Tybet


Oficjalna nazwa: Tybetański Region Autonomiczny
Populacja: 3 100 000
Powierzchnia: 2 500 000 km²

Galeria

Walory turystyczne Tybetu, zasady podróżowania po Tybecie, Tybet – czasy obecne, najnowsza historia Tybetu.

Walory turystyczne Tybetu

Tybet to połączenie bardzo starej kultury opartej na buddyźmie, oraz pięknych himalajskich widoków. Zazwyczaj pierwszym kontaktem z Tybetem jest stolica Lhasa gdzie mamy pierwszy kontakt z odległą kulturą i architekturą Tybetu. Najbardziej wprawiającymi w zachwyt są kilkusetletnie świątynie, takie jak: Pałac Potala, Plac Barkhor i Świątynia Jokhang. Dodam, że Pałac Potala był kiedyś tradycyjną siedzibą wszystkich Dalaj Lamów, dopóki Tybet nie został siłą przyłączony do Chińskiej Republiki Ludowej. Wielkim szokiem kulturowym jest także sposób w jaki Tybetańczycy się modlą, w jaki sposób przeżywają swoje obrzędy, oraz jakie mają ubiory. Polecam też drugie najwięsze miasto po Lhasa, czyli Shigatse. Znajduje się tu efektowna buddyjska świątynia Tashilhunpo z XV wieku. Innym tragicznym lecz kulturowo fascynującym miejscem jest miasteczko Sakya oraz Shegar, które bardzo dobrze obrazują krzywdy wyrządzone Tybetańczykom przez Chiny. Są to wspaniałe miejsca otwierające oczy na sprawę Tybetu. Można spróbować jaczego masła, kupić pamiątki, zobaczyć kobiety piorące ubrania w lodowatej rzece i cieszyć się widokiem Himalajów. Niestety wspaniałe widoki i buddyjskie świątynie przeplatają się z ogromną nędzą, biednymi i odartymi dziećmi oraz desperacją Tybetańczyków żyjących w nieludzkich warunkach. Przeżyciem było też dla mnie dostanie się do osady Rongbuk, gdzie spędziłem noc w gołych murach bez ogrzewania, gdy na zewnątrz było -25oC. Potem udałem się w stronę Mount Everestu i dotarłem do 5500m n.p.m. Po drodze zobaczyłem też stado kozic górskich. W Tybecie jest wiele pieknych szlaków lecz ja pojechałem „autostradą przyjaźni” prowadzącą do Nepalu. Po drodze podziwiałem szczyty Himalajów, zaśnieżone doliny, turkusowe jeziora, oraz lodowce. Tybet daje też możliwość odpoczynku od chorób cywilizacyjnych, od zatruć powietrza i wody. Przez cały czas wdychałem krystalicznie czyste powietrze, jadłem naturalne jedzenie, aż w końcu dotarłem do Zanghmu, czyli do granicy z Nepalem. Tutaj było już cieplej gdyż było niżej, można było w końcu zjeść coś lepszego i poczuć smak curry, oraz kupić przeterminowane Snickersy z których Tybet słynie.

Tybet jest bardzo ciężkim krajem do podróżowania z powodu mrozu, dużej wysokości i bardzo podstawowych warunków niezbędnych do przeżycia. Jednak podróżowanie po Tybecie jest magicznym doświadczeniem. Tybet polecam każdemu gdyż kraj ten daje możliwość zobaczenia wspaniałego piękna naturalnego i jest fascynującą przygodą na dachu świata. Wszystkie wycieczki można zorganizować w Lhasa, a „autostrada przyjaźni” jest tylko jednym z wielu doświadczeń. Gorąco polecam także lodowate, turkusowe jeziora, które znajdują się w wielu częściach Tybetu. Ja widziałem jezioro Yamdrok – Tso, w którego pobliżu można pojeździć na jakach. Bardzo popularną przygodą jest też jazda pociągiem z Pekinu do Lhasy, która wiedzie przez całe Chiny oraz piękne plenery tybetańskich Himalajów.

Tybet jest jednym z najbardziej tragicznych, lecz także jednym z najpiękniejszych doświadczeń podróżniczych podczas mojej całej kariery podróżniczej. Dodam też, że dobrym miejscem na kupno tybetańskich pamiątek jest Nepal. W Kathmandu w dzielnicy Thamel oprócz wielu innych rzeczy można np. kupić magnesy i koszulki „Free Tibet”.

Zasady podróżowania po Tybecie

Zasady podróżowania po Tybecie są skomplikowane gdyż rząd chiński nie chce aby zbyt dużo ludzi tam pojechało. Z drugiej jednak strony, jak na ironię ci komuniści są wielkimi kapitalistami, którzy zrobią wszystko dla interesu. Jeśli ubiegam się o chińską wizę i muszę zaznaczyć miejsca które chcę zobaczyć w Chinach, nie mogę napisać że chcę odwiedzić Tybet bo nie dostałbym wizy. Wyprawa do Tybetu musi być załatwiona wewnątrz Chin. Ubiegając się o chińską wizę w Nepalu też trzeba się liczyć z jej niedostaniem gdyż jest oczywiste, że wtedy podróżnik najpierw chce zobaczyć Tybet. Po całych Chinach można podróżować wolno, lecz do Tybetu potrzebne jest specjalne (odpłatne!!!) pozwolenie. Kupując bilet lotniczy do Tybetu za 900 yuanów, musiałem zapłacić 1300 yuanów, dlatego że reszta jest przeznaczona na pozwolenie. Bez pozwolenia nawet jeśli kupię bilet nie zostanę wpuszczony na pokład samolotu. Te zasady mogą się zmienić nawet jutro gdyż system ten jest bardzo niestabilny. W ten właśnie sposób rząd chiński prowadzi swoją „misję łaski” w Tybecie. Ważne jest też, że samo pozwolenie jest ważne tylko i wyłącznie na stolicę Lhasa oraz jej obrzeża. Jeśli chcę podróżować do innych i bardziej odległych rejonów Tybetu, potrzebne mi jest wówczas inne (także odpłatne!!!) pozwolenie, które mogę załatwić tylko przez agencje podróży kontrolowane przez chiński rząd.

Tybet – czasy obecne

Wstęp:

Pełna nazwa tego kraju to Autonomiczny Region Tybetu. Jest to wielkie nieszczęście, że Tybet jest pod chińskim zaborem, a jego duchowy przywódca Dalaj Lama nie może wrócić do swojego kraju. Celowo nie zaliczyłem Tybetu do moich reportaży o Chinach gdyż dla mnie jest to inny kraj, o czym przekonałem się będąc tutaj.

Ogromny handel Ameryki i Europy z Chinami powoduje, że bardzo nieprawdopodobne jest aby ktokolwiek wypomniał Chinom sprawę Tybetu. Z moich doświadczeń dzisiejszy Tybet jest stanem policyjnym gdzie chińska policja patroluje ulice oraz świątynie. Na szczęście religia i kultura Tybetu pomimo silnego wpływu Chin przetrwała a Tybetańczycy kultywują swoim tradycjom co widać w jego stolicy, w świętym mieście Lhasa. Ktoś kiedyś powiedział, że „można zniszczyć mury lecz tak długo jak jest wiara w ludziach nie można zniszczyć narodu„, a tu jest. Czytałem że mniej Tybetańczyków wstępuje do klasztoru a bogatsi ludzie wysyłają swoje dzieci do szkół w Pekinie i Szanghaju. Jednak tradycja, sposób ubierania się czy nawet fryzury świadczą o tym że duch Tybetu nadal tu żyje. W samej stolicy, Lhasa, zabronione jest mówienie o Dalaj Lamie oraz posiadanie jego zdjęć. Nie można o nim mówić a część obyczajów religijnych jest kontrolowanych. Jest tutaj dużo szpiegów, którzy dostają pieniądze jeśli coś usłyszą lub zobaczą a potem doniosą chińskiej policji. Trzeba uważać aby nie popełnić błędu. Ja jestem wszystkiego tego świadkiem i choć nie jestem Tybetańczykiem, rozumiem tych ludzi gdyż znam historię Polski. Pewne rzeczy tutaj są bardzo wzruszające a na widok chińskiej policji zarówno Tybetańczycy jak i turyści dostają bardzo złośliwej wysypki.

Sprawa jest tu bardzo prosta. Tybet jest bardzo specjalnym miejscem dla mnie i dla Tybetańczyków oraz w pewien perfidny sposób także dla Chińczyków. Rząd chiński jest tak pomysłowy, że wymyślił plan zbudowania torów kolejowych z Pekinu do Lhasa. Pociąg jest wyposażony w butle z tlenem, gdyż wielu ludzi zapada na chorobę wysokościową. (Charakteryzuje się to głównie problemami z oddychaniem, bólami głowy i odwodnieniem). Podróż ta trwa 48 godzin i wiedzie miejscami przez ponad 4000m npm. Dalai Lama ostrzegał, że to może się jeszcze bardziej odbić się na odrębności kulturowej Tybetańczyków, co ma oczywiście miejsce.
Rząd chiński jest do tego stopnia „wspaniałomyślny”, że zaproponował że każdy Chińczyk, który chce się osiedlić w Tybecie nie tylko nie musi płacić za bilet ale też dostanie pomoc w osiedleniu się. Celem rządu jest osiedlanie się Chińczyków w Tybecie aby wynarodowić Tybetańczyków. Poza tym, totalitarna polityka dzisiejszych Chin jest identyczna z polityką Stalina, tylko że to dzieje się w XXI w a świat przymyka na to oczy bo tak się opłaca. Chińczycy nie stawiają na wysokich stanowiskach tylko Chińczyków ale także Tybetańczyków, co ma lepszy efekt w wynarodowieniu narodu oraz utrzymaniu kontroli w danym kraju. Buduje to wówczas ego tych zdrajców do wysokości Mount Everestu. Sprawia że są szpiegami przeciwko własnemu narodowi, co daje im fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Tybetańczycy boją się otwarcie rozmawiać o tym problemie, lecz czasem otwierają się do turystów. Gdy byłem w Pałacu Potala zapytałem tybetańskiego przewodnika dlaczego chińska policja cały czas je. Odpowiedział ironicznie, że to dlatego że tak ciężko pracują w Tybecie. Chińska policja kradnie też pieniądze z tybetańskich świątyń aby płacić za swoje przyjemności. Czasem jednak ludzie nie mogą już wytrzymać tej strasznej okupacji. Gdy ja tam byłem, nieco wcześniej jednak mnich wybiegł na ulicę i zaczął krzyczeć: „Wolny Tybet, pieprzyć Chiny!”. Od tamtej pory nikt nie widział ani jego ani jego rodziny.

Z drugiej jednak strony tą samą sytuację zaobserwowałem w Wielkiej Brytanii, gdzie polityka Białego Apartheidu stawia rodowitych Brytyjczyków na ostatnim miejscu, a promowanie mieszanych związków i inwazja Trzeciego Świata ma na celu wynarodowienie całego narodu brytyjskego. Rząd chiński jest mimo wszystko lepszy gdyż pomaga rodowitym Chińczykom kosztem Tybetańczyków, natomiast rząd brytyjski pomaga obcym przestępcom kosztem Białych ludzi. Chore i brudne, prawda?!

Ekonomia:

Ekonomia Tybetu polega w głównej mierze na agrokulturze, i jest zależna od tego na ile Chiny są w stanie jej się rozwinąć dla własnych potrzeb. Na płaskowyżu tybetańskim bardzo mało ziem nadaje się pod uprawę, dlatego Tybetańczycy zajmują się głównie hodowlą zwierząt, takich jak: owce, kozy, krowy, jaki, osły, wiełbłądy i konie. W tybecie za pomocą prymitywnych narzędzi i z pomoca jaków, uprawia się między innymi: owies, jęczmień, żyto, bawełnę, ziemniaki oraz inne warzywa i owoce. Jednak z tego co sam zauważyłem większy wybór jedzenia jest tylko w Lhasa, a w małych wioskach jest nędza i głód do tego stopnia, że gdy wyszedłem z samochodu w Shigatse i Shegar dzieci wyrwały mi jedzenie z ręki. Także pomimo warzyw i owoców, które są rzekomo uprawiane w Tybecie nigdy nie widziałem tam żadnych owoców. Gdy przemierzałem Tybet i zatrzymywałem się w małych wioskach dzieci rzucały się na herbatniki, były brudne i było im zimno. Biorąc pod uwagę klimat Tybetu pod uprawę owoców nadają się tylko niskie partie Himalajów bliżej granicy z Nepalem, które są potem eksportowane do Chin. Chiński rząd mówi, że zaniechał brania podatków w Tybecie i pokrywa jego wydatki w 90%, choć przemierzając Tybet widzę że jest to zwykłym kłamstwem gdyż bieda jest przygnębiająca. Skoro rząd chiński „łaskawie pomaga” Tybetowi, nie rozumiem też dlaczego Tybetańczycy mieszkają w ubogich lepiankach ocieplanych odchodami swoich zwierząt, a Chińczycy mieszkają w murowanych domach. Oficjalne dane informują nas, że w latach 2000-2006 ekonomia Tybetu wzrastała o 12% rocznie, lecz w dosłownym tłumaczeniu oznacza to, że ekonomia Chin wzrastała o kolejne 12% kosztem Tybetu. Natomiast sam Tybet jest ubogim stanem policyjnym Chin, gdzie panuje głód, brak opieki zdrowotnej i edukacji. Rząd chiński natomiast organizuje podnoszące na duchu zgromadzenia i inwestuje biliony dolarów w Tybecie na poprawę warunków życia Tybetańczyków, wzrost pensji i darmowej edukacji. Jednak moim zdaniem oznacza to duże słowa i małe czyny. Chiny inwestują także w fabryki na terenie Tybetu, jak np. przemysł wydobywczy czy budownictwo. Rząd chiński operuje tu wielkimi sumami pieniędzy zainwestowanymi „z dobroci serca”, zatrudnia Tybetańczyków za przysłowiową miskę ryżu i eksportuje towary do Chin, a Tybetańczycy wciąż mieszkają w lepiankach i nie mają prawie co jeść. Gdy zamówiłem obiad w restaracji w małej wiosce w Tybecie, nie mieli nic do jedzenia więc podali mi zupę. To było tragiczne gdy dostałem tylko gorącą wodę z pokrojoną marchewką. To jest właśnie jeden z przykładów dobroci Chin. Chiny są do tego stopnia ironiczne, że w gazetach ukazał się artykuł pt” 50-ta rocznica demokratycznych reform w Tybecie”, a Chińczycy wychowani na kłamstwach komunizmu uczciwie wierzą że pomagają Tybetowi. Chiny są też zdziwone z powodu „rosnącego nacjonalizmu Tybetańczyków” i w takim wypadku wzrost gospodarczy Tybetu spada, co przekłada się na jeszcze większą nędzę i ofiary w ludziach. Chiny także korzystają na przemyśle turystycznym Tybetu, który poprawił się po zbudowaniu kolei z Pekinu do Lhasy w 2006 roku. Od tej Tybet odwiedza około 3mln turystów rocznie, lecz głównie z Chin. Obcokrajowców rocznie przyjeżdża tylko około 150-200.000 gdyż Chiny ograniczają nas z powodów politycznych. Tybetańczycy rozwinięli także interes pamiątkowy, w tym dywanowy. Pamiątki są tak piękne, że sprzedają je nie tylko turystom ale także innym Tybetańczykom. Chiny natomiast sprzedają dywany i inne pamiątki do Europy i Ameryki Płn.

Jak więc widzimy Tybet jest dla Chin bardzo ważny gdyż w ten sposób Chińczycy mogą legalnie go okradać i bogacić się na jego krzywdach. Wedle UNDP China Human Development Report z roku 2007/2008 średnia roczna pensja w Tybecie to tylko około £200.

Edukacja:

Za edukację w Tybecie jest odpowiedzialna Chińska Republika Ludowa. Co prawda edukacja Tybetańczyków ma miejsce ale w taki sposób aby kulturę tybetańską. Co prawda istnieją szkoły gdzie wiele przedmiotów jest wykładanych po tybetańsku, lecz przedmioty ścisłe są po chińsku. Wielu Tybetańczyków wybiera tylko naukę tybetańską do której jest dostęp, lecz po skończeniu takich szkół nie ma pracy. Chińczycy natomiast upierają się, że nauka mandaryńskiego poprawi sytuację ekonomiczną tybetańczyków. Szkoły tybetańskie są też kontrolowane przez chiński rząd i dlatego nie ma w nich wystarczająco dużo nauki o lokalnej historii i kulturze. Istnieje także Uniwersytet Tybetu gdzie Tybetańczycy stanowią 60% studentów i mają wybór kształcenia po tybetańsku, choć wtedy ma to niestety zły wpływ na zdobycie pracy.

Wedle dostępnych danych ponad 90% dzieci jest zapisywanych do szkół podstawowych i frekwencja też jest bardzo dobra, choć z drugiej strony nauka ma niewielki efekt gdy tybetańskie dzieci mówiące tylko po tybetańsku są uczone przez chińskiego nauczyciela mówiącego tylko chińsku. Mimo, że rząd chiński zaczął już dopłacać do kosztów nauki przez pierwsze 9 lat, to jednak pomoc ta nie pokrywa jedzenia, ubioru, lekarstw i mieszkania. Wielu rodzin w Tybecie po prostu nie stać aby posłać swoje dziecko do szkoły. W Tybecie wciąż panuje ogromne zacofanie i ciemnota, a dla dużej populacji edukacja polega tylko na wierzeniach i przesądach ludowych opartych na buddyźmie. Wedle danych, które znalazłem pokazuje że czytać i pisać w Tybecie potrafi tylko 13% kobiet i 35% mężczyzn. Inne źródło pokazuje, że około 45% Tybetańczyków jest niepiśmiennych co oznacza że te dane się mniej więcej pokrywają, choć najprawdziwsze dane są cenzurowane przez chiński rząd.

Zdrowie:

Tybet ma wiele chorób choć ciągle biorąc pod uwagę klimat na pewno bez porównania mniej niż w Indiach. Tybet jest bardzo dużym obszarem rozmiarami przybliżonym do połowy Europy, gdzie ludzie mieszkają daleko od siebie a transport jest problematyczny i zawodny. Jednak w Tybecie panuje ogromna bieda i choć sytuacja medyczna poprawiła się, nadal jest ona na niskim poziomie. Rozległy kraj (region) ma niewiele szpitali i punktów medycznych poza głównymi miasteczkami gdzie nie ma wystarczającego sprzętu. Na przykład zdrowie kobiet, ciąża, poród i zdrowie seksualne są wciąż w Tybecie tematami tabu. Wciąż około 15% dzieci jest niedożywionych, 34% ma anemię spowodowaną zbyt małą ilością żelaza, a 40% ma jelitowe robaki. Winę za to ponosi ogromna bieda Tybetańczyków mieszkających na wsiach, czego powodem jest że dzieci nie mają podstawowej diety do rozwoju. Przeprowadzono badania na ludziach mieszkających na prowincji Tybetu, i okazało się że 30% je mięso, jajka i ryż rzadziej niż raz w miesiącu. Obliczono też, że wiele dzieci ze wsi było mniejszych i lżejszych niż dzieci z Lhasy. Oficjalne dane co do dramatu systemu zdrowia w Tybecie są cenzurowane przez Chiński rząd, lecz przypuszcza się że około 10% do 30% wszystkich dzieci nie dożywa pierwszych urodzin. Nawet w mieście Lhasa, które jest najbardziej unowocześnione i gdzie jest najwięcej szpitali, i tak nie ma odpowiedniej opieki medycznej i położniczej i około 96% kobiet rodzi w domu. Tybetańscy lekarze plują na mokrą podłogę w szpitalach bez elektryczności i aby ulżyć kobietom w cierpieniach oferują zioła i modły, lecz nie położną. Umieralność kobiet przy porodach jest w Tybecie jedną z najwyższych na świecie. Szacuje się, że na 100.000 porodów umiera nawet 500 kobiet. (Sierra Leone na przykład jest „niepokonanym mistrzem świata” – 2000 zgonów porodowych na 100.000). Tym razem winy za to nie ponoszą tylko Chiny, które przecież inwestują, ale ogromna ciemnota Tybetańczyków oparta na wierzeniach i przesądach ludowych. W Tybecie mówi się, że krew porodowa jest brudna i nie powinno się rodzić w domu lub w szpitalu, ale w stajni. Jest też opinia, że ludzie mogą być zazdrośni o ciążę i skrzywdzić oczekującą matkę. (Nie jest to pogląd każdego Tybetańczyka, ale radzę poczytać moje rozdziały o kulturze i edukacji). W Tybecie jest też przekonanie, że śmierć podczas porodu jest czymś naturalnym a kobieta ciężarna jest tylko ciężarna a nie chora, dlatego nie potrzebuje szpitala.

Podróżnicy powinni zaszczepić się przeciwko: żółtaczce A i B, tyfoid i ewentulanie przeciwko wściekliźnie. Dużym problemem w Tybecie jest gruźlica oraz odwodnienie, głównie z powodu wysokości. Większość Tybetańczyków żyje na terenach powyżej 3000 – 5000 metrów n.p.m., co sprawia że po przyjeździe Europejczycy mają zawroty głowy i brak im oddechu. Okres aklimatyzacyjny jednak powinien szybko minąć, pod warunkiem że jesteśmy zdrowi. W wyższych partach Himalajów, powyżej 4000 – 5000m n.p.m. potrzebna jest znacznie dłuższa aklimatyzacja i w razie potrzeby samochód aby można było zjechać niżej. Tybetu nie polecam też dzieciom, kobietom ciężarnym, oraz osobom z chorobami serca i płuc. Z chorobą wysokościową wiąże się wiele nieprzyjemnych doświadczeń dlatego radzę ją brać poważnie. Malaria występuje tylko w małym odcinku, wzdłuż rzeki Zangbo (płd-wsch).

Jeśli chodzi o HIV/AIDS Tybet jest krajem niskiego ryzyka gdyż znalazłem dane o 41 osobach zarażonych wirusem. Myślę jednak że liczba ta będzie wzrastać gdyż sąsiednie kraje jak Indie czy Chiny mają z HIV duży problem, a droga seksualna jest w tym wypadku najczęstszą formą zarażenia, choć także transfuzja krwi w szpitalach!!! Problemem jest też nieśmiałość, brak pomocy oraz brak edukacji Tybetańczyków w tym temacie.

Kultura/Religia:

Kultura tybetańska opiera się na buddyźmie oraz wierzeniach ludowych, z którą związana jest nie tylko religia, ale też stroje, architektura, sztuka, fryzury, tańce i wiele innych rzeczy. Kultura tybetańska kształtowała się pod wpływem kultur Indii, Nepalu i Chin. Do roku 1951 gdy Mao Tse Tung przyłączył Tybet do Chin, dzięki ogromnej odległości Tybetu oraz niedostępności i bardzo nieprzyjaznego klimatu, miejscowa kultura i obyczaje zachowały się. Niestety od 1951 roku Chiny robią co tylko jest w ich mocy aby wykorzenić tybetańskie tradycje z powierzchni ziemi, zupełnie tak samo jak rząd brytyjski robi co tylko może aby wynarodowić swój własny naród. Buddyzm w wydaniu tybetańskim ma swoją unikalną formę i oprócz wpływów tantry i mahayana przejął on niektóre wierzenia Bon, czyli pradawną religię himalajskich szamanów. Buddyzm został wprowadzony do Tybetu w VII wieku. Z uwagi na bardzo zimny klimat, rozległe przetrzenie, oraz mało ziem nadających się pod uprawę w Tybecie wykształciła się także kultura wypasu zwierząt, która w tym kraju polega na wyprawach w piękne plenery Himalajów, podczas których tybetańscy pasterze jedzą, piją i marzną, a zwierzęta ogałacają pastwiska z traw. Pomimo, że hodowanych jest tu wiele gatunków zwierząt, to jednak symbolem Tybetu są jaki. Być może będzie to tragiczną ironią, ale sztuka, cała cywilizacja Tybetu, oraz technologia wyrabiania piwa jęczmiennego, jaczego masła, sera, dzbanów i herbaty została zaczęrpnieta z Chin. Także misjonarze buddyjscy pochodzili głównie z Chin oraz z Nepalu. W Bardzo niewielkim stopniu kultura tybetańska opiera się na kulturze indyjskiej. Co do architektury tybetańskiej to jest ona bardzo specyficzna. Są to głównie białe kwadratowe domy, czasem zwężające się ku górze, i mają duże prostokątne okna pokryte dachami z materiału, oraz z dużymi parapetami. Dobrym przykładem jest tu Pałac Potala oraz świątynia Jokhang. Tybet ma także bogatą sztukę, i jako dwa rodzaje obrazów wymienię takie jak: thangka oraz mandala. Thangka jest to obraz religijny malowany na jedwabiu z elementami haftu. Zazwyczaj pokazuje on Buddę, choć także innych świętych z buddyzmu – medytujących, walczących lub grających na instrumentach. Drugim rodzajem jest mandala, choć moim ulubionym jest kalachakra mandala, zaprojektowana przez Dalaj Lamę na rzecz światowego pokoju. Jednak zrozumienie kalachakri mandali jest niemożliwe bez studiowania buddyzmu. Jak sam mam jedną w domu i dokształciłem się trochę w tym temacie. Mandala wygląda jak zespół kwadratów na tle koła z wieloma wejściami do środka i z labiryntami. Jest to misterna robota z elementami rysunku technicznego i geometrii, która wymaga dużej precyzji i cierpliwości. Kalachakrę mandalę opisałem lepiej w swoim reportażu o Nepalu, gdyż właśnie tam ją kupiłem. Wyjaśniając w skrócie oraz w łatwy sposób Kalachakra Mandala to filozoficzne ujęcie kosmicznego punktu widzenia alternatywnego ujęcia rzeczywistości oraz zewnętrznej i wewnętrznej drogi człowieka do osiągnięcia doskonałości. Kalachakra mandala ukazuje również żywioły takie jak: woda, ogień, wiatr, ziemia i przestrzeń, i pod warunkiem że przejdziemy wszystkie etapy docieramy do centrum, czyli do mądrości Buddy. Filozofia, kultura, sztuka i literatura Tybetu jest bardzo bogata i wielowiekowa, lecz zrozumienie jej wymaga długoletnich studiów.

Jeśli chodzi o sprawy rodzinne to wciąż popularne są małżeństwa aranżowane, co myslę że chroni rasę i kulturę Tybetu w obliczu złowieszczego społeczeństwa kulturowego. Poza tym wszystkie pokolenia mieszkają razem.

Tradycyjne jedzenie w Tybecie składa się głównie z chleba jęczmiennego, mięsa jakam kozła lub owcy, oraz ziemniaków. Poza tym popularne jest masło z jaka, naturalne jogurty i ser. W największych miastach jest jednak szeroki wybór kuchni chińskiej i nepalskiej oraz europejskiej. Do popicia jest głównie herbata jaśminowa, piwo oraz herbata masłowa (zrobiona z liści herbaty, jaczego masła i soli).

Kalachakra mandala zaprojektowana przez Dalaj Lamę na rzecz światowego pokoju.

Do dziś także są noszone tradycyjne ubiory. So to długie suknie oraz koszule z długimi rękawami w różnych kolorach tęczy. Do tego kobiety noszą też kolorowe szale z owczej wełny, jako znak że są zamężne. Kobiety noszą też kolorowe fartuchy oraz zawiązują włosy w warkocze. Ubiory mężczyzn polegają na tym samym sposobie, choć oczywiście z mniejszą ilością kolorów. Tybetańczycy czasem lubią się też ubierać na wzór zachodni. Do tego Tybetańczycy noszą też ciepłe rajstopy i skarpety z owczej i koziej wełny, które także są ozdobiane wieloma kolorami oraz chronią przez mrozem. Do tego są też nakrycia głowy z owczych materiałów oraz długie buty.

Obecność Tybetańczyków oraz ich kultura i sztuka nie są widoczne tylko na terytorium Tybetu, ale także w Nepalu, w stanie Sikkim i Ladakh (Indie), oraz w prowincjach Chin, ja np.Syczuan. Także Bhutan charakteryzuje się kulturą tybetańską a oficjalna religia Mongolii to buddyzm tybetański.

Media:

Nie ma oficjalnych danych do do wolności prasy w Tybecie, lecz łatwo jest się domyślić po tym jak wolność wypowiedzi i publikacji wygląda w Chinach. Na liście wolności prasy Chińska Republika Ludowa jest obecnie na 174 miejscu na 179 krajów i terytoriów, co oznacza prześladowania dziennikarzy z morderstwami i więzieniem włącznie. Jednak sytuacja ta jest bardziej dramatyczna w Tybecie. W Chinach mogą przynajmniej pisać o tym, że panda jest chlubą narodu, ale już nic więcej. W Tybecie natomiast chińska policja patroluje ulice, świątynie i prywatne domy, a w Lhasa zabronione jest mówienie o Dalaj Lamie oraz posiadanie jego zdjęcia. Wszystkie gazety w Tybecie są ściśle kontrolowane przez Chiny, co oznacza że nie ma żadnej wolności prasy, publikacji i wypowiedzi. Tybet jest krajem niewolniczym oraz stanem policyjnym Chin. Czasem jednak ludzie nie mogą już wytrzymać tej strasznej okupacji. Gdy ja tam byłem, nieco wcześniej mnich wybiegł na ulicę i zaczął krzyczeć: „Wolny Tybet, pieprzyć Chiny!”. Od tamtej pory nikt nie widział ani jego ani jego rodziny. Nawet gdy byłem na poczcie w Lhasa aby kupić pocztówki, na pocztówce było napisane: „Tybet, piękny region w południowo zachodniej części Chińskiej Republiki Ludowej”. Turyści z Europy zazwyczaj przekreślają ostatnie trzy słowa.

Zagrożenia przyrody:

„Zniszczenie przyrody i zasobów naturalnych wynikach z ignorancji, chciwości i braku szacunku dla istot żywych na Ziemi.”

 

Jego Świątobliwość Dalajlama, 1993

Tybet ma jedną z najczystszych i najpiękniejszych ekosystemów na Ziemi, a dzięki swojej niedostępności zachowywał nienaruszone piękno. Jednak dziś Tybet także ma wiele problemów związanych z zanieczyszczeniem przyrody, głównie z powodu chińskiej okupacji. W latach 50 na rozległej wyżynie Tybetańskiej były stada zwierząt lecz w latach 60tych chińscy żołnierze strzelali do nich z broni maszynowej. Dziś zarówno Tybetańczycy jak i Chińczycy ciągle polują. Pomimo, że polowanie jest zabronione, politycy którzy dali zakaz polowania też polują. Wyręb lasów przechodzi najśmielsze oczekiwania głupoty i chciwości a sadzenie drzew jest nieefektywne. Niesie to ze sobą ryzyko ogromnych powodzi w innych częściach Azji, a gołe tereny są poddawane erozji i pustynnieniu. Tą sytuację można przetłumaczyć na głód gdyż ziemia nie będzie nadawała się pod uprawę oraz na wypas zwierząt. Odczuwa to też wiele gatunków zwierząt, w tym panda wielka, której naturalne środowisko może ulec zalaniu. Jednak moim zdaniem nawet bez powodzi Chiny zatrują pandy swoim przemysłem. Innym problemem są nuklearne odpady ze stacji nuklearnych zbudowanych na terenie Tybetu, z powodu którego wiele osób zapadło na epidemię i umarło. Z powodu rosnącej, ogromnej populacji chińskiej w Tybecie, Chiny nie chcą importować zboża z Chin ale uprawiać je w Tybecie. Ma to oczywiście fatalne skutki na przyrodę i nomadyczne obyczaje Tybetańczyków. Chińczycy także odzyskują surowce naturalne z Tybetu zostawiając jednocześnie ogromny ślad na przyrodzie oraz tybetańskie wioski w chaosie. Przy okazji chińscy oficjele eksplojtując dany teren kontrolują też monastery oraz obyczaje religijne. Chiny chcą także wybudować tamy na jeziorze Yamdrok-Tso, po to aby zakładać elektrownie hydroelektryczne i eksportować energie do chińskich miast. Biorąc pod uwagę ciężar na przyrodzie oraz legendarną „chińską jakość”, projekt ten może spowodować największą katastrofę ekologiczną XXI wieku.

Najnowsza historia Tybetu

Historia Tybetu jest bardzo smutna, częściowo podobna do historii Polski. W 1951 roku wielki wódz narodu chińskiego Mao Tse Tung zaatakował Tybet i włączył go do Chin jako kolejną prowincję, strategicznie bardzo ważną gdyż leżącą na 4000-5000m npm. Następnie w roku 1959 Tybetańczycy zrobili nieudane powstanie. Chiny ukradły Tybetowi niepodległość, 100tys Tybetańczyków a jego duchowy przywódca musieli opuścić Tybet na zawsze. Podczas „rewolucji kulturowej” Chińczycy zabili łącznie około 1,2 miliona Tybetańczyków oraz zniszczyli wiele kulturowych zabytków pielęgnowanych przez wieki. Najbardziej ironiczne w tym wszystkim jest to, że Chińczycy nazwali całą operację „liberalizacją Tybetu”. Innymi słowy (w ich mniemaniu) oswobodzili ich z niepodległości na rzecz silnej, Chińskiej Republiki Ludowej oraz uratowali ich od feudalizmu. Tybetańczycy nienawidzą wszystkich Chińczyków natomiast Chińczycy wychowani na kłamstwach komunizmu uczciwie wierzą w to, że oni Tybetowi pomogli, dlatego, że to oni zbudowali w Tybecie lotnisko, drogi, stworzyli turystykę (na swoją korzyść), zbudowali szkoły i szpitale. To co zrobili w Tybecie traktują jak misję łaski. Sytuacja ta trwa do dziś a Dalaj Lama jest nadal duchowym przywódcą i dąży nie tyle do niepodległości co do zupełnej autonomiczności kulturowej i religijnej. W 1989 roku Dalaj Lama dostał pokojową Nagrodę Nobla co wzbudziło współczucie wielu krajów zachodnich do sprawy w Tybecie – lecz z powodu bezwględnych interesów ciągle bez żadnych zmian.

Z drugiej strony potrafię zrozumieć stanowisko chińskiego rządu, ponieważ Tybet był częścią Antycznych Chin. Tego właśnie Chińczycy się trzymają jako swojej polisy niewinności. Poza tym zawsze nam się robi przykro na widok poszkodowanych, lecz Tybet także napadał i zabijał. Nepal np. był pod panowaniem Tybetu od VII do XII wieku. Każda moneta ma zawsze dwie strony, tak samo jak tymczasowa moda Zachodu na wolność Tybetu.

Relacje z wypraw

Wyprawa do Tybetu 2006

Mapa

Lokalizacja

Informacje praktyczne

Wiza turystyczna: Jako, że Tybet jest częścią Chin obowiązują takie same wymagania wizowe jak w Chinach. Wyjątkiem jest tylko to, że do Tybetu potrzebne jest osobne (odpłatne) zezwolenie załatwiane na terenie Chin. Starając się o chińską wizę radzę nie mówić o chęci zobaczenia Tybetu. Radzę sprawdzić obecne wymagania wizowe do Tybetu zaraz przed podróżą gdyż reguły zmieniają się szybko. Zaleznie skąd podróżujemy, informacje tych zasięgniemy w Nepalu lub Chinach.

Bezpieczeństwo: kraj bezpieczny. Radzę nie angażować się w rozmowę o polityce.

Poruszanie się po kraju: Najlepszą formą transportu jest wynajęcie samochodu z kierowcą. Są autobusy między głównymi miastami ale nie można na nie liczyć.

Ceny: (na rok 2006 gdy £1 = około 15CNY) hotele i jedzenie są bardzo tanie. Nawet 10$-15$ dziennie od osoby wystarczy za skromne warunki. Najdroższy jest transport wynajęty w biurze turystycznym choć jest on niezbędny do podróżowania po Tybecie.

Klimat: skrajnie suchy, wietrzny kontynentalny. Występują duże wahania temperatury między dniem a nocą, a wiatr i ogromne parowanie obniżają wilgotność co powoduje silne promieniowanie słoneczne. Temperatury nawet o tej samej porze roku zależą od wysokości n.p.m. lecz generalnie latem jest to około 20oC-25oC a zimą około -20oC do -30oC choć wysoko w Himalajach nawet do około -50oC. Tybet, zwłaszcza w wyższych partiach, charakteryzuje się niskim ciśnieniem powietrza i małą zawartością tlenu w powietrzu. Z tego powodu potrzebna jest aklimatyzacja gdyż może nastąpić choroba wysokościowa, która objawia się zawrotami głowy i osłabieniem.

PODOBNE ARTYKUŁY
Armenia

17 października 2014

Nepal

14 maja 2011

Tadżykistan

19 września 2011

ZOSTAW KOMENTARZ

 dostępnych znaków

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan