Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Facebook Twitter YouTube Twitter
Facebook Twitter YouTube Twitter
Marcin Malik
Bunkier

Witam na stronie Kompas. Mam na imię Marcin i to jest moja opowieść. Podróżuję gdyż sprawia mi to przyjemność a przy okazji jest to wspaniały sposób na ciągłą samoedukację, która wzbogaca światopogląd i otwiera oczy na rzeczy dotąd niezauważalne, zarówno w odległych krajach jak i mi najbliższych. Poznawajmy inne kultury lecz szanujmy i brońmy swojej.

Czytaj więcej O AUTORZE

Kanał YouTube

Polecam mój pełen przygód kanał YouTube

Przekaż darowiznę

Jeśli lubisz stronę Kompas i chciałbyś wesprzeć ten projekt, przekaż darowiznę naciskając na poniższy guzik.

Polityka Prawdy

Wyszukiwanie
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Wycieczki do Azji

Szpieg – book

Miejsce na reklamę

Parę słów od autora

Podróżując od chrześcijańskich pozostałości Konstantynopola i piasków antycznej Persji, poprzez Himalaje, Wielki Mur Chiński oraz gęste dżungle Borneo zdałem sobie sprawę, że świat powinien mieć swój ustalony porządek. Dlatego pomimo moich pięknych przygód i doświadczeń zawsze pamiętałem do której kultury ja sam należę i doceniałem także piękno oraz wartości naszej pięknej - Białej Chrześcijańskiej cywilizacji.

Wymiana walut
Prognoza pogody
Aktualności

Wyprawa do Laosu

Napisał: Marcin Malik

Wyprawa do Laosu

 

Polecam podróżnikom wyprawę do Laosu. Do kraju w którym można odbyć rejs po rzece Mekong, oraz pływać w wodospadach w dżunglii. Malowniczy Laos urzekł mnie pięknem tarasów ryżowych oraz wielu efektownych jaskiń. 

 

Ostatni raz byłem w Laosie w 2004 roku czyli siedem lat temu. Niestety wówczas byłem w tym kraju za krótko i dlatego tym razem spędziłem tu cały miesiąc aby dobrze poznać piękny, przygodowy Laos.

Laos56

Co warto robić w Laosie

Swoją przygodę w Laosie zacząłem od Luang Namtha gdzie urządziłem 2-dniową wyprawę do dżungli. Spałem w szałasie zbudowanym z bambusa i przykrytym liśćmi bananowymi, przeprawiałem się przez rzekę w ubraniu a przewodnik gotował dla mnie ryż w bambusie. Odwiedziłem tu także wiele prymitywnych wiosek odciętych od cywilizacji gdzie ludzie żyją bez dobrodziejstw XX wieku. Bardzo relaksacyjnym doświadczeniem był też 2-dniowy rejs łodzią po Mekongu a potem „perła orientu” czyli miasteczko Luang Prabang, pełne efektownych świątyń i pobliskich wodospadów.

Następnie po skakaniu do rzeki Mekong z wysokiego drzewa na obrzeżach Vang Vieng, po przemierzaniu jaskiń i spływie z prądem na dętce dotarłem do stolicy Laosu-Vientiane. Byłem też między innymi w ciemnej 7,5 km jaskini Kong Lo, którą polecam gorąco. Potem pojechałem też do ruin świątyni Champasak, przypominającą swym stylem Angkor Wat. Po wielu innych ciekawych, pięknych miejscach w Laosie dotarłem też do Si Phan Don, czyli 4000 tysięcy wysp, gdzie podziwiałem piękno naturalne i pływałem po Mekongu. Stąd wybrałem się także nielegalnie do Kambodży, aby z brzegu obserwować rzadkie delfiny rzeczne w ich naturalnym środowisku.

Wyliczyłem tu tylko niektóre z wielu miejsc, które zobaczyłem w Laosie lecz ważne jest to, że kraj ten jest wspaniałym oderwaniem się od rzeczywistości, gdzie jedna przygoda następuje po drugiej. Wiele rzeczy robiłem tu bardzo spontanicznie. Na przykład gdy było bardzo gorąco, skakałem do Mekongu aby się orzeźwić, albo zamaczałem się w dziurze, w polu ryżowym koło bawołów.

Ludzie Laosu

Myślę też, że uśmiech na twarzach Laotańczyków i chęć do życia dopinguje duma narodowa Laosu, czyli osławione w całej Azji Południowo Wschodniej-BeerLao ( narodowe piwo).

Ludzie w Laosie są zazwyczaj mili i choć interes jest niezmiernie ważny, to jednak wciąż zdarza się, że ktoś się bezinteresownie do mnie uśmiechnie i powie sabaidee (dzień dobry). Laos był francuską kolonią i dlatego do dziś na śniadanie bardzo popularne są bagietki, co było odpoczynkiem po niekończącym się ryżu i tylko ryżu w Tajlandii.

Laos55

Jeśli chodzi o słabe punkty Laotańczykow to kiepska jest u nich znajomość angielskiego przez co kilka razy wpadłem we wściekłość. Nawet w miejscach typowo turystycznych jak Vang Vieng trzeba mieć szczęście aby znaleźć kogoś z kim można się dogadać. Starsze pokolenie mówi natomiast płynnie po francusku.

Inną rzeczą jest to, że w Laosie nie ma zwyczaju picia herbaty lub przynajmniej nie jest to tak rozpowszechnione jak w Indiach czy Chinach.

Laotański transport jest przygodą samą w sobie choć jak na standardy kraju rozwijającego się nie jest najgorzej.

Podsumowując, Laos to wspaniała przygodą i uważam, że każdemu porządnemu obywatelowi należy się przynajmniej jeden miesiąc w tym kraju aby mógł uznać swoje życie za udane.

TAGI
PODOBNE ARTYKUŁY
1 Komentarz
  1. Odpowiedz

    Nagietka

    18 grudnia 2016

    Super się czyta, ja już nie mogę się doczekać, jadę tam zrobić kurs wspinaczkowy.

ZOSTAW KOMENTARZ

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan