Marcin Malik
Wilcza Nora

Witam na stronie Kompas. Mam na imię Marcin i to jest moja opowieść. Podróżuję gdyż sprawia mi to przyjemność a przy okazji jest to wspaniały sposób na ciągłą samoedukację, która wzbogaca światopogląd i otwiera oczy na rzeczy dotąd niezauważalne, zarówno w odległych krajach jak i mi najbliższych. Poznawajmy inne kultury lecz szanujmy i brońmy swojej.

Czytaj więcej O AUTORZE

Rejestracja
Dzięki rejestracji otrzymasz możliwość komentowania oraz otrzymywania powiadomień o nowych wpisach na stronie. Aby się zarejestrować kliknij w ten link
Wyszukiwanie
Polityka prawdy
Wycieczki do Azji
Polub nas na facebooku
Miejsce na reklamę
Parę słów od autora

Podróżując od chrześcijańskich pozostałości Konstantynopola i piasków antycznej Persji, poprzez Himalaje, Wielki Mur Chiński oraz gęste dżungle Borneo zdałem sobie sprawę, że świat powinien mieć swój ustalony porządek. Dlatego pomimo moich pięknych przygód i doświadczeń zawsze pamiętałem do której kultury ja sam należę i zawsze doceniałem piękno oraz wartości naszej wspaniałej, Białej Chrześcijańskiej cywilizacji.

Prognoza pogody
Relacje z Wypraw

Przewodnik po Singapurze 2012

Napisał: Marcin Malik

Singapur 2012 – Przewodnik po Singapurze 2012

(Pomimo, że strona jest objęta prawami autorskimi proponuję aby drukować ten przewodnik i jechać z nim w podróż. Chciałbym też usłyszeć kto się na to zdecyduje).

Przebieg wyprawy: miasto Singapur i wyspa Sentosa.

Wstęp

Ostatni raz byłem w Singapurze w 2004 roku i niestety byłem zbyt krótko aby zobaczyć wszystko co chciałem. Tym razem, w roku 2012 byłem w Singapurze aż tydzień, co pozwoliło mi na zobaczenie wszystkiego czego chciałem oraz poczucia jak to jest nie tylko zwiedzać ale i być częścią miasta. Przemieszczałem się metrem i autobusami po najbardziej rozległych partiach Singapuru, gdy ludzie byli w drodze z lub do pracy. Dało mi to znacznie szerszy obraz tego czym jest Singapur, szczególnie że mieszkałem w słabej dzielnicy wybitnie nie nadającej się na pocztówkę. Tym razem przyleciałem z Hanoi. Dodam też, że wybierający się do Malezji powinni wysiąść na stacji Bugis i iść na dworzec około 10 minut.

Stacja Aljunied

Mieszkałem w najtańszej i nieszczególnie atrakcyjnej dzielnicy Aljunied, gdzie za pokój w Urban hostel płaciłem tylko $S14-$S16, podczas gdy najtańszy pokój poza tą dzielnicą to około $S50. Mieszkałem z nielegalnymi pracownikami z Filipin w osiem osób, lecz Singapur nie jest tani, dlatego był to jak najbardziej pobyt na niskim budżecie. Na ulicy było wiele chińskich i indyjskich knajp, gdzie można było zjeść coś bardzo dobrego za $S3-$S4. Polecam tutaj na przykład kaczkę z ryżem i rosołem, a na deser owoce ze straganów na ulicy. Było tu także wiele tanich sklepów, a główna ulica była „plejadą prostytutek” z Chin za $S50 za godzinę. Obok były też hotele wynajmowane na godziny, sex shopy oraz stragany uliczne z pigułkami na potencję. To jest mniej więcej stacja Aljunied. Nie było tu też święcących się biurowców i Panów w garniturach z czym często kojarzymy Singapur, ale głównie biedni Hindusi i mający talent do interesu Chińczycy. Stacja Aljunied jest dobrym lokum gdyż jest blisko od lotniska i od centrum, a przy tym jest tanie. Kupowałem tu obiady na wynos na cały dzień gdyż w centrum wszystko jest bardzo drogie.

Poruszanie się po Singapurze

Transport w Singapurze jest bardzo dobrze zorganizowany i nowoczesny.  Głównym rodzajem transportu jest czyste, szybkie i klimatyzowane metro o nazwie MRT (Mass Rapid Transport). Bilet kosztuje około $S1-$S3 zaleznie od tego gdzie jedziemy, lecz jest warto gdyż jest to najszybsza forma transportu. Nie należy też zapominać od oddaniu karty do automatu i pobrania $S1 depozytu. Poza tym są autobusy, które są oczywiście dobre, lecz na nie trzeba czekać a w godzinach szczytu lepiej jest się przejść. Ruch jest lewostronny.

Miejsca w Singapurze, które zobaczyłem i które Wy też powinniście zobaczyć

(Co do podziału dzielnic różne przewodniki mają inne podziały, i tak jest też ze mną).

Little India

Jak sama nazwa wskazuje jest to obszar poświęcony kulturze Indii. Są tutaj ciekawe świątynie hinduistyczne, sklepy gdzie można kupić towary z Indii, stragany z kwiatami modlitewnymi do świątyń oraz przede wszystkich mnóstwo Hindusów. Jest to dobre miejsce do zjedzenia potraw indyjskich, choć poza Little India i tak jest dużo indyjskich restauracji. Wiele osób przychodzi tutaj aby kupić tansze owoce oraz przede wszystkim przyprawy. Little India to kraina curry, masali i tikki. Świątynię hinduistyczną, którą ja polecam to Veeramakaliamman.

Kampong Glam.

Z Little India poszedłem spacerem do Kampong Glam, co trwało około 15 minut jeśli znacie skrót. Kampong Glam jest dzielnicą muzułmańską, lecz nie ma ona nic wspólnego ze społeczeństwe multi-„kulturowym” w Europie. Kampong Glam jest elegancką dzielnicą z zabudowaniami zaklasyfikowanymi do dobra kulturowego Singapuru, oraz znajduje się tu Meczet Sułtana, który jest największy w Singapurze. Chrześcijanie mają wejścia w określonych godzinach. Obok znajduje się też Istana Kampong Glam, czyli siedziba byłego sułtana Singapuru.  Jest też Malajskie Centrum Kulturowe, lecz gdy ja tu byłem, było ono w remoncie. Kampong Glam było tym co lubię, gdyż w swoich wyprawach szukam także starych budowli. Muzułmańskie uczennice z zakrytymi głowami były tu mną żywo zainteresowane i chciały sobie ze mną robić zdjęcia. Zaraz za oficjalną dzielnicą Kampong Glam znajduje się ciekawa, lecz już nowoczesna architektura. Jest tu między innymi Parkview Square, który został nazwany „Budynek Batmana” gdyż wygląda jak żywcem wzięty z filmu. Obok są też budynki zakończone w tak ostry sposób, że można się zaciąć od samego patrzenia na nie. Na przeciwko budynku Batmana jest też dobrze znany Raffles Hospital.

Kampong Glam to bardzo wartościowy  rejon Singapuru, który koniecznie trzeba zobaczyć.

Dzielnica Kolonialna.

Ta część Singapuru bardzo dobrze by pasowała do wiktoriańskiej części Londynu, gdyż powstała w tym samym czasie i była budowana przez tych samych architektów. Oprócz głównej ulicy pełnej sklepów oraz piętrowych autobusów jeżdżących po lewej stronie, jest tu kilka budowli które należy zobaczyć. Wychodząc ze stacji metra po stronie północnej rzeki oczywiście, po lewej miałem Katedrę św. Andrzeja, czyli wysoki biały kościół anglikański. W okolicy pola do krykieta Padang znajdował się także Urząd miasta, Stary Sąd, Teatr i Sala Koncertowa Królowej Wiktorii oraz Stary Parlament. Nie są to jednak jedyne obiekty w dzielnicy kolonialnej. Bezpośrednio na głównej ulicy zbudowany jest dom głównego parlamentu a zanim znajduje się Muzeum Parlamentu gdzie pokazano mi jak jest złożony rząd Singapuru oraz historię z nim związaną. Obok jest też Sąd Najwyższy z charakterystycznym „kosmicznym spodkiem”ma dachu.

Byłem też w Muzeum Peranakan, który w bardzo dobry sposób opowiadał o obyczajach i kulturze Singapuru. Muzeum to dawało bardzo dobry pokaza tworzenia się Singapuru, czyli ludzi pochodzenia malajskiego, chińskiego i indyjskiego mieszkających w jednym kraju. Była też mowa o mieszanych związkach, co podkreśla istotę Singapuru, i czemu ja jestem przeciwko. Muzeum Perenakan miało też ekspozycje strojów, zwyczajów ślubnych, strojów, mebli i zastaw stołowych każdych z grup etnicznych osiadłych w Singapurze. Zwłaszcza to muzeum uważam za konieczne dla kogoś kto chce się dowiedzieć więcej o kulturze Singapuru.

Niedaleko jest Muzeum Narodowe mieszczące się w wiktoriańskim budynku i posiadającym nowoczesny gmach. Tutaj także było dużo powiedziane o różnych grupach etnicznych osiedlających się w Singapurze, o sposobach życia biorąc pod uwagę kulturę każdej z nich oraz znowu o mieszanych związkach. Była też wystawa filmów indyjskich, sposób robienia herbaty czaj i przyrządzania narodowych potraw. W Muzeum Narodowym znajduje się także wystawa filmowa od czasów pierwszych osadników w czasach antycznych, poprzez czasy kolonialne aż do dzisiejszych. Było to przypomnienie historii, wystawa przedmiotów z różnych lat i wycinków gazet. Ciekawe były nawet stare przedmioty, jak na przykład radia i telewizory z lat 50-tych i 60-tych, oraz inne przedmioty codziennego użytku. W muzeum tym zrozumiałem jakie zmiany przechodził Singapur na przestrzeni lat i co po sobie zostawił. Wieczorem Muzeum Narodowe było podświetlane, wliczając w to świetlne obrazy na jego ścianach. Z tyłu muzeum znajduje park Fort Canning. Jedną z budowli, którą trzeba zobaczyć jest też Raffles Hotel i Muzeum Raffles, od nazwiska brytyjskiego założyciela Singapuru. Na hotel ten mnie nie stać dlatego obejrzałem go tylko dobrze od zewnątrz i zajrzałem na chwilę do środka. Muzeum opowiada kim był Raffles i jak to się stało, że przekształcił małą wioskę rybacką w potęgę finansową.

CBD (Central Business District) i Marina Bay.

Przechodząc przez Padang w dzielnicy kolonialnej docieramy do znanej ze wszystkich pocztówek dzielnicy biznesu Singapuru. Po mojej prawej miałem brytyjski Fullerton Hotel, który kiedyś był pocztą, oraz niedaleko Lau Pa Sat czyli stragany z jedzeniem. W tym samym miejscu jest także Fullerton Square iRaffles Place. Gdy zszedłem po schodach dostałem się do posągu Merliona czyli do połączenia lwa z rybą, który jest symbolem Singapuru. Stąd widziałem Marina Bay, czyli bez wątpienia najnowocześniejszą część Singapuru. Dookoła wody jest zbudowanych kilka nowoczesnych obiektów. Na przeciwko Merliona stoi Marina Bay Sands Hotel, czyli hotel, który jest klasą samą w sobie. Słada się on z trzech drapaczy chmur, a na jego szczycie jest zbudowana ogromna łódka na której znajduje się restauracja, taras widokowy oraz basen, z którego krawędzi można oglądać Marinę Bay. Poniżej znajduje się też biały, okrągły obiekt, który myślę, że ma pełnić bardziej funkcję ozdobną niż funkcjonalną. Wieczorem cały obiekt jest podświetlany a oprócz tego organizowany jest pokaz świateł laserowych i muzyki. Po prawo natomiast jest pokryte szkłem centrum handlowe o nazwie Marina Bay Sands Mall, i jest to znacznie więcej niż tylko sieć sklepów i restauracji. Sa tutaj muzea, teatry, lodowisko, baseny i największe na świecie kasyno. Powiedzmy sobie szczerze. Wydaje nam się, że Anglicy lub Niemcy są bogaci, lecz podróżowałem z nimi i przyznaję, że są biedni. Każdy z nad podróżuje na budżecie około $20-$30 dziennie, dlatego wszystkie wspaniałości opisane powyżej, lub noc w Raffles hotel traktujemy tylko jako muzeum, nie jako nasz plac zabaw. Po drugiej stronie znajduje się Esplenada-Teatry nad Zatoką, czyli sieć teatrów, restauracji, galerii sztuki, i oczywiście po raz kolejny zakupów. Obiekt ten nie był niczym wyjątkowym gdyby nie fakt, że został zbudowany w kształcie wielkich durianów. Na tym samym terenie znajdują się także New Botanical Gardens i Gardens by the Bay. Pierwszy z nich to jak sama wskazuje ogrody botaniczne, lecz umieszczone pod szklaną kopułą. Znajduje się tam wiele ekosystemów z różnych stron świata, a wejście z tego co wiem kosztuje aż $S20. Obok znajdują się Ogrody na Zatoce czyli piękne połączenie natury z metalowymi budowlami w kształcie drzew, które są podświetlane nocą. Całość bardzo ładnie sę prezentuje wieczorem z tarasu widokowego hotelu Marina Bay Sands. Obok jest wielkie koło oraz metalowy most, który także jest nowoczesnym dziełem sztuki.

The Quays i Chinatown

Idąc z dzielnicy kolonialnej od katedry św. Andrzeja w stronę Parlamentu Singapuru, docieramy do rzeki. W tym właśnie miejscu są trzy mosty zwane The Quays, które są jednocześnie wejściem do Chinatown. Najpierw jednak mamy Clarke Quay, Boat Quay and Robertson Quay. Wszystkie trzy są znane z powodu restauracji, barów i życia nocnego, które oferują także ładne widoki na rzekę, stare zabudowania oraz wystające z za nich szklane biurowce. Na Boat Quay możemy też zobaczyć pomnik Stamforda Raffles`a, założyciela Singapuru. Na jego pomniku jest napisane między innymi” „ten który zastał Singapur jako obskurną wioskę rybacką, a zostawił jako nowoczesną metropolię”. Po przejściu przez most jesteśmy już na terenie Chinatown, choć nie od razu czujemy się jak w Chinach. Najpierw idziemy ulicą gdzie widzimy kolorowe domy zbudowane raczej przez europejskich architektów. Pierwszym dowodem na to, że jesteśmy na Chinatown jest chińska świątynia Thian Hock Keng, która jest typowym budynkiem dla tej kultury. Świątynia ta to połączenie profilowanych dachów, kolorowych dachówek, rzeźb smoków, chińskich liter oraz kadzideł umieszczonych w dużym, złotym dzbanie. Jest to bardzo przyjemne miejsce, które polecam, choć dla kogoś kto specjalizuje się w podróżach po Azji nie będzie to nic nowego. W okolicy jest też popularna i często fotografowana świątynia hinduistyczna Sri Mariamman. Jest to interesująca świątynia przedstawiająca niekończący się świat wyobraźni Hindusów. Są tu między innymi pomniki świętych hinduistycznych, takich człowiek słoń (Ganesza), oraz człowiek małpa (Hanuman), i także niebieski człowiek z kobrą dookoła szyi (Shiva). Dla mnie osobiście jest to przyjemny świat fantazji, który szczerze polecam, i jednocześnie polecam też wizytę w Indiach. Za rogiem mamy ulicę wiodącą do stacji MRT Chinatown, na której znajdują się same sklepy. To jest właśnie oficjalne Chinatown, z chińskimi lampionami, chińskimi okiennicami oraz pamiątkami z Singapuru. Wraz z „postępem”, który nie zawsze jest korzystny ginie część chińskiego przesłania Chinatown, lecz dla turystów nie ma to wielkiego znaczenia. Jest to także miejsce gdzie można zjeść chińskie specjały w licznych restauracjach oraz barach szybkiej obsługi. Polecam także sklep bohatera komiksowego Tin Tin. Nieopodal jest najnowsza chuba Chinatown, czyli pięcio piętrowa świątynia byddyjska u muzeum, o nazwie Buddha Tooth Relic Temple & Museum. Nazwa ta przypomina mi Świątynie Zęba w Kandy na Sri Lance, lecz ta w Singapurze jest według mnie raczej pomnikiem pieniądza niż samego buddyzmu. Zarówno od zewnątrz jak od wewnątrz obiekt ten jest conajmniej widowiskowy. Jest to orientalna architektura w najlepszym wydaniu. W środku znajduje się sala modłów z dużym złotym Buddą po środku oraz ściany z figurkami małych złotych Budd. Na jednym z pięter znajduje się muzeum gdzie pokazane są najlepsze obiekty buddyjskie z innych buddyjskich krajów. Są tam także figurki i rzeźby nawiązujące do tej religii oraz jeszcze jedna sala modłów. Na ostatnim piętrze jest natomiast egzotyczny ogród, osadzony dookoła tybetańskiego koła z tybetańskim alfabetem. Przed samą świątynią natomiast stoją kamienni, umięśnieni strażnicy z mieczami. Cała świątynia jest warta przynajmniej jednej godziny. Idąc w stronę przeciwną do Chinatown napotkamy na dwie ulice na której zbudowane są niskie, kamienne sklepy, restauracje i galerie sztuki. Także i ten rejon jest bardzo przyjemny i wart kilku zdjęć.

Orchard Road i Ogrody Botaniczne Singapuru

Pierwsze o czym pomyślałem gdy wyszedłem na Orchard Road to: „nie stać mnie na to, ale przynajmniej popatrzę”. Gdy wyszedłem ze stacji MRT Orchard Road poprzez metalowo szklaną budowlę, zobaczyłem wysokie budynki, centra handlowe, restauracje i dokładnie to, czego nie szukam w swoich wyprawach, gdyż nie ma tu ani zabytków ani elementu przygody. Jest za to raj dla snobów, oraz drogie zakupy gdzie za „tania” koszula kosztuje S$100. Oznacza to, że koszula ta wyprodukowana w Chinach kosztowała $S5 a metka z Singapuru $S95. Jako jedna z nilicznych ulic polecam Emerald Hill Road gdzie możemy zobaczyć domy charakterystyczne dla kultury Singapuru Peranakan. Poza tym, otwierajcie portfele. Ja jednak aby zaczerpnąć choć trochę stylu Orchard Road udałem się do kawiarni w okolicach metra i zaprosiłem się na herbatę ze skondensowanym mlekiem za całe $S2,2. Jedynym miejscem, które polecam bardzo gorąco i które koniecznie trzeba zobaczyć to piękne Ogrody Botaniczne Singapuru. Z Orchard Road możemy tam dojechać autobusem kilka przystanków, lub wybrać się na pół godzinny spacer. Tak czy inaczej na ten ogród radzę nie żałować czasu i nacieszyć się jego pięknem. Ogród ten zajmuje powierzchnię 74 hektarów i znajduje się tu ogromne bogactwo drzew, małych roślin, kaktusów i wielu rodzajów palm. Są także ogrody orchideowe oraz aleja plam, która jest popularnym miejscem pikników. W Ogrodach Botanicznych są także trzy stawy porośnięte roślinnością w których pływają żółwie. Jeden z nich ma nazwę Stawu Łabędzi na którym jest duży pomnik łabędzi wznoszących się do lotu, a inny to Staw Symfoniczny. Na terenie ogrodów jest także wiele egzotycznych kwiatów, wodospadów, las tropikalny, romantyczne scenerie które są wykorzystywane przez młode pary, oraz wiele ciekawych rzeźb. Można tu spędzić bardzo miło cały spokojny dzień, pod warunkiem oczywiście że ma się towarzystwo. Ja byłem sam dlatego wystarczyły mi 3 godziny, a ogrody są otwarte od 5 rano do 12 w nocy.

Singapur Północny i Centralny

Pierwszym miejscem, które polecam jest Singapore zoo, które należy do czołówki najlepszych na świecie. Zoo to jest w dużej mierze zbudowane bez klatek, tak aby zwierzęta były oddzielone naturalnie wyglądającymi przeszkodami. Tak na przykład idąc przez drewniany most możemy pod nami oglądać krokodyle, oraz za fosą pełną wody orangutany, gibony oraz kopytne. Są też duże koty, słonie, dom gadów, oraz małpki długonose (proboscis moneys), które po tej wyprawie na zawsze utkwią mi w pamięci. W zoo tym mieszka podobno aż 2800 zwierząt i około 315 gatunków, z których 16% jest zagrożonych. Zoo to może się poszczycić białymi nosorożcami, białymi tygrysami oraz największą kolonią orangutanów. Są też tapiry, niedźwiedzie polarne oraz pawiany mieszkające na skałach wśród wodospadu. Singapurskie zoo jest zbudowane na 28 hektarach, posiada najlepiej zachowany las deszczowy oraz prowadzi liczne imprezy mające na celu poznanie zwierząt. Bilet kosztuje aż $S22.

Obok zoo znajduje się Night Safari gdzie możemy wsiąść do samochodów elektrycznych i zobaczyć zwierzęta aktywne nocą. Jest to pewno frajda lecz cena za sam bilet to kolejne $S22. Jest jednak oferta, która mówi że za $45 możemy zobaczyć zoo, nocne safari oraz Jurong Bird Park. Jeśli ktoś jest zainteresowany to jestem pewien, że i tym razem Singapur nas zachwyci na wysokim poziomie.

Innym obiektem, który gorąco polecam jest ogromna świątynia buddyjska, składająca się z wielu posągów Buddy, zdobionych kaplic, 12 budynków, wielu rzeźb smoków i licznych ogrodów i jeziora otoczonego roślinnością. Najwspanialsza z najwspanialszych monastera Kong Meng San Phor Se. Dostałem się tam autobusem 410 (lub 52) ze stacji Bishan MRT. W drodze powrotnej szedłem do stacji co zajęło mi około 20 minut.

Wyspa Sentosa

Wsypa Sentosa nie nie jest już tylko wyspą do leżenia na plaży i opalania się. Od 2004 roku gdy byłem tu poraz ostatni bardzo dużo się zmieniło. Przede wszystkim zacznę od tego, że piasek na plażach oraz nawet skały na jej poboczach zostały importowane. Z ciekawości zapukałem w skały i wydobywał się z nich głuchy odgłos, dlatego, że są puste w środku. Dla mnie Sentosa to przede wszystkim plaże i wypoczynek np. w Fort Siloso, choć jest też park rozrywki wytwórni Universal, liczne restauracje, podwodny świat z rekinami i płaszczkami oraz dwa kasyna. Teren Sentosu jest bardzo zagospodarowany. Sentosa obfituje w ciekawą, nowoczesną architekturę, wyszukane rzeźby połączone z wodą oraz ogromny pomnik Merliona. Gdy ja tu byłem na jednej z plaż były akurat zawody wspinaczkowe po pionowej ścianie. Sentosa jest miłym wypoczynkiem od miasta, lecz także pomnikiem pieniądza gdzie każda przyjemność kosztuje około $S20. Dostanie się na wyspę jest darmowe gdyż Sentosa jest połączona mostem ze stałym lądem.

Poza tym Singapur ma wiele innych atrakcji, jak mniejsze wyspy na południu, oraz najwyższy szczyt Mt Faber, oraz kolejka linowa.

Podsumowanie

Singapur zachwycił mnie swoją nowoczesnością, czystością oraz połączeniem nowoczesnego świata z zabytkami z czasów kolonialnych. Singapur jest także miejscem gdzie można spróbować dobrej kuchni z Chin, Indii i Malajów oraz zapoznać się z ich kulturami, gdyż te trzy właśnie są tu najliczniejsze. Myślę, że tydzień wystarczy na zobaczenie tego co najważniejsze w spokojnym tempie. Po ciężkim zwiedzaniu i nauce o nowym kraju gorąco polecam wyspę Sentosa, która na pewno sprawi dużo przyjemności.

TAGI
PODOBNE ARTYKUŁY
3 komentarze
  1. Odpowiedz

    ~Zajac1

    31 maja 2014

    „Z Little India poszedłem spacerem do Kampong Glam, co trwało około 15 minut jeśli znacie skrót”.
    Czy możesz mi napisać jak mam się udać tym skrótem. Będę wdzięczna, lecimy do Sin we wtorek i mam nerwa straszliwego.

  2. Odpowiedz

    ~Zosia

    28 grudnia 2014

    Wspaniały opis Singapuru !!! Napisany ładnym, opisowym językiem.Dużo praktycznych wskazówek. Autor zwrócił uwagę na główne atrakcje. Myślę, że artykuł śmiało może posłużyć za przewodnik.
    Gratuluję autorowi.
    Serdecznie pozdrawiam,
    Zosia

  3. Odpowiedz

    ~At

    26 października 2015

    świetny opis. na pewno przyda się podczas mojej wizyty. Gratulacje za lekkość piora

ZOSTAW KOMENTARZ

 dostępnych znaków

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan