Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
Marcin Malik
Bunkier

Witam na stronie Kompas. Mam na imię Marcin i to jest moja opowieść. Podróżuję gdyż sprawia mi to przyjemność a przy okazji jest to wspaniały sposób na ciągłą samoedukację, która wzbogaca światopogląd i otwiera oczy na rzeczy dotąd niezauważalne, zarówno w odległych krajach jak i mi najbliższych. Poznawajmy inne kultury lecz szanujmy i brońmy swojej.

Czytaj więcej O AUTORZE

Rejestracja
Dzięki rejestracji otrzymasz możliwość komentowania, używania avatara i otrzymywania powiadomień o nowych wpisach na stronie. Aby się zarejestrować kliknij w ten link.

Osoby nie chcące się rejestrować mogą komentować jako goście bez dodatkowych funkcji.

Logowanie

Nie pamiętasz hasła?

Wyszukiwanie
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Search in posts
Search in pages
Polityka prawdy
Wycieczki do Azji

Lewicowy “Szpieg-book”

Moje konto jest często blokowane za publikowanie prawdy i konserwatywnych poglądów.

Ponadto Facebook regularnie usuwa "likes" z prawicowych stron i zaniża je w wynikach wyszukiwania.

Facebook w teorii "pozwala" promować artykuły krytykujące propagandę homoseksualną i anty-imigrancką, lecz jednocześnie ich nie promuje, gdyż liczba odwiedzin w takich wpisach jest zamrażona.

Facebook jest lewicową fortecą, która prawdę określa jako "mowę nienawiści", a zdrowy rozsądek jako "dyskryminację". Doszło nawet do tego, że Facebook usunął wpis papieża emeryta Benedykta XVI, gdyż był on zbyt konserwatywny - czyli fachowo mówiąc, nie spełniał "standardów społeczności" Facebooka.

Dobrze się zastanów zanim dasz informacje o sobie na tym istotnym skrzydle CIA. Żyjemy w czasach gdy nie trzeba brutalnie przesłuchiwać "wrogów rewolucji", skoro istnieje urządzenie dzięki któremu ludzie sami powiedzą co zrobili, i nawet co będa robić. Facebook wie z kim jesteś powiązany; a jesli jesteś bardzo naiwny to zna też twoja rodzinę i rejestrację twojego samochodu. Dla wywiadu, Facebook to kraina spełnionych marzeń.

Facebook to kopalnia, która zamiast węgla wydobywa informacje o tobie, i zarabia pieniądze na twojej prywatności.

Miejsce na reklamę




Parę słów od autora

Podróżując od chrześcijańskich pozostałości Konstantynopola i piasków antycznej Persji, poprzez Himalaje, Wielki Mur Chiński oraz gęste dżungle Borneo zdałem sobie sprawę, że świat powinien mieć swój ustalony porządek. Dlatego pomimo moich pięknych przygód i doświadczeń zawsze pamiętałem do której kultury ja sam należę i zawsze doceniałem piękno oraz wartości naszej wspaniałej, Białej Chrześcijańskiej cywilizacji.

Wymiana walut
Prognoza pogody
Ciekawostki

Petra – pustynne miasto Jordanii

Napisał: Marcin Malik

Petra – pustynne miasto Jordanii

 

Petra to pustynne miasto Jordanii, które zostało zaliczone do nowych 7 Cudów Świata. Wśród piasków Arabii znajdują się interesujące formacje skalne oraz świątynie zbudowane przez Królestwo Nabatejskie. Do dziś zachowały się budowle wyryte w skałach, oraz teatry, ołtarze religijne na sczytach gór i ulice udoskonalone przez Rzymian. Petra nie jest tylko jedną świątynią znaną z serii Indiana Jones, ale antycznym miastem na pustyni, które wieki temu tętniło życiem i miało wielkie znaczenie handlowe. Petra to bardzo wyjątkowe miejsce.

 

Petra, Jordania. 

Z uśmiechniętym wielblądem przed Skarbcem. Petra, Jordania.

Moje wrażenie Wadi Musa

Wadi Musa jest turystycznym gettem, leżącym zaledwie parę kilometrów od Petry. Zatrzymałem się w hotelu Qasr Al-Bint za jedyne 5JD za noc. Byłem bardzo zadowolony, gdyż pomimo że był to pokój jednoosobowy, mieszkałem w nim sam. Miałem też darmową herbatę i gorący prysznic, dlatego że słońce grzało wodę w zbiornikach przez cały dzień. Jedynym problemem, który nie dawał mi spać był chory psychicznie kogut, który zaczynał swój koncert od 4 rano i nigdy nie przestawał, a jego ulubionym miejscem było moje okno. Raz rzuciłem w niego butem ale to nie pomogło, gdyż wrócił i darł dziób jeszcze głośniej. W hotelu spotkałem też podróżnika z Polski, z którym myśleliśmy jak zaoszczędzić 50 euro na bilecie wstępu do Petry i dostać się tam za darmo. Jak potem się okazało, zapowiadała się nam kolejna, ciekawa przygoda.

Wadi Musa, Petra.

Jordania; mężczyźni z Wadi Musa, koło Petry.

Recepcjonista też był wyjątkowy. Wyglądał jakby nie spał od kilku dni lecz był na tyle rozbudzony, że pamiętał że cena za pokój zależy od tego jak podróżnik potrafi się targować. (W Wietnamie na przykład było tak samo. W Zatoce Halong wszyscy wsiadali do tej samej łodzi a każdy płacił inaczej). W Wadi Musa Niemiec zapłacił 40 euro, mimo że chcieli 50 euro, Francuz zapłacił 25 euro, a Polacy tylko po 5 euro, bo Arabowie wiedzieli, że z Polaków więcej nie wycisną. Dlatego też najpierw mnie zapytali skąd jestem, co jest też na przykład tradycją w Tadżykistanie). Recepjonista był miły, gdy już dobiliśmy targu ale samotne białe kobiety powinny się mieć na baczności. Pamiętam sytuację gdy dał mi komputer i powiedział: „Martin, ty tylko tam siedź, używaj komputera i się nie wtrącaj”, a potem dał białej turystce korale w prezencie, a gdy podziękowała, złapał ją za szyję i pocałował w usta tak mocno, że aż zrobiła wielkie oczy ze zdziwienia. Następnie spojrzała na niego w wielkim zdumieniu, obróciła się na piętach i wróciła do pokoju. Potem było już w porządku, żadni Arabowie jej nie ganiali, lecz jest to kolejny dowód na to, że Białe kobiety powinny jeździć tylko w towarzystwie męża lub ojca.

Poza tym w Wadi Musa byłem w paru knajpach na szaszłykach baranich z cebulą, byłem w pralni oraz też w sklepie z bakhlavą. Codziennie wieczorem chodziłem do knajpy na herbatę z liściem mięty, rozmawiałem z miejscowymi Arabami oraz cieszyłem się tym, że byłem w Jordanii. Uważam, że Wadi Musa jest bardzo przyjemnie zorganizowanym, małym miasteczkiem, którego atutem jest oczywiście sąsiedztwo Petry, lecz także luźna atmosfera i pustynne widoki. Całe miasteczko oferuje wiele pamiątek z Petry, jest tam dużo hoteli dla biednych, takich jak ja, oraz dla bogatych na zorganizowanych wycieczkach. W Wadi Musa każdy Arab z osłem jest potencjalnym przewodnikiem. Nie można tam zabłądzić.

Klasztor Al-Deir. Petra, Jordania.

Klasztor Al-Deir. Petra, Jordania.

Historia Petry

Zanim przejdę do opisu miejsc oraz moich wrażeń z Petry, uważam że najpierw powinienem powiedzieć czym jest Petra. Nie będzie to jednak wykład z historii kultury i sztuki, a jedynie wprowadzenie podróżników do tematu Petry, oraz moja chęć zainteresowania tym wyjątkowym miejscem. Petra (w języku arabskim البتراء, Al-Batrā) to antyczne miasto w południowej Jordanii o ogromnej wartości historycznej i archeologicznej. Petra jest położona w kanionie na pustyni, pomiędzy górami, na zboczu Al-Madbah, koło doliny Arabah, rozciągającej się od Morza Martwego do Zatoki Aqaba. Według archeologów tereny dzisiejszej Petry miały już swoich mieszkańców około 9000 roku p.n.e. i prawdopodobnie została ona założona w IV wieku p.n.e. jako stolica Królestwa Nabatejskiego. Nabatejczycy byli nieustannie przemieszczającymi się arabskimi plemionami pochodzącymi oryginalnie z Półwyspu Arabskiego. To starożytne plemię pokonujące arabskie piaski w karawanach wielbłądów handlowało głównie przyprawami oraz utrzymywało się z handlu i hodowli zwierząt. Gdy dostali się do południowej Jordanii i znaleźli strategicznie położone kaniony i defensywne góry w rejonie dzisiejszej Petry, postanowili założyć w tym miejscu stolicę. Dodatkową zaletą była też bliska odległość do szlaków handlowych, co wraz z rozwojem Petry stało się głównym ośrodkiem handlowym w regionie.

Wąwóz Siq. Petra, Jordania.

Wąwóz Siq. Petra, Jordania.

Można powiedzieć, że dobre czasy Petry trwały około V wieków. W I wieku p.n.e. całe Królestwo Nabatejskie było poddane Imperium Rzymskiemu, natomiast swoją całkowitą niepodległość straciło w 106 roku. Rzymianie rozwijali handel i rozbudowywali Petrę (na swój sposób), co pomimo zależności od Rzymu Nabatejczykom się podobało, lecz z drugiej strony był to początek ich końca, gdyż po pojawieniu się stałych szlaków handlowych działających na korzyść Rzymu, Petra traciła na znaczeniu. Następnie, w 363 roku nastąpiło trzęsienie ziemi, które zniszczyło wiele obiektów, a kolejne próby odbudowy Petry były już z góry przegrane. W czasach Bizancjum powstało tam kilka kościołów, a po podbojach muzułmanów Petra stała się miastem bez przyszłości i oprócz kilku arabskich nomadów nikt już tam nie mieszkał. W rezultacie, w drugiej połowie IV wieku Petra stała się zapomnianym miejscem na pustyni, i to zapomnianym nie tylko przez Europejczyków ale także i przez Arabów.

Petra została na nowo odkryta dla śwata w 1812 roku przez szwajcarskiego podróżnika i odkrywcę o imieniu Johann Ludwig Burckhardt. To wspaniałe, zdumiewające miejsce, słynące z architektury skalnej oraz wodnych kanionów zostało wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO w 1985 roku, oraz zostało nazwane „jednym z najcenniejszych kulturowych własności ludzkiego dziedzictwa kulturowego”. Petra została też zaliczona do 7 Nowych Cudów Świata i stała się symbolem Jordaniii, którą w 2010 roku odwiedziło 1 mln turystów. Obok Angkor Wat w Kambodży, Wielkiego Muru w Chinach czy Machu Pichu w Peru, tak zwany Skarbiec Faraona (w języku arabskim الخزنة, Al-H̱azna) dołączył do tej zaszczytnej listy.

Krajobraz Petry.

Zadziwiające jest jednak to, że Arabowie mieli Petrę pod nosem przez wieki ale nie zdawali sobie sprawy z jej wartości, i dopiero nieustraszony Biały podróżnik i odkrywca dał światu możliwość odczucia tego, co odkrył on sam ponad 200 lat temu. Na marginesie, podobnie było z Angkor Wat w Kambodży, gdyż tam Azjaci też mieli antyczne miasto w dżunglii pod nosem, i też nie zdawali sobie sprawy z jego wartości; do czasu gdy dzielny francuski przyrodnik i podróżnik Henri Mouhot odkrył to antyczne miasto w 1860 roku.

(Ten akapit dedykuję przede wszystkim niestrudzonym promotorom „Białej Winy”).

Droga do Petry poprzez tajny kanion

Wstałem o 6 rano i z moim polskim kolegą wyruszyliśmy na zwiedzanie Petry. Problem był jednak w tym, że Arabowie płacili tylko 1JD za wejście, natomiast przedstawiciele naszej rasy aż 50JD za 1 dzień, 55JD za 2 dni oraz 60JD za 3dni. Te ceny obowiązywały w 2015 roku, gdy ja zwiedzałem Petrę, i cena ta była tak przesadnie droga, że nawet Jordańskie Ministerstwo Turystyki zgodziło się obniżyć wejście dla Białych do 21JD za 1 dzień, lecz dopiero od 2016 roku. Wymyśliliśmy więc, że nie ma sensu przepłacać, skoro można spróbować wejść za darmo i przeżyć przy tym ciekawą przygodę. Poszliśmy więc do Petry na około, poprzez wąski kanion, co okazało się wyjątkową przygodá. Szliśmy we dwóch poprzez odosobnione tereny, musieliśmy uważać aby nie spaść ze skał, a czasem przeciskalismy się przez bardzo wąskie szczeliny. Raz musiałem też skakać ze skały o wysokości 3m na odleglość, gdyż miałem wodę pod sobą. Odbiłem się najmocniej jak potrafiłem, lecz nie miałem dobrego rozbiegu, dlatego mimo to i tak wpadłem do wody po kolana. (Mam nagranie z tego skoku.) Klimat był jednak bardzo suchy i gorący, dlatego w Jordanii zamoczenie się nie jest długotrwałym problemem.

Droga do Petry poprzez tajny kanion

Jordania; tajemny czerwony kanion prowadzący do Petry, poprzez który dostałem się do Petry za darmo.

Mieliśmy przy sobie mapy oraz plan ze zdjęciami roślin i skał z nielegalnego dostania do Petry poprzez kanion, gdyż przed nami ktoś już to wcześniej zrobił. Od czasu do czasu ktoś ryzykuje, a ja czerpałem swoje natchnienie ze strony SneakIntoPetra.com, której już nie ma. Pomimo map i zdjęć, w męczącym, gorącym klimacie i tak baliśmy się że możemy zabłądzić, choć topografia terenu zgadzała się z tym co widziałem wewnątrz kanionu. Gdy wyszliśmy z czerwonych, skalnych szczelin, dotarliśmy do bardziej otwartej przestrzeni, a następnie do skalnego tunelu. W tamtym miejscu musieliśmy się już zachowywać bardzo ostrożnie gdyż przed nami widzieliśmy patrolującą teren policję turystyczną, a następnie budkę, gdzie policja czekała z bronią i lornetkami. Zdałem sobie sprawę, że skoro ja wiedziałem o tajnym, bezpłatnym przejściu do Petry, to Arabowie wychowani na pustyni tym bardziej. Musiałem więc działać szybko i zdecydowanie, dlatego gdy zobaczyłem, że policja się odwróciła, pobiegłem po skałach niezauważony i dołączyłem szybko do grupy płacących turystów, których potem opuściłem. W tym momencie wiedziałem że wygrałem, dlatego że kasy biletowe i główne kontrole były około 1km za mną, a ja siedziałem na skałach i spokojnie patrzyłem na policję, a oni na mnie. Następnie napiłem się wody i zagadałem policjantów, aby mój towarzysz podróży też mógł się prześlizgnąć za darmo. Pomyślałem: „co za przygoda, jestem w Petrze, a jakby mnie nie było”.

Następnego dnia też chciałem wejść do Petry, lecz wiedziałem że będe musiał pokazać bilet za 55 euro, a z drugiej strony nie chciałem pokonywać kanionu oraz znowu skakać do wody. Po pierwszym dniu byłem bardzo zmęczony, więc czułem że odpracowałem moje 55 euro. Mojego drugiego dnia planowałem oczywiście wejść za darmo, lecz tym razem chciałem wejść bez wysiłku, i zdawałem sobie sprawę, że aby osiągnąć swój cel musiałem być jeszcze bardziej bezczelny niż dotychczas. Mojego drugiego dnia poszedłem do Petry drogą dla normalnych turystów i gdy zapytali mnie o bilet, zacząłem go szukać i udawałem bardzo zdziwionego że go nie mam. Gdy zaczęli mnie kierować do wyjścia, powiedziałem że mogę udowodnić, że byłem tu wczoraj gdyż mam zdjęcia. Wówczas strażnicy i policjanci obejrzeli zdjęcia, lecz ich argumentem było to, że przecież mogłem je zrobić 2 lata temu. Na szczęście przewidziałem to pytanie, i dlatego ustawiłem aparat w taki sposób aby przy każdym z nich pojawiała się wczorajsza data. Skwitowali to komentarzem: „no tak, nie kłamiesz, byłeś tu wczoraj”. Nie da się ukryć, byłem, ale nie chciałem rozwijać tej opowieści. Tym sposobem zaczął się mój drugi, darmowy dzień w Petrze.

 Skarbiec. Petra, Jordania.

Skarbiec. Petra, Jordania.

Petra – moje dwa dni

Z tego co zauważyłem, to Petra jest znana Europejczykom głównie z filmu „Indiana Jones i Ostatnia Krucjata”, gdzie główny bohater wsiada na konia przed wykutym w skałach Skarbcem Faraona i odjeżdża z muzyką w tle. Jednak Archeologiczny Park Petra nie jest jednym obiektem, ale antycznym miastem, które zajmuje powierzchnię 264km². Na jego terenie znajdują się czerwone kaniony, świątynie wykute w skałach na powierzchni ziemi i w górach; jest także teatr, rzymska ulica, kanały wodne wykute w skałach, komnaty mieszkalne wykute w górach i nawet ołtarz przeznaczony do rytualnych poświęceń. Petra jest miastem piękna naturalnego i sztuki skalnej, które liczy sobie ponad 1500 lat, i które wymaga od podróżników wysiłku i nauki.

Petrę można zwiedzać na kilka sposobów. Ja lubię wszędzie docierać sam i poświęcić więcej czasu na zwiedzanie miejsc oraz interakcję z miejscowymi ludźmi. Lubię poświęcić kazdemu obiektowi optymalny czas, aby go lepiej zrozumieć, a przy okazji napić się herbaty z Arabami na pustyni, oraz potargować się z nimi o kolejną jedwabną apaszkę dla mojej czystej krwi Słowianki. Czasem też rozmawiałem o polityce gdyż Beduini bylli ciekawi jak jest w Europie i byli też szczerzy jeśli chodzi o ich opinię na temat Europejczyków, która nie była dobra; szczególnie jeśli chodzi o nasze kobiety. Reasumując jednak, chciałbym dać do zrozumienia, że Petra to kompleks bardzo interesujących obiektów historycznych, które zasługują na optymalny czas, choć ludzie sprzedający pamiątki też są interesujący gdyż pozwalają na lepsze zrozumienie tego miejsca. Wielu europejskich i amerykańskich snobów myśli, że biedny znaczy głupi, ale moim zdaniem opinia biednego Araba parzącego herbatę na wolnym ogniu lub oferującego jazdę na ośle jest bardzo istotna, gdyż bez niego nie miałbym w pełni wartościowych wspomnień z podróży. Poza tym radzę też zatrudnić przewodnika, gdyż w ten sposób dowiemy się więcej, a nasze euro i funty pójdą dla tych, którzy tego potrzebują najbardziej. To jest właśnie mój sposób, choć aby zafundować sobie trochę “luksusu” wsiadłem na osła.

Skarbiec. Petra, Jordania.

Skarbiec, (لخزنة , Al-Khazneh). Petra, Jordania. Proszę zwrócić uwagę na silne słońce i nie zapomnieć i czapce i wodzie.

Drugi sposób zwiedzania Petry to na wycieczkach zorganizowanych, gdzie turyści mają mały kontakt z ludźmi ale także mały kontakt z zabytkami. Widziałem w Petrze taką wycieczkę i niestety była ona ograniczona czasowo, dlatego że turyści byli cały czas poganiani przez przewodnika jak stado krów. Odradzam ten sposób. Widziałem też w Petrze turystów kompletnie oderwanych od rzeczywistości, gdyż podróżowali oni zadaszonymi zaprzęgami konnymi, nie widząc nic co dzieje się wokół nich. Czasem tylko zatrzymywali się przy głównych zabytkach aby nie schodząc z wozu zrobić parę zdjęć. Jaki w tym sens? Niem wiem i nie byłem w stanie zapytać, gdyż nie mieli czasu aby odpowiedzieć. Chciałbym więc aby moi czytelnicy sami sobie odpowiedzieli na pytanie, który sposób zwiedzania Petry jest dla nich najlepszy.

Wąwóz Siq

Zwiedzanie Petry zacząłem od strony wschodniej, od 1.2km spaceru poprzez wąwóz Siq, który prowadzi bezpośrednio do Skarbca Faraona. Wąwóz Siq jest malowniczym przejściem pomiędzy skałami z czerwonego piaskowca, o dramatycznych kształtach, różnych szerokościach i ze wspaniałymi formacjami skalnymi. Pierwsze co przyszło mi na myśl, to oczywiście wizja ukształtowania wąwozu przez potężną rzekę, czyli przez tak zwaną erozję wodną, jednak wawóz Siq powstał poprzez siły tektoniczne, które spowodowały, że góra piaskowca rozdzieliła się na pół, tworząc głęboką, wąską ścieżkę. Moi krytycy uważający się za eskpertów w dziedzinie geologii mogliby zapytać, dlaczego skały i wszystkie krawędzie są gładkie, na co odpowiedziałbym, że wąwóz Siq co prawda powstał poprzez peknięcie skał, lecz następnie został oszlifowany wlaśnie przez wodę. Ten spektakularny czerwony wąwóz ma zazwyczaj 3m szerokości, choć czasem jest szerszy, a czasem jest tak wąski, że opalająca się w tym miejscu piękna naga kobieta mogłaby dotknąć obu stron skał palcami u rąk i stóp. W wąwozie Siq należy też zwrócić uwagę na płaskorzeźby, podziemne komnaty oraz kanały wykute w skałach, które miały na celu doprowadzanie cennej wody do wszystkich części antycznej Petry.

Wąwóz Siq. Petra, Jordania.

Zaprzęg konny. Wąwóz Siq. Petra, Jordania.

Skarbiec Faraona (Al-Khazneh)

Wraz z końcem wąwozu droga zaczynała być bardzo wąska, i przede mną ukazał się Skarbiec (لخزنة , Al-Khazneh), czyli symbol Petry i symbol Jordanii. Znalazłem się na piaszczystym placu otoczonym górami, gdzie Arabowie stali z wielbłądami i osłami, i gdzie znajdowały się sklepy pod namiotami i plakaty z królem Jordanii. Oczywiście najważniejszy w tym miejscu jest Skarbiec, lecz nie śpieszyłem się. Najpierw chodziłem po placu, głaskałem wielbłądy i osły, kupiłem wodę a potem zamieniłem kilka słów z piękną Ukrainką, która akurat podróżowała z mężem. No cóż, nie pozostało mi nic innego jak tylko poświęcić uwagę głównemu obiektowi. Al-Khazneh jest najbardziej znaną i najbardziej ozdobioną budowlą antycznej Petry, która została zbudowana z czerwonego piaskowca na początku I wieku, za czasów nabatejskiego władcy o imieniu Aretas IV Filopatris. Budowla ta była w rzeczywistości nie skarbcem ale mauzoleum i kryptą Aretasa IV, mimo że legenda mówi, że w kamiennej urnie wewnątrz budowli, na drugim poziomie ukryto starożytne bogactwa.

Stąd właśnie nazwa „Skarbiec”, o czym przekonali się Beduini rządni szybkich pieniędzy, którzy w XX wieku przestrzelili urnę kulami, wierząc że wysypią się z niej złote monety. Udekorowana wzorami urna jest jednak tylko twardą skałą, lecz dziury po kulach zostały tam do dziś. Inna legenda mówi, że Al-Khazneh była skarbcem Faraona za czasów Mojżesza, lecz bez względu na wyobraźnię jest to krypta grobowa z solidnego piaskowca, z bardzo efektowną fasadą wykutą w skale. Na jej ścianie jest także wiele płaskorzeźb symbolizujących życie po śmierci, i stąd na przykład możemy tam zobaczyć orły, których zadaniem było przenoszenie dusz zmarłych na drugi świat. Oprócz nich, w skałach wyrzeźbione są też kolumny oraz efektowne zadaszenie.

Petra, Jordania.

Skarbiec widziany z Wąwozu Siq. Petra, Jordania.

Al-Khazneh jest znana głównie z trzeciego filmu o archeologu i podróżniku Indiana Jones, lecz ten szczególny, wyjątkowy obiekt jest tak szeroko uznawany przez cały świat, że pojawił się on także w teledysku zespołu „The Sisters of Mercy – Dominion”, filmu Transformers (2009), oraz wielu innych filmów i seriali. Petra, a zwłaszcza Skarbiec z wielbłądami pozującymi do zdjęć jest dziedzictwem kultury światowej. Z tego powodu przestrzegam aby go szanować i nie ocierać się o jego skały, nie opierać się o niego i nie wycierać rąk. Z powodu opierania się turystów o filary i mury Al-Khanzeh, jego ściany zwęziły się o 4cm w ciągu 10 lat, a opieranie rąk dodatkowo powoduje wytwarzanie się kwasu stearynowego, co tłumaczy dlaczego na obiekcie pojawiły się białe plamy. Ponadto Petra znajduje się w suchym, gorącym klimacie a piaskowiec jest wrażliwy na wilgoć, co oznacza że milion turystów rocznie, którzy oddychają w tym miejscu na pewno nie pomaga. Zadbajmy o ten obiekt dla przyszłych pokoleń.

Dodam, że Skarbiec można także oglądać ze skały na górze, lecz o tym jak się tam dostać opowiem potem. Bardzo popularne jest także oglądanie Skarbca w nocy przy blasku świec.

Ulica Fasad

Gdy wyszedłem z placu na którym znajdował się Al-Khazneh, przeszedłem przez kolejny wąwóz określany zazwyczaj jako Zewnętrzny Siq, aż doszedłem do wielkiej otwartej przestrzeni, zwanej Ulicą Fasad. Jest to ogromny, szeroki teren, gdzie w skałach wykutych jest około 40 grobowców i mauzoleów o wielu rozmiarach i na różnych wysokościach, lecz nawiązujących architektonicznie do Skarbca. Spędziłem tam czas chodząc po skalnych drogach wyżej nad ziemią, i docierałem do komnat o wielu kształtach i wzorach na ścianach. Na początku myślałem, że były to domy mieszkalne wykute w górach, jak na przykład w Hasankeyf we wschodniej Turcji, lub w Goris w Armenii, czy w Kandovan w Iranie, jednak w Petrze fasady nie były domami, ale grobowcami, i te które były najmniejsze były przeznaczone dla najbiedniejszych. Domyślam się więc, że w kulturze Nabatejczyków śmierć oraz samo przygotowanie do śmierci mogło mieć równie ogromne znaczenie co w starożytnym Egipcie. W niektórych grobowcach było tylko błoto i kurz, natomiast inne miały równe, naturalnie wielokolorowe ściany. Zdumiewające też było, że bez użycia zaawansowanych narzędzi, już tysiące lat temu Nabatejczycy potrafili wyciosać równe ściany w górach.

Stragan na ulicy Fasad. Petra, Jordania.

Stragan na ulicy Fasad. Petra, Jordania.

Wielu turystów pędzi przez Ulice Fasadowe ile sił w nogach, lecz moim zdaniem jest to błąd, gdyż to tutaj można zobaczyć Arabów na wielbłądach i osłach, oraz Beduinów sprzedających pamiątki i gotujących herbatę na ogniskach. Poza tym eksploracja grobowców jest łatwa i sprawia przyjemność ludziom kochającym odkrywać. Wielu turystów omija Ulice Fasadowe także dlatego, że nieco dalej znajduje się Teatr wyciosany w twardych skałach. Swym kształtem przypomina on teatr rzymski, lecz nie należy się dać nabrać, gdyż Teatr został zbudowany przez Nabatejczyków około 2000 lat temu. Został on zbudowany tak aby pomieścić 3000 widzów w 45 rzędach. Natomiast gdy Rzymianie weszli do Petry w 106 roku, natychmiast go powiększyli aby mieścił 8500 widzów, czyli około 30% populacji antycznej Petry. Teatr miał więc ogromne znaczenie w nabatejskiej kulturze, skoro zadali sobie trud aby cofnąć twardą jak żelazo skałę, i urzeczywistnić tak ambitny projekt. Na tyłach Teatru znajdują się kolejne grobowce wykute w skałach.

Królewskie Grobowce

Kolejnym obiektem wykutym w skałach są Królewskie Grobowce, które wyglądają jak pałac na ścianie z czerwonego piaskowca. Spośród wielu należy na pewno wymienić Grobowiec Urn, który zbudowany jest wyżej na górskiej ścianie, i według archeologów jest to grobowiec nabatejskiego króla Malchusa II, który umał w 70 roku. Grobowiec ten ma także okazałe kolumny, trzy komnaty grobowe oraz łuki wyryte w skałach, gdy był on przerabiany na kościół. Obok znajduje się też malowniczo ubarwiony Grobowiec Jedwabny, a następnie bardziej zniszczony lecz przypominający skarbiec Al-Kahzneh Grobowiec Koryncki. Bardzo okazały jest też Grobowiec Pałacowy, którego przednia ściana z 18 kolumnami przypomina pałac, wewnątrz znajduje się też duża komnata, a na zewnątrz jest dziedziniec, najpewniej przeznaczony właśnie do ceremonii pogrzebowych. Z tego miejsca dobrze widać antyczne miasto, gdyż znajduje się ono kilka metrów nad ziemią. Uważam, że grobowce też miały dla Nabatejczyków ogromne znaczenie religijne i kulturowe, gdyż przywiązano ogromną wagę do ich budowy. Nieco dalej znajduje się też Grobowiec Sextiusa Florentiusa, który był rzymskim gubernatorem Arabii. Wewnątrz znajduje się 5 grobów, a na zewnątrz można napić się herbaty u Beduinów.

Królewskie Grobowce widziane z Ulicy Fasad. Petra, Jordania.

Królewskie Grobowce widziane z Ulicy Fasad. Petra, Jordania. Na zdjęciu: autor Kompas Travel podczas lotu.

Ulica Kolumnowa

Następnie, w samym centrum antycznej Petry znajduje się Ulica Kolumnowa, zwana przez miejscowych Beduinów także Ulicą Rzymską. Ulica ta była zbudowana przez Nabatejczyków, lecz gdy tylko Rzymianie przejęli Petrę w 106 roku, od razu przebudowali Ulicę Kolumnową do rzymskich standardów. (Na marginesie, dokładnie tak samo i w tym samym czasie Rzymianie zbudowali Ulicę Kolumnową w Jerash). Ulica Kolumnowa w antycznym mieście Petra było używane aż do VI wieku jako centrum komercyjne, i choć dziś jest ono obrócone w ruinę i poza kamienną drogą oraz kilkoma kolumnami nic nie zostało, to stulecia temu znajdowały się tu budynki 1 i 2 pietrowe, które służyły jako sklepy. Ullica Kolumnowa zaczyna się fontanną Nymphaeum, zbudowaną w II wieku. Dalej, wśród kamiennych rzędów znajduje się dające cień 450-letnie drzewo pistacjowe, a następnie ruiny Pałacu Córki Faranona (Qasr Al-Bint). Do dziś zachowały się schody oraz masywne ściany świątyni, lecz nie dach.

Obiekt ten był zbudowany przez Nabatejczyków w 30 roku do czczenia nabatejskich bogów, lecz później został zaadaptowany przez Rzymian jako świątynia pogańska. Biorąc pod uwagę, że pałac ten ma już 2000 lat, uważam że zachował się na tyle dobrze aby można sobie go wyobrazić jakim był kiedyś. W latach świetności był on jednym z najświętszych miejsc Nabatejczyków i miał wysokość 23m. Sama nazwa natomiast – Pałac lub Świątynia Córki Faraona jest wymysłem Beduinów, gdyż świątynia nie miała nic wspólnego z Faraonem ale tylko z bogami Nabatejczyków. Ja podejrzewam, że słowo „faraon” pojawia się w Petrze kilka razy, jako znak wielkości i bogactwa, konkurującego ze starożytnym Egiptem. Ulica Kolumnowa kończy się Przejściem Temenosa, zbudowanego w II wieku. Kiedyś były tu ogromne drewniane drzwi otwierające ulicę zakupów, lecz do dziś pozostały tylko masywne kolumny. Obok znajdują się ruiny nabatejskiej łaźni, lecz one nie przetrwały ciężaru czasu.

Ulica Kolumnowa. Petra, Jordania.

Ulica Kolumnowa. Petra, Jordania.

Na Ulicy Kolumnowej jest zawsze gwarno i zawsze można spotkać Beduinów i turystów podróżujących na wielbłądach. Można z nimi dobić targu, bo jeśli ktoś ma klasę to może zwiedzić wielki teren antycznej Petry w wielkim stylu, czyli na wielbłądzie. Są też inne opcje, jak na przykład jazda konna oraz wspinaczka w wyższe partie Petry na ośle. Polecam!

Wielka Świątynia

Po południowej stronie Ulicy Kolumnowej, przed wzgórzem, znajduje się Wielka Świątynia, odkryta w 1921 roku. Przez około 1900 lat ta ogromna budowla była przykryta arabskimi piaskami Petry, lecz w 1993 roku zaczęły się ożywione prace restauracyjne. Do dziś nie wiadomo, czy „Wielka Świątynia” była tylko świątynią czy była tak ogromna gdyż pełniła także funkcję Nabatejskiego Parlamentu. Przypuszczenie to może sugerować pół okrągła sala, jaką znamy z rzymskiego senatu. Nie jest też jasne czy dach był pusty po środku, czy może dachówki pokrywały tylko zewnętrzne ściany. W wewnątrz można do dziś zobaczyć atrakcyjne kamienne łuki, rzeźby przedstawiające słonie oraz szczątki malunków na ścianach, które pomimo długich lat zachowały swoją wyrazistość. Dodatkowo, najnowsze odkrycia archeologiczne dostarczyły dowodów, że obok obiektu znajdował się także publiczny basen oraz ogród, a nie plac targowy, jak wcześniej przypuszczano. Myślę, że dkrycie to powinno mieć dla nas duże znaczenie, gdyż dzięki niemu jesteśmy w stanie powiedzieć więcej na temat życia codziennego Nabatejczyków. W latach świetności Wielka Świątynia była wysoka na 18m, oraz mieściła się na placu 40m x 28m.

Oprócz miejsc, które opisałem, na terenie Petry jest kilka innych ciekawych obiektów, komnat w skałach, płaskorzeźb i świątyń. Petra jest znakomitym przykładem tego, jak starożytna cywilizacja potrafiła przerobić nagie skały w sztukę budownictwa, i w ten sposób pozostawić po sobie edukacyjną pamiątkę dla przyszłych pokoleń. Dzięki ciężkiej pracy i pomysłowości arabskich nomadów, oraz dzięki ulepszeniom zaplanowanym przez Imperium Rzymskie powstała piękna Petrę. Cieszy mnie też fakt, że Petra została odkryta dla świata nowożytnego przez białych, europejskich podróżników.

W Petrze ciągle jest wiele do odkrycia, i właśnie o to proszę przyszłych podróżników.

Petra, Jordania.

Z wielbłądami podczas pustynnej wyprawy. Petra, Jordania.

Wspinaczki do atrakcyjnych obiektów w antycznym mieście Petra

Jak wspomniałem wcześniej, na terenie antycznej Petry spędziłem dwa dni, i niektóre miejsca były tak zdumiewające oraz oferowały tak malownicze widoki na pustynię i góry, że zdecydowałem zobaczyć je dwa razy. Do niektórych miejsc wspinałem się pieszo, a do innych wchodziłem na ośle, i spędzałem długie godziny obserwując wybrane obiekty. Dzień pierwszy był dla mnie ogólnym poznaniem Petry, natomiast drugiego dnia wybrałem moje ulubione miejsca i poświęciłem im więcej czasu. Drugi dzień był też dla mnie lżejszy, gdyż nie musiałem pokonywać trudnego do przejścia kanionu. Jeden dzień to stanowczo za mało, dlatego potrzeba dwóch lub trzech dni, aby objąć Petrę swoim umysłem i dobrze ją zapamiętać.

Podróżnicy znający Petrę z perspektywy jednej świątyni z fimu Indiana Jones, nie rozumieją że Petra jest przede wszystkim wyprawą górską, i dlatego aby dotrzeć do pewnych bardzo ważnych i dramatycznych miejsc, należy włożyć w to spory wysiłek. Zwłaszcza w gorącycm klimacie Jordanii jest to jeszcze bardziej męczące. Najambitniejsi podróżnicy powinii wynająć przewodnika z osłem lub koniem oraz wziąć zapasy wody. Rzadziej wytarte szlaki są nieoznakowane i wyludnione. Radzę więc mieć plan wyprawy, biorąc pod uwagę swoje możliwości.

Beduin z osiołkiem. Petra, Jordania.

Najwyższe Miejsce Poświęcenia

Tuż za Teatrem znajdują się schody na górę, prowadzące do Najwyższego Miejsca Poświęcenia. Jest to przyjemna, około 30-40 minutowa wspinaczka po kamiennych schodach, wliczając w to czas na robienie zdjęć oraz herbatę z Beduinami. Przy odpowiednim rozłożeniu sił wspinaczka ta nie wymaga wielkiego wysiłku, lecz lepiej jest zacząć wcześnie rano, gdyż około 12 w południe jordańskie słońce piecze bez litości. Najwyższe Miejsce Poświęcenia to jednak nie tylko samo miejsce na szczycie, gdyż przygodą jest także sama wspinaczka, czerwone formacje skalne, grobowce wykute w skałach oraz fontanna w kształcie lwa to powody dla których radzę wspinać się wolno. Są też dwa posągi nabatejskich bóstw. Marsz na górę szlakiem Beduinów Jebal El-Kubtha zaczyna się od dużej kamiennej bramy, gdzie widać kamienne schody oraz korytarze wykute przez Nabatejczyków, które oferują dramatyczne widoki.

Na górze Najwyższego Miejsca Poświęcenia znajduje się wykuty w skałach płaski ołtarz o wymiarach 15m x 6m, który w czasach Nabatejczyków służył głównie do składania ofiar ze zwierząt nabatejskim bóstwom. Nabatejczycy czcili między innymi bóstwo o imieniu Dushara oraz Al-Uzza, któremu w Arabii przedmuzułmańskiej składano także ofiary z ludzi. Według filozofa Phorpyriusa żyjącego w II wieku, raz do roku podcinano gardło chłopca. Miało to miejsce także w nabatejskim mieście Dunat, 300km od Petry. Biorąc więc pod uwagę ten religijny zwyczaj, myślę że na pewno składano ofiary z ludzi, aby zaspokoić rządze krwi prymitywnych bóstw. Ta sama praktyka miała na przykład miejsce w królestwie Inków i Majów, i także na Wysokim Miejscu Poświęcenia, na szczycie świątyń, pod niebem. Nabatejska religia pozwalała także na wystawianie zwłok zmarłych, co było na przykład praktykowane przez zaraostriańskich Persów. Piszę od tym wszystkim, gdyż turyści przyjeżdżając do Petry widzą skalne pejzarze i pustynię, lecz Petra została też zbudowana na krwi bezbronnych ludzi. Religijne ceremonie Nabatejczyków przyprawiały mroziły krew w żyłach.

Na Najwyższym Miejscu Poświęcenia. Petra, Jordania.

Marcin Malik na Najwyższym Miejscu Poświęcenia. Petra, Jordania.

Z góry są oczywiście wspaniałe widoki na Petrę, w tym na Teatr, Ulicę Kolumnową oraz wiele grobowców. Na drogę powrotną wybrałem szlak zachodni, poprzez Wadi Farasa. Ta droga jest ciekawsza niż poprzednia, gdyż zobaczyłem kilka ciekawych obiektów. Najpierw widziałem płaskorzeźbę w kształcie lwa, z otworem na wodę w pysku. Następnie zobaczyłem małą jaskinię zwaną Ogrodowym Grobowcem, ulokowaną w zacisznym miejscu i z drzewem przed wejściem. Potem był Grobowiec Rzymskiego Żołnierza (od rzeźby przed drzwiami) oraz obok także jaskinię z kolumnami i urnami zwaną Ogrodowym Triclinium. Potem zobaczyłem jeszcze Grobowiec Renesansu, z dwoma kolumnami oraz łukiem wykutym w skale. Robi wrażenie. Następnie wróciłem tą samą drogą do Miejsca Poświęcenia i zszedłem tam gdzie zacząłem swoją wspinaczkę. Turyści mający przewodnika mogliby zobaczyć znacznie więcej i kontynuować wspinaczkę do Qasr Al-Bint, a nawet do Klasztoru.

Klasztor (Al-Deir)

Ogromną przyjemność oraz także wiele chwil zadumy nad sztuką i historią sprawiła mi wspinaczka do sławnego Klasztoru (Al-Deir). Kamienne schody prowadzące do Klasztoru zaczynają się niedaleko Nabatejskiego Muzeum, a wspinaczka po krętej drodze ponad 800 schodów zajęła mi około godziny. Po drodze rozmawiałem z Beduinami sprzedającymi pamiątki, oraz zatrzymywałem się na zboczach gór aby podziwiać widoki. Klasztor sam w sobie okazał się dla mnie tak szczególnym miejscem, że następnego dnia wspiąłem się się tam ponownie, lecz tym razem na ośle. Klasztor Al-Deir został zbudowany w III wieku p.n.e., jako grobowiec dla nabatejskiego władcy, prawdopodobnie dla Obodasa I. Obiekt ten został zbudowany w takim samym stylu co sławny Skarbiec, lecz Al-Deir jest większy, gdyż ma 50m szerokości i 45m wysokości. Poza tym aby Klasztor mógł być zbudowany, najpierw Nabatejczycy musieli cofnąć górę o wiele metrów za pomocą prymitywnych narzędzi. Same drzwi mają 8m wysokości, a komnata wewnątrz grobowca ma wymiary 11.5 x 10m. Wewnątrz znajdują się krzyże na ścianach, które są dowodem, że obiekt ten służył jako kościół w czasach Bizancjum.

Królewskie Grobowce. Petra, Jordania.

Królewskie Grobowce i wielbłądy na pierwszym planie. Petra, Jordania.

Po prawej stronie od schodów znajduje się droga pod górę, dzięki której można się wspiąć na szczyt grobowca, choć gdy ja tam byłem w 2015 roku, wspinaczki były już zabronione. Z jednej strony jest to sposób na ochronę Al-Deir, lecz z drugiej strony zakaz ten odbiera pięknych doświadczeń, takich jak detale wyrzeźbionych skał oraz malowniczy widok na rozlegle wąwozy i na Wadi Araba. Przed Klasztorem znajduje się równy plac, który w czasach nabatejskich służył do obrzędów religijnych, natomiast teraz jest miejscem widokowym oraz miejscem spotkań poganiaczy wielbłądów, oferujących wycieczki turystom.

Przed placem są także bardzo atrakcyjne formacje skalne stwarzające możliwości robienia zdjęć, oraz bardzo droga knajpa pod namiotem. Gdy zobaczyłem już Klasztor, poszedłem na spacer w górę, mijając czerwone piaskowce o różnych kształtach. Następnie odpocząłem na klifie z widokiem na pejzarz Wadi Araba. Czasem widziałem też osły, potem więcej namiotów i także Beduinów rozpalających ogniska. Najbardziej cieszyłem się jednak malowniczymi widokami oraz wolnym zachodem słońca nad pustynią. Mógłbym spędzić wiele godzin w okolicy Klasztoru, gdyż oprócz samego grobowca w skale, zdumiewająco piękne jest też samo otoczenie pustynnej Arabii.

Klasztor. Petra, Jordania.

Klasztor Al-Deir widziany z daleka. Petra, Jordania.

Mała Petra (Siq Al-Barid)

Bardziej ambitni podróżnicy, oraz mający siłę i zapasy wody mogą kontynuować swoją górską wyprawę po czerwonych górach. Około 6km od Klasztoru znajduje się Mała Petra (Siq Al-Barid). Jest to szereg kanionów oraz krętych przejść pomiędzy górami, gdzie dodatkowo znajduje się kolejny, lecz już mniejszy grobowiec wykuty w górach. Wspinaczka z Klasztoru powinna zabrać około 2.5h-3h. Ja do tej wyprawy radzę wziąć przewodnika z osłem już z poziomu pustyni, z okolic nabatejskiego muzeum. Radzę ustalić że wyprawa musi się odbyć do Klasztoru, a następnie po 1h-2h postoju kontynuować dalej do Małej Petry i z powrotem. Ewentualnie można zapytać o przewodnika lub o drogę, w namiocie koło Al-Deir.

Wspinaczka po widoki Skarbca (Al-Khazneh)

Moją ostatnią wyprawą była wspinaczka na górę powyżej Skarbca. Wycieczkę tę odbyłem późnym wieczorem, dlatego wracałem po ciemku. Tak czy inaczej i tak było bardzo ciekawie, gdyż po drodze widziałem ciekawe formacje skalne w różnych kolorach czerwonego. Wchodziłem po kamiennych schodach, mimo że nie wszystkie były w dobrym stanie. Na początku chciałbym powiedzieć, że choć dla osoby w średniej kondycji dostanie się na górę nie powinno był wielkim wysiłkiem, to w jordańskim słońcu można czuć się wykończonym i można też zabłądzić. Po drodze są jednak znaki znapisem „best view”, lecz ostrzegam aby nie iść na skróty i trzymać się szlaku. Wspinaczka na górę trwa około 1.5h lecz niektórym może zająć nawet 2h. Mi zajęła 45 minut, gdyż robiło się ciemno. Gdy dotarłem na górę, zobaczyłem namiot Beduina oraz usiadłem na klifie aby patrzeć na Skarbiec (Al-Khazneh) z 200 metrów nad ziemią. Uważam tę wspinaczkę za obowiązkowy punkt zwiedzania Petry, gdyż doświadczenie związane z tym widokiem jest naprawdę ważne.

Petra, Jordania.

Czerwone schody wykute w skałach, prowadzące do miejsca widokowego na Skarbiec. Petra, Jordania.

Pomoc dla miejscowych Beduinów

Jeśli Biali podróżują w grupie, to proponuję aby dali 10JD-20JD arabskiemu chłopcu, który z chęcią zaprowadzi Europejczyków na górę. W ten sposób można dowiedzieć się ciekawych rzeczy, nie zabłądzić, i zobaczyć „małe skarby” po drodze, takie jak małe grobowce w skałach dalej od szlaku. Poza tym jest to dobry sposób na pomoc arabskim rodzinom w ich własnych krajach, dlatego że masowa imigracja Arabów do Europy wcale nie poprawi ich krajów, a może zniszczyć nasz sposób życia. Taką pomoc jak najbardziej popieram, gdyż uważam że różne cywilizacje powinny sobie nawzajem pomagać, lecz przy wzajemnym szacunku nie tylko do obcych kultur, ale także do swojej własnej.

Oto najciekawsze i moim zdaniem obowiązkowe miejsca w Petrze, które należy koniecznie zobaczyć i którym należy poświęcić czas na zadumę. Petra to wyprawa górska wielu skalnych skarbów, spotkań z Beduinami i ich ciekawym sposobem życia. Uważam także, że pomimo że planowane 3 dni wystarczają na zwiedzanie Petry, to podróżnikom, którzy są bardziej ambitni i chcą zwiedzać ten ogromny teren szerzej, może ten czas nie wystarczyć. W takim wypadku trzeciego dnia radzę przynieść namioty i spędzić noc w odosobnionym miejscu, oraz radzę mieć przygotowane pieniądze na przewodników, którzy podjęliby się wyprawy w dalsze miejsca. Biali często myślą, że są najmądrzejsi, dlatego że mają mapy i GPSy, lecz w tym wypadku Beduini wiedzą więcej. Mówię to aby zdać sobie sprawę, że na dalekich szlakach w Petrze można się zgubić, a nikt nie chce zabłądzić na pustyni bez wody.

Jordania; Petra – Skarbiec widziany z góry.

Skarbiec widziany z góry. Petra, Jordania.

“Żona Beduina”

Chodząc po Petrze, podróżnicy na pewno natkną się na mocno reklamowaną książkę, pt. „Żona Beduina”. Jest to prawdziwa historia napisana przez europejską kobietę z Nowej Zelandii, Margeurite van Geldermalsen, która była tak zachwycona Petrą, że postradała zmysły. Z tego powodu zdradziła swoją białą rasę i swoją kulturę, i postanowiła zamieszkać w pustynnej jaskini i urodzić arabskie dzieci. Dla Beduinów ich kultura jest niezwykle ważna, i to nie tylko kultura islamu ale także bardzo specyficzna kultura Beduinów. Polega ona na przywiązaniu do pustyni, do życia w namiotach, parzeniu herbaty na ognisku i hodowli zwierząt. Kultura Beduinów nie jest na sprzedaż, tym bardziej że mogliby pojechać do Europy aby tam zarobić więcej pieniędzy, lecz mimo to żyją na swojej pustyni i kontynuują kulturę przodków. W Jordanii Beduini są uważani za przedstawicieli najczystszej arabskiej krwi o bardzo konserwatywnej kulturze, innej niż w takich miastach jak Amman czy Aqaba. (Więcej o kulturze Jordanii, oraz osobno o kulturze Beduinów napisałem na stronie kraju: Jordania).

Jednak dla Białej kobiety jej kultura i jej rasa nie miały żadnej wartości. Z tego powodu postanowiła wyprzeć się swoich wartości i zostać kimś, kim nigdy nie będzie. Pinokio myślał że był prawdziwym chłopcem, natomiast Biała kobieta myślała że była Beduinką, dlatego że zdjęła majtki na pustyni. Beduini natomiast są sprytnymi ludźmi, gdyż zamienili łajdaczenie się białej kobiety w świetny interes; często przy zadowoleniu zdegenerowanych Białych turystów, dla których zdrada rasy i zdrada kultury wydają się czymś atrakcyjnym. Do Beduinów jednak nie mogę mieć pretensji, dlatego że nie mogę nienawidzić mężczyzny który zjadł jabłko które spadło mu na głowę, gdy ten stał pod jabłonią. Niech ten akapit stanie się przestrogą dla zdrajców białej rasy o niskim poziomie własnej wartości.

Petra, Jordania.

Osiołek na tle flagi Jordanii. Petra, Jordania.

Pamiętajmy jednak, że Jordania to nie tylko Petra. Cała Jordania jest bardzo atrakcyjna turystycznie, gdyż posiada wiele historycznych miejsc i malowniczych pejzarzy.

TAGI
PODOBNE ARTYKUŁY

ZOSTAW KOMENTARZ

Informuj mnie o dyskusji w temacie "Petra – pustynne miasto Jordanii" bez zostawiania komentarza, na e-mail:

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan