Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
Marcin Malik
Bunkier

Witam na stronie Kompas. Mam na imię Marcin i to jest moja opowieść. Podróżuję gdyż sprawia mi to przyjemność a przy okazji jest to wspaniały sposób na ciągłą samoedukację, która wzbogaca światopogląd i otwiera oczy na rzeczy dotąd niezauważalne, zarówno w odległych krajach jak i mi najbliższych. Poznawajmy inne kultury lecz szanujmy i brońmy swojej.

Czytaj więcej O AUTORZE

Wyszukiwanie
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
Wycieczki do Azji

Szpieg – book

Moje konto było wielokrotnie blokowane za publikowanie prawdy i konserwatywnych poglądów.

Facebook jest lewicową fortecą, która prawdę definiuje jako „mowę nienawiści”, a zdrowy rozsądek jako „dyskryminację”. Zdarzyło się nawet, że Facebook usunął wpis papieża emeryta Benedykta XVI, ponieważ był zbyt konserwatywny - czyli nie spełniał „standardów społecznościowych” Facebooka.

Ponadto Facebook regularnie usuwa „polubienia” z prawicowych stron internetowych i obniża je w wynikach wyszukiwania. Facebook teoretycznie „pozwala” na promowanie artykułów krytykujących propagandę homoseksualną i politykę antyimigrancką, ale jednocześnie ich nie promuje, gdyż liczba odwiedzin na takich wpisach jest zamrażana.

Najlepiej znane agencje wywiadowcze na świecie to: CIA, FBI, MI5, MOSSAD, KGB ..... i Facebook.

Dobrze się zastanów zanim podasz informacje o sobie na tym ważnym skrzydle CIA. Żyjemy w czasach, gdy nie trzeba brutalnie przesłuchiwać „wrogów rewolucji”, skoro istnieje urządzenie, dzięki któremu ludzie chętnie mówią co zrobili, oraz nawet co zrobią. Facebook wie z kim jesteś połączony, a jeśli jesteś naprawdę naiwny to zna też twoją rodzinę i numer rejestracyjny twojego samochodu. Dla tajnych służb Facebook jest spełnieniem marzeń.

Facebook to kopalnia, która wydobywa informacje o tobie zamiast węgla, i zarabia na twojej prywatności. Naprawdę nie ma już prywatności, a technologia staje się coraz bardziej niebezpieczna. Jak potwierdza milczenie w tej sprawie założyciela Facebooka, myślę że nawet jeśli usuniesz swoje konto FB, informacje o tobie pozostaną z nimi na zawsze.

Tym, którzy wątpią w „wolność słowa”, radzę nauczyć się, jak fałszować swój adres IP. Pierwszą zasadą jest to, że adres IP nie podróżuje z użytkownikiem, choć istnieją też inne sposoby. Jeśli ktoś jest „nietolerancyjnym rasistą” i chce napisać na FB, że: Anglicy są biali i tylko biali, że nie chce przekształcić Big Bena na minaret, lub że odbyt został zaprojektowany tylko do celów toaletowych, to lepiej zamieszczać takie komentarze poza swoim adresem, gdyż inaczej, jak czytałem: „dzielni mężczyźni w mundurach policyjnych nie mają problemu ze znalezieniem delikwenta, który promuje ekstremistyczny materiał”. Nawiasem mówiąc, nie jest to komunizm, ale „postępowa demokracja”.

Ponadto Facebook ma uzależniać. Szablon szybko przykuwa uwagę, pozwala ludziom narzekać na sprawy społeczne i polityczne, a ci którzy czują się samotni, mają własne społeczności na FB, co sprawia że nie czują się już tak samotni. Użytkownicy są nagradzani i karani, dlatego starają się zaprezentować jak najlepiej w oczach swoich społeczności. Nieświadomie otwierają drzwi policji, tajnym służbom i zagranicznym konsulatom wydającym wizy. FB i inne portale społecznościowe promują fałszywy, ulepszony obraz własnej rzeczywistości, za który użytkownicy chcą być podziwiani i nagradzani.

Marzenia kontra Rzeczywistość- na platformach społecznościowych.

Nie próbuj promować ulepszonego wizerunku samego siebie w Internecie, ponieważ gonisz nierealny sen, który może stać się strasznym ciosem psychicznym podczas pierwszego brutalnego kontaktu z rzeczywistością.

Zamiast tego radzę ci nuczyć się pracy manualnej, która rozwija myślenie i niezależność - (stolarstwo, budownictwo, hydraulika, zielarstwo), abyśmy nie mieli pokolenia idiotów, których cały świat kończy się na głupimi selfie i polubieniami na Facebooku.

Twitter to kolejna marksistowska platforma prowadzona przez marksistowskie śmieci; i dlatego moje konto na Twitterze zostało już zawieszone. Zasadniczo na Twitterze, kościół i biali ludzie mogą być obrażani do woli, ale z drugiej strony krytyka ruchów homoseksualnych i antyliberalne, nieglobalistyczne poglądy prowadzą do zawieszenia konta. Zauważyłem również, że zwłaszcza cytaty z Biblii na Twitterze są jak sól w oku.

Jeśli chodzi o kobiety, radzę im nauczyć się piec ciasta dla swoich mężów, zamiast napinać dupy na Instagramie. Media społecznościowe są również przeznaczone do odseparowania ludzi od prawdziwego społeczeństwa, ponieważ osoby, których uwagę stale przykuwają tablety, smartfony i komputery, nie mają czasu na interakcję z prawdziwymi ludźmi.

Wyrzuć smartfona, i używaj tanich tandetnych telefonów bez dostepu do internetu, a razem z nimi używaj tymczasowych kart SIM. Po tygodniu lub dwóch spal je i kontaktuj się przez następną jednorazową tandetę. Będziesz bezpieczniejszy i zachowasz prywatność. Gdyby kilka milionów osób tak zrobiło, smartfony byłyby darmowe, pod warunkiem długich kontraktów i podłączenia pod internet.

„Wolność słowa” w mediach społecznościowych nie jest wolna, prywatność jest jak złoty pył, i oficjalnie nie jest to ani komunizm, ani cenzura, ale „postępowa demokracja" polegająca na kontroli totalnej!

Miejsce na reklamę

Parę słów od autora

Podróżując od chrześcijańskich pozostałości Konstantynopola i piasków antycznej Persji, poprzez Himalaje, Wielki Mur Chiński oraz gęste dżungle Borneo zdałem sobie sprawę, że świat powinien mieć swój ustalony porządek. Dlatego pomimo moich pięknych przygód i doświadczeń zawsze pamiętałem do której kultury ja sam należę i doceniałem także piękno oraz wartości naszej pięknej - Białej Chrześcijańskiej cywilizacji.

Wymiana walut
Prognoza pogody
O autorze

Od autora

Napisał: Marcin Malik

Od autora

 

W tym rozdziale, Ja, autor strony internetowej Kompas – Marcin Malik, piszę o historii moich podróży z dzieciństwa, które potem skłoniły mnie do przemierzania dalekich, a czasami też i niebezpiecznych regionów Azji. Według mnie piękno świata opiera się na różnicach, dlatego jestem przeciwko przenoszeniu Afryki i Azji do Europy, co potocznie nazywa się multi – “kulturalizmem”. Mimo że lubię inne kraje i polecam poznawanie innych kultur, to uważam że ważne jest aby także chronić i szanować naszą własną kulturę.

 

Wstęp do moich podróży

Podróżuję przede wszystkim dlatego że sprawia mi to ogromną przyjemność, a przy okazji jest to wspaniały sposób na edukację, która wzbogaca światopogląd i otwiera oczy na rzeczy dotąd niezauważalne. Jak mówi stare, chińskie powiedzenie: ”Gdy 7-latek wróci z podróży 70-latek powinien go wysłuchać”. Mark Twain mówił, że “będąc starym człowiekiem, bardziej będziemy żałowali rzeczy, których nie zrobiliśmy, niż te które zrobiliśmy”. Zgadzam się z tym gdyż moje dni w pracy niczym się nie różnią, a jeden dzień pod Mont Everestem będę pamiętał do końca życia. Patrząc na to zagadnienie w ten sposób radzę się przede wszystkim trochę zrelaksować, gdyż życie jest krótkie, natomiast wakacje są niestety jeszcze krótsze.

Tajlandia - na wyspie Koh Tao.

Tajlandia – na wyspie Koh Tao.

Od wielu lat przemierzam piękny, wspaniały i tragiczny zarazem świat, i za każdym razem wzbogacam się o wiedzę, umiejętności i doświadczenia, którymi chcę się podzielić. Nie spędzam całego roku w wielkim mieście na prozie szarego życia. Gdy nadchodzi czas, każdego roku zabieram swój plecak i trochę drobnych i wyjeżdżam po kolejną, wspaniałą przygodę. Moim celem jest przemierzenie i przedstawienie odległych i nieznanych krajów w taki sposób, aby moim czytelnikom poszło już to łatwiej, bezpieczniej, z większą radością i satysfakcją, oraz aby Wasze podróże były tanie. Tym którym nigdy nie będzie dane przeżyć takich przygód, namawiam do pouczającej lektury.

Niezależne wyprawy na niskim budżecie

Podróżuję od najmłodszych lat. Na początku były to wyjazdy w różne zakątki Polski i Europy, i do dziś mam wiele ciekawych wspomnień z krajów, które już nie istnieją. Nigdy nie zapomnę Berlina Wschodniego, pełnego Trabantów, szarych blokowisk i wiecznie przygnębionych ludzi. W byłym NRD było rzeczywiście coś upiornego. Po przedostaniu się przez Mur Berliński docierałem do innego świata, czyli Berlina Zachodniego, pełnego życia i kolorów gdzie ludzie już się uśmiechali i gdzie tureckie bazary oferowały każdy możliwy fason skóry. Jako 7-letni chłopiec wlokłem się maluchem po superszybkiej autostradzie RFN, i pamiętam, że mówiąc żartobliwie polskie autobusy wzbudzały tam wielką sensację. Potem, w wieku 10-ciu lat wycinano mi wyrostek w byłej Jugosławii, i spędziłem tydzień w szpitalu w Belgradzie. Mając 12 lat wybrałem się na spacer po Paryżu, i dotarłem przez pomyłkę do dzielnicy uciech, pełnej prostytutek i alfonsów liczących pieniądze. Wtedy jeszcze tego nie rozumiałem, lecz dotarło do mnie że gdziekolwiek nie jadę zawsze było to dla mnie ogromne przeżycie.

Birma - kapiel w naturalnym basenie pod wodospadem niedaleko Hsipaw.

Birma – kapiel w naturalnym basenie pod wodospadem niedaleko Hsipaw.

Myślę, że kontynuowanie moich podróży było już więc rzeczą naturalną, tym bardziej że pokrywa się ono z kierunkiem moich studiów. Gdy pojechałem pierwszy raz do Azji Południowo Wschodniej, był to dla mnie inny, ciekawy, egzotyczny świat. Pomimo, że pojechałem tam głównie po to aby trenować thai boxing, wkrótce zrozumiałem że podróżowanie jest właśnie tym co chciałem w życiu robić. Nie mogłem długo usiedzieć w jednym miejscu, a moja podróż była bardzo chaotyczna, lecz ciekawość właśnie gnała mnie bardzo do przodu. Przy okazji zacząłem się interesować historią, polityką i gospodarką krajów przeze mnie odwiedzanych, a potem także fotografią. Z autopsji wiem, że zajęło mi trochę czasu zanim zacząłem traktować moją pasję poważnie, zanim zacząłem planować i uczyć się jak robić lepsze zdjęcia i pisać artykuły. Zawsze wszystkie swoje wyprawy organizuję sam, gdyż uważam że jest to jedyny sposób aby poznać dany kraj tak jak chcę tego tylko ja.

Zrozumiałem też, że uprawiam formę turystyki, którą ja nazywam ”włóczęgostwem”. Śpię w najtańszych na świecie domach gościnnych, ale także w lasach, pustyniach i raz nawet pod ciężarówką – gdy padał deszcz. Jem też uliczne jedzenie, a moje trasy przemierzam nie tylko pociągiem czy autobusem, ale także rykszą lub na wielbłądzie. Tak długo jak poruszam się do przodu i spełniam plan moich podróży jestem zadowolony. W swoich wyprawach nie szukam sztucznego piękna dla bogatych turystów, ale przede wszystkim realizmu. Jedne wyprawy podobają mi się bardziej niż inne, lecz za każdym razem jest to niepowtarzalne przeżycie. Czuję się wtedy wolny, nieskrępowany i chcę aby chwile te trwały jak najdłużej. Czasem ogranicza mnie czas gdyż w pewnym momencie muszę wracać do prozy życia, lecz po jakimś czasie dociera do mnie, że czasu zawsze jest za mało. Nie uważam się też za wszechwiedzącego specjalistę od podróżowania, pomimo że mam „mgr” przed nazwiskiem. Cały czas uczę się jak przemierzać świat wydajniej, jak nauczyć się więcej, jak rozmawiać z ludźmi, na co zwracać uwagę i jak robić lepsze fotografie. Z doświadczenia wiem, że do wszystkich tych rzeczy trzeba dorosnąć, chociażby po to aby zrozumieć czego doświadczam.

Kazachstan - wyprawa do jezior Kolsay.

Kazachstan – wyprawa do jezior Kolsay.

Bardzo ważne są dla mnie nie tylko fotografie ale także moje reportaże, które piszę w formie informacyjnych pamiętników. Wielu podróżników pisze tylko na temat danych obiektów i miejsc w bardzo chłodny i ogólnikowy sposób. Ja robię podobnie gdy jest na to miejsce, lecz przede wszystkim staram się pokazać czytelnikom własne doświadczenia i odczucia, z dozą humoru gdy jest to możliwe. Niektóre kraje zwiedziłem bardzo dobrze a inne nienajlepiej, co widać po moich reportażach. Z drugiej jednak strony nie muszę zobaczyć wszystkiego aby poczuć charakter kraju i jego ludzi, i nie zawsze mam czas aby spełnić wszystkie swoje marzenia. Pewnych przygód i wrażeń jednak nie opisuję gdyż chciałbym aby choć kilka tajemnic pozostało tylko dla mnie. Czuję także, że do niektórych krajów chciałbym jeszcze wrócić. Znam ludzi, którzy co roku od 12 lat jeżdżą tylko do Kambodży a inni tylko do Nepalu. Nie jest to coś co ja bym zrobił, lecz pomimo że są to małe kraje za każdym razem jest inaczej, gdyż za każdym razem doświadczają i dostrzegają nowych rzeczy, poznają innych ludzi i robią lepsze zdjęcia. Miło jest wiedzieć, że pomimo epoki internetu i latania wciąż jest coś nowego do odkrycia. Każdy też zbiera co innego. Jedni zbierają płyty z narodową muzyką, inni małe flagi lub czapki. Ja przywożę dużo pamiątek wszelkiego rodzaju, dlatego mój dom wygląda dziś jak muzeum. Przywożę koszulki, pocztówki a czasem też obrazy, figurki oraz banknoty z każdego kraju. Pieniądze te nie są nic warte, lecz gdy patrzę na kyat birmański czy kip laotański, wracają moje piękne wspomnienia.

Podróże a wakacje

Według mnie światowa turystyka ma niewiele z prawdziwą edukacją na temat poznawanych krajów, gdyż najlepiej odzwierciedla się ona tylko poprzez poznawanie ich realiów. Zorganizowane, ograniczone czasowo wycieczki są według mnie najgorszym sposobem na podróżowanie, gdyż ograniczają kontakt z miejscowymi ludźmi. Nie skłaniają one do myślenia oraz do poznania realiów krajów trzeciego świata na swojej własnej skórze.

Laos - po wyprawie przez dżunglę z Luang Nam Tha.

Laos – po wyprawie przez dżunglę z Luang Nam Tha.

Podróżnik potrzebuje czasu aby ogarnąć dany kraj, aby zgubić się w jego chaosie i braku zrozumienia. Musi sam odnaleźć właściwą drogę, gdyż tylko w ten sposób nabierze on realistycznych doświadczeń. Z pożałowaniem patrzę na turystów, którzy wykupują drogie wycieczki i podróżując zorganizowanym transportem są poganiani przez przewodnika jak stado krów. Ich wspomnienia z podróży ograniczają się wtedy głównie do hotelu 5* i posiłków, sygnału na toaletę i komendy gdzie należy teraz patrzeć, oraz bez realnego kontaktu z otaczającym ich światem. Potem ci sami turyści chwalą mi się że byli w Bombaju, Sajgonie, Teheranie lub Phnom Penh. Moim zdaniem jednak podróżując w ich sposób oni nie byli w żadnym z tych miejsc. Oni byli tylko w Warszawie po drugiej stronie oceanu. Zjawisko to porównałbym najlepiej do oglądania podwodnego świata. Można go albo oglądać na ogromnym ekranie telewizora, albo samemu zanurkować i wówczas stać się częścią podwodnej fauny i flory. Ważne jest abyśmy umieli rozróżnić wyprawy od urlopów.

Kompas

Kompas Travel to ciekawa, barwna opowieść przedstawiająca moje fascynujące podróże na niskim budżecie, po najdalszych i często najbardziej odosobnionych rejonach Azji. Bez względu na to czy zmierzam do tybetańskiego lodowca, pokonuję bezkresne stepy mongolskie czy “tresuję” kobry w Dolinie Gangesu, za każdym razem jest to niezapomniane doświadczenie.

Sri Lanka - on a beach in Mirissa.

Sri Lanka – na plaży w Mirissa.

Podróżowanie jest moją pasją już od najmłodszych lat, jednak dopiero po jakimś czasie zacząłem podchodzić do niej w sposób bardziej zorganizowany i przemyślany. Moje podróże po Azji zaowocowały nie tylko tysiącami zdjęć i wspomnień, lecz także pozostawiły we mnie na zawsze ślad, i wiele mnie nauczyły. Moim pragnieniem oraz powodem do powołania niniejszej strony do życia była chęć podzielenia się z Państwem moimi przemyśleniami, wskazówkami oraz radami dotyczącymi podróżowania. Mam nadzieję, że zarówno doświadczeni podróżnicy, jak i osoby dopiero rozpoczynające swąją przygodę znajdą na mojej stronie wiele inspiracji. Wszyscy z Pastwa, którzy planujecie lub odbyliście już wyprawy do Azji, z pewnością podzielacie moją fascynację tym ciekawym i dramatycznym kontynentem. To przede wszystkim chęć dzielenia się swoimi przeżyciami, pasją i doświadczeniami skłoniła mnie do założenia niniejszego serwisu, który – w co wierzę – będzie pomocny podczas organizowania wypraw azjatyckich i nie tylko.

Wszystkim którzy czytają moje reportaże życzę dobrej lektury i głębokich przemyśleń, a potem udanych podróży. Materiały do mojej strony czerpię głównie z własnego doświadczenia lecz także ze źródeł książkowych i internetowych. Myślę, że moja strona różni się od innych przede wszystkim tym, że gdzie indziej są to reportaże i zdjęcia oparte na doświadczeniach podróżniczych setek lub tysięcy osób. Tym czasem na kompas.travel.pl są to opisy i fotografie z podróży, które odbyłem tylko i wyłącznie ja sam.

Malezja Zachodnia - w knajpie na wyspie Penang.

Malezja Zachodnia – w knajpie na wyspie Penang. 

Piękno świata polegające na różnicach kulturowych

Podróżując od chrześcijańskich pozostałości Konstantynopola i piasków antycznej Persji, poprzez Himalaje i Wielki Mur Chiński oraz gęste dżungle Borneo, zdałem sobie sprawę, że świat powinien mieć swój ustalony porządek. Bez względu na to czy piłem świeżą herbatę z buddyjskimi mnichami pomiędzy herbacianymi polami Sri Lanki, czy gdy utkwiłem pomiędzy drzewami cytrynowymi w chaotycznym Bangladeszu, pomimo wszystkich pięknych przygód i doświadczeń zawsze jednak pamiętałem do której kultury ja sam należę. Dlatego zawsze doceniałem piękno naszej Białej Chrześcijańskiej kultury oraz dziedzictwo naszej wspaniałej Białej rasy.

Jakże piękne jest, że każdy kraj jest inny, każdy kraj ma innych ludzi, inne kultury i religie, inne świątynie, inne obyczaje, inne języki i inne ekosystemy; i to właśnie te wszystkie różnice stanowią o pięknie naszej planety. Z drugiej strony wyobraźmy sobie jak krzywdzące i moralnie brudne byłoby umieszczenie całego świata w jednym miejscu, tak aby nikt nie miał swej tożsamości narodowo-kulturowej i był zmuszaną do perwersji marksistowską kukłą o nazwie “obywatel świata”. Ja podróżuję po całym świecie ale moim obywatelstwem jest moja czysta linia Białej krwi oraz honor katolickiej kultury, i żadna z tych wartości nigdy nie będzie na sprzedaż. Jakże piękne jest, że Bóg stworzył mężczyznę i kobietę aby byli razem, oraz aby uzupełniali się nawzajem, i stworzył tak ogromną różnorodność ras i kultur oraz tak wielkie nierówności wśród nich. Reasumując popieram multi – “kulturalizm” ale tylko pod warunkiem, że jest on oparty na bardzo odległej separacji kulturowo – rasowej. Co do “równości” natomiast to jest utopijny nonsens wymyślony przez komunistów, z którym ja się stanowczo nie zgadzam, gdyż nic sobie nie jest ani równe ani sprawiedliwe i nigdy nie będzie. Piękno świata polega więc na różnicach kulturowych.

Tybet - przed Mount Everestem z moją ładną towarzyszką podróży, która wprowadziła cały chaos do mojej wyprawy i kompletnie zrujowała mój budżet.

Tybet – przed Mount Everestem z moją ładną towarzyszką podróży, która wprowadziła cały chaos do mojej wyprawy i kompletnie zrujowała mój budżet.

Poza tym podróżując po świecie widzę, że rozwój Azji sam w sobie nie byłby takim sukcesem gdyby nie był zapłodniony przez światło Białej cywilizacji. Ekonomia, edukacja, opieka zdrowotna, etyka i prawo wielu krajów azjatyckich zostały zbudowane na fundamentach europejskich, dzięki czemu kraje te korzystają do dziś. Gdyby nie Biali ludzie to Hong Kong czy Singapur byłyby dziś tylko obskurnymi wioskami rybackimi, natomiast dziś są potężnymi centrami finansowymi z największymi portami na świecie. Gdyby nie Biali ludzie to na Subkontynencie Indyjskim poziom piśmienności stałby pewnie na poziomie 20%, natomiast dziś Sri Lanka ma najlepiej wyedukowane społeczeństwo gdyż Brytyjczycy za to zapłacili. Poza tym Azja Południowa jest globalnym liderem w produkcji herbaty, którą eksportuje na cały świat poprzez pokolonialne porty. Ja osobiścię nie wierzę w “białą winę” i jestem dumny z bycia Białym.

Cieszy mnie fakt, że mogę poznawać inne kultury, obyczaje, architektury, rękodzieła oraz wszystkie anioły i demony odległych krajów. Edukując się w ten sposób czuję, że oprócz poznawania atrakcji turystycznych jestem bogatszy mentalnie i bardziej wrażliwy uczuciowo, i poprzez podróże jaśniej widzę problemy nie tylko Azji, ale także krajów europejskich oraz ich rodowitych mieszkańców. Myślę, że każdy kraj na świecie bez względu na pochodzenie etniczne i kulturowe powinien mieć fundamentalne prawo do kontynuowania swojej kultury, wiary oraz także swojej rasy; gdyż właśnie rasa, obok kultury jest tym co określa pochodzenie i przynależność danego gatunku człowieka do etnicznie odpowiedniej części świata. Europejczycy są Białymi chrześcijaniami i powinni takimi pozostać, dlatego tożsamość narodowa i czystość rasowa są niezmiernie ważne. Poznawajmy więc inne kultury, ale szanujmy i brońmy swojej.

Azerbejdżan - na herbacie w mieście Seki.

Azerbejdżan – na herbacie w mieście Seki.

Obecnie mieszkam w zatwardziałym bolszewickim kraju – w Królestwie Poprawności Politycznej, w Londonistanie, gdzie jako Biały człowiek jestem już mniejszością. Za każdym razem gdy jestem zwalniany z pracy za mówienie prawdy albo szukam nowej pracy, z której też mnie w końcu zwalniają, albo wyjeżdżam na wyprawę.

Podróżując po świecie, oraz widząc hipokryzję, kłamstwa, oraz podwójne standardy krajów azjatyckich i zwłaszcza europejskich, przychodzi mi na myśl cytat niesławnego wroga polskiej tożsamości narodowej, nazistowskiego ministra propagandy dr Josepha Goebbelsa, że: “Pewnego dnia wszystkie kłamstwa załamią się pod swoim własnym ciężarem i prawda ponownie zwycięży”. Boję się jedynie pomyśleć jaka będzie cena tej prawdy?

Wioska kulturowa Borneo

Nawiązując do tematu piękna świata polegającego na różnicach rasowo-kulturowych, oraz z drugiej strony nawiązując do inwazji afro-muzułmańskiej na Europę, chciałbym podać pewien przykład. Otóż podróżując po Borneo malezyjskim, w stanach Sarawak i Sabah, odwiedziłem kilka wiosek kulturowych, zamieszkałych przez etnicznych ludzi Borneo. Ludzie ci mieszkali w ogrodzonych terenach, broniąc siebie oraz swoich wartości przed światem zewnętrznym. W wioskach tych ludzie są otwarci na turystykę, ale nie importują obcych ras i kultur. W wioskach kulturowych Borneo, takich jak na przykład Damai czy Mari Mari, ludzie Borneo kontynuują kulturę przodków. Mieszkają oni w specyficznie zaprojektowanych domach, mają swoje kulturowe obrzędy i społeczne zwyczaje, a także swoje piosenki i tańce. Ludzie Borneo mają oryginalne tatuaże oraz stary sposób polowania, mają też wiele rodzajów oryginalnych potraw, oraz nawet swój własny sposób wyrabiania alkoholu z użyciem kokosów i bananów. Pobyt w wioskach kulturowych Borneo był dla mnie jednym z najpiękniejszych doświadczeń z obcymi kulturami. Zrozumiałem wtedy, że dzięki tak zwanej “ksenofobii”, którą bardzo popieram, ludzie Borneo mają szanse przetrwać i zachować kulturę pozostawioną po przodkach.

Tradycyjne polowanie na Borneo, poprzez wydmuchiwanie zatrutych strzał z rurki. Zdjęcie z wioski kulturowej Mari Mari na Borneo malezyjskim, w stanie Sabah.

Z drugiej strony wyobraźmy sobie, co by się stało gdyby etniczni ludzie Borneo zaczeli być liberalni, tolerancyjni i zaczęli zwalczać “ksenofobię”. Zastanówmy się jak skończyliby ludzie Borneo gdyby w ich wiosce doszedł do władzy rząd Wielkiej Brytanii, Szwecji, Holandii, Belgii lub cały Parlament Europejski. Myślę, że w takim wypadku ludzie Borneo wyginęliby poprzez różnorodność i tolerancję. Musieliby zaakceptować leniwych murzynów z ohydnym kaszlem o nazwie rap, musieliby zaakceptować inwazję islamistów oraz parady zboczeńców, a na pewno też w wioskach kulturowych Borneo szybko wzrosłyby liczby morderstw i gwałtów. Czuję więc, że aby zapewnić ochronę i dobrobyt ludziom Borneo i zagwarantować przetrwanie ich kulturze, powinni oni kontynuować ksenofobię oraz nie poddawać się bezwarunkowej tolerancji względem obcych. Nigdy też nie powinni się z niczego tłumaczyć, oraz powinni usuwać wrogów wewnętrznych, czyli tych których specjalnościami są właśnie niszczące socjalistyczne ideologie, takie jak: “różnorodność”, ” tolerancja” i “walka z rasizmem”.

Rdzenni, czerwonoskórzy Amerykanie też byli przeciwni imigracji obcych ras i kultur. Gdy tylko na kontynent amerykański przybyli “imigranci”, “uchodźcy” i “tymczasowi pracownicy” z Europy i Afryki, 95% populacji, czyli około 130mln zginęło, a ci którzy przetrwali mieszkają w rezerwatach. Czy to oznacza, że rdzenni, czerwonoskórzy Amerykanie byli “rasistami”?

W mieście Yazd, w Iranie. Na marginesie, polecam Iran. Jest to bardzo ciekawy kraj, który ma wiele do zaoferowania, lecz jest terroryzowany dlatego, że jest jednym z ostatnich krajów na świecie nieobjętym międzynarodowym (żydowskim) systemem bankowym, a do tego jest bogaty w ropę.

Bycie Polakiem i białym mężczyzną w Azji

Zacznę od kwestii polskiej. Generalnie mało kto w Azji wie gdzie jest Polska. W krajach takich jak Filipiny, Nepal, Indie, Kambodża, Sri Lanka, i w większości krajów Azji w których byłem, Polska jest czarną dziurą. Gdy chciałem aby ludzie Azji zgadli gdzie mniej więcej jest Polska, najczęściej mówili że w Ameryce, dlatego że według nich “każdy biały jest z Ameryki”. Niektórzy zgadywali, że być może Polska jest w Europie, ale nie byli pewni. Natomiast ci, którzy wiedzieli, że Polska jest w Europie pytali czy jesteśmy częścią Niemiec i czy mówimy po niemiecku. Często mnie przez to biorą za Niemca, gdyż tak jest talwiej. Na przykład w Wietnamie oczekują że Polacy mówią płynnie po rosyjsku, i tam jesteśmy z Rosji.

Najczęściej jednak mówiąc że jestem z Polski, wszyscy myślą że jestem Holendrem, dlatego według ludzi Azji “Poland” i “Holland” to ten sam kraj. Poziom edukacji w wielu krajach Azji jest tak zły, że ludzie ci nie mają pojęcia gdzie jest Polska. Wiedzą tylko, że “Polska jest bardzo bogata i wszyscy w Polsce są bardzo bogaci”. Dlaczego więc jesteśmy tak bardzo “bogaci”? Dlatego że jesteśmy biali. Na prawdę takie są odpowiedzi.

Zazwyczaj więc wychodzi na to, że jestem Holendrem, i przestałem już tłumaczyć że nie jestem, gdyż i tak nikt nie potrafi zlokalizować Holandii na mapie. We wszystkich regionach Azji w którym byłem ludzie nie znają też Belgii, Finlandii, Norwegii, Luxemburga, Portugalii, Bułgarii, Estonii, Litwy, i większośći krajów. Zupełnie tak jakby nigdy nie widzieli mapy lub nigdy nie byli w szkole. W Azji nie znają też Szkocji i Irlandii, i nie znają nawet Wielkiej Brytanii. Znają jednak Anglię, choć większość Azjatów nie potrafi jej zlokalizować. Azjaci sa tak ciemni, że tłumaczenie nie ma sensu, a rozmawiając z nimi czasem czuję, jakbym rozmawiał z małymi dziećmi.

Przed obozem uchodźców palestyńskich. Betlejem, Palestyna. Tak, Palestyna istnieje, i to nie tylko w sercach Palestyńczyków, ale także w sercach wszystkich ludzi, którzy nie chcą zaakceptować brutalnej okupacji i niesprawiedliwości.

Także generalnie “jestem Holendrem gdyż Holandia i Polska to ten sam kraj. Czasem jestem Niemcem lub Rosjaninem, choć częściej Amerykaninem, dlatego że jestem biały, a więc bardzo bogaty”. Jak na ironię, rozmawiałem z Holendrami czy “zdarza im się być Polakami”, i odpowiadają że tak. Mówią, że dla Azjatów pomiędzy Poland a Holland nie ma żadnej różnicy, bo przecież wszyscy jesteśmy biali i bogaci. Azjaci więc rozpatrują świat przez pryzmat rasy, co biali zatracili z powodu swoich anty-białych, liberalnych reżimów.

Bycie białym mężczyzną w Azji równa się z wygraną na loterii. Często miałem wrażenie, że według Filipińczyków czy Hindusów, każdy biały chłopiec rodzi się w złotych butach, i w tej samej chwili przesyłają mu na konto milion dolarów. Następnie jedzie do Azji z kartami kredytowymi bez limitu, i prowadzi życie jak sen. Alkohol, dziewczyny, wieczne wakacje. Wielu ludzi w Azji nawet nie wierzy, że biali pracują i że biały może być biedny. Nie ma też sensu tłumaczenie czym jest karta kredytowa, gdyż według Azjatów jest to studnia bez dna, skąd biali wyciągają pieniądze i nie musza niczego spłacać.

Przez takie podejście, w wielu krajach Azji ludzie wykształcili pogląd, że białych można okradać i oszukiwać na pieniądze bez żadnych konsekwencji moralnych. Przecież “w krainie białych mamy góry złota”!? Według mnie najbardziej ekstremalnymi krajami pod tym względem są Indie i Sri Lanka, i to do takiego stopnia że proceder ten stał się prawem. Następnie z takim nastawieniem ciemnoskóre narody przyjeżdżają masowo do Europy, a głupie hordy białych owiec nafaszerowe lewicowymi ideologiami dają się im legalnie okradać.

Podejrzewam, że w Afryce i Ameryce Płd jest dokładnie tak samo. Gdy tylko wyszedłem z lotniska w Tunezji, od razu nazwali mnie “bogatym”.

Znaczenie imienia i nazwiska “Marcin Malik”

W wielu emailach oraz komentarzach na mój temat była poruszana kwestia mojego nazwiska, gdzie czasem z niewiedzy, choć częściej z powodu niechęci do mnie ludzie wypisują brednie i oszczerstwa. Chciałbym więc wyjaśnić skąd wzięło się moje imię i nazwisko, i jak należy je tłumaczyć.

W Jordanii, podczas zwiedzania Petry. Z tyłu widać Klasztor Al-Deir.

Imię “Marcin”

Imię Marcin pochodzi od Marsa czyli od rzymskiego Boga wojny, zniszczenia i męstwa. Mars chronił także żółnierzy i rolników. Z czasem imię Mars przekszałciło się w imiona “Martin”, “Martyn” i “Marcin”, i jest ono bardzo popularne w kulturze europejskiej, oraz także jako nazwisko w całej Europie.

Nazwisko “Malik”

Nazwisko “Malik” ma dwa korzenie; jedno jest słowiańskie a drugie muzułmańskie. Rzecz jest o tyle ciekawa, że można te dwa powiązać ze sobą, choć niekoniecznie.

W językach arabskim i perskim “Malik” oznacza: króla, posiadacza, właściciela (szczególnie właściciela ziemskiego), bogatego władcę mającego władzę i pieniądze. Dodatkowo Arabowie przyznawali tytuły obcym monarchom (nie-Arabom, przedstawicielom obcych kultur i cywilizacji) i tytuły te nadawane zagranicznym królom także nosiły nazwę “Malik” (z arabskiego: „ملك” – „król”). Oprócz tego Al-Malik (الملك) to jeden z 99 atrybutów Allaha, czyli „Król” w sensie absolutnym. Z kolei odpowiednikiem arabskiego słowa “Malik” w języku hebrajskim jest słowo Melach (מלך) .

Możliwe więc jest, że dawno temu polski, litewski lub niemiecki król okazał dobre serce Arabom i pomógł im w czymś ważnym, i przez to został uhonorowany tytułem nadawanym cudzociemcom – “Malik”, tak jak dziś w Anglii można dostać tytuł “sir”. Załóżmy też, że Polacy lub inni Europejczycy z Europy centralnej i wschodniej (choć nie tylko), posiadali ziemie w muzułmańskim świecie, posiadali domy i pałace, pożyczali pieniądze na rozwój krajów muzułmańskich lub budowali szpitale, i przez to w jakiś sposób mieli pod nadzorem część regionów krajów arabskich. Wszystkie te rzeczy sprawiły, że zostali “Malikami”, czyli władcami i zarządcami. Następnie po powrocie do Europy tytuły szlacheckie nadane w Azji Zachodniej stały się nazwiskami, które na stałe przyjęły się w Europie.

Na wycieczce w Pakistanie. To zdjęcie zostało zrobione koło granicy z Afganistanem, na ziemi Pasztunów, zwanej Khyber Pass. Jest to region znajdujący się poza pakistańskim prawem, dlatego mało kto przyjeżdża tu na wakacje, gdyż jest to teren licznych niespodzianek. (Co do karabinu, to Pakistańczycy maja poczucie humoru).

Dziś nazwisko “Malik” jest całkiem popularne głównie w Polsce, w Czechach i na Słowacji i to wśród ludzi o bladej białej skórze i niebieskich oczach. Wspominam o tym fakcie dlatego, że kilka osób w Anglii stwierdziło, że jestem pierwszym białym, niebieskookim Malikiem jakiego widzieli w życiu. Z drugiej strony muzułmanie pytali mnie czy jestem muzułmaninem, dlatego że nie posiadali tych informacji które posiadam ja. Z czasem nazwisko Malik w krajach słowiańskich wytworzyło swoje wariacje, takie jak: Malicki, Malikowski, Milik, Malek, Małek i pewnie też kilka innych. W Anglii natomiast Anglicy patrząc na mnie zazwyczaj robią błędy i piszą moje nazwisko: Malick, Mallick i nawet Mullick. Z drugiej jednak strony gdybym był Hindusem to pewnie od razu napisaliby prawidłowo: Malik.

Co ciekawe, niedouczony w tej kwestii był też wywiad Izraela, gdyż na przejściu granicznym z Jordanią byli tak bardzo zaintrygowani białym Malikiem, że aż 6h trzymali mnie na granicy robiąc na mój temat badania. Oni też nie mieli tych informacji, które ja teraz przekazuję, ale biorąc pod uwagę że regularnie czytają moje artykuły polityczne na temat Żydów, na pewno dowiedzą się jako pierwsi.

Drugim wytłumaczeniem pochodzenia nazwiska “Malik” jest fakt nie mający żadnego związku ze światem muzułmańskim. W Europie nazwiska pochodzą od dawnych zajęć, lecz także od innych słów w danym języku. Śledząc jezyki słowiańskie dotarłem do znaczenia, że słowo “malik” stało się nazwiskiem gdyż pochodzi od słowa “mały, niski”. Po czesku i słowacku jest to “maly”, po chorwacku “mali”,  po macedońsku “mal” a po rosyjsku i ukraińsku “malij”.  Zagadką dla mnie zatem zostanie czy moi przodkowie  zarządzali Arabami, czy niektórzy z nich byli po prostu niskiego wzrostu.

Z militarną policją w Sulaymaniyah, w irackim Kurdystanie.

Jest to więc swoisty fenomen dlatego że ludzie pochodzący z różnych części świata, z różnych kultur, ras i cywilizacji mają takie same lub podobne nazwiska, jednocześnie nigdy nie zawierając ze sobą ślubów i nawet nigdy nie widząc się nawzajem. Ja osobiście sprawdziłem swoje drzewo rodzinne do 5 pokoleń wstecz, i jestem Polakiem, mimo że 4 pokolenia temu mieliśmy w rodzinie Litwina.

TAGI
PODOBNE ARTYKUŁY
30 komentarzy
  1. Odpowiedz

    wojtek

    12 kwietnia 2013

    Szanowny Panie, właśnie przeczytałem dział “O AUTORZE” a wcześniej Pański artykuł o Bangladeszu. Jestem zachwycony tym co przeczytałem. Jeszcze raz dziękuje za wspaniałą stronę i za to że natknąłem się na kogoś takiego jak Pan.
    Z wyrazami szacunku,

  2. Odpowiedz

    andrzej

    10 czerwca 2013

    Twórczość kolegi bawi ucząc i uczy bawiąc…..Naprawdę, wiecej pokory, mniej lansu. 

  3. Odpowiedz

    Robert

    1 września 2013

    Rewelacyjna strona, pozdrowienia z Francji.

  4. Odpowiedz

    wojciech jauer

    7 lutego 2014

    Skoro Bóg jest Stwórcą to Człowiek Boży zawsze tworzy. Pan właśnie do takich należy !!! Hakuna Matata !!! Pełen najwyższego szacunku Wojciech Jakub JAUER – międzynarodowy pilot wycieczek

  5. Odpowiedz

    grażyna

    5 marca 2014

    Bardzo podoba mi się Twoja strona. Podajesz dużo cennych informacji i wskazówek. Bardzo ciekawie opisujesz wszystko co widziałeś i czego się nauczyłeś. Z ogromną ciekawością będę czekała na relacje z Twoich kolejnych podróży. Czytając to o czym piszesz i oglądając zdjęcia mam szansę chociaż przez chwilę poczuć się tak jak bym tam też była. Pozdrawiam serdecznie.

  6. Odpowiedz

    dziewczyna z londynu

    18 marca 2014

    Zainspirowałeś nas swoimi podróżami. Nigdy wcześniej nie zdawałyśmy sobie sprawy, że tak można żyć.

  7. Odpowiedz

    ela

    25 maja 2014

    Wspaniale realizujesz swoje marzenia. Zdjęcia rewelacja. Co zobaczysz i przeżyjesz to twoje i nikt i nic ci tego nie odbierze. Bardzo ci zazdroszczę że masz takie możliwosci i taką pasję. POWODZENIA

  8. Odpowiedz

    mikolaj

    30 czerwca 2014

    Szanowny Panie Magistrze Marcinie,
    Mysle za najlepiej sie poznaje inna kulture jak ma sie okazje w niej zyć (tj. mieszkać, pracować, uczestniczyć w zyciu zbiorowości), wtedy zaczyna sie dostrzegać to, czego sie nie dostrzega jako turysta.
    Skoro lubi Pan podrózowac i poznawać to polecam przeprowadzić sie np. do Singapuru (pracy jest tam sporo) wtedy cała Azja kulturowa będzie “za miedza”, a i dostęp do usług duszpasterskich kościoła rzymsko – katolickiego będzie satysfakcjonyjący.

  9. Odpowiedz

    fanka

    2 lipca 2014

    Interesujace reportaże, ciekawe zdjecia. Fanka strony Kompas czeka na ciąg dalszy.

  10. Odpowiedz

    polska prawda

    10 sierpnia 2014

    hujem jestes i tyle..co ty szukasz w innych panstwach prostaku jak nie umiesz ludzi tollerowac..co ty wiesz o zyciu??Magistra gdzies przez ojca kupiles i tyle..pajacem jestes po przeplaconych studiach..widac po ryju cwaniaczek i tyle..np.to zdjecie gdzie celuje do ciebje pakistanczyk karabinem..czlowieku gdyby to sie naprawde wydarzylo byc w gacie nawalil jak kot!!ile masz lat??robisz z siebje idiote i szczynem..wstyd ze jestes polakiem.
    i jeszcze jedno twoje zdjecia so poustawiane tak jak je chciales..widac nie sa naturalne!!to ze zwiedziles te panstwa nie robi cie od razu czlowiekiem inteligentnym…strcze spojrzec na twoje oblicze..widac ze lubisz robic szal wokul siebje..wstyd

  11. Odpowiedz

    Marcin Malik

    11 sierpnia 2014

    @ polska prawda
    Zastanawiałem się czy usunąć powyższy komentarz ale co tam, zostawię. “Wykwintny” język polski w powyższym akapicie połączony z wręcz niesamowitą ortografią z pewnością rozbawi moich czytelników. Sensu w tym nakrapianym wódką bełkocie nie będę analizował. No cóż, daję wolność słowa.

  12. Odpowiedz

    ania

    14 sierpnia 2014

    Wspaniała strona, natknęłam sie na nią przypadkowo szukając relacji osób z podróży do Bangladeszu. Twoje reportaże i zdjęcia zapierają dech w piersiach, nie ma w nich tzw. “kiczu” ani wszechobecej komercji. Rewelacyjna strona stworzona z pewnością przez Wspaniałego Człowieka!
    Ps. Ostatni wykwintny komentarz nadaje całej stronie dodatkowej pikanterii…widac ze jego autor “lubi robic szal wokul siebje…” 🙂
    Pozdrawiam 🙂

  13. Odpowiedz

    A.P.1975

    23 sierpnia 2014

    Witam:)
    a gdzie sa zdjecia ze egiptu i tunezji????panie marcinie to sa Terz interesujace panstwa.
    jesli wolno spytac delikatnie gdzie sie pan wybiera w 2014??sam podrozuje juz od lat..jak pan..wlasnie wrocilem u usbekistanu..
    wybieram sie do tybetu w pazdzierniku..w jakiej porze roku pan byl w tym regionie..i jakie temperatury tam byly..wybieramy sie Terz do bazy na mont everest

  14. Odpowiedz

    ilona

    28 sierpnia 2014

    O muj borze 🙂
    Wspaniale Pan pisze. Chetnie bym sie wybrała pod Panska piecza do Azji. Malzonek moj nie lubi podrozowac, sama nie lubie, wiec moze. Brakuje tu na stronie planow wyjazdowych. Tak, zeby chetni mogli spojrzec i sie przylaczyc do wyprawy. Mnie sie marza wszystkie kraje oprocz post sowieckich, ze wzgledow osobistych. No i oprocz Gruzji, bo juz bylismy. Jak mamy strasza swoje dzieci Baba Jaga, to ja swoje, ze “bo pojedziemy znowu na Kaukaz”-taki wycisk dzieciecie dostalo 😉
    Pozdrawiam i bede odwiedzac! 🙂

  15. Odpowiedz

    lucy

    18 października 2014

    ja tez uwielbiam podroze,ale coz sa tez kosztowne wiec nieczesto ale..,zaje..sty blog pan ma,i jest bardzo inteligentny,to prawda ze podroze ksztalca ,ucza wzbogacaja czlowieka wewnetrznie i ucza zachowania sie w roznych sytuacjac,pozdrawiam ,wszystkiego dobrego ,no a ja wyruszam w gory hehee

  16. Odpowiedz

    n.l.

    27 października 2014

    Świetna strona, bardzo dobre zdjęcia i opisy wypraw, tylko pozazdrościć podróżowania. Komentarz osoby “polska prawda” świadczy jak niektórzy z nas są bardzo jesteśmy prymitywni i zacofani. Pozdrawiam i nadal będę czytać stronkę :))

  17. Odpowiedz

    mariomaki

    15 listopada 2014

    Serdecznie pozdrawiam z Łodzi. Stronka i sposób fascynacji zaraża optymizmem.do zobaczenia gdzieś…..

  18. Odpowiedz

    Podróżnik Google maps

    29 listopada 2014

    Nie przejmuj się obraźliwymi komentarzami. Ja jestem pełen szacunku 🙂

  19. Odpowiedz

    marek

    19 grudnia 2014

    Ciekawa strona, fajnie, że tak dużo tekstów autorskich a nie kopiowanie z wikipedii jak to robi większość.
     

  20. Odpowiedz

    bronisław

    26 grudnia 2014

    Prawdziwy Polak i Patriota nie podróżuje i nie szuka przygód, dając zarabiać innym rasom. Prawdziwy patriota buduje dobro i szczęście własnego kraju u siebie.
    Cały czas uczę się tolerancji dla takich lewaków, co zamiast pracować dla Polski, to jeżdżą po świecie i goszczą się z ciapatymi. Dzięki takim ludziom jak Pan, Oni później mają kasę, żeby przyjeżdżać do Europy. A fuj.

  21. Odpowiedz

    Marcin Malik

    26 grudnia 2014

    @Bronisław

    Po pierwsze gratuluję prawicowego podejścia do życia i do tematu podróży, lecz chciałbym pouczyć w tej kwestii.

    Tytuł tego portalu to “Tanie podróże”, dlatego zapewniam że moje pieniądze wydawane u Hindusów i Orientalnych nie są w stanie ich przysłać do Polski. Sypiam albo w namiocie albo w dormatoriach, a jem na budżecie, i podróżuję autobusami lub autostopem. Jest to więc zdrowa pomoc biednym ludziom w swoich krajach i przeciwko temu nic nie mam. Należy właśnie stworzyć taki system aby ludzie z krajów Trzeciego Świata mieli u siebie na tyle dostatnio aby nie chcieli przyjeżdżać do nas. Poza tym podróże to świetna przygoda i edukacja.

    Zapewniam że ślepa tolerancja i polityka lewicowa są obce autorowi tego portalu i można to sprawdzić w dziale Polityka Prawdy. Dziwi mnie też że mimo że prowadzę stronę o podróżach to większość komentarzy i emaili do mnie ma charakter polityczny.

  22. Odpowiedz

    Bronisław

    27 grudnia 2014

    To w takim razie sieg hail brachu. podrozuj spokojnie.

  23. Odpowiedz

    jolka

    22 lutego 2015

    To by wyjasnialo co jako 7latek w RFN robiles…pewnie swojego dziadka tego z wehrmachtu byles odwiedzic.To on ci tak popierdolil w glowie ty jebana faszystowska cioto?

  24. Odpowiedz

    podróżnik

    29 czerwca 2015

    Pozdrawiam Cię serdecznie i będę obserwował Twoją stronę i konto na FB.

  25. Odpowiedz

    tomek

    28 sierpnia 2015

    Zazdroszczę Ci miejsc w których byłeś.

  26. Odpowiedz

    challengerUK

    4 października 2015

    Super stronka ,prostaki chyba zazdroszczą wrażeń,popieram w całości poglądy polityczne i światopogląd, powodzenia na podróżniczym szlaku!

  27. Odpowiedz

    Aśka

    21 stycznia 2016

    Wyrażam pełen podziw dla Pańskich umiejętności łączenia podziwiania innych krajów i poznawania ich kultury, i historii oraz polityki, co na końcu skutkuje wyjątkowymi artykułami pełnymi celnych uwag i głębokich przemyśleń. 
    Oby zawsze mógł Pan pisać prawdę o miejscach, które Pan odwiedza i żeby nigdy nie stała się Panu krzywda. Na portalu ZnZ Pańskie artykuły czytamy od deski do deski – nawet Wojciech Cejrowski mógłby się od Pana uczyć:) a jego opowieści też są ciekawe. 
    Szkoda, że miejsca które ze względu na piękne krajobrazy wydają się być rajem są jednak piekłem dla ich mieszkańców.
     

  28. Odpowiedz

    fatamorgana

    8 lipca 2016

    Z jednej strony dziwi mnie to że nawet tutaj dotarła rasowa polska swołocz o tępych mózgach i pospolicie chamowatym sposobie wyrażania myśli ale z drugiej strony jednak mnie to nie dziwi, bo żyjemy w kraju gdzie prostacka hołota może zdobywać nawet stołki ministrów czy innych “dostojników” więc włażenie ze śmierdzącymi buciorami w czyjeś wspomnienia (tak jak tu) jest tylko dowodem na to, że powszechny dostęp do internetu “upoważnił” hołotę do pokazywania wszem i wobec swego tępego charakteru i obnoszenia się ze swoim prymitywizmem…
    To tyle odnośnie polityki i tego całego bagna.

    A teraz do rzeczy: strona bardzo dobra i co dla mnie ważne- autentyczna, autorska a nie jakaś przejaskrawiona głupkowatymi zachwytami (jak to teraz mają w modzie tzw. “dziennikarze” i wszelkiej maści “podróżnicy”, którzy jeżdżą po świecie bardziej dzięki kasie i biletom a nie dzięki prawdziwej pasji i rozumowi). Cenię ludzi naprawdę inteligentnych i potrafiących dostrzegać to co oryginalne, ciekawe (nawet gdy niezrozumiałe) i dobre. A nade wszystko cenię oraz szanuję ludzi, którzy potrafią w drugim człowieku dostrzec też człowieka a nie tylko “obcego” i pewnie “wrogiego” typa. Człowieka który gdzieś tam też chce normalnie i w spokoju żyć, który żyje w harmonii z naturą i nie wariuje w pośpiechu z zegarkiem w ręku i potrafi docenić kubek gorącej herbaty podanej na odludziu czy górskim bezdrożu. Dziękuję za bardzo przydatne dla mnie informacje o Tadżykistanie, do którego już planuję wyprawę i który ma jeszcze wiele dolin i gór czekających na cierpliwego exploratora z Polski. Pozdrowienia!

  29. Odpowiedz

    ewa

    2 listopada 2016

    Fajna stronka. Trafiłam przypadkiem i będę odwiedzać.

  30. Odpowiedz

    Maja

    15 stycznia 2018

    SUPER. Dzięki za fantastyczną stronę.
    Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z odkrywaniem i poznawaniem naszego świata, a Pana strona jest nieocenioną pomocą:)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Maja:)

ZOSTAW KOMENTARZ

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan