Liban


Oficjalna nazwa: Republika Libańska
Populacja: 6 000 000
Powierzchnia: 10 452 km²

Galeria

Atrakcje turystyczne Libanu, Liban – czasy obecne, historia Libanu

Atrakcje turystyczne Libanu

Liban jest małym krajem zajmującym jedynie ponad 10.000km² czyli prawie 8 razy mniej od małych Czech. Pomimo to, na tak małym terenie znajduje się wiele ciekawych zabytków oraz piękno naturalne warte poznania. Sprawia to, że choć większość turystów sugerując się małym rozmiarem Libanu przyjeżdża tu tylko na tydzień, moim zdaniem aktywny podróżnik może tu spędzić dwa lub nawet 3 tygodnie nie nudząc się ani chwili.

Liban znajduje się w Azji Zachodniej nad Morzem Śródziemnym i graniczy z Syrią oraz z Izraelem/Palestyną. Pierwsza atrakcją jest sama stolica – Bejrut, która przez długi czas była niedostępna dla turystów z powodu bardzo burzliwej historii. Najprzyjemniejszym miejscem w Bejrucie jest samo wybrzeże gdzie znajduje się kilkukilometrowy deptak Corniche i gdzie można poskakać ze skał do morza. Przychodziłem tu wiele razy o każdej porze dnia aby zaczerpnąć morskiej bryzy i odpocząć od hałasu miasta. W Bejrucie jest także chrześcijańska dzielnica Achrafieh, dzielnica zakupów Hamra, zabytkowe centrum z piękną wieżą zegarową oraz małe, ciekawe uliczki koło Hamry i Gemmayze. Pomimo, że oficjalnie Liban jest krajem muzułmańskim to Bejrutu na pewno nie można porównać do typowych arabskich miast takich jak Tangier czy Marakesz. W Bejrucie niektóre kobiety biegają w obcisłych strojach i nie noszą chust natomiast muzułmanki owinięte w czarne prześcieradła to rzadki widok na ulicach. Będąc w Bejrucie nie należy też przeoczyć bardzo ciekawego Muzeum Narodowego.

Podróżując na północ wzdłuż morza na pewno należy zatrzymać się w pięknym portowym miasteczku Byblos, które jest nieprzerwanie zamieszkane od ponad 7000 lat. Dziś, oprócz ładnych widoków znajdują się tutaj ciekawe rzymskie ruiny nad morzem oraz wiele dobrych restauracji. Nieopodoal Bejrutu znajduje się też nieciekawe miasteczko Jounieh, które znajduje się na mapie gdyż jest libańską stolicą striptizu oraz celem turystycznym „religijnych” Saudyjczyków. Jednak w Jounieh jest też kolejka górska, które wiedzie na szczyt góry Harissa gdzie znajduje się ogromna, 15-tonowa figura Matki Boskiej. Jadąc dalej na północ dotarlem do arabskiego miasta Tripoli, które jest bardzo ciekawe gdyż posiada efektowną fortecę na szczycie góry, tradycyjny bazar, tradycyjną łaźnię oraz tradycyjną architekturę z okresu Mamluk. Pomimo, że Tripoli owiane jest propagandą strachu serdecznie polecam to miasto i uznaję za jedno z moich najlepszych libańskich doświadczeń. Będąc w Tripoli wsiadłem do do 40 letniego Mercedesa i czując się w czarno-białym filmie, jadąc pomiędzy palmami i chaosem arabskiego miasta dotarłem do portu Al-Mina. Jest tu między innymi plac zabaw na wyspie, restauracje oraz niedziałająca latarnia morska która nie działa od czasów gdy Izrael napadł na Liban.

Droga na południe wzdłuż wybrzeża poprowadziła mnie do miasteczka Sidon gdzie na małej wyspie znajduje się zamek zbudowany przez chrześcijan a obok znajduje się stara arabska zabudowa, tradycyjne bazary, wąskie uliczki oraz meczety. Sidon był jednym z moich ulubionych miejsc. Potem pojechałem do miasteczka Tyre, które jeszcze do niedawna było poza limitem turystów z uwagi na częste walki z Izraelem oraz swoją wojenną naturę. To obstawione armią, automatami i drutem kolczastym portowe miasto znajdujące się pod opieką Hezbollahu lecz z puktu widzenia turystyki jest bardzo atrakcyjne gdyż posiada rzymskie ruiny na morzem oraz największy na świecie rzymski teatr. Pozatem jest też dobry bazar owocowy oraz deptak na morzem ozdobiony palmami. Byłem wylegitymowany przez Hezbollah tylko dwa razy.

Na ulicy w Bejrucie.

Najprzyjemniej wspominam jednak moją wyprawę do Doliny Qadisha z uwagi na piękno naturalne oraz swoją chrześcijańską kulturę. Zatrzymałem się w górskim miasteczku Bcharre a stamtąd poszedłem na wyprawę w głąb doliny gdzie pokonując leśne szlaki i ciekawe formacje skalne docierałem do kolejnych antycznych kościołów zbudowanych w jaskiniach i na krawędziach gór. W pobliżu Bcharre jest także jaskinia wodna oraz rezerwat cedrów libańskich. Dolina Qadisha jest wolna od drutu kolczastego i automatów gdyż jest chrześcijańska. Nieopodal jest także Dolina Bekaa gdzie zobaczyłem rzymskie ruiny w miasteczku Baalbek. To małe szyickie miasteczko kontrolowane przez Hezbollah jest jedną z najpopularniejszych atrakcji turystycznych Libanu z powodu jednych z największych rzymskich ruin na świecie zbudowanych na cześć Jupitera i Merkurego. Byłem też w miasteczku Anjar blisko Syrii aby zobaczyć kolejne ruiny lecz już nie rzymskie ale z okresu Umayyad zbudowane na początku XVIII wieku. Noc spędziłem w Zahle gdzie niedaleko znajdują się sławne libańskie winiarnie.

Z Bejrutu zorganizowałem też wycieczkę do gór Chouf, które nie rozczarowują swoim pięknem. Po przygodowej jeździe wieloma autostopami dotarłem do XIX wiecznego palacu Beiteddine gdzie można podziwiać tradycyjną architekturą arabską wykończoną do najwyższych standardów i za ogromne pieniądze. Znajdują się tam bogate komnaty, ogrody, korytarze i mozaiki na ścianach. Potem, kolejnym autostopem pojechałem do zabytkowego miasteczka Deir al-Qamar gdzie obejrzałem architekturę osmańską otoczoną ładnymi widokami a na sam koniec dotarłem do rezerwatu drzew cedrowych.

Po drodze byłem też w paru innych miejscach takich jak np. Jezzine gdzie można zobaczyć duży kanion oraz byłem we wsiach o mniejszym znaczeniu dla turystów. Spośród wielu zabytków bardzo mi się też podobało muzeum wojny w Mleeta, które zostało zbudowane na szczycie tej samej góry gdzie odbyły się zacięte walki pomiędzy Izraelem a Hezbollahem. Dla mnie atrakcją turystyczną Libanu były także arabskie słodycze oraz autostop.

Liban jest małym i bardzo ciekawym krajem gdzie na niewielkim terenie można przeżyć ciekawą przygodę z dreszczykiem emocji. Polecam ten kraj i życzę szczęśliwej podróży.

Liban – czasy obecne

Ekonomia: Ekonomia Libanu to ekonomia rozwijająca się ale także ekonomia bardzo delikatna z powodu niestabilnej sytuacji politycznej oraz wewnętrznych ugrupowań, które są wrogie w stosunku do siebie. Sytuacja ta powoduje, że Libanowi ciężko jest zbudować solidny sektor prywatny oraz zapewnić szybki rozwój. Niestabilna sytuacja polityczna, biurokracja oraz brak trafnego zdefiniowania reguł ekonomicznych powodują także, że ciężko jest pozyskać bogatych inwestorów krajowych i zagranicznych. Dodatkowo libańską ekonomię osłabia wojna w sąsiedniej Syrii dlatego że Liban bezpośrednio odczuwa jej skutki.

Libańska ekonomia opiera się na usługach które przyczyniają się do 75% popytu oraz na sektorze bankowym który obsługuje ten popyt. Nie są to jednak jedyne gałęzie libańskiej gospodarki. Oprócz usług i bankowości na libańskie GDP składa się także rolnictwo, produkcja chemikaliów, sprzętu transportowego, budownictwo i energetyka. Poza tym Liban ma bardzo ważny port w Bejrucie, który był zamknięty w czasie wojny lecz są aktywne plany na jego rozbudowę i pracę pełną parą. PKB Libanu per capita to prawie $18.000 lecz są prognozy że wkrótce osiągnie $20.000 i przez to, pomimo sąsiedniej Syrii stanie się jedną z najsilniejszych gospodarek w regionie. Poza tym Liban ma konkurencyjny rynek oraz bogatą tradycję handlową. Nie ma też żadnych ograniczeń dewizowych oraz istnieje swobodny przepływ kapitałów. Liban ma także ogromną, ponad milionową diasporę na całym świecie dzięki czemu Libańczycy przesyłają co roku ponad $8mld do swoich rodzin, co składa się z kolei na 20% libańskiej ekonomii. Bezrobocie stoi na poziomie 14% lecz niestety osiąga aż 24% dla przedziału wiekowego 15-24.

Edukacja: Edukacja w Libanie jest obowiązkowa od 6 do 14 roku życia a nauczanie odbywa się w języku arabskim oraz obowiązkowo we francuskim lub angielskim. Na początku warto wspomnieć, że edukacja prywatna w Libanie jest popularna, że dwóch z trzech uczniów jest edukowany prywatnie, co podnosi także poziom edukacji w kraju.

Edukacja zaczyna się na poziomie przedszkolnym w wieku około 3-4 lat gdzie dzieci są uczone przystosowania do szkół, interakcji z nauczycielem, przyswajania podstawowej wiedzy oraz komunikowania się z innymi. Według Banku Światowego do przedszkoli w Libanie jest co roku zapisywanych około 67% dzieci, z czego aż 80.3% tej chodzi do przedszkoli prywatnych. Następnie jest poziom podstawowy do którego jest zapisywanych około 97% chłopców i 94% dziewczynek, z czego prawie 67% chodzi do szkół prywatnych. Niestety edukację podstawową kończy tylko 81,5% dzieci, z czego 60% pokrywają szkoły prywatne i większość stanowią dziewczynki. Do trzyletnich szkół średnich zapisywanych jest już tylko 74% uczniów a na koniec jest egzamin z przedmiotów ścisłych, ekonomicznych i społecznych. Jednak w 2014 roku minister edukacji zaliczył wszystkim uczniom, którzy przystąpili do egzaminu bez znaczenia czy zdali czy nie. Jednak patrząc na prawdziwe wyniki szkołę średnią w Libanie kończy razem tylko ponad 52%, z czego tylko 39% kobiet.

W taki właśnie sposób Liban jest „Szkołą Bliskiego Wschodu” jak go się czasami nazywa lecz pomimo takich ułatwień w 2013 World Economic Forum uplasował Liban na 109 miejscu na świecie pod względem jakości nauki i na 40 miejscu pod względem matematyki i przedmiotów społecznych. Inna organizacja uplasowała Liban na 58 miejscu a po przeprowadzonych testach z matematyki i przedmiotów społecznych w szkołach średnich libańscy studenci zdobyli tylko kolejno 433 i 449 punktów pomimo że średnia światowa to 500.

Liban ma 41 uniwersytetów z czego najbardziej znanym jest Uniwersytet Libański, Uniwersytet Amerykański w Bejrucie oraz Uniwersytet Świętego Józefa. Większość spośród 41 uniwersyetów w Libanie, zarówno państwowych jak i prywatnych naucza w języku angielskim i francuskim. Według Banku Światowego w roku 2013 48% absolwentów szkół średnich zapisało się do szkół wyższych natomiast 30% szukających zatrudnienia miało wykształcenie wyższe.

Średni poziom piśmienności w Libanie w roku 2015 stał na poziomie 93.9%, z czego 96% dla mężczyzn i 91.8% dla kobiet.

Kryzys w sąsiedniej Syrii położył ogromny nacisk na system edukacyjny Libanu gdyż jest aż około 400.000 dzieci syryjskich w wieku szkolnym, z czego tylko 30% otrzymuje edukację. Oprócz ogromnych liczb problemem integracyjnym jest też język gdyż libańskie dzieci są uczone po angielsku i francusku natomiast syryjskie dzieci tylko po arabsku. W roku 2014 do libańskich szkół chodziło 104.000 syryjskich uczniów a w 2015 liczba ta miała wzrosnąć do 200.000.

Taki samochód chciałbym mieć.

Zdrowie: Przed wojna domową w 1975 roku, która toczyła się pomiędzy muzułmanami a chrześcijanami służba zdrowia w Libanie była jedną z najlepszych w regionie. Jednak po wojnie sytuacja dimetralnie się zmieniła i to z kilku powodów.

Libańska służba zdrowia jest ekstremalnie niedofinansowana przez co leczenie stało się niewydolne dla systemu. Dziś tylko jeden na trzech Libańczyków ma ubezpieczenie zdrowotne co oznacza, że wiele rodzin musi płacić za leczenie tysiące dolarów, których po prostu nie ma. 3 lutego 2014 Hussein Qataya umarł przed szpitalem gdyż nie było wolnego łóżka na oddziale intensywnej terapii i nie był on pierwszym ani ostatnim. Z tego samego powodu przed drzwiami szpitala umarł także Mumin al-Mohammed oraz Mohammed Taha a także wielu innych, których rodziny nie miały pięniedzy na leczenie. Z powodu braku dofinansowania służby zdrowia przez ostatnie 20 lat Ministerstwo Służby Zdrowia ufundowało 27 szpitali lecz połowę zamknięto z powodu braku finansowania oraz złego zarządzania. Oznacza to, że spośród 1500 łóżek szpitalnych w szpitalach publicznych tylko 300 nadaje się do użytku. Dla porównania w Libanie jest 175 prywatnych szpitali które ma około 14.500 łóżek i mają one wyższy standard leczenia oraz lepszy sprzęt. Zdaniem WHO w 2006 roku rząd libański wydał na służbę zdrowia $400mln mimo że aby system zdrowia działał normalnie należało wydać $686mln. Oznacza to, że pozostałe $286mln było albo opłacone przez mały i biedny naród libański albo tak jak powyżej ludzie umierali przed drzwiami szpitali gdyż lekarze odmawiali ich leczenia. Libańskie Ministerstwo Zdrowia nakłania do całkowitej prywatyzacji służby zdrowia i przesyła coraz więcej pacjentów do szpitali prywatnych. Dla porównania w 1971 roku tylko 14 szpitali prywatnych miało umowy z rządem na leczenie pacjentów z publicznej służby zdrowia natomiast w roku 2000 już 134. Według umowy o transferze pacjentów Ministerstwo Zdrowia powinno płacić 90% rachunków za leczenie swoich pacjentów lecz jest to tylko teoria gdyż rząd libański nie płaci już od dawna co spowodowało, że szpitale prywatne także mają ogromne problemy finansowe i są zmuszone nie przyjmować więcej pacjentów. Rząd najpierw więc pozbył się problemu przesyłając swoich pacjentów do szpitali prywatnych aby z premedytacją nie płacąc im, co nadal nie zmienia faktu że 2/3 populacji Libanu musi albo wchodzić do szpitalli z gotówką albo umiera przed drzwiami.

Innym problemem jest to, że szpitale w Libanie to placówki nastawione na interes i dlatego każdy z nich ma swoją klientelę. W pierwszej kolejności są ci, którzy mają powiązania z polityką, wszyscy wojskowi, policja oraz ci którzy mają prywatne ubezpieczenie zdrowotne. WHO przeprowadziło badania na ten temat i okazało się, że z pośród 2700 osób czekająch na zabieg nerki 1200 z nich było pracownikami rządu z rządowymi ubezpieczeniami, za kolejne 100 zapłaciło wojsko, 400 miało prywatne ubezpieczenia a 1000 zapłaciło sami. Oznacza to, że w Libanie nie ma pacjentów ale klienci i usługi medyczne są dla wybranych.

Kolejnym problemem libańskiej służby zdrowia jest także przynależność religijna. Wyobraźmy sobie, że w Polsce byłyby osobne szpitale dla katolików, osobne dla protestantów i osobne dla prawosławnych i że katolik umiera pod protestanckim szpitalem dlatego że jest katolikiem. Tak właśnie jest w Libanie i jest to nie tylko podział na muzułmanów i chrześcijan ale także na sunitów i szyitów. Tak na przykład; sunnicka Klinika Hariri kontrlowana przez Sunnickę Partię Przyszłości oraz kontrolowany przez szyicki Hezbollah szpital Rasool al-Azem publicznie podali do wiadomości, że przyjmują każdego bez względu na przynależność religijną. Jednak po głębszym drążeniu tematu obydwa szpitale przyznały się, że pomimo że ich pomoc jest dla wszystkich to jednak traktowani priorytetowo są zawsze ludzie ich własnego wyznania. Szpital Hezbollahu powiedział, że wszyscy partyzanci walczący w szeregach Hezbollahu oraz ich rodziny to „ich ludzie” natomiast szpital sunnicki powiedział, że każdy członek Partii Przyszłości zawsze będzie dla nich priorytetem. Dobrym przykładem jest tu 24 letni szyita Hamza Shahrour, który miał atak serca i który mieszkał bardzo blisko sunnickiego szpitala Hariri. Niestety Hamza nie miał prywatnego ubezpieczenia i nie miał też tysięcy dolarów aby zapłacić lekarzom. Po tym jak Hamza umarł jego matka stwierdziła, że chciała aby jej syn był sunnitą bo wtedy by ciągle żył.

Z politycznego punktu widzenia ma to jednak sens gdyż w parlamencie libańskim toczy się zacięta walka pomiędzy sunnickim rządem a szyicką opozycją.

Innym problemem jest także samo położenie Libanu. Podczas wojny w Iraku Liban był zmuszony leczyć Irakijczyków lecz gdy wybuchła wojna w Syrii ponad milion Syryjczyków imigrowało do Libanu i dobiło już i tak bardzo zadłużony libański system zdrowotny.Wielu Syryjczyków w ogóle nie jest leczonych gdyż po prostu nie ma to pieniędzy. Rząd płaci tylko 75% za najbardziej poważne zabiegi i to z 3-miesięcznym opóźnieniem. Sprawia to, że egzystujące na krawędzi bankructwa szpitale prywatne zamykają swoje drzwi i rezugnują z proszeniem o kolejen 25% gdyż nie ma to sensu. Szpitale publiczne jednak muszą przyjmować Syryjczyków tak samo jak Libańczyków ale tych jest bardzo mało i nie ma wystarczająco sprzętu.

Przeciętna długość życia w Libanie to prawie 80 lat. Śmierć noworodków to 11 na 1000 urodzeń a śmiertelność dzieci do lat 5 to 12 na 1000. Liczba łóżej szpitalnych na 1000 osób to 3.5 a śmiertelność matek podczas naturalnych porodów to 15 na 100.000. (Dla porównania śmiertelność matek podczas naturalnych porodów w Polsce to 3 na 1000 a w Brytanii to 9 na 1000). Głównymi powodami zgonów są choroby serca oraz płuc co nie wcale nie dziwi biorąc pod uwagę plage palaczy w Libanie. Natomiast niedożywienie dzieci stało się plagą w obozach syryjskich uchodźców, którzy pomimo biedy mnożą się jak szczury. Według Banku Światowego 99% Libańczyków ma dostęp do czystej wody jednak z drugiej strony tylko połowa jest podłączona do kanalizacji i nie wszyscy ufają, że woda jest czysta. Biedni piją więc wodę z kranu a inni kupują w wielkich pojemnikach. Dodatkowo kanalizację w Libanie zniszczył Izrael podczas wojny w 2006 roku lecz system wodny odbudowali zachodni inwestorzy oraz Hezbollah.

Kultura/Religia: Kultura Libanu była kształtowana przez burzliwą historię tego małego kraju oraz przez ludzi wielu kultur którzy kolejno go okupowali. Libańska kultura tworzyła się przez tysiące lat z uwagi na to, że był on podbijany przez Fenicjan, Asyryjczyków, Persów, Greków, Rzymian, Arabów, Chrześcijan, Osmanów i Francuzów. Każdy z okresów panowania kolejnych cywilizacji odbił trwały ślad w architekturze, sztuce, literaturze czy chociażby kuchni narodowej. Właśnie dlatego podróżując dziś po Libanie można zobaczyć rzymskie ruiny, francuską architekturę kolonialną, meczety, kościoły oraz popularny wśród turystów arabski pałac Beiteddine. Na przykład miasto Sidon jest moim zdaniem wyjątkowe gdyż znajduje się tu architektura arabska i włoska a oprócz tego jest także zamek na wodzie zbudowany przez krzyżowców.

Wedle oficjalnie reklamowanej, globalistycznej doktryny zapewniani jesteśmy, że wszyscy Libańczycy są tacy sami i że mają taką sama kulturę lecz po 3 tygodniach podróży po Libanie uważam, że jest to bzdura. W Libanie jest około 60% muzułmanów oraz 40% chrześcijan między którymi była wojna domowa w 1975 roku. Dodatkowo muzułmanie dzielą się na sunitów oraz szyitów (Hezbollah) między którymi także toczą się ciągłe konflikty. Cechą wspólną jest na pewno to, że wszyscy mówią po arabsku oraz że francuski jest uznawany za drugi język. Tak czy inaczej w W Libanie publicznymi świętami są zarówno święta muzułmańskie jak i chrześcijańskie. Poza tym bardzo istotne jest także położenie geograficzne Libanu. Liban jako kraj śródziemnomorski Azji Zachodniej jest uważany za wejście na Bliski Wschód a z kolei przez Arabów jest uważany za wejście do Europy. Fakt ten odzwierciedla się w znacznie wolniejszej obyczajowości Libanu niż ma to miejsce w innym krajach regionu. Kobiety ubierają się w stylu europejskim, często w krótkich spódnicach i na obcasach oraz chodzą z mężczyznami pod rękę. Kobiety w Libanie mają także bez porównania więcej wolności i praw niż w innych krajach arabskich.

Bardzo popularne, nie tylko w Libanie ale i na świecie jest libańskie jedzenie, które jest tradycyjną kuchnią śródziemnomorską podobną tej tej w Egipcie, Syrii, Turcji, Grecji i na Cyprze. Bardzo popularny jest oczywiście kebab i szałarma ale także danie mięsne takie jak kibbe, z mielonej jagnięciny z ryżem lub cienkim chlebem oraz sałatką. W Libanie popularne są także grillowane ryby i mięso oraz hummus i innego rodzaju mielone, przyprawione warzywa nasączone olejem z oliwek, jak np. mezze. Do picia popularne jest piwo oraz libańskie wino, eksportowane na przykład do Francji. Jedzenie w Libanie ma też znaczenie społeczne gdyż stanowi podstawę życia rodzinnego. Oznacza to że nawet bez starannie przygotowanych dań Libańczycy zawsze chętnie wspólnie jedzą, pod warunkiem że mają wystarczająco hummus w którym maczają swój chleb pita, warzywa i grillowane mięso.

Jeśli chodzi o sport to piłka nożna podbiła już wszystkie kraje arabskie i dlatego jest najpopularniejszym sportem. Jednak w Libanie popularna jest także koszykówka, rugby, sporty zimowe, podnoszenie ciężarów oraz sporty przygodowe takie jak: żeglarstwo, pływanie na tratwach oraz pokonywanie jaskiń i gór. Nad morzem w Bejrucie kobiety często też biegają.

Formacje skalne i miejsce do pływania w Bejrucie.

Media: Wolność prasy i swoboda wypowiedzi jest w Libanie gwarantowana przez konstytucję, która nie ma swojego odbicia w życiu codziennym. Choć w Libanie prasa jest wolniejsza niż w innych krajach arabskich nie znaczy, że dziennikarze są bezpieczni. Po tym jak zaczęła się wojna w sąsiedniej Syrii ataki na dziennikarzy stały i coraz częstsze dlatego, że pisanie prawdy na temat libańskich polityków oraz obcych krajów jest nielegalne. Prasa, wydawnictwa książek oraz oczywiście stacje radiowe i telewizyjne są kontrolowane przez rząd, który pozywa dziennikarzy do sądu za promowanie przyjaźni z Izraelem oraz za obrazę „wartości etycznych i religijnych” a transmisje polityczne i religijne muszá mieć pozwolenie rządu.

Z drugiej strony Liban jako pierwszy kraj na Bliskim Wschodzie pozwolił na prywatne radia, gazety i stacje telewizyjne lecz są one w rekach wpływowych polityków, którzy publikują materiały zgodne ze swoimi przekonaniami politycznymi i religijnymi. Zatem bez względu na to czy medium jest prywatne czy państwowe, za każdym razem publikowame materiały stanowią narzędzie politycznej kontroli i dodatkowo podlegają cenzurze przez państwowy organ o nazwie Biuro Cenzuralne. Pozatem sama dystrybucja materiałów prasowych zależy tylko i wyłącznie od powiązań politycznych co sprawia, że popularnym sposobem na przepływ informacji wśród Libańczyków są prywatne blogi oraz do pewnego stopnia Facebook i Twitter.

Na liście wolności prasy na 180 krajów i terytoriów w roku 2013 Liban był na 101 miejscu, w roku 2014 na 106 natomiast w roku 2015 już na 98 miejscu. Oznacza to, że jeśli chodzi o wolność prasy i wypowiedzi Liban (obok Kuwejtu) jest uznawany za lidera w swoim regionie nie dlatego że media są wolne ale dlatego że każdy kraj muzułmański jest bardziej zniewolony. W takich krajach jak Arabia Saudyjska czy Pakistan częstym oskarżeniem jest „bluźnierstwo przeciwko Bogu” także rzeczywiście w Libanie jest „lepiej”.

Zagrożenia przyrody: Myślę, że gdybym chciał dokładnie opisać wszystkie problemy ekologiczne Libanu to musiałbym wydać książkę na ten temat. Niestety Liban jest krajem ogromnych problemów ekologicznych. Pierwszym jest ogromne zanieczyszczenie powietrza i problem ten jest najbardziej ewidentny w Bejrucie. Trujące gazy wydobywają się codziennie z samochodów oraz fabryk przemysłowych bez ograniczenia. Oznacza to, że bez wprowadzenia odpowiednich rozwiązań, takich jak na przykład założenie filtrów na tłumiki lub wprowadzenia autobusów elektrycznych wcześniej czy później Libańczycy będą się dusić we własnym smrodzie. Pamiętam, że gdy byłem w Bejrucie to chodzenie przy drodze było niemożliwe gdyż nie miałem czym oddychać natomiast nad samochodami stojącymi w korku unosiła się czarna mgła. W Bejrucie jest aż tak źle, że nad autostradą w korku nie przechodzą wszystkie promienie słoneczne choć inwestycja w ochronę środowiska to kolejne miliony, których Liban nie ma.

Na polach uprawnych używane są pestycydy, które trują glebę, trują warzywa i owoce a w efekcie tego trują też ludzi. Pestycydy oraz gazy zatruwające powietrze tworzą też dziurę ozonową oraz kwaśne deszcze i zatruwanie gleb uprawnych poprzez ich zakwaszenie. W efekcie tego procederu gleby w Libanie przestają się nadawać do użytku i rok po roku widać, że ich zdolność do rodzenia roślin jest coraz mniejsza a dziś tylko 12% powierzchni Libanu nadaje się pod użytki rolne. Problem ten jednak narasta gdyż kolejnym problemem jest wycinanie lasów pod uprawy rolne co zabija gatunki zwierząt i roślin. Następnie na nowe grunty są zrzucane pestycydy i w ten sposób sytuacja powtarza się bez końca gdyż aby wycięte lasy zaadoptować pod grunty rolne trzeba zrobić to ciężkim sprzętem, które niszczą powierzchowną warstwę ziemi. Jest to błędne koło także z powodu wypasania zwierząt hodowlanych, które szybciej jedzą rośliny wyhodowane na zatrutej ziemi niż te są w stanie rosnąć. Oznacza to więc że trzeba wyciąć i zatruć więcej lasów. Wydaje się więc, że dzikie zwierzęta mają gdzie uciec lecz niestety nie gdyż w Libanie dużym problemem jest też kłusownictwo, w tym na zagrożone gatunki których w Libanie jest aż 54.

Ogromnym problemem jest nie tyle samo rybołóstwo co masowa eksterminacja ryb. Zastanawiałem się dlaczego wszyscy rybacy, którzy codziennie łowią ryby w Bejrucie nigdy nie mogą nic złapać. Otóż dlatego, że w Libanie kutry rybackie wypływają w morze i holują za sobą kilometrowe sieci co oznacza że oczyszczają morze ze wszelkiego życia. Przez to właśnie łapią nie tylko ryby zdatne do jedzenia ale także wszelkie inne stworzenia morskie, w tym 17 zagrożonych gatunków ryb. Jeśli rząd Libanu nic z tym nie zrobi to wkrótce Liban będzie miał martwe wybrzeże. Poza tym ścieki przemysłowe oraz śmieci gospodarcze są wyrzucane do rzek i do morza, które stają się pokarmem ryb i które z kolei są też zatrutym pokarmem ludzi.

Pomimo, że w Libanie są wystarczające opady to system doprowadzania wody jest bardzo zły i jeśli Liban nie zmodernizuje swojej kanalizacji to w roku 2020 zaczną się bardzo poważne niedobory wody. Rury przeciekają co oznacza że duża część wody zdatnej do picia albo wyparowuje albo wpływa do Morza Śródziemnego. Problem niedoboru wody oraz problem kanalizacyjny na pewno pogrąży nie tylko prywatne domostwa ale też rolnictwo. Dodatkowym problemem jest też niska jakość wody pitnej oraz niskie ciśnienie co oznacza, że ludzie mieszkający na wysokich piętrach nie mają w ogóle wody i około połowa Libańczyków kupuje wodę prywatnie. Tylko z powodu zatrutej wody częstymi chorobami w Libanie są tyfus, wirusowe zapalenie wątroby (żółtaczka) i dyzenteria (czerwonka).

Kryzys wodny jest o tyle trudny, że w Libanie jest już milion Syryjczyków i ich liczba cały czas rośnie. W związku z tym rośnie też zapotrzebowanie na wodę, przeciążenie kanalizacyjne oraz zanieczyszczenie powietrza i ziemi. Inwazja imigracyjna Syryjczyków sprawia, że przetrwanie Libanu nie tylko pod względem ekonomicznym ale także i ekologicznym stoi pod znakiem zapytania.

Jak zwykle, ignorancja i chciwość wcześniej czy później wydadzą owoce śmierci, które będą musieli zjeść niewinni ludzie.

Lider Hezbollahu przesyła „życzenia świąteczne” Izraelowi.

Historia Libanu

Stworzenie kraju jest tylko zakreśleniem linii na mapie lecz stworzenie narodu to ciągłe jego budowanie na własny wizerunek, nawet jeśli ten już przestaje być narodem.

Od roku 1516 do 1918, gdy zakończyła się I Wojna Światowa, Liban był pod panowaniem Imperium Osmańskiego. Imperium tureckie było nie tylko imperium muzułmańskim ale imperium ekonomicznym. Oznacza to, że chrześcijanie mogli praktykować swoją religię ale byli obciążeni ogromnymi podatkami, co uniemożliwiało zdobycie majątku. Choć dzisiejsza Turcja lubi zaprzeczać to raz na jakiś czas Imperium Osmańskie organizowało też masakry chrześcijan. Koniec I Wojny Światowej był okresem zmian na mapie Europy oraz Bliskiego Wschodu co dla Libanu oznaczało zmianę Pana, z tureckiego na francuskiego oraz bardzo powolną i burzliwą drogę do niepodległości.

Wraz z przegraną Turcji w I Wojnie Światowej zakończyło się też Imperium Osmańskie co spowodowało, że Liban i Syria znalazły się pod kontrolą Francji. Do Libanu przyłączono wówczas sąsiadujące prowincje osmańskie Bejrutu i Damaszku tworząc w ten sposób „Większy Liban”. Nie wszystkim muzułmanom się to podobało gdyż byli bardziej przywiązani do Syrii lecz po latach, w roku 1926 utworzono Republikę Libanu oraz napisano wstępną konstytucję, której wiele elementów działa do dziś. Dwa z jej bardzo istotnych punktów to odrębność terytorialna oraz pokojowa egzystencja pomiędzy różnymi grupami. Mimo to dopiero w roku 1943 Liban ogłasza niepodległość od Francji, na co Francja odpowiedziała uwięzieniem prezydenta al-Khoury, premiera i kilku ministrów. Opór Francji do uznania niepodległości Libanu oraz aresztowanie libańskich przywódców spowodowały zamieszki i strajki w całym kraju i dopiero po interwencji politycznej USA i Wielkiej Brytanii Francja dała Libanowi niepodłegłość. Wkrótce nad parlamentem zawisła flaga z drzewem cedrowym, zamiast francuskiej i nastąpił kompromis pomiędzy chrześcijanami a muzułmanami. Chrześcijanie zrezygnowali z obrony Zachodu przed muzułmanami a muzułmanie zrezygnowali ze zjednoczenia z krajami arabskimi. Oznaczało to, że w przypadku wojen na Bliskim Wschodzie Liban miał pozostać neutralny. W roku 1948 Syjoniści założyli państwo Izrael co spowodowało nowe, nieskończone problemy dla całego regionu i świata a dla Libanu oznaczało to masową imigrację Palestyńczyków.

Niestety tak zwana „niepodległość” była dopiero początkiem problemów. Historia głównego nurtu o tym nie wspomina ale na początku lat 50-tych chrześcijanie w Libanie byli większością i dzięki temu Liban żył w pokoju. Niestety syjonistyczny Izrael wypowiedział potajemną wojnę chrześcijanom i zaczął podsycać esktremalny islam co muzułmanie przyjęli bez problemu. W efekcie żydowskich malwersacji ”religia pokoju” pokazała swoje prawdziwe oblicze i w 1958 roku w Libanie wybucha pierwsza wojna domowa pomiędzy muzułmanami a chrześcijanami. Historia głównego nurtu rozpisuje się na temat nawoływań egipskiego prezydenta lecz to Izrael stał za wojną domową w Libanie aby umożliwić wejście wojsk amerykańskich.

17 lat później Syjoniści doszli do wniosku, że zginęło zbyt mało chrześcijan dlatego ponownie zaczęli podsycać nienawiść i w roku 1975 wybuchła kolejna wojna domowa. W rezultacie tej polityki muzułmanie zmasakrowali chrześcijan jeszcze raz i dopiero rok poźniej, w 1976 roku wojska syryjskie weszły do Libanu i okupowały cały kraj oprócz południa. W tym czasie Izrael sprowokował atak Palestyńskiej Organizacji Wyzwoleńczej (PLO) na Izrael dzięki czemu w 1978 roku Żydzi mieli pretekst aby zaatakować Liban i zacząć konflikt z Syrią. Było to bardzo na rękę Izraelowi gdyż prowadziło do okupacji strategicznie ważnych Wzgórz Golan oraz pozwoliło Syryjczykóm na brutalne usunięcie chrześcijan ze wschodniego Bejrutu.

Izrael ponownie zaatakował Liban, tym razem w czerwcu 1982 roku i w ciągu trzech dni dotarł do Bejrutu. Tymczasem zamordowany został chrześcijański prezydent-elekt Libanu Bashir Gemayel a Żydzi ponownie zmasakrowali Palestyńczyków, tym razem w obozach Sabra i Shatila lecz podając potem do publicznej wiadomości że zrobili to chrześcijanie. W międzyczasie zostały też wysadzona w powietrze amerykańska ambasada oraz bazy wojskowe Izraela i Francji. Pomimo rozmów pokojowych będących teatrem dla mediów wojska Izraela opuściło Liban dopiero w 1985 roku a rząd Izraela zaczął swoją „polisę żelaznej pięści” w południowym Libanie. Z tego powodu do dziś w południowym mieście Tyre jest bardzo solidna obecność libańskiego wojska i Hezbollahu, co odczułem spacerując po tym mieście. W tym samym czasie USA profilaktycznie atakowało Liban ze swoich statków, Izrael wzniecił niechęć do siebie pomiędzy Sunnitami i Szyitami i przy okazji zginęło jeszcze więcej Palestyńczyków i chrześcijan. Syria nie zgodziła się na wycofanie swoich wojsk co spowodowało kolejne konflikty.

Lubię bomby.

Kolejne lata przyniosły stworzenie wrogich sobie rządów na terenie małego Libanu w czego efekcie premier Michel Aoun wypowiada wojnę wojskom syryjskim przez co Liban wpada w syryjską kontrolę na kolejne dziesięciolecia. Kolejne walki oraz zabójstwo prezydenta staje się normą. Nikt nie jest bezpieczny. Podczas wojny w Zatoce Perskiej USA dało wolną rekę Syrii na usunięcie premiera Aouna i na rozbrojenie wszystkich grup militarnych, co bardzo wyszło na korzyść Hezbollahowi. Tymczasem Hezbollah rośnie w siłę i zdobywa miejsca w Libańskim Parlamencie a sytuacja ekonimiczna jest coraz gorsza. Tym razem, już bez morderstw, premier Harami podaje się do dymisji a kolejne wybory są bojkotowane jako nieuczciwe. Kolejnym premier został Rafic Hariri, który obiecywał nowe prace, nowy Liban i któż to wie………pewnie też darmowe loty w kosmos dla każdego Libańczyka.

Relacje z wypraw

Mapa

Lokalizacja

Informacje praktyczne

Wiza turystyczna: na lotnisku w Bejrucie dostałem darmową wizę turystyczną na okres 30 dni i wiza ta może być łatwo przedłużona na terenie Libanu do 3 miesięcy. Pieczątka Izraela uniemożliwia wjazd do Libanu. Pracownik imigracyjny pytał mnie o mój cel wizyty, o to czy kogoś znam oraz dwa razy czy byłem w Izraelu.

Bezpieczeństwo: spędziłem w Libanie 3 tygodnie. Podróżowałem do najdalszych zakątków Libanu dniem i nocą, wzdłuż wybrzeża do miast obstawionych drutem kolczastym i automatami, do miejsc takich jak Tyre, Mleeta czy Baalbek gdzie czułem gotowość do walki, 2 razy byłem zatrzymany przez Hezbollah a w ramach wspomnień z podróży byłem też na zamieszkach ulicznych w Bejrucie gdzie policja strzelała gazem łzawiącym. Byłem też blisko granicy z Syrią i nigdy nie miałem problemów dlatego uznaję Liban za bezpieczny. Moją radą jednak jest aby każdy kto wybiera się do Libanu sprawdził bezpieczeństwo gdyż sytuacja zwłaszcza na Bliskim Wschodzie może się szybko zmienić. Myślę, że jeśli Izrael nie zaatakuje Libanu lub jeśli nie będzie wojny domowej to można spokojnie pojechać, mimo że miejscami miałem to samo uczucie którego wcześniej doświadczyłem w Pakistanie – jakby coś jednak miało wylecieć w powietrze. Na pewno też nie należy wierzyć Brytyjskiemu Ministerstwu Spraw Zagranicznych, które specjalizuje się w straszeniu turystów opowieściami grozy.

Poruszanie się po kraju: poruszanie się po Libanie jest bardzo dobrze zorganizowane. Liban jest małym krajem z dobrze rozwinięta siecią autobusów, które jeżdżą wzdłuż wybrzeża oraz wgłab kraju w kierunku Syrii. W Bejrucie są trzy główne stacje autobusowe z których każdy obsługuje dany kierunek. (Nic prostszego). Oprócz tego są też taksówki oraz autostop, który bardzo sobie cenię.

Ceny: (na rok 2015 kiedy £1 = 2100 LBP): Ceny w Libanie są przystępne choć nie nazwałbym Libanu kierunkiem dla turystów na budżecie jak to jest w Nepalu czy w Kambodży. Lokalną walutą jest funt libański choć Arabowie nazywają go lirem. Oprócz lokalnej waluty w nieoficjalnym obiegu jest także dolar amerykański (1USD = 1500LBP).

Za najtańsze łóżko w pokoju wieloosobowym w Bejrucie płaciłem $17, podczas gdy w Tripoli i w Bcharre zapłaciłem tylko $10. Najdroższe miejsca to zawsze te, które są rzadko odwiedzane takie jak Zahle czy Anjar. Tutaj najtańsze pokoje są przynajmniej po $50 choć ja znalazłem jeden za $30. Szałarma lub kebab będące popularnym jedzeniem w Libanie kosztuje przeciętnie 5000 lirów, libańska pizza około 2-3000 lirów choć biorąc pod uwagę liczne napoje i desery jako wielkie minimum trzeba wydać dziennie na jedzenie przynajmniej 10.000 lirów (£5).

Transport miejski kosztuje 1000 lirów podczas gdy transport z Bejrutu do Tripoli to 4000 lirów a pomiędzy innymi miastami waha się około 3-6000 lirów. Do tego trzeba wliczyć ceny wejść do obiektów i pamiątki, które mogą kosztować $10 lub tyle ile dusza zapragnie.

Moim zdaniem turysta podróżujący po Libanie na budżecie powinien wydać przynajmniej $40-$50 dziennie natomiast ktoś kto wydaje $30 lub mniej moim zdaniem nie wyjechał na wyprawę ale na obóz przetrwania. W zmniejszeniu kosztów podróży pomaga namiot.

Klimat: Liban ma klimat śródziemnomorski który charakteryzuje się długim, gorącym i suchym latem oraz deszczową zimą. Najzimniejszym miesiącem jest styczeń kiedy temperatura waha się od 5°C do 10°C a najgorętszym miesiącem jest sierpień kiedy temperatura jest od 18°C to 40°C. Liban jest więc gorącym i suchym krajem a dodatkowo wiatry potrafią być bardzo silne i powodować burze piaskowe.70% deszczu spada od listopada do marca natomiast najmniejsze opady są od czerwca do sierpnia. W miesiącach zimowych silne opady powodują miejscowe powodzie, erozje gleb oraz sztormy.

18 listopada 2012

16 sierpnia 2010

PODOBNE ARTYKUŁY
Korea Południowa

26 maja 2010

Tadżykistan

19 września 2011

Laos

18 listopada 2012

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan