Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Facebook Twitter YouTube Twitter
Facebook Twitter YouTube Twitter
Marcin Malik
Bunkier

Witam na stronie Kompas. Mam na imię Marcin i to jest moja opowieść. Podróżuję gdyż sprawia mi to przyjemność a przy okazji jest to wspaniały sposób na ciągłą samoedukację, która wzbogaca światopogląd i otwiera oczy na rzeczy dotąd niezauważalne, zarówno w odległych krajach jak i mi najbliższych. Poznawajmy inne kultury lecz szanujmy i brońmy swojej.

Czytaj więcej O AUTORZE

Kanał YouTube

Polecam mój pełen przygód kanał YouTube

Przekaż darowiznę

Jeśli lubisz stronę Kompas i chciałbyś wesprzeć ten projekt, przekaż darowiznę naciskając na poniższy guzik.

Polityka Prawdy

Wyszukiwanie
Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
Wycieczki do Azji

Szpieg – book

Miejsce na reklamę

Parę słów od autora

Podróżując od chrześcijańskich pozostałości Konstantynopola i piasków antycznej Persji, poprzez Himalaje, Wielki Mur Chiński oraz gęste dżungle Borneo zdałem sobie sprawę, że świat powinien mieć swój ustalony porządek. Dlatego pomimo moich pięknych przygód i doświadczeń zawsze pamiętałem do której kultury ja sam należę i doceniałem także piękno oraz wartości naszej pięknej - Białej Chrześcijańskiej cywilizacji.

Wymiana walut

CurrencyRate

Prognoza pogody
Aktualności

Arabia Saudyjska … i pasja podróżowania

Napisał: Marcin Malik

Arabia Saudyjska … i pasja podróżowania

 

Arabia Saudyjska to nowy i nieznany kierunek turystyczny, który od początku swojego istnienia by zamknięty dla wyznawców innych religii niż islam. Saudia jest otwarta dla przybyszów z poza świata islamu dopiero od 2019 roku, a więc dla zdecydowanej większości jest to kraj wciąż owiany tajemnicą i stereotypami. Uważam że tego rodzaju podejście jest w tym wypadku jak najbardziej zrozumiałe, i był to jeden z powodów dla którego zdecydowałem się na dokładne poznanie tego kraju.

 

Wstęp do podróży po Arabii Saudyjskiej

Moją podróż po Arabii Saudyjskiej podzieliłem na cztery główne strefy, a były to: na południe od Jeddy, na północ od Jeddy, Riyadh i okolice, oraz Prowincja Wschodnia z uwagi na to że planowałem pojechać też do Bahrajnu. Będąc w Saudi odwiedziłem wiele miejsc wyjątkowo pięknych od strony naturalnej a także miejsc o wartości historycznej i kulturowej. Pustynia i stada wielbłądów pomiędzy tymi miejscami też oczywiście były wielką przygodą. Wielokrotnie zatrzymywałem się na pustyni aby mieć kontakt z wielbłądami.

Arabia Saudyjska wyprawa przez pustynię.

Moja wyprawa poprzez Arabię Saudyjską to wielka epicka opowieść. Tutaj zatrzymałem się na pustyni aby mieć kontakt w wielbłądami, w drodze na północ, w kierunku granicy z Jordanią.

W artykule tym nie jest moim celem wymieniać wszystkich miejsc które zobaczyłem dlatego że od tego są relacje z wypraw. Tutaj pragnę wymienić tylko niektóre z nich, tak aby zachęcić moich czytelników do odwiedzenia Arabii Saudyjskiej. Artykuł ten można potraktować jako wstęp do relacji z wyprawy po Saudi, a uważam siebie za doświadczonego podróżnika gdyż spędziłem w Saudi ponad siedem tygodni, jeżdżąc do wszystkich jego zakątków.

Prawda jest możliwa tylko poprzez osobiste poznanie krajów, natomiast poznanie poprzez pryzmat mediów będzie zawsze kłamstwem nastawionym na kształtowanie opinii publicznej w celu kontroli mas.

Arabia Saudyjska – czy stereotypy są prawdziwe ?

Zazwyczaj stereotypy mają racjonalne podłoże, mimo że mają też czasem skłonności do przesady. Podróżując po Arabii Saudyjskiej Arabowie skarżyli mi się w jaki sposób jest postrzegany ich kraj na Zachodzie. Mówili że: 'według Europejczyków i Amerykanów w Arabii Saudyjskiej są tylko: ’pustynia, wielbłądy, islam i ropa’. Poza tym świat uważa że poza tymi rzeczami w Saudi nic nie ma.

Wytłumaczyłem że ci w Europie którzy interesują się Arabią choć częściowo traktują tą opinię jako żart, choć z drugiej strony nie da się ukryć że w durzej mierze jest to prawda. Rzeczywiście podróżując po Arabii Saudyjskiej krajobraz był najczęściej monotonny gdyż wszędzie była pustynia. Podróżując po Saudii i wyglądając za okno Arabowie mówili do mnie czasem: 'twój kraj jest zielony a u nas tylko pustynia’. Także rzeczywiście, Saudia to gorący pustynny kraj gdzie żywa zieleń jest rzadkością i jest trudna w utrzymaniu. Jednym z symboli świata arabskiego, nie tylko Arabii Saudyjskiej, są właśnie wielbłądy. Powiedziałem że to akurat dobrze że w Europie tak myślą gdyż wielbłądy każdy lubi. Co do ropy naftowej to Saudia jest jej największym producentem i eksporterem. Ja też klika razy widziałem w KSA szyby naftowe na pustyni.

Arabia Saudyjska. Plantacja palm daktylowych na pustyni w Al Ula.

Arabia Saudyjska. Plantacja palm daktylowych na pustyni w Al Ula.

Wytłumaczyłem Arabom że mnie Hindusi kiedyś spytali czy w Polsce jest zawsze mróz i śnieg, czy niedźwiedzie polarne wychodzą na ulice i czy wszyscy są pijani. Także doradziłem że gdybym wierzył w stereotypy że u nich jest tylko płaska pustynia, wielbłądy, islam i ropa to nie było większego sensu przyjeżdżać do KSA aby zobaczyć to co już wcześniej widzieliśmy. Ja jednak zainwestowałem czas, pieniądze i włożyłem ogromny trud w tą podróż; po to aby poznać całą Saudię. Z drugiej strony prawdą jest jednak że 95% powierzchni Arabii Saudyjskiej pokrywa pustynia, na której żyje około 1.6mln wielbłądów. Także pomimo kilku miejsc i krajobrazów odmiennych od tradycyjnego wizerunku Arabii Saudyjskiej, stereotypy w tym przypadku rzeczywiście są prawdą.

Zależało mi też aby poznać ludzi gdyż kultura Arabii Saudyjskiej choć rzeczywiście opiera się na islamie oraz przywiązaniu do pustyni, to na pewno musi zawierać coś jeszcze oprócz islamu. W pierwszej kolejności zauważyłem że częścią saudyjskiej kultury jest też sposób parzenia i serwowania arabskiej kawy, zazwyczaj z daktylami, i czasem też właśnie na pustyni pod palmami daktylowymi. Arabia Saudyjska promuje się jako centrum światowego islamu, gdzie odbywają się regularne pielgrzymki religijne do Mekki i Medyny. Muzułmanie chcą abyśmy myśleli że islam jest jednolity, jednak podróżując po krajach muzułmańskich przekonałem się bez żadnych wątpliwości że islam w danym kraju nie zależy od Koranu ale od kultury danego kraju, na którą składa się wiele różnych rzeczy. Cała Azja Zachodnia też jest bardzo zróżnicowana i wszystkie kraje wymagają dokładnej eksploracji.

Aby sprawdzić reakcję saudyjskich Arabów co do naszej rozmowy o stereotypach, to powiedziałem kilka razy że w arabskich krajach Zatoki Perskiej nie ma pomiędzy ludźmi żadnej różnicy, gdyż oni wszyscy są takimi samymi Arabami mieszkającymi na gorącej pustyni i oddzielonymi sztucznymi granicami. Nie zgodzili się oczywiście i powiedzieli że ich mentalność jest inna. Wyjaśniłem że dla mnie jako dla przybysza z innej cywilizacji najważniejsza jest sama przygoda oraz realne poznanie Arabii Saudyjskiej, i jeśli stereotypy okażą się prawdziwe to nie mam z tym problemu. Ważne są przygoda oraz jak najbardziej realne doświadczenia. Powiedziałem też Saudyjczykom aby się nie gniewali i nie dziwili jeśli Europejczycy uważają że wszyscy Arabowie są tacy sami. Zapytałem czy oni uważają że jest znacząca różnica pomiędzy Polakami, Czechami, Niemcami, Kanadyjczykami i innymi ludźmi pochodzącymi z białej chrześcijańskiej cywilizacji, czy jesteśmy mniej więcej tacy sami? Na twarzach Arabów pojawiły się uśmiechy, a następnie cisza …..

Arabia Saudyjska Al Habalah.

Tak, to też jest Arabia Saudyjska. Byłem w Al Habalah, na pustyni gdzie znajduje się efektowny klif z przepaścią, interesujące formacje skalne, wodospad oraz właśnie tego rodzaju akweny wodne z roślinnością.

Reasumując: ’pustynia, wielbłądy, islam i ropa’ – tak oczywiście ale są też rzeczy o których świat nie wie gdyż się nie interesuje. Stereotypy działają w obie strony.

Arabia Saudyjska – doświadczenia z ludźmi

Nareszcie wprowadziłem w życie moją wielką podróżniczą ambicję. Zorganizowałem wyprawę po wybranych krajach Zatoki Perskiej, której centrum była Arabia Saudyjska. Moje początki w KSA nie były łatwe gdyż Saudia jest bardzo niepopularnym celem podróży, ludzie nie są przygotowani na przyjęcie turystów i nikt na nich nie czeka i niczego nie oferuje. Są kraje takie jak Nepal, Tajlandia czy Indonezja gdzie podróżnik nie musi nawet sam zbyt dużo myśleć dlatego że miejscowi ludzie myślą za niego. Oczywiście różnie z tym bywa ale tamte kraje są znacznie łatwiejsze. W Saudi na każdą swoją przygodę musiałem zapracować sam. Sam musiałem organizować transport, hotele i sam musiałem odnajdywać drogę. Często też podróżowałem autostopem i spałem w namiocie na pustyni gdzie było nie tylko twardo ale też zimno w nocy i gorąco rano. W dodatku nikt nie mówił po angielsku i do tego było drogo i bardzo gorąco, co tylko spotęgowało trud tej wyprawy. Od pierwszego dnia wiedziałem że jeśli mam spełnić plan mojej wyprawy po Saudi, to kraj ten będzie dużym wyzwaniem.

Na szczęście ludzie byli pomocni, a często też niewiarygodnie pomocni i gościnni, co sprawiło że pomimo ciężaru mojej podróży i braku komunikacji było mi choć trochę łatwiej i milej. Wielokrotnie przekonałem się o wielkiej życzliwości Saudów. Gdy samotnie szedłem przez pustynie koło drogi, kobieta zatrzymała swój samochód i dała mi pomarańczę. Inni wielokrotnie mnie podwozili i dawali wodę, co w Arabii na pustyni jest formą ofiarowania życia. Odniosłem wrażenie że ludziom sprawiło przyjemność że do nich przyjechałem i chcieli się pokazać z jak najlepszej strony. Często czułem się jak bardzo rzadki gatunek zwierzątka który Arabowie częstują wodą, herbatą i dają daktyle. Ja osobiście nie widziałem nikogo z Europy aż do czasu gdy dotarłem do popularnego Al Ula a potem do Riyadh, i to też niewielu. Raz mi się nawet zdarzyło że Arab zatrzymał samochód, wyszedł, zrobił sobie ze mną zdjęcie, wsiadł do samochodu i odjechał. Ludzie czasem też mnie nagrywali.

Saudyjska rodzina w Jizan.

Saudyjska rodzina w gorącym Jizan. Mili ludzie. Zaprosili mnie na swój piknik na jakieś 20 minut. Pozwolili usiąść strudzonemu podróżnikowi na swoim dywanie i dali herbatę. Rozmawialiśmy przez Google translator, a potem powiedzieli 'bye bye’. Dziękuję.

Gościnność i ofiarowanie choć drobnostki przybyszowi z Europy ma jednak swoje podłoże w islamie. Wielokrotnie słyszałem że na tym polega ich religia gdyż jestem gościem w ich kraju. Odniosłem wrażenie jakby niektórzy Saudyjczycy częstowali mnie kawą gdyż chcieli zaliczyć kolejny dobry uczynek w drodze do raju; choć czasem robili to też w naturalny sposób.

W Arabii Saudyjskiej było jednak milej niż w Pakistanie, gdyż w Pakistanie też grupa muzułmanów siadała ze mną przy stole i jeden z nich płacił za moją herbatę dlatego że byłem gościem w jego kraju. Jednak po chwili dostawałem mrożące krew w żyłach ostrzeżenie że: 'spłonę w piekle gdyż nie jestem muzułmaninem’. W Saudi było bardziej subtelnie gdyż tam jedynie dawali mi solidny wykład i oferowali islam jako jedyną właściwą drogę.

(Ja z moich podróży mam tyle niesamowitych opowieści że ktoś kto całe swoje życie spędził tylko w cywilizacji zachodniej, jest według mnie nie tylko na innym poziomie światopoglądowym ale i metafizycznym.)

Co do spełniania dobrych uczynków oraz złagodzenia trudu podróżnika są choćby cytaty proroka Mahometa :

“Ten kto poważnie rozważał zrobienie dobrego uczynku ale go nie zrobił, będzie miał zapisany jeden dobry uczynek.”

Cóż, to bardzo miłe i przyznam że Mahomet ładnie to ujął, jednak on sam wyrządził dużo strasznych zbrodni, także domyślam się że złe uczynki też są zapisane w wieczności. Tego rodzaju postawa nazywa się hipokryzją: 'Bądźcie zawsze dobrzy ale je będę zły gdy jest to w moim interesie’. Moim zdaniem Mahomet właśnie reprezentował taką postawę. Faktem jest jednak że Saudyjczycy wiele razy mi pomogli oraz okazali gościnność i życzliwość ponad moje oczekiwania, bez względu na to czy podłoże takiego zachowania było religijne czy jest to po prostu ich dobre usposobienie.

Nie zamierzam dawać fałszywego świadectwa przeciwko Saudom aby mieć argument przeciwko szkodliwej polityce multi-’kulturalizmu’!!! Dobrych ludzi oceniam dobrze bez względu na pochodzenie czy kulturę. Problem jest tylko w tym że wielu nie potrafi strawić prawdy gdy kogoś oceniam źle.

Forteca Masmak, Riyadh, Arabia Saudyjska.

Forteca Masmak, Riyadh, Arabia Saudyjska. Fortceca Masmak oraz okoliczny bazar to moim zdaniem najlepsze miejsce w Riyadh. W tym antycznym miejscu poznałem historię Saudi oraz technologię wyrabiania arabskiej kawy.

„Gość w domu jest darem od Allaha.”

Tak, od razu mi lżej, jednak ten sam prorok nakazał też muzułmanom poszerzanie wpływów islamu oraz zabijanie niewiernych. Islam jest więc religią o dwóch twarzach: 'W kraju muzułmańskim przyjmijmy gościa pokojowo i ofiarujmy mu pomoc, ale jeśli ten sam gość nie chce islamu w swoim kraju to wtedy należy na niego wpłynąć siłą aby i w jego kraju był islam.’ Ja to rozumiem w taki sposób i jest na to wiele dowodów. Temat islamu podejmowałem już wielokrotnie w swoich licznych publikacjach, jak np. w artykule: „Al Takiya-muzułmańska filozofia oszustwa”. O Saudyjczykach mam jednak dobre zdanie gdyż traktowali mnie dobrze i serdecznie im za to dziękuję. To jest najważniejsze. Nie zmienia to faktu że coraz głębiej studiując islam widzę jego dobre oraz mroczne strony.

Postawiłem sobie za cel jak najlepsze poznanie Arabii Saudyjskiej, a nie tylko przyjechanie na 12 dni i chwalenie się że byłem bo mam wizę. Tak zrobili wszyscy inni których poznałem ale nie ja. Ja jestem ambitnym podróżnikiem a nie ’kolekcjonerem egzotycznych wiz’. Reasumując ten podrozdział, o ludziach w Arabii Saudyjskiej mam dobre zdanie choć jest też tego druga strona. Rozmawiając z Saudyjczykiem zapytałem go jak to możliwe że Hindusi w Indiach próbowali mnie oszukać na każdym kroku i byli bardzo natrętni a w Saudi zachowują się uczciwie. Jak to możliwe że w Egipcie Arabowie są natarczywi wobec białych kobiet i też są generalnie natrętni, a w Saudi są opanowani. Saudyjski Arab odpowiedział mi że to z powodu twardego prawa. Jedno przewinienie i wylatują. W Saudi nie ma poprawności politycznej. Osobiście widziałem jak na widok policji chyba 30 Egipcjan uciekało w popłochu.

W Anglii daliby im zasiłki i przeprosili, a przestępstwa są zamiatane pod dywan aby się nie obrazili. Na prawdę tak jest! Zachód lubi krytykować Arabię Saudyjską ale ja uważam że w pewnych rzeczach skorumpowany Zachód mógłby się od Saudi też czegoś nauczyć.

Arabia Saudyjska. Giaren, Bani Malek.

Podczas mojej wyprawy górskiej do Bani Malek, w okolicach Yanfy. (Wątpię aby ktokolwiek tam dotarł.)

Moja przygodowa podróż po Arabii Saudyjskiej

Wkrótce przekonałem się że oprócz pustyni Arabia Saudyjska ma także malownicze doliny oraz efektowne góry podobne do tych w stanie Utah w USA. Saudia ma także antyczne grobowce i stare forty w kolorze pustyni, kilka ładnych plaż, stare miasta i ciekawe tradycyjne bazary. W Saudii widziałem też plantacje bananowe i nawet wodospady. Poza tym różne regiony Saudi mają swoje lokalne kultury i ludzie trochę inaczej żyją.

Moją podróż zacząłem w Jeddah, którą ja traktuję jako kulturową stolicę Arabii Saudyjskiej. Jeddah okazała się dla mnie wielkim przeżyciem choćby dlatego że było to moje pierwsze doświadczenie Arabii Saudyjskiej. Widziałem tam bardzo ciekawe zabytkowe Stare Miasto z tradycyjnym arabskim bazarem, a także ładną promenadę nad morzem i robiący duże wrażenie bazar rybny. Szybko zauważyłem że w Saudi jest mnóstwo meczetów, i to nie tylko w miastach ale także w miejscach gdzie się ich nie spodziewałem. Regularnie pięć razy dziennie ludzie słuchają modlitw z głośnych megafonów zamieszczonych na minaretach i w wielu innych miejscach, jak choćby na bazarze rybnym. Islam w Saudi nie opuszcza ludzi nawet na jeden krok.

Kierując się na południe od Jedddy pojechałem między innymi do miasta Taif gdzie był bardzo przyjemny tradycyjny arabski bazar, oraz też ładny meczet. W Taif dopiero poznawałem ludzi i tam moja podróż zaczynała nabierać tempa. Następnie pojechałem poprzez góry do Thee Ain, które urzekło mnie swoim pięknem i to zarówno architektonicznym jak i naturalnym. Zobaczyłem tam antyczne osiedle mieszkalne zbudowane na wysokiej skale i otoczone plantacjami bananów. Do tego były też wodospady oraz niestety stada działających na nerwy głupich pawianów.

Jeddah, Stare Miasto. Arabia Saudyjska.

Jeddah, Stare Miasto. Arabia Saudyjska. Proszę zwrócić uwagę na znak drogowy kierujący na Mekkę i Medynę.

Z miasta Abha położonego w górach Aris pojechałem poprzez najwyższy szczyt KSA Jebel Sooda do miasteczka kulturowego Rijal Alma. Tam też znajdowało się stare miasto na wysokiej skale, które było niezwykle atrakcyjne historycznie i architektonicznie. Z Abha, w okolicach Khamis Mushait byłem też w paru innych wioskach kulturowych, jak np. Al Yanfa, gdzie widziałem stare wsie, pola i pasterzy kóz i owiec. Zrozumiałem wtedy że Arabia Saudyjska to nie tylko islam, pustynia i wielbłądy.

Bardzo mi się też podobał czerwony kanion Wadi Lajab przecinany przez strumień. Były też naturalne baseny do których skakałem rzucając się z liny, oraz wodospady. Potem spędziłem noc na saudyjskiej farmie gdzie miałem realne doświadczenia saudyjskiej kultury południa. Poznałem zioła, jadłem kawę prosto z krzaka i biegałem po górach. To właśnie tam po raz pierwszy poznałem sztukę parzenia i podawania arabskiej kawy oraz silny związek ludzi ze swoją pustynną ziemią. Kultura ma dla nich ogromne znaczenie.

Na koniec mojej 'wyprawy południa’ pojechałem do miasta Jazan gdzie zobaczyłem między innymi atrakcyny fort oraz wioskę kulturową. Jazan było dla mnie także bazą wypadową w góry, do Fayfa i Bani Malek, a także na wyspę Farasan gdzie spędziłem kilka dni. Na Farasan pływałem w Morzu Czerwonym, zobaczyłem lasy mangrowe oraz dzikie wielbłądy przemierzające pustynię. Na Farasan podawali wspaniałe ryby prosto z morza. Kupowałem je bezpośrednio od rybaków a następnie zanosiłem do kucharza na bazarze rybnym.

Na północ od Jeddy najpierw byłem w świętym mieście muzułmanów w Medynie, która jest popularnym celem pielgrzymek religijnych. Uważam że było to bardzo ciekawe doświadczenie gdyż byłem w sercu islamu. Miałem okazję poznać muzułmanów z wielu części świata podczas najważniejszych i też najbardziej uczuciowych kulturowo chwil ich życia. Medyna była rzeczywiście wyjątkowa. Szkoda że nie mogłem pojechać do Mekki. Większość ludzi przyjęła mnie ciepło ale wielu podchodziło do mnie z nieufnością i chciało się mnie pozbyć gdyż ich zdaniem Medyna była dla mnie niewłaściwym miejscem.

Hegra oraz grobowiec Mada'in Salih. Al Ula, Arabia Saudyjska.

Hegra oraz grobowiec Mada’in Salih. Al Ula, Arabia Saudyjska.

Innym ważnym miejscem była Al Ula, która bez wątpienia jest najbardziej popularnym kierunkiem turystycznym Arabii Saudyjskiej niezwiązanej z islamem. Al Ula to pustynny obszar który zdumiewa swoim pięknem naturalnym oraz bogactwem historycznym. W Al Ula jest bardzo przyjemne pustynne stare miasto, które jest obecnie modernizowane gdyż jest ono dowodem na to jak żyli ludzie pustyni wiele wieków temu. W Al Ula są także efektownie ukształtowane góry i plantacje palm daktylowych i pomarańczy, choć widziałem że na gorącej pustyni, pod parasolem palm daktylowych Arabowie hodują także inne warzywa i owoce. W cieniu palm można też się huśtać na hamaku.

Al Ula ma wiele wspaniałych atrakcji. Jest np. Hegra gdzie znajdują się antyczne grobowce wyciosane w skałach, będące pamiątką po cywilizacji Nabatejczyków. Wracam tutaj moimi wspomnieniami do Petry w Jordanii, która była nabatejskim miastem i moim zdaniem jest dziś jednym z cudów świata. Ciekawą wycieczką z Al Ula była też dla mnie wizyta pod Słoniową Skałą. Mój czas na pustyni był piękny choć ciężki gdyż spałem w namiocie wśród palm. Życie na pustyni to ciężkie wyzwanie, lecz musiałem w ten sposób gdyż hotele w Al Ula były bardzo drogie a ja zamierzałem podróżować długo po drogich krajach. Al Ula to moim zdaniem obowiązkowy przystanek w Arabii Saudyjskiej.

Z punktu widzenia piękna naturalnego bardzo malowniczym miejscem w Saudi była dolina Al Disah. Jest to dość wąska dolina otoczona wysokimi czerwonymi górami. Przez środek przepływa strumyk i rosną wysokie trawy, a ja miałem też na tyle szczęścia że zobaczyłem miejscowych pasterzy ze swoimi kozami i wielbłądami. Gdy tylko przyjechałem Arabowie którzy mieli tam piknik pod palmami daktylowymi poczęstowali mnie herbatą. W Al Disah spędziłem noc w namiocie. Cała Al Disah i obszar dookoła to połączenie malowniczej pustyni z atrakcyjnymi górami. Jak zwykle w Saudi jedynym problemem jest docieranie to tych wszystkich wspaniałych miejsc.

Jedno z najpiękniejszych miejsc w Arabii Saudyjskiej; dolina Al Disah.

Jedno z najpiękniejszych miejsc w Arabii Saudyjskiej; dolina Al Disah.

Stolica Saudi Riyadh była bardzo duża, głośna i brudna. Ruch uliczny był koszmarem lecz na szczęście i tu było coś ciekawego. Moim zdaniem najlepszym miejscem dla podróżników w Riyadh jest forteca Masmak zbudowana w kolorze pustyni oraz pobliski arabski bazar Souq Al Zal. Na przodzie fortecy Masmak znajduje się też plac Alsafat, który służy jako plac egzekucyjny. Wielu ludzi było mną zainteresowanych. Nawet czarni zaprosili mnie na kawę aby dowiedzieć się czegoś o Europie. W Riyadh znajduje się też jeden z symboli Arabii Saudyjskiej, sławny wieżowiec Kingdom Tower. To jest jednak plac zabaw dla bogatych, nie dla mnie, lecz i tak dotarłem na sam szczyt.

Mi jednak najbardziej podobały się moje przygody poza Riyadh. Wybrałem się na pustynną wyprawę aby zobaczyć sławny klif o nazwie Krawędź Świata…..co okazało się dla mnie ciężkim wyzwaniem. Pojechałem też na czerwone wydmy piaskowe gdzie ścigałem się po wydmach na pojeździe terenowym a potem byłem na farmie białych wielbłądów. Noc spędziłem w dużym namiocie na pustyni. Było super.

Moją ostatnią częścią podróży po Saudi była Prowincja Wschodnia czyli miasta Dammam i Al Khobar, a także kilka okolicznych miejsc. Spacerowałem po nadmorskich promenadach, kąpałem się w Zatoce Perskiej i stamtąd pojechałem do Bahrajnu, poprzez nasyp króla Fahada. Po powrocie do Saudi pojechałem jeszcze na północ do miasta Khafji, skąd przedostałem się do Kuwejtu. W Khafji jest moim zdaniem najpiękniejsza plaża w całej Saudi, która niestety znajduje się bardzo daleko poza jeszcze niewydeptanym szlakiem turystycznym. Saudia jest w ogóle bardzo rzadko odwiedzana, a w Khafji byli tylko ci którzy jechali do Kuwejtu. Ja oczywiście byłem … i miałem tam bardzo udane przygody.

Zgodnie z tytułem tego artykułu moja podróż była pełna pasji, choć także wymagała poświęcenia, siły charakteru, umiejętności podejmowania ryzyka i właściwych decyzji, a także kilku wyrzeczeń. Pomimo kilku potknięć spełniłem plan mojej wyprawy nawet lepiej niż planowałem. ’Veni, Vidi, Vici’.

Krawędź Świata Arabia Saudyjska.

Wyprawa na Krawędź Świata była jedną z najcięższych ale widoki były piękne. Skąd wiemy że dotarliśmy na Krawędź Świata? To proste. Idziemy przez płaską pustynię a następnie jest stromy klif i 'świat się kończy’. Skąd więc ten klif? Otóż tysiące lat temu w dole było morze, które już wyschło. W ten sposób powstała Krawędź Świata.

Rzeczy które mi przeszkadzały w Arabii Saudyjskiej

Cóż, na sam początek mogłoby być dwa razy chłodniej i dwa razy taniej. Problematyczny był transport. Niestety ale do większości miejsc bardzo atrakcyjnych turystycznie nie ma publicznego transportu, dlatego że wszyscy mają samochody a turystyka poza drobnymi wyjątkami nie istnieje. Całe szczęście że w załtoczonym Riyadh budują metro, ale jest to małe pocieszenie dla podróżników.

Od strony religijnej nie zgadzam się z tym aby kobiety musiały zakrywać twarze, i wielokrotnie mówiłem o tym saudyjskim mężczyznom. Poparłem to mówiąc że w Koranie nie ma ani jednego słowa że w islamie kobieta powinna zakrywać twarz. Kobiety w islamie powinny tylko zakrywać głowę oraz kształt ciała. Arabowie oczywiście się ze mną zgodzili, także jedynymi powodami zakrywania twarzy przez kobiety jest zazdrość mężczyzn i traktowanie ich jak swoją własność. Z tym też się ze mną zgodzili argumentując że taki jest ich zwyczaj. Ja sam feministą na pewno nie jestem i uważam ten nurt za szkodliwą ideologię zarówno dla mężczyzn, kobiet i dzieci, jednak uważam że kobiety powinny mieć twarze odsłonięte. W Bahrajnie i Kuwejcie tego nie widziałem, a więc jest to zwyczaj saudyjski.

Myślę że wielką słabością Saudów i żyjących w Saudi milionów imigrantów był brak znajomości języka angielskiego, i to w tak beznadziejnym stopniu że kilka razy straciłem cierpliwość. Szkoda dlatego że lepsza komunikacja dałaby nam lepszą szansę na poznanie się i zrozumienie. Przyznam jednak że się uczą. Ludzi najlepiej mówiących po angielsku spotkałem w Prowincji Wschodniej, koło granicy z Bahrajnem. (Właściwie to miałem kiedyś pojechać do Saudi aby uczyć angielskiego i już zacząłem z nimi rozmowy ale okazał się to dla mnie niewłaściwy czas. Może kiedyś, tylko jak ja zniosę ten upał?)

Stary saudyjski mężczyzna. Medyna, Arabia Saudyjska.

Stary saudyjski mężczyzna. Medyna, Arabia Saudyjska. Kontakty z ludźmi były bardzo ważną częścią mojej wyprawy po Półwyspie Arabskim.

Przykrym problemem są sterty śmieci które są obecne w całej Arabii Saudyjskiej, łącznie z miejscami bardzo atrakcyjnymi turystycznie. Ludzie nie są nauczeni jak korzystać ze śmietników i wyrzucają śmieci gdzie popadnie, oraz też wciskają je w mniejsze szczeliny. Mogę bez wątpliwości powiedzieć że wszystkie narody żyjące w Arabii Saudyjskiej to bałaganiarze którzy zanieczyszczają kraj w którym mieszkają. Jeśli chodzi o higienę osobistą to jest dobrze, zwłaszcza w tak gorącym klimacie, lecz bardzo śmiecą dookoła siebie. Jest tak bardzo źle że aby zrobić zdjęcia ładnego krajobrazu często musiałem inaczej ustawiać apart fofograficzny aby nie było na zdjęciu aż tyle śmieci, a czasem musiałem usunąć trochę śmieci przed zrobieniem zdjęcia. Sprzątarze, głównie z Bangladeszu zbierają śmieci i gdzieś wywożą ale to jest wszystko za mało.

Całe pola pokryte śmieciami widziałem w pięknym kanionie Wadi Lajab, na czerwonych wydmach piaskowych około 60km za Riyadh, na pustyni koło klifu z wodospadem Al Habalah, na najwyższym w Arabii Saudyjskiej szlaku górskim Jebel Sooda, w paru wioskach kulturowych, w miastach oczywiście, i właściwie wszędzie gdzie są ludzie. Nie jest aż tak źle jak w Indiach gdzie obok slumsów i osiedli ludzkich na wyspiskach śmieci są też tysiące oportunistycznych wysypisk na brzegach rzek. Arabia Saudyjska niestety zmierza w tym kierunku.

Arabia Saudyjska ma wiele ambitnych projektów architektonicznych. Saudyjczycy budują nowoczesną infrastrukturę transportową, atrakcyjne miasta, wieżowce, metro w Riyadh, czy chociażby miasto przyszłości NEOM za około $1trylion. Jak to możliwe że rząd który ma tak ogromne przychody z ropy oraz realizuje tak ambitne projekty toleruje rozległe pola śmieci. Jest bardzo źle i dlatego proponuję aby Mohamed bin Salman zrezygnował z kilku dróg i wieżowców i zamiast tego posprzątał Saudię. (Zamierzam wysłać ten artykuł do ambasady Arabii Saudyjskiej.)

Lasy mangrowe. Wyspa Farasan, Arabia Saudyjska.

Nieprawdopodobne ale gwarantuję że to też jest Arabia Saudyjska. W kraju pokrytym w 95% przez pustynie miejsc tego typu jest bardzo mało ale one też istnieją. Na zdjęciu: lasy mangrowe na wyspie Farasan, niedaleko Jemenu. Widziałem tam pelikany! (Dodam że istnieją różne rodzaje lasów mangrowych. Te w Saudi były inne niż te które widziałem wcześniej w Brunei i w Tajlandii.)

Będąc w kanionie Wadi Lajab widziałem że arabski chłopiec wyrzucił butelkę na skałę więc podniosłem ją i dałem mu ją do ręki. On jednak i tak ją wyrzucił a jego ojciec tylko się zaśmiał. Gdy byłem w mieście Khamis Mushait widziałem jak sprzątarze z Bangladeszu wyjmowali sterty śmieci ze szczelin na ulicach a Hindusi dalej rzucali śmieci koło niego. Poszedłem więc na kebaba i zobaczyłem tam ojca z synem. Gdy chłopiec wyrzucił opakowanie od kebaba na ulicę zapytałem czy nie mógłby wyrzucić do kosza. Jego ojciec o dziwo mówił po angielsku i odpowiedział że nie ma problemu dlatego że w Arabii Saudyjskiej jest to częsty zwyczaj. Cóż, kultury nie można kupić za pieniądze.

W Saudi bardzo nie podobały mi się pewne ograniczenia, które pokazały mi że krajowi tak bogatemu w ropę nie zależy na turystyce. Jadąc na północ w stronę granicy z Jordanią chciałem pojechać na plaże z wrakiem statku, jednak droga była zamknięta. Żołnierz poinformował mnie przez elektronicznego tłumacza że jest otwarta droga okrężna, czyli zamiast jechać 30km musiałbym jechać 200km. Zrezygnowałem.

Przejeżdżałem koło 'Neom Experience Center’. Jest to budynek w którym według informacji można poznać plany budowania miasta przyszłości NEOM. Co prawda w teorii to centrum było otwarte ale najpierw musiałem wysłać podanie do odpowiedniego biura daleko stamtąd a potem długo czekać na odpowiedź. Biurokracja i utrudnianie życia podróżnikom to specjalność Arabii Saudyjskiej.

Zamknięty był też najwyższy szczyt Saudi Jebel Sooda. Nie mogłem się wspinać dlatego że poniżej były zawody kolarskie. Co za głupia wymówka! Przeszedłem więc poprzez szlak górski pełen śmieci ale stamtąd po jakimś czasie wyrzucił mnie policjant ze względu na 'bezpieczeństwo’.

Czerwone Wydmy Piaskowe poza Riyadh; Arabia Saudyjska.

Około 64km za Riyadh znajdują się Czerwone Wydmy Piaskowe. Jeździłem tam po wydmach na pojeździe terenowym, jeździłem na wielbłądzie, oraz spędziłem noc w dużym namiocie z Arabami. To jest właśnie ta Arabia Saudyjska którą sobie wyobrażamy. Miejsce to było bardzo przygodowe i sprawiło mi wiele przyjemności.

Chyba najbardziej niewyrozumiałe było to co zrobili nam podczas wycieczek do antycznych nabatejskich 'miast’ na pustyni koło Al Ula. Pojechałem na wycieczkę na pustynię aby oglądać 2000 letnie formacje skalne, petroglyfy i efektowne grobowce w takich miejscach jak De Dan i Hegra. Przede wszystkim na każdy obiekt było tylko 15 minut i to z takiej odległości że przydałaby się lornetka. Ja i tak miałem szczęście gdyż zobaczyłem wszystko, choć nie tak jak chciałem. Poprzedniego dnia Saudyjczycy zamknęli największy i najpiękniejszy grobowiec Mada’in Salih!!! Powiedziałem chłodno Arabom że są bezczelni i że podróżnik potrzebuje całego dnia aby we własnym tempie zobaczyć cały teren, czyli grobowce, pustynię i przyrodę dookoła. Włoska przewodniczka która oprowadzała swoich Włochów po Al Ula zrobiła Arabom ostrą awanturę. Moja rada: dopóki to się nie zmieni jedźcie do Jordanii aby zobaczyć Petrę. Możecie tam być ile dusza zapragnie, jest taniej i znacznie lepiej.

Saudia próbuje chyba udowodnić światu i samym sobie jak bardzo jest rozwinięta technologicznie, i to do takiego absurdu że aby dostać się do ogrodu w Riyadh najpierw należy pobrać aplikację w telefonie. Czasem najprostsze rozwiązania, jak papierowy bilet z ładnym zdjęciem byłby najlepszy i najmniej stresujący. Mam nadzieję że Mohamed bin Salman przeczyta ten artykuł. Zresztą rządowe biuro turystyki Arabii Saudyjskiej pytało mnie co sądzę na temat ich kraju.

Podsumowanie

Jeśli ten artykuł zainteresował moich czytelników to gwaranatuję że następne zainteresują jeszcze bardziej gdyż będą pełniejsze i będą zawierały informacje praktyczne. Chciałbym zaznaczyć że czytając moje wspomnienia z podróży ktoś mógłby odnieść wrażenie że byłem na wakacjach, ale to nie były wakacje. To była ciężka pustynna wyprawa podczas której musiałem każdego dnia walczyć z przeciwnościami losu, musiałem organizować transport, próbować się porozumieć z ludźmi którzy nie mówili po angielsku, a do tego było drogo i bardzo gorąco. Parę razy zabrakło mi wody na pustyni, kilka razy zmarzłem śpiąc na pustyni i wszędzie musiałem targać mój bagaż. To nie była luksusowa wycieczka, a Półwysep Arabski jest kierunkiem bardzo wymagającym. Poza tym dwa razy byłem w szpitalu.

Czasem mówiąc ludziom gdzie byłem często spotykam się z reakcją że: 'mam szczęście’ lub że: jestem szczęśliwym człowiekiem’ dlatego że tam pojechałem, a oni tacy biedni bo nie byli. Czuję się bardzo niezrozumiany i przyznam że tego rodzaju reakcje mnie irytują. Ja nie dostaję się do tych wszystkich krajów za pomocą czarów ale dlatego że podejmuję takie decyzje i nie boję się wcielać ich w życie. Będąc w tych krajach ja nie mam służących ani sponsorów. Sam muszę wszystko organizować a każda rzecz ma swoją cenę. Żadna z moich podróży nie ma absolutnie nic wspólnego ze szczęściem! Na pytanie to szerzej odpowiadam w moim artykule: ’Czy podróże są tylko dla bogatych’. Podróż zaczyna się od podjęcia decyzji, którą moim zdaniem mało kto potrafi podjąć.

Antyczna wioska kulturowa Arabii Saudyjskiej Rijal Alma.

Antyczna wioska kulturowa Arabii Saudyjskiej Rijal Alma. Punktem wypadowym jest miasto Abha. Po drodze należy się zatrzymać na szczycie Jebel Sooda gdzie można powalczyć trochę z pawianami. Rijal Alma (na zdjęciu) ma wg mnie wielką wartość kulturową  i historyczną.

━━━━━━━━┓ ✠ ┏━━━━━━━━

Mam nadzieję że w moim pierwszym artykule na temat Arabii Saudyjskiej udało mi się zachęcić Polaków do odkrywania świata. Saudia to kierunek nowy i nieznany; choć już nie dla mnie.  Wierzę że pomogłem zastanowić się nad organizowaniem wypraw nie tylko do krajów o tysiącach wydeptanych szlaków ale także do tych które od zawsze były z różnych powodów unikane. Świat jest piękny i tragiczny na zmianę, ludzie są często bardzo intereseujący, natomiast samo doświadczenie z podróży pozostaje z nami już na zawsze. Właśnie ta piękna, interesująca, ubogacająca intelektualnie różnorodność jest możliwa do zachowania tylko poprzez szczelne granice oraz akceptacje innych narodów takimi jakimi one są.

TAGI
PODOBNE ARTYKUŁY

ZOSTAW KOMENTARZ

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan