- Kompas Travel – Wyprawy do Azji – Z plecakiem po Azji - https://www.kompas.travel.pl -

Ciemna strona Tajlandii

Ciemna strona Tajlandii

 

Tajlandia jest znana jako raj turystyczny, który kusi swoim pięknem naturalnym i ciekawą kulturą. Istnieje jednak ciemna strona Tajlandii, taka jak przemysł narkotykowy, prostytucja, i zbrodnie przeciwko przyrodzie. Rynek kryminalny Tajlandii i problemy społeczne Tajlandii są bardzo dobrze rozwinięte i mają przyzwolenie tajskiego rządu.

 

Tajlandia jako turystyczny raj 

Tajlandia [1] jest jednym z najczęściej i najchętniej odwiedzanych krajów Azji południowo – wschodniej a jej uroki można by długo wyliczać. Znajduje się tu wielowiekowa kultura i sztuka, której dowodem są między innymi zbudowane z wielkim rozmachem oraz zdobione z ogromnym przepychem rzeźb i ozdób świątynie buddyjskie. Tajlandia to także światowa stolica jednych z najpiękniejszych plaż na świecie, z turkusową wodą, bajkowymi lagunami, rafami koralowymi i palmami kokosowymi, a całość osadzona jest w ciepłym, przyjemnym klimacie. Tajlandia to także ojczyzna thai boxingu, tajskiego masażu, wyśmienitej lecz ostrej kuchni oraz motorowerów na których turyści jeżdżą z jednej wspaniałej plaży na drugą. Można tu przemierzać dżunglę na słoniach, pływać tratwą po rzece, brać prysznic pod wodospadem oraz przemierzać dżunglę aby po dniach marszu odkryć w nich buddyjskie świątynie i mieszkających w nich mnichów. Mimo że jest to kraj bardzo komercyjny to wciąż jednak zachowuje on swoje tradycje i kulturę i pomimo ciągłego napływu Białych daje nam odczuć jaki jest na prawdę, a jest piękny. Bogaty w sztukę i dobrą kuchnię Bangkok jest jednym z najczęściej odwiedzanych miast na świecie, podczas gdy bezpośrednie dochody z turystyki stanowią około 7% GDP a dochody pośrednie powiązane z turystyką prawie 17% GDP. Zrelaksowana atmosfera, błogi klimat, banany i mango zrywane z drzew czy huśtawki na palmach kokosowych nad ciepłym morzem to atrakcje które umiejętnie zasłaniają ciemną stronę Tajlandii.

Pomimo że wielka część dochodu narodowego pochodzi z prawdziwego przemysłu turystycznego to ogromna część pochodzi też niestety z przemysłu seksualnego, z narkotyków, z handlu częściami ciał zagrożonych gatunków oraz ze znęcania się nad zwierzętami. Tajlandia to kraj gdzie wszystko jest na sprzedaż i gdzie nikt nie uśmiecha się za darmo a przemysł seksualny jest częścią turystyki, tak samo jak hotel czy przejażdżka na słoniach. Oficjalnie prostytucja jest nielegalna choć z drugiej strony nielegalność tego procederu jest sformułowana prawnie w bardzo niejasny sposób, tak aby istniało przyzwolenie na proceder prostytucji. W dużej mierze o tym wszystkim właśnie będzie ten artykuł.

Tajlandia jaką chcemy ją widzieć

Tajlandia jaką chcemy ją widzieć

Plaga prostytucji i homoseksualizmu

Jak wspomniałem wcześniej kultura Tajlandii opiera się na buddyźmie, który jak najbardziej stanowi dobre przesłanie, choć są też inne strony obyczajowości tego kraju.

Tajlandia opanowała “plaga pedalstwa” oraz transwestytów “ladyboys”, którzy zwłaszcza w wydaniu Tajlandii są wyjątkowo obrzydliwi. Wielokrotnie widziałem mężczyzn przebranych za kobiety, w tym także chłopców szkolnych przebranych w sukienki, z makijażem i z długimi włosami; i niestety istnieje na to duże przyzwolenie społeczne. Dla potrzeb prostytucji chłopcy robią sobie także operacje zmiany płci a potem tańczą przy rurze i sprzedają się turystom. Ladyboys to jednak najczęściej mężczyźni przebrani za kobiety które okupują centra turystyczne obnosząc się ze swoim zboczeniem w celu poszukiwania klientów z Europy. Najczęściej ma to miejsce w barach lecz czasem przejeżdżają przez ulice zakupów na motorowerze krzycząc: „ladyboys”. Czasem przyznają się do tego że są mężczyznami lecz częściej starają się wmówić spragnionym wrażeń turystom że są kobietami.

Desperatom radzę się więc powstrzymać gdyż godzina spędzona z „podejrzaną kobietą” może się przerodzić w poważną chorobę lub wiele godzin u psychologa. Radzę też nie brać wszystkiego co się rzuci człowiekowi na szyję gdyż to będzie zawsze przebrany mężczyzna. Radzę też zwracać uwagę na detale, jak ręce oraz jabłko Adama, choć przede wszystkim radzę pojechać do Tajlandii ze swoją kobietą której mężczyzna może ufać i wie że jest jego. Przypominam też, że homoseksualizm jest bezpośrednio powiązany z HIV/AIDS a Tajlandia jest krajem bardzo wysokiego ryzyka.

Pod tym względem Tajlandia jest okropna, i myślę że temat ten nawiązuje także do zdrowia.

Zdjęcie z wieczornego bazaru na Koh Samui gdzie przychodzą też rodziny z dziećmi. Te są przynajmniej kobietami.

Zdjęcie z wieczornego bazaru na Koh Samui gdzie przychodzą też rodziny z dziećmi. Te są przynajmniej kobietami.

Pomimo że tolerancja nie jest moją specjalnością uważam że jeśli para zboczeńców chce się łajdaczyć za zamkniętymi drzwiami bez użycia dzieci, to należy ich zostawić w spokoju. Jednak publiczne obnażanie swojego zboczenia powiązane z utratą godności nie powinno być tolerowane ani zachęcane w imię chorego ultra-liberalizmu. Dla dobra ogółu oraz dla zapewnienia bezpieczeństwa zdrowemu społeczeństwu pewne rzeczy powinny istnieć tylko w cieniu. Spędziłem w Tajlandii wiele miesięcy na przestrzeni kilku lat i uważam że zbyt dużo wolności obyczajowej może się kiedyś okazać szkodliwe. Poza tym temat ten jest bardzo niesmaczny, zupełnie tak samo jak całe ulice żywego towaru na sprzedaż, teraz już także importowanego ze światowej stolicy HIV, z sąsiedniej Kambodży. Ladyboys to według mnie zmora dnia powszedniego, symbol śmiertelnych epidemii oraz upadku moralnych wartości. Uważam że epidemia ta powinna mieć zakaz wypełzania na ulice a tego rodzaju zachowanie powinno być skryminalizowane.

Pamiętajmy jednak, że każda wyspa oraz każdy ośrodek turystyczny ma część nastawioną na rodziny z dziećmi oraz na prostytucję, nawet Pattaya. Oznacz to że po dopłynięciu na wyspę w porcie należy zapytać o „cichą” lub głośną” część wyspy. W Tajlandii jednak problem jest tak ekstremalny że na wyspie Koh Samui która nie słynie z prostytucji, przy populacji ponad 60.000 jest około 10.000 prostytutek. Wielokrotnie widziałem starych mężczyzn z młodymi Tajkami chodzącymi pod rękę i idącymi razem do pokoju i obserwując te pary docierało do mnie za każdym razem że nie mieli oni sobie zbyt dużo do powiedzenia.

Czasem kobiety utrzymują swoje całe rodziny w ten sposób i ma to przyzwolenie społeczne. Rozmawiałem o tym z prostytutkami i powiedziały mi, że zdają sobie sprawę z tego co robią ale są też zadowolone że mogą utrzymywać swoje rodziny. Dodatkowo jest tu także element religijny. Wedle buddyzmu kobiety te wierzą, że sprzedając swoje ciało staremu, nieatrakcyjnemu mężczyźnie lub będąc ich stałymi kochankami za pieniądze lub prezenty zostaną wynagrodzone w przyszłym życiu, gdyż ich dusza powędruje do ciała bogatej osoby.

Do prostytucji są werbowane nawet 11-letnie dziewczynki a biznes ten jest w Tajlandii [1] wart od około $6mld rocznie. Obliczono także, że prostytucją w Tajlandii zajmuje się około 300.000 kobiet, choć moim zdaniem są to bardzo optymistyczne dane. Istnieje też prostytucja dziecięca importowana z Kambodży i Laosu oraz tak zwane oportunistki. Mafie wynajmują też dzieci do żebrania w miejscach turystycznych za około $25 miesięcznie które dodatkowo świadczą usługi seksualne.

Opcja dla ekstremalnych desperatów lub dla bardzo pijanych. Przypatrzcie się temu zdjęciu bardzo dokładnie!!!

Opcja dla ekstremalnych desperatów lub dla bardzo pijanych. Przypatrzcie się temu zdjęciu bardzo dokładnie!!!

Wiele Tajek uważa jednak że prostytucja jest dobra gdyż zmniejsza ilość gwałtów i że jest ona częścią społecznych zwyczajów Tajlandii. Myślę, że to chore nastawienie do problemu jest sygnałem na alarm czy za kilka lat w Europie rzeczy takie jak: islam, homoseksualizm czy pornografia w szkołach nie staną się „częścią społecznych zwyczajów Europy”.

Tajlandia jest drugim po Malezji najczęściej odwiedzanym krajem Azji południowo – wschodniej gdzie turystyka stanowi około 7% dochodu narodowego, a prostytucja aż 3%. W Tajlandii przemysł seksualny ma tak ogromne przyzwolenie społeczne zarówno wśród turystów jak i Tajów, że około 10% wszystkich dolarów wydawanych przez turystów jest płaconych za seks. Faktowi temu sprzyja bieda oraz ogromny i niepohamowany głód pieniędzy Tajów. Nigdy nie zapomnę gdy jechałem taksówką po Bangkoku i za każdym razem na światłach kierowca wyceniał przechodzące kobiety. Pod tym względem Tajlandia jest straszna i myślę że wątek ten nawiązuje też do zdrowia.

Ogromnym tematem jest tu HIV i AIDS i niestety Tajlandia jest pod tym względem krajem wysokiego ryzyka. Rząd tajski wymierzył wojnę HIV i robi dużo aby obudzić w ludziach świadomość ryzyka tej choroby lecz pomimo to obliczono że ponad 0.5mln Tajów jest zarażonych wirusem HIV. Kobiety pracujące w burdelach i „salonach masażu” są bezpieczniejsze niż te na ulicy gdyż zabezpieczenia i regularne badania są częścią polisy firmy. Jak we wszystkich krajach rozwijającej się Azji istnieje tu także spore ryzyko zatrucia pokarmowego, lecz w porównaniu z Indiami które przodują w zakresie chorób i zatruć wszelkiego rodzaju nie mamy się o co martwić. Przed przyjazdem do Tajlandii należy się zaszczepić przeciwko wielu groźnym chorobom.

Wielkim problemem jest także, że w związku z Nowym Porządkiem Świata, Trzeci Świat mieszkający w Europie przywozi ze sobą do nas bardzo groźne choroby. Jest to jednak temat do którego lewica nie wie jak podejść gdyż gryzie się on z absurdalną poprawnością polityczną.

Koszmar mieszanych związków

Opowieść o kobiecie rzeźniku w białej sukni, która postanawia pozostać hodowcą Białych świnek. Głaszcze świnkę, dobrze ją karmi a gdy śwince jest już dobrze tajska kobieta rzeźnik "podrzyna jej gardło". W efekcie tego naiwna biała świnka traci WSZYSTKO.

Opowieść o kobiecie rzeźniku w białej sukni, która postanawia pozostać hodowcą Białych świnek. Głaszcze świnkę, dobrze ją karmi a gdy śwince jest już dobrze tajska kobieta rzeźnik “podrzyna jej gardło”. W efekcie tego naiwna biała świnka traci WSZYSTKO.

Pomijając czystość rasową którą wiele razy opisywałem w swoich artykułach w Tajlandii ma miejsce kolejny, bolesny proceder. Otóż mężczyźni z Europy wyjeżdżają do Tajlandii aby tam znaleźć żonę, co obok programów na temat kursów tajskiego gotowania zaowocowało także takimi tytułami jak np. „Jak stracić wszystko w Tajlandii”. Otóż wedle tajskiego prawa obcokrajowiec nie ma prawa kupić nieruchomości lecz może ją wynająć. Uwiedzeni ciepłym klimatem, smacznym jedzeniem i tanim życiem, oraz początkowo także bezapelacyjnym oddaniem swojej tajskiej narzeczonej Biali mężczyźni po przejściach szukając miłości wpadają w największą pułapkę swojego życia. Cały czas się zdarza, że mężczyźni z Europy budują domy i nawet hotele na nazwisko swojej tajskiej żony, po czym ona występuje o rozwód a tajski sąd deportuje Europejczyka i wszystko zostawia Tajce.

Naiwność Białych mężczyzn w Tajlandii nie zna granic, zupełnie tak samo ja chciwość Tajów. Jakby tego było mało Tajki mówią otwarcie, że poszukują mężczyzny który “zbuduje im dom i zapewni dobre życie” i mówią szczerze od serca że jest to dla nich najważniejsza cecha u mężczyzny. Często są to byłe prostytutki które przez całe życie czekały na małżeński interes swojego życia. Oznacza to więc że mieszane związki w Tajlandii są ostatecznie tylko i wyłącznie interesem. Wiele razy w różnych częściach Tajlandii widziałem jak Anglik pracował za barem a jego tajska żona leżała i wydawała mu rozkazy, gdyż w przypadku rozwodu on nie miał żadnych praw za to za co sam zapłacił.

(Na marginesie, Azjatki w Europie mają dokładnie tą samą strategię a Biali mężczyźni też są głupi do samego końca). Myślę, że najgłupsi w tym temacie są bez wątpienia Anglicy gdyż oni dają się ograbiać swoim tajskim „żonom” najczęściej. Niektórzy z nich są tak głupi że spełnia największe marzenie swoich tajskich prostytutek. Zabierają je do Europy, potem się z nimi żenią i mają z nimi dzieci a po paru latach Azjatki występują o rozwód. Dla odmiany w sądach europejskich Tajka ma w takim wypadku prawo do jego majątku, co oznacza że Anglik traci wszystko co ma, wyprowadza się ze swojego domu a potem musi płacić kredyt za dom z którego został wyrzucony.

Poza tym w nocnym barze Tajki wyglądają jeszcze w miarę dobrze choć też nie zawsze, natomiast przy świetle dziennym są po prostu paskudne i na pewno nie warte tych pieniędzy. Smutne też jest, że Biali mężczyźni mają z nimi dzieci, co sprawia że nasza i tak będąca mniejszością Biała rasa staje się jeszcze bardziej zagrożona. Podróżując po Tajlandii miałem też wrażenie, że tam nikt się nie uśmiecha za darmo a turysta nie jest traktowany jako gość lecz jako chodzący pieniądz. Naturalnie piękne Tajki zdarzają się od czasu do czasu lecz najczęściej można je zobaczyć w internecie po retuszach lub operacjach.

Żona z Tajlandii

Każdego roku w Tajlandii wzrasta liczba bezdomnych, białych mężczyzn, których oszukały i okradły ich tajskie żony. Niektórzy nie stać nawet na powrót do domu i są zmuszeni do żebrania. Co dziwne, Tajki grają w otwarte karty, lecz ich biali mężowie wciąż łudzą się na ich uczciwość.

Jako doświadczony podróżnik oraz specjalista od Azji chciałbym dać radę wszystkim romantykom poszukującym miłości,  oraz desperatom szukającym seksu z Azjatkami; 

Myślę że rozdział ten stanie się przestrogą dla naiwnych i choć pewne zdania mogą brzmieć niesmacznie być może zdołam uchronić kilku naiwnych żądnych wrażeń.

Zbrodnie przeciwko przyrodzie

Środowisko naturalne w Tajlandii jest piękne lecz nie znaczy to że jest zadbane. Dużym problemem jest zatrucie wody, zatrucie powietrza i nielegalne wyrębu lasów, choć ten aspekt rząd kontroluje do pewnego stopnia. W latach 60tych zalesienie Tajlandii stało na poziomie około 53% a teraz jest to jedynie około 20%.

Ciemna strona Tajlandii - Zbrodnie przeciwko przyrodzie

Zanim krokodyle i inne gady zostaną przerobione na torebki, buty i portfele najpierw są zamęczane w pokazach dla turystów.

Rosnąca populacja oraz rosnący przemysł będący priorytetem dla rządu Tajlandii nieskończenie zatruwa ten piękny kraj. Jednym z wielu problemów jest brak ryb w morzach Tajlandii gdyż ich liczebność spadła aż o 90% a jednym z najbardziej zagrożonych gatunków jest ryba piła (Pristis pectinata), która jest popularna w wielu kulturach. Kłusownicy z kolei zamordowali wiele krokodyli i dużych gatunków kotów a wiele małych zwierząt jest trzymanych jako zwierzątka domowe, co oznacza że matka tego zwierzęcia została zabita.

W 1991 roku liczba dziko żyjących słoni w Tajlandii stała na poziomie około 1900 a teraz jest ich mniej niż 1000 i ciągle nie są one uznawane za zwierzęta zagrożone. Samce słoni są mordowane z powodu kości słoniowej a samice aby ukraść im małe słonie. Cena słoniątka na czarnym rynku to około $7000 a gdy dorosną są one używane albo do pracy albo do przedstawień dla turystów. Słonie w Tajlandii trzymane są w złych warunkach co doprowadza do ran na ciele oraz problemów psychicznych tych zwierząt.

Tajlandia była też niedawno znana jako ostatni bastion dziko żyjących tygrysów lecz dziś żyje ich na wolności tylko około 250 a na świecie tylko około 3000. Kłusownicy polują na nie ze względu na skóry i części ciała (kły, czaszki, pazury) i obecnie w Tajlandii istnieje grupa uzbrojonych strażników którzy zabijają kłusowników. Niestey czasem ofiarą padają tygrysy i gdyby nie ich praca tych pięknych zwierząt już by nie było. Chiny z kolei składają zamówienia na tygrysie penisy za około $1300 od sztuki, które potem są wysyłane to bogatych Chińczyków jako afrodyzjaki, amulety, środki lecznicze oraz są także serwowane w restauracjach. Popyt na części wielu zwierząt w wielu krajach Azji jest szacowany na $6mld dolarów rocznie a zupa z tygrysiego penisa w Pekinie czy Taipei kosztuje około $320. Towar jest oczywiście przesyłany z Tajlandii, choć także z Laosu, Wietnamu i innych krajów.

Przez brutalny proceder kłusownictwa w Tajlandii [1] nie ma już także wolno żyjących gibonów. Dziś można jedynie pojechać na wyspę Phuket gdzie znajduje się ich mały i bardzo skromny park. Krokodyle i węże są natomiast trzymane na farmach gdzie uczestniczą w brutalnych przedstawieniach a potem są przerabiane na skóry i mięso. W nielegalnie wycinanych dżunglach Tajlandii kurczących przestrzeń życiową zwierząt istnieją bambsowe rzeźnie w których codziennie setki jaszczurek i węży jest obdzieranych ze skóry. Popularne są także skorupy żółwi morskich mimo że wszystkie gatunki są zagrożone.

Pieniądze za cenę krytycznie zagrozonego gatunku. Tajski rząd robi stanowczo za mało.

Pieniądze za cenę krytycznie zagrożonego gatunku. Tajski rząd robi stanowczo za mało.

Serce krwawi na samą myśl o tym że tajska rządza pieniądza nie zna granic i generalnie rasa Żółta jest najbardziej brutalną i bezwzgledną ze wszystkich. Pomimo wprowadzonego zakazu polowania na zagrożone gatunki nadal są bazary w Tajlandii gdzie można kupić części zwierząt krytycznie zagrożonych a jednym z takich bazarów jest na przykład bazar turystyczny na wyspie Koh Samui. Każdego roku na lotniskach są zatrzymywani przemytnicy którzy starają się wywozić z Tajlandii futra tygrysów, skorupy żółwi i skóry gadów i czasem jest to towar wart miliony dolarów. Proceder ten istnieje także w Chinach, w Kambodży, Indonezji oraz w Wietnamie. Ochrona gatunków istnieje lecz w Tajlandii ludzie zjedzą wszystko i byliby w stanie nawet zabić dwugłowego jednorożca gdyby mogli zarobić na jego śmierci.

Narkotykowa hipokryzja

Myślę że powinienem zacząć od tego, że za handel narkotykami w Tajlandii przewidziane są kary dożywotniego więzienia lub nawet kary śmierci. Mimo to jednak setki tysięcy turystów jest aresztowanych każdego roku. Przestrzegam więc przed głupotą! Nawet małe używki które w Holandii byłyby legalne w Tajlandii są surowo karane. Pod żadnym pozorem nie należy ich kupować, tym bardziej że często nieumundurowana tajska policja sprzedaje trawę i wlepia astronomiczne mandaty. Silna wola i zdecydowane „nie” na pewno będą nas trzymać z dala od kłopotów. Pomimo że rząd tajski głośno reklamuje swój brak tolerancji do narkotyków obcokrajowcy nie uczą się na błędach. W 2009 roku w Tajlandii zostało aresztowanych 7.258 obcokrajowców z czego 61% zostało skazanych za narkotyki. W roku 2010 za narkotyki poszło za kratki 116.323 i w porównaniu z latami poprzednimi liczby te stale rosną.

Zawsze należy pakować swoje bagaże samemu i nie pozwalać nikomu na ruszanie naszych toreb gdyż były już przypadki podrzucania narkotyków osobom udającym się na lotnisko. Osoba taka jest zwana potocznie „mułem” co oznacza że wiezie heroinę przez międzynarodowe lotniska za ogromne pieniądze, których nigdy nie widzi gdyż idzie natychmiast do więzenia na całe życie. Oprócz samodzielnego pakowania bagaży ważne jest także aby nie zaprzyjaźniać się z nikim na lotnisku lub z kimś kto chce aby mu wyświadczyć przysługę i coś przewieźć. W Tajlandii operują tajskie i afrykańskie gangi, które polują najczęściej na turystów w popularnych centrach turystycznych. Często turystom wydaje się że mogą dobrze zarobić po powrocie do domu ale jest to tylko ich fantazja. W głupocie, która jest najczęściej mocno nakrapiana alkoholem przodują Brytyjczycy i Australijczycy.

Jak na ironię jednak brutalne prawo antynarkotykowe Tajlandii istnieje tylko po to aby nikt nie wchodził w interes tajskiemu rządowi, który jest jednym z największych szmuglerów narkotyków. Generalnie każdy rząd handluje narkotykami. Rząd USA chroni pól narkotykowych Afganistanu a rządy Azji płd-wsch chronią swojego interesu. Do początku XXI wieku Złoty Trójkąt, który jest także ciekawym kierunkiem turystycznym był największym centrum narkotykowym świata oraz największym eksporterem heroiny, lecz potem ten “zaszczytny” tytuł został przejęty przez Heroinistan (Afganistan).

Biorąc więc pod uwagę, że Tajlandia zaciekle walczy z narkotykami oraz fakt że wszyscy wiedzą o plantacjach heroiny na północy kraju proceder ten jest chroniony za wszelką cenę. Otóż za pieniądze wszystko można a rzeczy nielegalne takie jak narkotyki i prostytucja stają się „legalne” w wydzielonych rejonach. Otóż Tajlandia co roku produkuje około 500 do 1000 ton opium, które po pracy w laboratoriach przekształcane są w około 50 do 100 ton heroiny. Złoty Trójkąt (Laos, Tajlandia i Birma) przesyła następnie heroinę do innych części świata choć największym importerem południowo wschodniej heroiny są Chiny. Chiny zamawiają 90% heroiny ze Złotego Trójkąta i popyt jest tak ogromny że kraj ten musi uzupełniać niedobory heroiną z Afganistanu.

Drugroutemap

Złoty Trójkąt nie jest w stanie poradzić sobie z rosnącym popytem na heroinę, ale “robi wszystko, co może”, aby sprostać zamówieniom.

Na podstawie informacji ONZ w sprawie Narkotyków i Przestępczości (UNODC) oraz Europolu, interes narkotykowy jest wart rocznie około $435mld, w tym sam handel kokainą jest wart $84mld. Poza tym wszystko wskazuje na to że zyski z globalnego interesu narkotykowego (do którego Tajlandia jak najbardziej się przyczynia) będą stale wzrastały i będą też wzrastały aresztowania Australijczyków i Brytyjczyków na tajskich lotniskach. Rzecz też w tym, że mali przemytnicy zawsze wpadają lecz ogromni gracze tacy jak wpływowi politycy, sędziowie czy szefowie biur imigracyjnych nigdy.

„Wiem że narkotyki niszczą świat i szkodzą naszym dzieciom i dzieciom w dalekich krajach ale jest to jedyny sposób abym mógł opłacić szkołę moich własnych dzieci. Gdy sadziłem ryż, sałatę i inne warzywa zarabiałem $500 rocznie a gdy sadzę mak narkotykowy zarabiam minimum $3500 rocznie. Poza tym jest bezpieczniej gdyż gangi chronią moje pola i chronią także moją rodzinę”.


Rolnik z Azji południowo – wschodniej

Obliczono, że rynek kryminalny Tajlandii (prostytucja, narkotyki, fałszywe waluty, podrabiane dóbr, handel ludźmi, piractwo wszelkiego rodzaju) to około $14mld rocznie. Korupcja, handel bronią i hazard to także oprócz pięknych plaż specjalność Tajlandii.


! Dostałem wiele nieprzyjemnych komentarzy i listów na temat tego artykułu. Chciałbym zauważyć, że nie jest to mój jedyny artykuł na temat Tajlandii. We wszystkich innych opisałem Tajlandię w samych superlatywach, gdyż uważam ten kraj za piękny i wartościowy. Tajlandia ma wiele dobrych rzeczy, takie jak między innymi piękno naturalne i bogactwa kulturowe. Jednak tytuł tego tekstu to “Ciemna strona Tajlandii”, dlatego proszę nie oczekiwać, że będę tu pisał o dobrych rzeczach. Polecam zatem https://www.kompas.travel.pl/kraje/tajlandia/ [1], gdzie w wielu artykułach i galerii pokazuję “jasną” stronę Tajlandii.