Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Facebook Twitter YouTube Twitter
Facebook Twitter YouTube Twitter
Marcin Malik
Bunkier

Witam na stronie Kompas. Mam na imię Marcin i to jest moja opowieść. Podróżuję gdyż sprawia mi to przyjemność a przy okazji jest to wspaniały sposób na ciągłą samoedukację, która wzbogaca światopogląd i otwiera oczy na rzeczy dotąd niezauważalne, zarówno w odległych krajach jak i mi najbliższych. Poznawajmy inne kultury lecz szanujmy i brońmy swojej.

Czytaj więcej O AUTORZE

Kanał YouTube

Polecam mój pełen przygód kanał YouTube

Przekaż darowiznę

Jeśli lubisz stronę Kompas i chciałbyś wesprzeć ten projekt, przekaż darowiznę naciskając na poniższy guzik.

Polityka Prawdy

Wyszukiwanie
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Wycieczki do Azji

Szpieg – book

Miejsce na reklamę

Parę słów od autora

Podróżując od chrześcijańskich pozostałości Konstantynopola i piasków antycznej Persji, poprzez Himalaje, Wielki Mur Chiński oraz gęste dżungle Borneo zdałem sobie sprawę, że świat powinien mieć swój ustalony porządek. Dlatego pomimo moich pięknych przygód i doświadczeń zawsze pamiętałem do której kultury ja sam należę i doceniałem także piękno oraz wartości naszej pięknej - Białej Chrześcijańskiej cywilizacji.

Wymiana walut
Prognoza pogody
Aktualności

Pozdrowienia z Kirgistanu

Napisał: Marcin Malik

Pozdrowienia z Kirgistanu

Od trzech tygodni ja i moja towarzyszka podróży przemierzamy Kirgistan – zapomniany, nieznany, górski kraj Azji Centralnej. Podróżować jest tu ciężko lecz zawsze pięknie i bardzo interesująco.

Wśród wielu wycieczek, które zorganizowałem kilka najlepiej zostało mi w pamięci. Na przykład jednego dnia przeszliśmy 16 km w deszczu pod górę aby dostać się do schroniska na wysokości ponad 3000 m n.p.m. Następnie pojechaliśmy na koniach do lodowców a potem się na nie wspinaliśmy aby mieć widok na turkusowe jeziora na wysokości ponad 4000 metrów n.p.m. Zorganizowałem wiele innych trudnych ekspedycji i za każdym razem moja wierna blondynka walczyła ze sobą jak mogła, choć parę razy ta wyprawa była dla niej za ciężka. Raz gdy ujadające psy nie dawały jej spokoju i gdy za bardzo się bała psów i miejscowych ludzi aby zostać sama w dolinie, w końcu wdrapała się na sam szczyt góry a potem podziękowała mi, że ją zmusiłem, bo jak powiedziała : „widoki były cudowne”.

Przed jeziorem gorskim Ala-Kul. Kirgistan.

Spaliśmy też w namiocie w absolutniej dziczy odcięci od świata, piliśmy wodę prosto z rzeki i przetrwaliśmy na owocach leśnych. Moja urocza blond-towarzyszka podróży chciała wrócić bardzo szybko lecz tak się nie stało gdyż czekał nas jeszcze 14km spacer do najbliższego przystanku autobusowego. Potem zawsze jednak niezawodny jest autostop gdyż autobusy w tym regionie pojawiają się czasem, tak samo jak gwiazdki na niebe. Byliśmy np. w wiosce gdzie weszliśmy na skały z czerwonego piaskowca w kształcie siedmiu byków i rozbitego serca.

Innym razem kąpaliśmy się w zimnym jeziorze Issyk-Kul, otoczonym przez góry i próbowaliśmy lokalnych przysmaków. Najbardziej oryginalnym jest „Kumyz” czyli sfermentowane, kobyle mleko. Kirgizom smakuje lecz nieliczni turyści albo wymiotują albo mają rozwolnienie. Kumyz jest napojem, który wymaga czasu – to wszystko. Kirgiskie kible to osobny i dość obrzydliwy rozdział, choć z założenia, w naturze toaleta jest wszędzie.

Kirgistan serdecznie polecam i już teraz wiem, że będę miał piękne wspomnienia i wiele interesujacych opowiadań z mojej bardzo szczególnej podróży. Na zawsze zapamiętam Muzeum Lenina i spanie w jurcie oraz gdy brałem udział w narodowych grach Kirgistanu. Jest to między innymi walka na koniach o kozę z odrąbaną głową. Potem wygrana drużyna ją podobno zjada. Mam dużo pięknych zdjęć gór, lodowców, turkusowych jezior wysoko w górach, rwących potoków, jazdy konnej w pięknych plenerach, walczącej z zimnem i wyczerpaniem Moniki (mojej blond-towarzyszki podróży) oraz zdjęć samych Kirgizów. Po wyprawie w góry zbawieniem była kąpiel w naturalnych, gorących źródłach.

Kirgistan

W drodze do Tadżykistanu.

Bardzo mi się też podobały lokalne wyroby, a zwłaszcza „szyrdaki” czyli dywany z baraniej wełny, z wieloma wzorami, z których każdy ma swoje znaczenie. Jest ich wiele, w wielu kolorach i rozmiarach.

Jeśli chodzi o ludzi to krzywdy mi nigdy nie zrobili lecz mają poważny problem z brakiem uśmiechu, co jest typowe dla republik posowieckich. Z drugiej strony ja też się śmieję tylko wtedy gdy coś mnie na prawdę śmieszy, lecz nigdy w angielski sposób. Turysta nie jest tu witany z uśmiechem na ustach i nikt tu o niego nie zabiega. Wygląda na to, ze wszyscy mają wszystko gdzieś co widać najlepiej przy braku organizacji i braku transportu do miejsc atrakcyjnych turystycznie. Rozwiązaniem jest tu dzielona taksówka i autostop.

Azja Centralna ma swój specyficzny charakter i nie jest to region łatwy do podróżowania. Kirgistan to jednak wspaniałe doświadczenie a natura jest piękna.

TAGI
PODOBNE ARTYKUŁY

ZOSTAW KOMENTARZ

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan