filipa II. Następnie Filipiny były oficjalnie amerykańską kolonią przez 48 lat, od 1898 do 1946 roku. W rezultacie amerykański język, polityka, kultura, edukacja i ekonomia zmieniły Filipińczyków na zawsze.

Życzliwa asymilacja

 

W proklamacji czytamy w części: „Wreszcie, szczerym życzeniem i nadrzędnym celem administracji wojskowej powinno być zdobycie zaufania, szacunku i sympatii mieszkańców Filipin, poprzez zapewnienie im wszelkimi możliwymi sposobami pełnej miary indywidualnych praw i wolności, która jest dziedzictwem wolnych ludzi, oraz udowadniając im, że misją Stanów Zjednoczonych jest życzliwa asymilacja zastępująca arbitralne rządy łagodnym panowaniem sprawiedliwości i prawa.”

Gdy podróżowałem po Filipinach, po jakimś czasie zacząłem się zastanawiać dlaczego rozumiem filipiński. Otóż nie znam filipińskiego, ale znam angielski i dlatego rozumiałem niektóre słowa z przypadkowych rozmów. Poza tym Filipińczycy mają to do siebie że mówią po angielsku z amerykańskim akcentem. Uważam że Polacy też mają ogromne skłonności do bycia 'zamerykanizowanymi’, i co najgorsze na własne życzenie. W historii USA ten rodzaj kolonizacji nazywa się: „życzliwą asymilacją”.

Życzliwa Asymilacja USA Filipiny

„Życzliwa Asymilacja” czyli amerykański podbój Filipin.

Okupacja Polski

Młodym Polakom wydaje się że znają angielski, mimo że go naprawdę nie znają. Polacy często używają amerykańskich słów jak papugi, nie znając ich znaczenia. Robią to dlatego że tak jest modnie, i dlatego że mają pewnie niskie poczucie własnej wartości. Oni chcą być kimś innym, aby tylko nie Polakami. Chciałbym porównać Filipińczyków do Polaków oraz wytłumaczyć który naród jest bardziej podobny do owiec, i jaki sposób kolonizacji daje lepsze efekty.

W kwestii Polski, brutalną okupację przeprowadzili Rosjanie. Rzeczywiście był okropny reżim, najpierw podczas rozbiorów, a potem w czasach komunistycznych. Mówienie po polsku było karcone, miały miejsce polityczne procesy na których oskarżeni słyszeli fałszywe oskarżenia, a podstawieni komunistyczni prokuratorzy i sędziowie, często Żydzi, skazywali Polaków na długie więzienia, na śmierć, lub zsyłali Polaków na Syberię. W mediach była powszechna cenzura, i Polacy bali się mówić prawdę aby nie jechać na spotkanie z 'białymi niedźwiedziami’. Na tym właśnie polegała brutatalna okupacja.

W późniejszych czasach Związek Radziecki zaczął uczyć się od Amerykanów w sztuce ’życzliwej asymilacji’. Związek Radziecki w okupowanej Polsce pozwalał Polakom na podróże do coraz większej ilości krajów. Polacy mieli możliwość uczenia się języka zachodnich wrogów Kremla, i pozwolono Polakom na wprowadzenie bardzo ograniczonego wolnego rynku. Związek Radziecki traktował okupowaną Polskę także jako rynek zbytu na starą broń, której już nie potrzebował. Ponadto przynajmniej z założenia Armia Czerwona stacjonująca w Polsce miała bronić Polskę przed atakiem Amerykanów. Propaganda strachu trwała nieprzerwanie, dokładnie tak samo jak w czasach 'zachodniej demokracji’, tylko że w odwrotnym kierunku.

Innymi słowy Rosjanie i Żydzi w Polsce odegrali rolę Hiszpanów na Filipinach. Przypomnę, że pierwszy Rząd Związku Radzieckiego składał się w 95% właśnie z Żydów. W Polsce było tak samo! Obecnie rolę Amerykanów na Filipinach grają w Polsce sami Amerykanie oraz znowu Żydzi, a więc asymilacja (okupacja) jest 'życzliwa’.

Gdy Polska była pod radziecką strefów wpływów Polacy musieli nienawidzić Ameryki; a teraz, gdy Polska znajduje się pod 'życzliwą okupacją’ USA i jej żydostwa Polacy muszą nienawidzić Rosjan. Co ciekawe, zarówno w tamtych czasach jak i obecnie Polacy wierzą w tą propagandę i dopasowują swoje poglądy, światopogląd, kulturę i język do wymagań okupanta. Czy Polacy nie są więc kukiełkowym narodem rządzonym przez kukiełkowe elity?

Dzień urodzin Józefa Stalina, szermierza socjalizmu: świąteczna dekoracja wszystkich budynków państwowych, kamień węgielny pod pomnik przyjaźni polsko-radzieckiej, akademia ku czci, uroczyste posiedzenie Sejmu. Robotnicy, zwłaszcza z zakładów noszących imię przywódcy demokratycznego świata, zaciągają warty stalinowskie, przodownicy pracy mobilizują pozostałych. A wieczorem bale i zabawy ludowe. Na festiwalu pieśni radzieckiej zwraca uwagę zespół ludowy z Białowieży. A dzieci w Moskwie świętują Nowy Rok: bale i spotkanie z Dziadkiem Mrozem.

 

Polska Kronika Filmowa 1950

Dziś możemy śmiać się z powyższego cytatu, ale dokładnie tego samego rodzaju żałosny i poddańczy kabaret Polacy mają i teraz. Różnicę stanowi tylko oprawa, dlatego że zmienił się właściciel Polski. Być może za 50 lat Polacy będą śmiać się też z obecnych czasów; a jeśli nie będą, to będzie oznaczało że Polacy są skończeni. (Dziś Anglia ma ten system, ale Anglicy o tym nie wiedzą.)

Stalin z godłem Polski.

Za czasów okupacji radzieckiej Polacy mieli przyśpieszony kurs języka rosyjskiego, na koszt 'życzliwego’ państwa polskiego.

Życzliwa asymilacja Polaków

W tak zwanym 'kraju demokratycznym’, jakim podobno jest teraz Polska, i która jak wiemy: 'wyzwoliła się spod komunistycznego jażma’, reguły gry są według mnie podobne do czasów sowieckich. Amerykanie to świetni aktorzy z ogromnym darem przekonywania, natomiast Polacy jak naiwni byli tak naiwni są. Naród polski nie potrafi myśleć poza granicami szkicu, które nakreśliły im inne narody, mimo że nie wątpię w inteligencję, przebojowość i zdolności wielu wspaniałych Polaków.

Myślę że dużą winę za ten stan ponosi też ideologia słabości i poddania, promowana przez Kościół Katolicki. Według mnie chrześcijaństwo to Judeo-centryczna ideologia pogłębiania własnej winy, klękania, modlenia się za swoich wrogów i nadstawiania drugiego policzka. Już nawet niewinny niemowlak, który nie zna własnego imienia też już jest 'winny’ i należy natychmiast zmyć jego grzech poprzez chrzest. Już w jednym z moich pierwszych artykułów napisałem, że: ’religia, tak samo jak wódka, powinna być tylko dla ludzi mądrych’. Co prawda podoba mi się chrześcijańska architektura, sztuka, muzyka, wiele chrześcijańskich tradycji, oraz kilka poetyckich i filozoficznych modlitw. Sama Biblia natomiast jest arcydziełem literackim kultury światowej, która stanowi dziś fundament tożsamości i wyznacznik moralności dla wielu narodów. Z drugiej strony jednak nie czuję się komfortowo z pewnymi naukami które głosi kościół, gdyż są wbrew mojej naturze i zdrowemu rozsądkowi. Według mnie do pewnych nauk i historii opowiadanych przez kościół należy podchodzić z ogromnym dystansem.

’Życzliwa asymilacja’, którą prowadzi USA względem Polski polega na tych samych metodach, które prowadził Związek Radziecki u schyłku swojej władzy. USA ma bazę wojskową w Polsce dla podkreślienia swojej dominacji w regionie, oraz po to aby ewentualnie walczyć lub przynajmniej wywierać presję na Rosję, kosztem Polski. Baza ta jest opłacana przez Polaków. USA traktuje Polskę jako rynek zbytu na swoją bardzo drogą broń, której zazwyczaj już nie potrzebuje. Oczywiście dobrze, że Polska zbroi się przeciwko Rosji lub jakiemukolwiek innemu krajowi, ale czy każda cena jest warta zapłacenia, i czy za każdym razem Polska musi kupować tylko od USA? Przecież USA nie jest jedynym producentem broni, ale rozumiem że warunkiem 'życzliwej asymilacji’ jest właśnie uzależnienie od USA. Związek Radziecki robił dokładnie to samo.

Powyżej opisałem w jaki sposób Amerykanie walczący ramię w ramię z Filipińczykami dogadali się z Hiszpanią i sami skolonizowali Filipiny, odkupując je od Hiszpanii. Ten scenariusz jest jak najbardziej możliwy w przypadku Polski. Największym wrogiem USA są Chiny; a Rosja pomimo że walczy z USA i jest oficjalnym sojusznikiem Chin, także czuje się zagrożona przez potęgę Chin. Jestem absolutnie pewien, że nasi 'amerykańscy przyjaciele’ sprzedaliby Polskę i całą Europę Wschodnią Rosji, gdyby możliwy był sojusz militarny tych dwóch mocarstw przeciwko Chinom. W takim przypadku Polska powinna jak najszybciej zostać sojusznikiem Chin, ale nigdy nie będzie, bo do tego potrzebny jest także honor, którego w polskiej polityce jest ogromny deficyt. Jako Polak czułbym się niekomfortowo wiedząc że Polska jest znowu tylko kartą przetargową mocarstw.

Ponadto niektora broń z USA jest ograniczona. F16 bez kodów szyfrujących oznacza że w przypadku 'nieposłuszeństwa’ wobec USA (przejawu niepodległości ekonomicznej) kraj ten mógłby uziemić polskie F16. Dodatkowo Polska kupuje F35, które są astronomicznie drogie i mają wiele problemów technicznych … ale są z USA. Tak właśnie zachowuje się kraj, który jest wasalem, i tym krajem jest Polska. Ja na miejscu polskiego rządu najpierw kupiłbym F16 i F15 od USA, ale tylko z własnymi kodami szyfrującymi oraz z możliwością dokonywania przeróbek, produkowania własnych części oraz rakiet do nich. Następnie kupiłbym po 5 sztuk Rafale, 5 Eurofighterów i być może nawet 5 japońskich myśliwców Mitsubishi F-2; które pochodzą właśnie od amerykańskich F-16. Na tych przykładach Polacy sami mogliby budować myśliwce wielozadaniowe w Polsce. Jestem pewien że byłby to ogromny zastrzyk do polskiej ekonomii, ale niestety uzależnienie się do USA jest dla polskiego rządu priorytetem. Na przykład Chiny specjalizują się w kopiowaniu zachodniej technologii, nawet bez fizycznego dostępu do tych samolotów. Co do chińskiej jakości jednak nie jestem pewien. Jeśli chodzi o F35 to kupiłbym tylko kilka aby je najpierw sprawdzić, a gdybym musiał kupić dwie eskadry to postarałbym się wytargować przede wszystkim własne szyfrowanie i możliwość ich sprzedaży, gdyby okazały się zbyt drogie lub wadliwe. Wszystkie te samoloty powinny być oblatywane przez polskich pilotów, a kilka sztuk powinno stać w garażach i powinny być one cały czas rozbierane na części i spowrotem składane.

Polacy skarżą się na Żydów mówiąc że niedługo Polska będzię drugą Palestyną, ale ja uważam że Polacy sami poddają się amerykańskiej pop-kulturze. Widać to poprzez media, propagandę Hollywood i CNN, oraz poprzez anty-wartości promowane przez ten 'najbardziej demokratyczny kraj na świecie’. Oznacza to że zmienia się też polska kultura i polski język, tak aby Polacy mogli dopasować się do amerykańskiej kultury. Po II wojnie światowej i dwóch bombach atomowych Japonia też musiała zmierzyć się z tą rzeczywistością. Rewolucja Kulturowa jest bardzo ważnym elementem amerykańskiej dominacji, co sprawia że w tym względzie nie widzę wielkiej różnicy pomiędzy USA, Rosją a Chinami.

Stosunki polsko-amerykańskie.

Ameryka zdradziła wszystkich swoich sojuszników. Gdy moralność zacznie kłócić się z zyskiem, wątpię aby zysk przegrał. Sojusz Polski z USA nie zależy od postawy Polski ale od tego co opłaca się Ameryce.

Niektóre narody mają jednak tak wielką siłę charakteru i dumę z własnej tożsamości narodowej że zmiana ich kultury jest możliwa tylko poprzez brutalny terror…w czym USA też jest akurat bardzo dobre. W innych krajach, jak np. Polska, Polacy sami dają się sprzedawać za McDonaldy, trochę broni, za naukę angielskiego, oraz za utopijny 'amerykański sen’. Aby było łatwiej Polaków kontrolować i zmieniać ich kulturę zawsze potrzebny jest wróg, i tak się składa że wrogiem Polski z którym Polska nie może handlować jest zawsze wróg USA. Polacy pokochali swoje zniewolenie, przyzwyczaili się do niego, i bronią swojego zniewolenia jak lwy. Ja tą postawę definuję jako: mentalność niewolnika.

Degeneracja języka polskiego

Od początku tego artykułu chciałem skoncentrować się na języku polskim, lecz aby lepiej zrozumieć 'życzliwą asymilację’ najpierw chciałem opowiedzieć czym jest brutalna okupacja. Ważne aby zrozumieć, że tylko metody są inne, natomiast cel jest zawsze ten sam.

Aby być osobą wiarygodną w kwestii języka angielskiego powiem że większość życia spędziłem w Anglii, zdałem egzamin TEFL (Teaching English as a Foreign Language) oraz uczyłem angielskiego właśnie w Anglii. Oczywiście nie uczyłem Anglików, ale Francuzów, Hiszpanów i Arabów. Proszę sobie wyobrazić aby Anglik pojechał do Polski aby uczyć polskiego. To ja, Polak, pojechałem do Anglii i uczyłem angielskiego. Tak, to jest możliwe. Dlatego tym bardziej czuję zawód w stosunku do 'Amerykano-Polaków’ którzy degenerują język polski. Rozmawiałem z Angielką która uczyła angielskiego w Polsce, i była bardzo zdziwiona że wszędzie jest tyle angielskich napisów, szyldów na sklepach i angielskich słów w polskich artykułach. Nie mogła w to uwierzyć, że Polacy nie chcą mówić czysto po polsku. Sytuacja jest już tak zła, że widzą to też Anglicy i Amerykanie. Nie udawajmy kogoś kim nie jesteśmy, dlatego że zderzenie z rzeczywistością może być tragiczne.

Przypomina mi się w tym momecie komiks z serii Asterix. Wioska Asterixa dzielnie walczyła z okupacją Rzymian i podtrzymywała swoją kulturę i tradycje. Jednak inne galijskie wioski same się poddały dlatego że były pod tak ogromnym wrażeniem rzymskiej kultury. Galijscy przywódcy w innych wsiach co prawda mieli galijskie stroje i mówili po galijsku, ale zakładali też białe szaty oraz liście laurowe na głowy; i nazywali siebie Galo-Rzymianami. Oni nie widzieli siebie jako zdrajców czy ludzi podbitego narodu. Oni sami wchłaniali rzymską kulturę i obyczaje, dlatego że podobała im się ta moda. Mieli niskie poczucie własnej wartości. Ci właśnie Galo-Rzymianie przypominają mi Amerykano-Polaków, co widać zwłaszcza w młodym pokoleniu.

Amerykańskich słów w języku polskim nie używają tylko prości ludzie, ale także Polacy wykształceni którzy czasem ośmielają się kreować na autorytety. Ma to sens gdyż w ten sposób starają się poczuć 'ważniejsi i mądrzejsi’ oraz starają się podbudować niskie poczucie swojej własnej wartości. W moim artykule pt. Ukryte manipulacje lewicowego reżimu pisałem na temat mentalnej industrializacji myśli oraz wdrażaniu tendencyjnych fraz. Polecam.

Przedstawiam listę amerykańskich słów w języku polskim

Dlaczego tych słów nie nazywam angielskimi ale amerykańskimi? Dlatego że przyszły one z USA a nie z Anglii, i dlatego że pod wpływem amerykańskich mediów Polacy mają ogromną skłonność do wypowiadania tych słów w sposób amerykański, a nie brytyjski. Polacy pewnie tego nie rozumieją dlatego że dla nich język angielski jest jednolity. Ja jednak rozpoznaję pochodzenie angielskiego z różnych części świata. Poniższe słowa nie mają żadnego związku z językiem polskim, a więc nachalne wdrażanie ich do języka polskiego jest sposobem na kulturową i językową amerykanizację języka polskiego; przy otwartej akceptacji Polaków. W tym względzie nie widzę żadnej opozycji.

Dodam że bardzo lubię język angielski ale nie lubię mieszania języków; tak samo jak nie lubię mieszania kultur i ras.

  • Coś jest 'procedowane’, od angielskiego proceed. Słowo to oznacza kontynuację, w znaczeniu postępowania i czekania na postęp.
  • ’Influencerka’, od angielskiego influence. Słowo to oznacza wpływanie na kogoś, w znaczeniu wpływania oraz oczekiwania zmiany czyjegoś charakteru i postępowania. Według moich obserwacji to słowo akurat jest używane do kobiet kreowanych przez media na idiotki, oraz jest bardzo lubiane właśnie przez idiotki.
  • ’Penalizacja’, od angielskiego penalty. Słowo to oznacza przede wszystkim ukaranie kogoś. W rozumieniu kibiców piłkarskich 'penalty’ może oznaczać też rzut karny, ale w języku polskim 'penalizacja’ to kara.
  • ’Alert’ oznacza po prostu alarm oraz bycie czujnym. Nowomodni dziennikarze upodobali sobie to słowo po to aby w bardziej oryginalny sposób określić alarm.
  • Widziałem też kilka razy frazę w polskich mediach głównego nurtu: 'stało się wiralem’. Jakiego to wymaga wytężenia umysłowego od Amerykano-Polaków aby błysnąć taką 'inteligencją’. W języku angielskim słowo 'viral’ ma dwa główne znaczenia. Jedno to np.’viral infection’ czyli zapalenie wirusowe. Jednak adekwatna w tym przypadku jest 'the post went viral’, co oznacza że wpis w mediach społecznościowych szybko rozniósł się po internecie.
  • ’Posty’ w mediach społecznościowych. 'Post’ to po polsku poczta i posłać, lecz w tym przypadku wpis; więc dlaczego tak trudno jest napisać: wpisy w mediach?
  • Symbolem samo-upodlenia bezmyślnych Polaków jest jednak 'Barber Shop’. Słowo to oznacza zakład fryzjerski. Takie to proste, jednak dla Polaków nie ma sensu aby szyld na sklepie był po polsku, skoro mogą poczuć się jak w Ameryce i nazwać go 'barber shop’. Na jednym z tych właśnie polskich 'barber shopów’ widziałem nawet ogłoszenie że 'szukają barbera’, zamiast fryzjera. Zadałem sobie trud aby wejść do kilku 'barber shopów’ w Warszawie i spytać dlaczego nie są już fryzjerami, tylko barberami. Cóż … nie wiem czy moi czytelnicy spojrzeli kiedyś krowie w oczy. Otóż oczy krowy są puste. One nic nie wyrażają, jakby krowa nie miała mózgu, a jeśli go ma to na pewno nie był on skalany ani jedną myślą. Dokładnie to samo tępe spojrzenie dostałem od polskich 'barberów’. Jeden z nich tylko podjął moje wyzwanie i odpowiedział mi że 'tu chodzi o inny sposób strzyżenia’. To jest kłamstwo pochodzące z głupoty i niskiego poczucia własnej wartości. Durnie !!! Ciemniaki !!!
  • Wielokrotnie widziałem też 'designerów’ oraz nawet 'Szkołę Designu’. Słowo to pochodzi od angielskiego design, co oznacza projektowanie. Po raz kolejny, po co ma być zrozumiale i nieskomplikowanie, skoro może być niezrozumiale i zawile, tak aby Polacy mogli zastanowić się nad czymś czego nie rozumieją. Domyślam się, że Polacy którzy są 'designerami’ a nie projektantami czują się przez to lepszymi fachowcami.
  • ’Lunch’ i nawet 'brunch’ to angielskie słowa oznaczające posiłek lub przekąskę. Za Warszawą widziałem restaurację która nie oferowała już obiadów ale 'lunche i brunche’. Zrobili duży szyld. Co za żałosne głupie polskie buraki.
  • Ewidentnym przykładem niskiego poczucia własnej wartości Polaków jest nazywanie firm w obcych językach, dlatego że polskie towary nazywane w innych językach są warte więcej. Na przykład polskie buty mają nazwy włoskie, a polskie bary sprzedające piwo mają nazwy holenderskie i niemieckie.
  • Na uwagę zasługuje też 'litera X’. Wielokrotnie polskie firmy mają literę X na końcu, co jest obcojęzyczne. Rozumiem przez to że każdy wykształcony ciemniak oraz cham bez szkoły kocha literę X na końcu wyrazu. Nazywane w ten sposób są nie tylko małe prywatne firmy, ale także firmy rządowe.
  • ’Hejt’, 'hejtowanie’, 'przelała się na nią fala hejtu’ – to kolejny nachalny przypadek gwałtu na języku polskim. 'Hate’ to angielskie słowo oznaczające nienawiść, które nie ma żadnego związku z językiem polskim. Słowo 'hejt’ zostało umiłowane przede wszystkim przez komunistyczne lewactwo Polin, jako sposób na walkę z tożsamością narodową prawdziwych Polaków; a także przez kanały plotkarskie. („Polin” to nazwa żydowskiego muzeum w Warszawie, które słynie z obrażania i oskarżania Polaków o zbrodnie, których nigdy nie popełnili. Słowo „Polin” jest również używane w Polsce jako lustrzane odbicie nazwy kraju, sugerujące że jest to państwo opanowane przez Żydów poprzez kontrolowany przez Żydów marionetkowy rząd.)
  • W warszawskim sklepie na Pradze, zwanym już potocznie 'supermarketem’ widziałem napis 'outlet’ kierujący do wyjścia. Głupie Polaki nawet nie potrafią właściwie użyć tego słowa. Pewnie chodziło im o 'exit’ czyli wyjście, ale chcieli być jeszcze bardziej oryginalni. Jak wiemy, polskie słowo: 'wyjście’ jest niemodne bo jest polskie, a przy tym może okazać się za tanie, także musi być po amerykańsku. Otóż słowo 'outlet’ ma dwa główne znaczenia i żadne z nich nie dotyczy wyjścia dla ludzi. 'Outlet’ oznacza rurę lub otwór przez który może wydostawać się woda lub gaz, choć też miejsce z którego są sprzedawane towary. Po przemyśleniu, w porządku, niech Polacy wychodzą rurą gazową jeśli chcą.
  • ’Zmiany behawioralne’, czyli po polsku znaczy to tylko: 'zmiany w zachowaniu’. Słowo 'behaviour’ pochodzi z angielskiego i oznacza: zachowanie. Gdy Polak jest głupi to zapożyczy słowo z angielskiego i już czuje się jak nadęty 'ekspert’.

“Kiedy słowa tracą swoje znaczenie, ludzie tracą swoją wolność.”

– Konfucjusz

  • ’Dyskonty’, czyli słowo którego większość Polaków nawet nie rozumie. 'Discount’ to angielskie słowo oznaczające zniżkę. W Polsce to słowo ma sugerować tanie sklepy. Czy nie można byłoby mówić w Polsce po polsku, czyli że są to tanie sklepy które oferują zniżnki? Cóż, polski uwiera Polaków jak sól w oku i Polacy pozbywają się go.
  • ’Dress code’, czyli angielska fraza oznaczająca wymóg ubierania się, np. w szkołach, biurach, szpitalach, restauracjach, w wojsku, na policji i w innych miejscach.
  • ’Patostreamer’, to połączenie dwóch angielskich słów: pato (patologia) i stream (strumień). Zatem 'patostreaming’ to termin oznaczający transmisję na żywo treści powszechnie uważanych za patologiczne, takich jak: imprezy z alkoholem, przemoc domowa, wykorzystywanie seksualne, pornografia czy wulgarny język; na platformach społecznościowych do udostępniania filmów wideo. Nazwa polska którą ja proponuję to: 'umyślne rozpowszechnianie patologii’. Media w Polsce używając słowa 'patostreamer’ sugerują nieświadomym ludziom że jest to dziennikarz który publikuje informacje. Uprzedzam więc że 'patostreamer’ to sadysta który odczuwa rozkosz, w tym seksualną, gdy publikuje brutalne gwałty, degenerację seksualną lub znęcanie się nad zwierzętami, i uważa je za godną polecenia treść. Moim zdaniem tego rodzaju 'patostreamerami’ są czasem główne media w Polsce oraz lewicowe organizacje pozarządowe. Jednak … 'patostreamerami’ czasem media głównego nurtu nazywają tych z którymi się nie zgadzają. Degeneracja mediów sięga bardzo głęboko.
  • W mediach głównej propagandy w Polsce pojawił się też 'Tłit’ od amerykańskiej stacji społecznościowej 'Tweet’, czyli po polsku: ćwierkać. Ja proponuję aby tych dziennikarskich idiotów po prostu nazwać 'idiots’. Prawda że to samo, a do tego po amerykańsku i każdy Polak na pewno by zrozumiał?
  • Czasami wprowadzane są też słowa mające na celu usprawiedliwienie prostytucji i degeneracji społeczeństwa. Takim słowem jest 'sex-workerka’. Ona nie jest już więc prostytuką lub dziwką, ale pracownicą seksualną. Polacy mają przez to rozumieć, że poprzez ten eufemizm zawód prostytuki jest stawiany na równi z zawodem pielęgniarki lub pomocy dentystycznej. Obrzydliwe!
  • Pewnie słyszeliśmy wyniosłe i mądro brzmiące zdanie: „Prominentny członek naszej partii”. Angielskie słowo 'prominent’ w tej konkretnej frazie oznacza po polsku: ważny, wiodący, przywódczy, dobrze znany, wzbudzający szacunek, sławny. Także dla poprawienia wizerunku partii i samego polityka lub dziennikarza, od czasu do czasu warto mu przyznać laurkę w postaci bycia 'prominentnym’. Nie ma znaczenia czy ma jakiekolwiek osiągnięcia, aby tylko użyć słowa które wzbudza szacunek, dlatego że nie każdy je rozumie. (W rynsztoku polskich mediów słowo „prominent” jest używane w języku angielskim z polską końcówką. Polskie słowo jest unikane.)
  • Obok bycia 'prominentnym’ dany działacz oraz jego fundacja lub organizacja pozarządowa jest także 'transparentna’. Mówiąc po polsku jest ona po prostu: przezroczysta. Słowo to jest używane dla podkreślenia uczciwości delikwenta, bez konkretnych dowodów na to czy rzeczywiście jest uczciwy. Słowa 'prominentny’ i 'transparentny’ często idą w parze tym samym kanałem. (Polski odpowiednik jest unikany.)
  • Do kompletu warto też wspomnieć że ci którzy przedstawiają się jako: 'prominentni’ i 'transparentni’ starają się zawsze rządzić 'permanentnie’ – czyli na stałe.
  • Czasami zdarza się że jakaś organizacja sama sobie przyznaje wielki sukces pomimo wielkich trudności. Góry musieli przenosić! Tym słowem jest: 'mobbing’, które oznacza dokuczanie komuś lub stanie komuś na drodze aby ten nie zrealizował swoich wielkich planów. Może to być dobroduszny wróbelek który leciał do swojej dziupli aby wykarmić młode, ale był zaatakowany przez parę wron, które chciały mu wyrwać jedzenie z dzioba. Ten jednak, pomimo napastliwych wron i niepomyślnych wiatrów dotarł do swoich piskląt i je nakarmił. UWAGA: 'Pomimo 'mobbingu’ wybrańcy narodu zdołali zmienić ustawę’, czyli tyle się nacierpieli ale na nasze wielkie szczęście w końcu im się udało. To jest dokładnie ta sama kwestia co z wróbelkiem. (Słowo 'mobbing’ zostało ukradzione przez Polaków z angielskiego.)
  • Jest pod 'protekcją’, czyli pod ochroną. Może jeśli Polak będzie choć trochę bardziej amerykański, to będzie czuł się lepiej chroniony?
  • Został 'suspendowany’. No właśnie. Dlaczego on nie został po prostu zawieszony w Polsce po polsku, a po amerykańsku? ’ Suspension’ to po angielsku zawieszenie, na przykład w samochodzie, lecz w tej sytuacji: 'to suspend someone’ znaczy zawiesić kogoś (w obowiązkach).
  • Niewiarygodne ale w kilku polskich artykułach były opisane historie kobiet, które były prześladowane przez 'stokera’. Któż to taki ??? 'Stalker’ to angielskie słowo oznaczające osobnika który ma obsesję na punkcie innej osoby i dlatego prześladuje ją, śledzi i nęka. Choćby przeciętny Polak myślał i sto lat, to nie dojdzie to tego kim jest 'stoker’.
  • ’Jest hitem’. W języku angielskim słowo 'hit’ ma dwa główne znaczenia. Pierwsze oznacza uderzenie. Jednak w rozumieniu że np. piosenka 'stała się hitem’ powinniśmy powiedzieć po polsku że stała się sukcesem, przebojem, szlagierem.
  • Jest też ’email’, czyli list, tylko że elektroniczny. (W tym przypadku jestem bardziej wyrozumiały dlatego że globalny język komputerowy jest angielski. Tylko bez przesady.)
  • Na polskich portalach widziałem też wiele innych słów i fraz które nie są polskie, ale kiedyś muszę skończyć ten artykuł. Były to między innymi: 'dream team’, 'no future’, 'peace’, polityczny 'rollercoaster’, 'campus’, 'mobilność’, 'gaming’, 'love’, 'na topie’, 'legislacja’ – oraz oczywiście wzbudzająca powagę sytuacji: 'weryfikacja’ – czyli zwykłe sprawdzenie.
  • …. poza tym zwłaszcza niektórzy młodzi ludzie w Polsce upodobali sobie ubrania z bardzo brzydkim wyrazem na literę ’ f ’ …..

Mógłbym podać więcej przykładów, ale myślę że zarówno Polacy jak i Amerykano-Poliniacy już zrozumieli. Czy to coś zmieni? Watpię, dlatego że stado zawsze podąża za obowiązującą modą, na przekór rozsądkowi. Media mają ogromną władzę nad ludzkimi umysłami i potrafią uderzać w czułe punkty ludzkiej psychiki. Polacy chłoną tego raka polskości i czują się dzięki niemu lepiej. Polacy bronią swojego własnego upodlenia i zgadzają się na ’życzlliwą asymilację’.

Moje własne pomysły na 'ubogacenie’ języka polskiego

Podążając za obecną modą pomyślałem że sam też wymyślę takie słowo, i proponuję aby był to 'kieszonkowiec’. Jak wiemy, szczególnie w czasach poprawności politycznej słowo 'kieszonkowiec’ może przywoływać złe emocje i być obraźliwe, i jest to słowo polskie co akurat nie jest w modzie. Poza tym gdyby kieszonkowiec był czarny to mogliby nas nawet wrobić w 'rasizm’. My potrzebujemy słowa amerykańskiego zaadaptowanego do języka polskiego. Musi to być słowo które nikogo nie obrazi a przy tym jeszcze wybieli przestępcę, stawiając go na równi np. ze sprzedawcą biletów autobusowych lub kolekcjonerem znaczków pocztowych. Wymyśliłem, że od tej pory kieszonkowiec może być określany jako: 'portfel snatcher który zajmuje się cash grabbingiem’. Super? Chyba jest jeszcze lepszy niż barber shop i wszyscy influencerzy razem wzięci? Na tym właśnie polega ten kabaret, który reprezentują sobą pseudo-intelektualiści w polskich mediach oraz mający się za wykształcony polski motłoch.

Mam też propozycję dla kierowców. Podróżując po Polsce dotarło do mnie, że Polacy to naród kierowców rajdowych. Gdy nie ma policji to jadą ile mają na liczniku, i jeszcze potrafią być chamscy gdy przechodzenie przez jezdnię zajmuje mi zbyt długo. A więc czy polski kierowca przejeżdża na czerwonym świetle? Och nie, to zbyt proste, i tak polskie że aż nie wypada. On 'dżampuje na redzie’.

Jest jeszcze kwestia pierdzenia. Tak zwany 'bąk’ to po angielsku 'fart’. Wyobraźmy więc sobie że bardzo modni i młodzi Amerykano-Poliniacy są na czasie, dlatego że: mają kolczyki w nosach, są wytatuowani, słuchają nasyconego przekleństwami małpiego kaszlu, i mają zielone włosy zawinięte w chiński paragraf. Ci właśnie degeneraci młodego pokolenia spotykają się aby sobie razem 'pofartować’. Pięknie się złożyło prawda? Na marginesie, tego rodzaju towarzystwo już samo nie wie kim jest, dlatego że nie potrafi nawet odróżnić chłopca od dziewczynki; więc tylko 'fartowanie’ im pozostało. Podpowiadam więc tym dla których tolerancja nie ma żadnych granic, że właśnie z owego 'fartowania’ mogliby zrobić nową modę, nazwać ją po amerykańsku i nosić koszulki z pierdem. Ja uważam że w świecie amerykańskiej tolerancji jest to możliwe.

Stosunki polsko-amerykańskie.

„Życzliwa Asymilacja”. Mały Polak myślał że będzie wesoło, ale pocieszny pajac ma też ciemną stronę charakteru.

Ja podróżując po dalekich egzotycznych krajach zawsze mówię że jestem Polakiem, jednak spotkałem Polaków którzy nie chcieli ze mną rozmawiać właśnie dlatego że ja byłem Polakiem, a inni nie chcieli ze mną rozmawiać po polsku. Są też tacy Polacy którzy są chamscy i złośliwi dla innych Polaków, ale za to są przesadnie mili dla Anglików. Uważam, że jest to poważny kryzys polskości. To samo zaobserwowałem u wielu Polek. One chcą byle kogo: murzyna, Hindusa, Araba i w ogóle nie ważne kogo, aby tylko nie Polaka. Takie Polki mają bardzo niskie poczucie własnej wartości oraz obrzydzenie do polskich mężczyzn, dlatego że wywodzą się z pijackiej polskiej patologii. Z tego powodu takie kobiety błądzą i stają się łatwiejszymi łupami dla ciemnoskórych drapieżników seksualnych. Alkoholizm jest według mnie groźnym wrogiem wewnętrzym, a Polacy na pewno mają ten ogromny problem. (Ten akapit dedykuję też Anglikom.)

Inne nowo-modne słowa w języku polskim

Reżim w Polsce uznał że jeśli już należy być jak potulnym pies, który kładzie się do góry brzuchem z wywalonym językiem, to na całego. Są pewne słowa i zwroty w Polsce, które są używane błędnie z powodów politycznych. Jednym z tych zwrotów jest prawidłowa forma 'na Ukrainie’, która została zamieniona na błędną formę 'w Ukrainie’. Przypomnę, że sami Ukraińcy nie domagali się używania błędnej formy i nie grozili. Oni tylko grzecznie zasugerowali, że woleliby 'w Ukrainie’ dlatego że ta forma według nich świadczy o niepodległym państwie, natomiast 'na Ukrainie’ według Ukraińców brzmi jakby Ukraina była tylko podległą prowincją silniejszego państwa. Potulny anty-polski rząd i jego reżimowe media natychmiast ugięły się pod tą prośbą. Zresztą dlaczego mamy się dziwić, skoro nawet prezydent Andrzej Duda ogłosił, że 'to jest Polin’. Równocześnie ten sam 'Polski Rząd’ upiera się że Polska nie jest kukiełkowym państwem, a każdy kto tak sądzi jest 'agentem Kremla’.

(„Polin” to nazwa żydowskiego muzeum w Warszawie, które słynie z obrażania i oskarżania Polaków o zbrodnie, których nigdy nie popełnili. Słowo „Polin” jest również używane w Polsce jako lustrzane odbicie nazwy kraju, sugerujące że jest to państwo opanowane przez Żydów poprzez kontrolowany przez Żydów marionetkowy rząd.)

Fałszerstwo językowe w nawiązaniu do prostytucji politycznej

  • W Niemczech, w Brazylii, w Austrii, w Szwecji, w Kanadzie, w Iranie, w Indiach, w Australii; (a więc jedziemy do tych krajów, czyli do Niemiec, do Kanady i do Indii).
  • Są też wyjątki takie jak: we Francji oraz we Włoszech; (lecz tu także jedziemy do tych krajów, czyli do Włoch i do Francji)
  • Na Litwie, na Łotwie, na Sri Lance, na Kubie, na Malcie, na Węgrzech, na Białorusi, na Seszelach, na Madagaskarze, na Słowacji, na Ukrainie; (a więc jedziemy na te kraje, czyli na Sri Lankę, na Madagaskar i na Ukrainę.) Na marginesie: w Warszawie, w Moskwie, w Berlinie – ale we Lwowie.

Wyobraźmy sobie że brytyjski premier próbowałby być jeszcze bardziej „tolerancyjny”, bardziej „zapraszający” i tak pozbawiony godności narodowej że używałby obcych przyimków i słów w języku angielskim, aby zadowolić obcokrajowców. Jest to coś o czym nawet w Królestwie Poprawności Politycznej nie słyszano. Na przykład od teraz zamiast „Britain” byłoby „le Britain”, aby wyglądać bardziej szykownie i przyjaźniej w stosunku do Francji. Zamiast „party” byłaby „fiesta”, aby zadowolić Hiszpanów. Zamiast „hello” antybrytyjskie media ciągle powtarzałyby „guten tag”, żeby podlizać się Niemcom. Cóż to byłaby za auto-degradacja, ale takowa istnieje i jest pod dobrą opieką … głupich Polaków w Polsce!

Podaję przykłady nieprawidłowego używania słowa 'miał’ (coś zrobić):

W polskojęzycznych mediach nie potrafią już nawet poprawnie mówić i pisać po polsku. Ja proponuję tym pseudo-intelektualistom po nieznaczących studiach, że zanim wezmą się za naukę angielskiego, najpierw powinni nauczyć się języka polskiego. Mam tu na myśli chociażby słowo 'miał’ w znaczeniu 'miał coś zrobić’. Fraza 'miał coś zrobić’ lub 'miał dokonać przestępstwa’, w myśl języka polskiego oznacza że miał to zrobić ale na pewno nie zrobił. Może zmienił zdanie lub może nie dotarł na miejsce zbrodni, lecz jakikolwiek był powód nie ma wątpliwości że tego nie zrobił, ale tylko planował /miał to zrobić. Innymisłowy on 'miał napaść na sklep’ lub 'miał kogoś zabić’ ale ten polski zwrot utwierdza w przekonaniu że sklep jednak nie został okradziony, a ktoś kto 'miał być’ zabity wciąż żyje.

Jednak w mediach w Polsce słowo to jest używane błędnie, dlatego że w ten sposób określany jest podejrzany co do którego nie ma wątpliwości że popełnił przestępstwo, lub występuje bardzo wysokie prawdopodobieńtwo że je popełnił. Nawet gdy podejrzany przyznał się do zbrodni, to dopóki nie ma wyroku Sądu, on oficjalnie 'miał popełnić przestępstwo’. Jeśli wydarzyła się bójka na ulicy, to fraza używana do opisania tego wydarzenia jest określana przez media w Polsce jako: 'miał go pobić’. Czyli zgodnie z poprawną zasadą języka polskiego rozumiem że ktoś mu kazał, albo miał go pobić bo tak planował, ale jednak nie pobił. Takie jest prawidłowe rozumienie języka polskiego jeśli chodzi o 'miał czegoś dokonać’.

Przecież poprawnie po polsku i bez tworzenia wątpliwości co ta fraza w ogóle oznacza, należy napisać że zatrzymany przez policję jest podejrzany, albo że rzeczywiście byli naoczni świadkowie którzy stwierdziili że bójka miała miejsce. Niech potem ustalają czy jest winny. Dziennikarze próbujący pokazać społeczeństwu swoją prostacką elokwencję umówili się jednak w inny sposób. Ponownie polecam mój artykuł pt. Ukryte manipulacje lewicowego reżimu, w którym opisałem na czym polega fałszerstwo języka oraz mentalna industrializacja myśli.

Podsumowanie

Zakończenie tego artykułu ma więc dwa główne wątki. Po pierwsze zwróciłem uwagę na to że okupacja, bez względu na to czy brutalna (opresyjna), czy łagodna (życzliwa) jest jednak ciągle okupacją. Ja nie wierzę Amerykanom, tak samo jak nie wierzyłem Sowietom. Myślę, że gdyby Polska chciała wydostać się spod amerykańskiej strefy wpływów, to wtedy Amerykanie zamieniliby 'życzliwą asymilację’ Polaków na brutalną i opresyjną okupację ekonomiczną. O 'wartościach demokratycznych USA’ przekonali się już między innymi ludzie Iraku, Syrii, Libii, Afganistanu, Wietnamu, Laosu i wielu innych krajów. Ja opisałem historię Filipin.

Drugi wątek to kwestia która tylko na pozór jest śmieszna, dlatego zakończę ją z humorem, aby zdegradować tą językową patologię. Gdybym był u władzy w Polsce to wszyscy ci Amerykano-Polacy pracujący w mediach oraz inne polskie prostaki po bezwartościowych studiach natychmiast zakończyliby swoje kariery. Wtedy : ! UWAGA ! – „Procedowaliby oni między innymi farmerstwo na polskich polach, i gwarantuję że staliby się infuencerami dla wielu innych, którzy byli wcześniej barberami oraz designerami. Gdyby stawiali opór to ogłosiłbym alert spływający hejtem, a następnie dokonał penalizacji która stałaby się wiralem. Aby zmiany behawioralne przyniosły rezultat, obowiązywałby pasiasty dress code. Moją prominentną firmę nazwałbym Slavex, a wszelkie jej działania byłyby transparentne.” – Ach, od razu czuję się 'mądrzejszy’.

(Czyżby nie był to amerykański korporacjonizm bez udawania demokracji i wolnego rynku, lecz w formie brutalnego zderzenia z prawdą?)

Eksploatacja naiwnych i ogłupionych propagandą mas to efekt uboczny demokracji.


Ustawa z dnia 7 października 1999 roku o języku polskim

W ustawie czytamy w części:

Parlament Rzeczypospolitej Polskiej:

– zważywszy, że język polski stanowi podstawowy element narodowej tożsamości i jest dobrem narodowej kultury,

– zważywszy na doświadczenie historii, kiedy walka zaborców i okupantów z językiem polskim była narzędziem wynaradawiania,

– uznając konieczność ochrony tożsamości narodowej w procesie globalizacji,

– uznając, że polska kultura stanowi wkład w budowę wspólnej, różnorodnej kulturowo Europy, a zachowanie tej kultury i jej rozwój jest możliwy tylko poprzez ochronę języka polskiego,

– uznając tę ochronę za obowiązek wszystkich organów i instytucji publicznych Rzeczypospolitej Polskiej i powinność jej obywateli,

uchwala niniejszą ustawę.

(W tej części ustawy zastanawiam się nad znaczeniem cytatu: ’Polska kultura stanowi wkład w budowę wspólnej, różnorodnej kulturowo Europy’. Czy chodzi tu o różnorodność kultur krajów europejskich, jak np: Niemcy, Włochy, Hiszpania, Czechy, Norwegia i inne rdzennie europejskie kultury – czy może chodzi o różnorodność z Afryki, Indii i Arabii- na lądach białych ludzi? Proszę Sejm RP o wyjaśnienie.

Poza tym cytat: ’Budowa wspólnej Europy’ brzmi bardzo ładnie, ale czy nie jest to ukłon w stronę Unii Europejskiej która odbiera Polsce niepodległość, poprzez właśnie promocję globalizacji? Dla wyjaśnienia, czy chodzi tu o region geograficzno-ekonomiczny na przykładzie Unii Europejskiej czy może o region na przykładzie Rady Współpracy Państw Zatoki? Jest pomiędzy tymi uniami ogromna różnica. Proszę Sejm o wyjaśnienie. Ja osobiście za znacznie bardziej rozsądny uważam układ pomiędzy krajami Półwyspu Arabskiego niż pomiędzy krajami Unii Europejskiej.

Punkt ostatni jest fikcją, dlatego że instytucje publiczne notorycznie amerykanizują polski język i polską kulturę; przy zachwytach dziennikarzy i młodych Polaków.)

Art. 3. 1. Ochrona języka polskiego polega w szczególności na:

1) dbaniu o poprawne używanie języka i doskonaleniu sprawności językowej jego użytkowników oraz na stwarzaniu warunków do właściwego rozwoju języka jako narzędzia międzyludzkiej komunikacji;

2) przeciwdziałaniu jego wulgaryzacji;

3) szerzeniu wiedzy o nim i jego roli w kulturze;

4) upowszechnianiu szacunku dla regionalizmów i gwar, a także przeciwdziałaniu ich zanikowi;

5) promocji języka polskiego w świecie;

6) wspieraniu nauczania języka polskiego w kraju i za granicą.

2. Do ochrony języka polskiego są obowiązane wszystkie organy władzy publicznej oraz instytucje i organizacje uczestniczące w życiu publicznym.

3. (uchylony)

(W tej części ustawy nie zgadzam się głównie z punktem nr 4. Uważam, że niektóre gwary w Polsce są tak nieprawidłowe i brzmią tak prostacko, że nie warto o nie walczyć. Zamiast rozmawiać o szacunku, proponuję nauczyć tych ludzi prawidłowego języka polskiego. Rozumiem że tolerancja jest najtańszym rozwiązaniem.

Co do punktu nr 2, to do osiągnięcia pełnego sukcesu w tym aspekcie polecam mandaty za publiczne wulgaryzmy oraz obowiązkowy esperal dla wielu, wielu Polaków! Według moich obliczeń na uzależnienie od alkoholu cierpi przynajmniej 10% Polaków, czyli około 4mln. Ja problem alkoholizmu rozwiązałbym błyskawicznie ale rządy demokratyczne kochają akcyzę i promują alkoholizm aby odwrócić uwagę od najbardziej bolesnych problemów. Zdrowie Polaków ma dla nich mniejsze znaczenie.)

TAGI
PODOBNE ARTYKUŁY

ZOSTAW KOMENTARZ

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan