Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Facebook Twitter YouTube Twitter
Facebook Twitter YouTube Twitter
Marcin Malik
Bunkier

Witam na stronie Kompas. Mam na imię Marcin i to jest moja opowieść. Podróżuję gdyż sprawia mi to przyjemność a przy okazji jest to wspaniały sposób na ciągłą samoedukację, która wzbogaca światopogląd i otwiera oczy na rzeczy dotąd niezauważalne, zarówno w odległych krajach jak i mi najbliższych. Poznawajmy inne kultury lecz szanujmy i brońmy swojej.

Czytaj więcej O AUTORZE

Kanał YouTube

Polecam mój pełen przygód kanał YouTube

Przekaż darowiznę

Jeśli lubisz stronę Kompas i chciałbyś wesprzeć ten projekt, przekaż darowiznę naciskając na poniższy guzik.

Polityka Prawdy

Wyszukiwanie
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Wycieczki do Azji

Szpieg – book

Miejsce na reklamę

Parę słów od autora

Podróżując od chrześcijańskich pozostałości Konstantynopola i piasków antycznej Persji, poprzez Himalaje, Wielki Mur Chiński oraz gęste dżungle Borneo zdałem sobie sprawę, że świat powinien mieć swój ustalony porządek. Dlatego pomimo moich pięknych przygód i doświadczeń zawsze pamiętałem do której kultury ja sam należę i doceniałem także piękno oraz wartości naszej pięknej - Białej Chrześcijańskiej cywilizacji.

Wymiana walut
Prognoza pogody
Aktualności

Pozdrowienia z Uzbekistanu

Napisał: Marcin Malik

Pozdrowienia z Uzbekistanu

Wszystkim, którzy korzystają z mojej strony przesyłam serdeczne pozdrowienia z Uzbekistanu. Kraj ten jest niestety ostatnim w mojej wyprawie po Azji Centralnej lecz nie znaczy to, że jest gorszy lub mniej ważny.

Uzbekistan jest prawdziwą perłą Jedwabnego Szlaku co można dziś podziwiać w takich miastach jak: Samarkanda, Bukhara czy Khiva. Są to głównie obiekty sakralne z XVI wieku; czyli madressy, meczety i minarety lecz także stare uniwersytety i place handlowe. Niestety prawie nic nie zachowało się z okresu przed Imperium Mongolskim gdyż Czyngis Chan zamieniał w pył wszystko na swojej drodze Tak czy inaczej rozkwit Jedwabnego Szlaku nastąpił po jego krwawym „turnee”. Dzięki temu mogłem dziś oglądać piękne, umiejętnie odrestaurowane stare miasta. Myślę, że moja galeria o Uzbekistanie będzie bardzo ciekawa gdyż piękno tych miast oraz precyzja wykonania nawet najmniejszych detali jest nadzwyczajna.

Uzbekistan

Registan, Samarkanda. Uzbekistan.

Do Uzbekistanu wjechałem z Tadżykistanu i najpierw zobaczyłem miasto Samarkanda oraz piękny Registan, gdzie znajduje się centrum starego miasta. Po trzech dniach nasycania się lokalną sztuką i architekturą pojechałem do miasta Bukhara, które jest także pięknym pokazem architektury i sztuki. Następnie pokonując pustynię Kyzyl-Kum dotarłem do miasta Urgench, skąd wziąłem bardzo wolny i raczej bolesny transport do chwalebnej Khivy. Jest to trzecie z kolei wspaniałe stare miasto, pełne mauzoleów, minaretów oraz sklepów ze sztuką i lokalnymi wyrobami. Biorąc pod uwagę że jestem na Jedwabnym Szlaku, popularny jest tu jedwab oraz wyroby z niego. Są to: dywany, suknie, szale, obrazy satyryczne i rzeźby. Ja na przykład kupiłem obraz przedstawiający mężczyznę i pijanego osła patrzących sobie w oczy i walczących o butelkę wina. Tak na prawdę zwiedzania i cieszenia się lokalnym pięknem jest tu na wiele dni. Mimo, że Uzbekistan jest tanim krajem i największy banknot o nominale 1000 sum jest wart tylko 45 pensów, jest tu sporo pieniędzy do wydania.

Po trzech wspaniałych miastach jechałem dalej przez pustynię Kyzyl-Kum i dotarłem do Nukus, czyli do stolicy także uzbeckiego stanu Karakalpakstan. W Nukus miałem przyjemność być w Muzem Savitskiego, czyli w najlepszym muzeum Azji Centralnej. W Nukus był także ciekawy bazar na którym mogłem się jeszcze raz przekonać o otwartości Uzbeków do turystów z Polski. Niektóre osoby nie chciały być tylko fotografowane lecz nie ma się co dziwić. Wielu się wychowało w towarzystwie KGB. Stamtąd pojechałem do nieciekawej wioski Kungrad lecz dałem temu miejscu szansę i też było bardzo miło. Leżałem na łóżku na ulicy popijając zieloną herbatę i zagryzając samsę, czyli dobrego uzbeckiego pieroga. Z Kungrad pojechałem do wioski Moynaq aby spędzić noc przy wrakach kutrów rybackich które rdzewiały na stepie. Jeszcze 40 lat temu było tu Morze Aralskie a dziś jest tylko pustynia. Moynaq było straszliwym pokazem katastrofy ekologicznej Morza Aralskiego, które dziś znajduje się około 170 km od swojego pierwotnego brzegu. Następnie jadąc ponad 20 godzin pociągiem przez pustynię Kyzyl-Kum, dotarłem do stolicy Uzbekistanu, czyli do miasta Taszkient. Zwiedzałem, rozmawiałem z ludźmi, robiłem zakupy dla kobiet i zajadałem się lokalnymi przysmakami. Był to oczywiście szaszłyk z cebulą oraz plov, czyli kulinarna chluba narodu uzbeckiego.

Uzbekistan

Kebaby w stolicy Uzbekistanu, w mieście Taszkent.

Zakochałem się także w czarnym rynku uzbeckim. Za dolara w banku płacą 1600 sum, a na bazarze, dworcu i nawet w pobliżu sracza aż 2200. Czarny rynek w Uzbekistanie był super i zawsze się perfekcyjnie dogadywałem. Rosyjski też opanowałem całkiem dobrze.

Moja piękna wyprawa po Uzbekistanie i po Azji Centralnej dobiega już końca. Choć nie jest lekko, i choć musiałem się dużo spocić i nabrudzić, wszystkim życzę tak wspaniałych przygód jakie mam ja.

TAGI
PODOBNE ARTYKUŁY

ZOSTAW KOMENTARZ

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan