Irak – (Kurdystan)


Oficjalna nazwa: Region Kurdyjski
Populacja: 8 500 000
Powierzchnia: 78 736 km²

Galeria

Sytuacja geopolityczna irackiego Kurdystanu, atrakcje turystyczne irackiego Kurdystanu, iracki Kurdystan – czasy obecne, krótka historia irackiego Kurdystanu.

Wstęp

Iracki Kurdystan opisuję na swojej stronie jako region autonomiczny na terenie Iraku a nie jako niepodległy kraj. Zastanawiałem się czy opisywać Iracki Kurdystan na stronie kraju „Irak” lecz doszedłem do wniosku że lepiej jest go wyróżnić dlatego że „Irak północny” (Kurdystan) jest kontrolowany przez Kurdyjski Rząd Regionalny działający odrębnie od rządu irackiego z siedzibą w Bagdadzie. Kurdystan ma także odrębną ekonomię, własną armię i inną tożsamość narodową, natomiast po inwazji amerykańskiej na Irak ma także inny poziom bezpieczeństwa i inne realia życia. Ze wszystkich powyższych powodów opisuję iracki Kurdystan osobno, mimo że podkreślam: politycznie jest on częścią Iraku. Poza tym, bez względu na to czy Irak wchłonie kiedyś Kurdystan czy Kurdystan stanie się niepodległy, opisuję ten region jako osobną część Iraku gdyż przynajmiej w 2017 roku, gdy ja tam byłem, podział ten miał także znaczenie od strony turystyki.

Obszar występowania Kurdów na terenie Turcji, Iraku, Syrii i Iranu. Globalna liczna Kurdów jest szacowana na około 35mln.

Ja pojechałem do irackiego Kurdystanu w czasie referendum o niepodległoścć Kurdystanu, które miało miejsce 25/09/2017. Do dziś Kurdystan został uznany tylko przez jeden kraj – przez Izrael, aby jeszcze bardziej podzielić muzułmanów i wątpie aby został on uznany przez jakikolwiek inny kraj. Moim zdaniem przyszłość Iraku oraz przyszłość irackiego Kurdystanu jest bardzo niepewna. Z jednej strony prawie 93% Kurdów zamieszkujących Irak północny zagłosowało na niepodległość Kurdystanu a z drugiej strony region ten nie ma szans na bycie niepodległym chociażby z uwagi na swoich sąsadów, takich jak: Irak, Iran, Syria i oczywiście Turcja. Kurdowie myślą, że dostaną silne poparcie USA gdyż mają bogate złoża ropy lecz moim zdaniem USA nie muszą nikogo prosić o ropę, natomiast interwencja zbrojna o niepodległość Kurdystanu mogłaby zacząć zimną wojną z Turcją i z Iranem, co mogłoby kosztować USA więcej niż ropa ofiarowana przez Kurdów. Uważam, że Kurdowie mają fatalne położenie geo-polityczne i dlatego ich szansą na niepodległość może być tylko bardzo wyniszczająca wojna w Turcji i Iranie. W przeciwnym razie Kurdowie powinni się cieszyć, że mają skrawek ziemi który mogą nazywać „regionem autonomicznym”..

! Po moim powrocie z Iraku prezydent irackiego Kurdystanu Masoud Barzani zdecydował się odejść ze stanowiska a narodowe wojska irackie wypchnęły Kurdów z miasta Kirkuk, które jest bogate w ropę i które stanowi „serce kurdyjskiego narodu”. Barzani oskarżył USA oraz kurdyjskie wojsko – Pashmerga o zdradę gdyż Kurdowie byli pozostawieni w tej walce bez sojuszników oraz stracili Kirkuk bez walki, mimo że z tak wielkim trudem wywalczyli je od ISIS. Inną sprawą jest, że Kirkuk nie należało do kurdyjskiego regionu autonomicznego i pomimo że miało kurdyjską większość to było w granicach Iraku z rządem w Bagdadzie. USA, rzekomy sojusznik Kurdów nie zrobił nic w ich obronie i powiedział, że „będzie bezstronny”. Ciężko jest mi powiedzieć kto stał za klęską Kurdów lecz ja uważam, że była to od dawna planowana krecia robota irackich Arabów i szyickich Irańczyków i w efekcie tego nie zdziwiłbym się gdyby wkrótce na terenie Kirkuk powstawały brytyjskie i amerykańskie pola naftowe pilnowane przez wojsko arabskie przysłane z Bagdadu. Takie podziękowanie dostali Kurdowie za walkę z amerykańskim wynalazkiem od nazwie ISIS.

Pozdrowienia z Iraku.

Artykuł ten jest także moim sposobem na wyróżnienie Kurdystanu oraz zwrócenie uwagi na fakt, że ten największy na świecie naród bez swojego własnego państwa jednak istnieje i kwestia ta nie powinna być nigdy lekceważona ani zapomniana. Tereny zamieszkane przez Kurdów są w Iraku, Turcji, Iranie i Syrii.

Walory turystyczne Irackiego Kurdystanu

Sam przyjazd do Iraku jest już wielką atrakcją turystyczną dlatego że jest to przygoda z dreszczykiem. Niby w Kurdystanie jest spokojnie i ludzie żyją w zgodzie ale z drugiej strony jest to delikatny teren, który w każdej chwili może zostać celem inwazji krajów sąsiednich. Atrakcją turystyczną jest więc życie jak w filmie a fakt, że piszę ten artykuł oznacza że miałem szczęśliwe zakończenie. Dużą atrakcją byli też dla mnie sami ludzie, którzy mają swój sposób ubierania się, sposób picia herbaty na ulicach i generalnie lubiłem ich obserwować, choć znajomość angielskiego była bardzo ograniczona. Tak czy inaczej reakcja ludzi na mój widok też była niezapomniana gdyż turyści do Iraku raczej nie jeżdżą. Moim pierwszym miejscem zainteresowania była sama granica w Ibrahim Khalil, która poszła dobrze od strony irackiej lecz Turcy wyraźnie nie byli zadowoleni że jechałem do Iraku.

Wjeżdżając do Kurdystanu z Turcji zatrzymałem się w mieście Zakho gdzie znajduje się zabytkowy most Delal na rzece Kabur, zbudowany przez Rzymian. Wykąpałem się też w rzece dlatego że było tak gorąco. Moim drugim celem było miasto Dohuk, które stanowiło moją bazę przez kilka dni. Z Dohuk mam bardzo dobre wspomnienia. Spędziłem czas na rozmowie z ludźmi przy herbacie, byłem na wielu bazarach gdzie doświadczyłem kurdyjskiego patriotyzmu przed referendum o niepodległość oraz spędziłem przyjemnie czas na obrzeżach miasta. Pływałem w jeziorze koło tamy, chodziłem po górach i usiadłem niedaleko sztucznego wodospadu. Byłem też w parku Azadi oraz w parku Panorama lecz mi najbardziej podobała się część koło tamy gdyż tam znajdowała się piękna przyroda. Bardzo też polecam małe choć atrakcyjne zoo oraz kościół katolicki św. Ith Llaha. Ciekawą wycieczką z Dohuk było też Lalish gdzie znajduje się świątynia Jazydów. Ludzie po raz kolejny byli ciekawi skąd przyjechałem a niektórzy rozmawiali ze mną o polityce i o Saddamie Husseinie. Nie wszyscy w Iraku i w Kurdystanie byli zadowoleni, że Ameryka się wtrąciła dlatego że wielu osobom było dobrze w czasach reżimu Saddama.

Granica z Irakiem – z Regionem Kurdyjskim.

Ja też bardzo lubiłem Saddama Husseina gdyż trzymał Arabów w Iraku. Co prawda ludzie mieli reżim ale w każdym kraju jest reżim a największy w tych, które reklamują się jako „demokratyczne”. (Brytania jest dobrym przykładem.) W Iraku mieszka dużo grup etnicznych lecz dzięki Saddamowi był między nimi pokój, natomiast gdy Ameryka zrujnowała Irak oraz założyła ISIS Irakijczycy natychmiast docenili Saddama. Z punktu widzenia podróżnika Saddam też był dobry dlatego że Irak był bardzo atrakcyjnym, tanim i ciekawym krajem turystycznym a miejsca takie antyczny Babilon i Bagdad cieszyły się sporym uznaniem wśród podróżników z całego świata. Kto tu jest więc prawdziwym terrorystą?

Inną wycieczką z Dohuk była Ammadiya gdzie pojechałem głównie po to aby zobaczyć antyczną bramę Badinan lecz jak zwykle w nowym miejscu miałem nowe doświadczenia z ludźmi i byłem na kebabie w bardzo tradycyjnej i bardzo taniej knajpie. W Ammadiya byłem w dniu referendum także panowała nerwowa atmosfera. Poniżej płaskowyżu Ammadiya znajduje się też teren wypoczynkowy o nazwie Sulav gdzie mieszkałem w pokoju zbudowanym na krawędzi jaskini, przez który przepływał górski potok. W Sulav chodziłem po górach, piłem herbatę i próbowałem miejscowych smakołyków, które bardzo chwalę.

Myślę, że zboczeniem z „wytartego szlaku” – jeśli taki w Iraku w ogóle istnieje, był mój pobyt w mieście Akre. Ludzie oglądali mnie tam jak telewizję i szukali ze mną kontaktu dlatego że nie mogli się nadziwić że Biały przyjechał do „miasta terrorystów”. Oczywiście nie byli terrorystami choć taka krąży opinia w zachodnich mediach. Ludzie częstowali mnie herbatą, bakhlavą a jeden starszy Kurd powiedział mi po cichu że polują na ISIS i kroją ich na części siekierą. Pomyślałem, że w zasadzie czułbym się lepiej gdybym o tym nie wiedział ale zachowałem minę pokerzysty. W Akre polecam ruiny skalnego miasta na szczycie góry gdzie spałem w jaskini, nago i na gołym kamieniu ale nad ranem i tak czułem się dobrze.

Most Delal w Zakho.

Wielką przygodą jest także autostop i dla mnie ta przygoda skończyła się dobrze, choć w Iraku autostop może okazać się rosyjską ruletką. Ludzie byli bardzo pomocni, nawet ci uzbrojeni po zęby ale przecież nie powiem „nie” do faceta z AK-47. Z Akre pojechałem do stolicy irackiego Kurdystanu, do Erbil, po drodze zatrzymując się na blokadach wojskowych z pięknym widokiem na obóz uchodźców oraz na druty kolczaste, worki z piaskiem i oczywiście bloki betonowe. Przejeżdżałem też przez dziury na drodze gdzie należy koniecznie nakręcić horror, coś w stylu „ISIS kontra pustynne potwory – dzień sądu ostatecznego”. To są właśnie miejsca w moim stylu choć ludzie tam też żyją i sprzedają owoce polskim turystom.

Erbil było piękne, zwłaszcza cytadala wznosząca się nad miastem oraz bazar i fontanny poniżej. Cytadela oraz jej muzea i sklepy z pamiątkami są oczywiście obowiązkowym punktem podróży lecz bardzo ważny jest bazar gdzie można kupić prawie oryginalne perfumy za marne grosze, można kupić ubrania oraz bardzo dobrze zjeść. Atmosfera tego miejsca jest kulturowym skarbem mojej podróży po irackim Kurdystanie. Wieczorem natomiast zawsze piłem herbatę na ulicy, kosztowałem nowych dla mnie bakhlav oraz przed snem także sok z granata. W Erbil są też ładne parki oraz kolejka linowa nad miastem. Nie należy przeoczyć parku z minaretem oraz balonem na gorące powietrze, który wznosi Polaków pod niebiosa za 5000 dinarów od głowy. Erbil także było moją bazą gdyż stamtąd też organizowałem wycieczki. Jedną z nich była wycieczka do Rawanduz gdzie znajdują się kolejki nad przepaścią z widokiem na cały kanion oraz malowniczo położone miasteczko. Lepszy był jednak mój powrót gdyż wracałem autostopem przez czerwony kanion, kąpałem się w turkusowej rzece oraz zobaczyłem wodospad Gali Ali Berg uwieczniony na banknocie 5000 irackich dinarów. Był to piękny kontakt z naturą natomiast noc spędziłem nad strumykiem w towarzystwie żołnierzy Peshmerga. Wiele osób tam przyjeżdża: Arabowie ze strefy wojennej Iraku chcący odpocząć od wojny oraz pewnie też terroryści, którzy chcą odpocząć od Jihadu. Z perspektywy czasu dociera do mnie, że musiałem spotkać bardzo twardych żołnierzy gdyż przez cały wieczór pokazywali mi filmy na telefonach o wysadzaniu tureckich wozów opancerzonych i bardzo się przy tym dobrze bawili. Przyznam, że ja też się dobrze bawiłem gdyż filmy o wysadzaniu w powietrze były bardzo efektowne.
Wodospad i kanion były piękne i bardzo je polecam. W drodze powrotnej zobaczyłem jeszcze zamek Khanzad zbudowany na górze, blisko drogi około 20km od Erbil.

W mieście Sulaymaniya z żółnierzami.

Będąc w irackim Kurdystanie polecam też południowie miasto Sulaymaniya, które okazało się bardzo ciekawe, mimo że wątpie aby ktokolwiek tam jeździł. Ja jechałem przez Kirkuk lecz po inzwazji wojska irackiego przyszli podróżnicy będą musieli wybrać inną drogę. W Sulaymaniya polecam przede wszystkim byłe więzienie Saddama Husseina Amna Suraka gdzie znajduje się ekspozycja czołgów Saddama, metody torturowania więźniów i gdzie są zdjęcia wojska Peshmerga i partyzantów PKK oraz gdzie jest pokazana walka z ISIS. W murach były ciągle dziury po kulach. W Sulaymaniya bardzo mi też smakowało jedzenie na nocnym bazarze koło meczetu. Były kebaby w wielu rodzajach, rosoły, kanapki wołowe i owoce. Dobrze mi tam było.

W drodze powrotnej do Erbil zboczyłem z drogi i zatrzymałem się nad jeziorem Dokan. Zjadłem karpia w knajpie, widziałem mecz piłki nożej Polska – Armenia a noc spędziłem w szałasie na pustyni, koło jeziora. Następnego dnia wykąpałem się z jeziorze, pojechałem na wycieczkę motorówką, miałem przyjemny kontakt z ludźmi i autostopem wróciłem do Erbil.

Iracki Kurdystan uważam za bardzo atrakcyjny turystycznie i serdecznie go polecam. Ktoś mógłby nazwać ten region „strefą wojenną” ale według mnie nie ma się czym przejmować i dlatego klasyfikuję Kurdystan jako standardowy, bezpieczny kierunek turystyczny na terenie Iraku. Wszystkie kontrole wojskowe i karabiny maszynowe odebrałem jako jedynie część krajobrazu. Było pięknie.

Jezioro Dokan oraz po prawo szałas w którym spałem.

Iracki Kurdystan – czasy obecne

Ekonomia

Kurdystan jest zdecydowanie najbezpieczniejszym regionem Iraku oraz ma ekonomię wolno-rynkową, co pozwoliło na podpisanie wiele umów z zagranicznymi inwestorami i przez to rozwój regionu. W 2006 roku pierwszy odwiert naftowy od inwazji na Irak został wywiercony w regionie Kurdystanu przez norweską firmę energetyczną DNO. Rząd Regionu Kurdystanu podpisał także umowy z kilkoma innymi przedsiębiorstwami naftowymi, w tym z kanadyjskim Western Oil Sands i brytyjskim Sterling Energy oraz Gulf Keystone Petroleum. Kurdowie podpisali jednak umowy z 42 firmami wydobywczymi z 17 krajów, które oferują lepsze warunki niż centralny rząd w Bagdadzie. Ambicją Kurdów jest eksportowanie 1mln baryłek rocznie.

Stabilność regionu Kurdystanu pozwoliła mu osiągnąć wyższy poziom rozwoju niż w innych regionach Iraku. W 2004 roku dochód na mieszkańca był o 50% wyższy niż w pozostałej części Iraku a w 2009 roku był już o 200% większy. W Kurdystanie można otworzyć swój własny interes zaledwie w kilka dni a biorąc pod uwagę bezpieczeństwo, wyższe dochody i mniejszą biurokrację niż w innych krajach w regionie od 2003 roku do Kurdystanu przyjechało 20.000 pracowników z innych części Iraku. GDP regionu Kurdystanu w 2015 wyniosło $26.5mld natomiast bezrobocie stoi średnio na poziomie 13%. Według pierwszego powojennego prezydenta Iraku Jalalabada Talabaniego miasto Sulemani ma już 2000 milionerów, podczas gdy jeszcze przed inwazją na Irak było ich tylko 12. W 2009 roku iracki Kurdystan miał też najniższą biedę w Iraku. Regionalny Rząd Kurdystanu chce też stworzyć strefy wolnego handlu na terenach przygranicznych z Turcją, Iranem i Syrią.

Ekonomia regionu kurdyjskiego jest ciągle jednak bardzo delikatna i uzależniona od eksportu ropy. W roku 2015 Kurdystan był uderzony przez kryzys gospodarczy przez który nastąpiły niskie ceny za baryłkę ropy, konflikty z rządem centralnym w Bagdadzie i ataki Państwa Islamskiego. Kontrakty były zrywane, ludzie nie byli opłacani przez 3 miesiące a na początku 2016 roku Kurdystan miał $16mld długu. Wraz z inwazją wojsk irackich na bogaty w ropę Kirkuk po koniec 2017 roku, Kurdystan bardzo dużo stracił i jego przyszłość jest coraz bardziej niepewna i jeszcze bardziej uzależniona od wrogo nastawionych sąsiadów, którzy z każdym posunięciem pokazują Kurdom, że referendum było tylko emocjonalnym wydarzeniem nie mającym pokrycia w rzeczywistości.

Wjazd do Zakho.

Kurdowie w 93% poparli niepodległość (odzielenie się od Iraku) lecz ci sami ludzie nie zdają sobie sprawy, że ekonomia regionu Kurdystanu jest bardzo delikatna i gdyby silni sąsiedzi chcieli zniszczyć Kurdów to najbardziej efektywnym sposobem byłaby wojna ekonomiczna. Kurdystan jest regionem bogatym w ropę i posiada on rurociąg z Turcją więc gdyby jako zemstę za referendum Turcja chciałaby zamknąć rurociąg, skończyłaby się też ekonomia Kurdów. To właśnie handel ropą pomógł Kurdom uformować swój region jako niepodległy kraj i jak na ironię udało im się to dzięki Amerykanom już od lat 90-tych. Dzięki ropie Kurdowie byli stanie do małego stopnia zróżnicować swoją ekonomię, dzieląc ją także na rolnictwo, bankowość, wytwarzanie niektórych dóbr a od niedawna też turystykę– lecz mimo to handel ropą wciąż stanowi 90% kurdyjskiego GDP. Przeciętni Kurdowie stawiają się Turcji lecz zapominają, że region Kurdystanu jest tak naprawdę skazany na tureckie partnerstwo dlatego że Turcja kupuje około 150.000 baryłek ropy dziennie od Kurdystanu, pompowanych przez jeden rurociąg. Kurdystan jest też bardzo zależny od importu i tak na przykład w Erbil są ubrania z Chin, owoce z Iranu i Egiptu, jajka z Turcji i papierosy z Korei Płd. Zamknięcie granic z Turcją i Iranem oraz zamknięcie przestrzeni powietrznej nad Irakiem doprowadziłoby do gwałtownych wzrostów cen oraz braku podstawowych dóbr, co z kolei na pewno przerodziłoby się w chaos. Turcja świetnie zdaje sobie z tego sprawę a prezydent Turcji Recep Erdogan powiedział nawet, że gdyby chciał wprowadzić sankcje przeciwko irackiemu Kurdystanowi to Kurdowie nie mieliby ani jedzenia ani ubrań.

Z drugiej jednak strony jest to ekonomiczne małżeństwo wynikające ze zdrowego rozsądku. Tureckie firmy i rząd Turcji zarabiają miliony dolarów dziennie tylko na przekraczaniu granicy w Ibrahim Khalil. Byłem tam i w zasadzie kolejka wypełnionych po brzegi tirów nigdy się nie kończy. Granice z Kurdystanem to wspaniały rynek zbytu dla Turcji i Iranu a Kurdystan jest łatwym i niewymagającym klientem gdyż potrzebuje wszystkiego. Do tego wszystkiego istnieje też rurociąg gazowy firmy Rosfnet pomiędzy Rosją a irackim Kurdystanem, biegnącym przez terytorium Turcji i ciągle budowane są nowe. Ani Turcja ani Iran nie są w stanie zamknąć granicy z Kurdystanem gdyż nikomu się to nie opłaca. Ja nawet uważam, że w przypadku zablokowania Iraku północnego przed światem Ameryka mogłaby zacząć nową wojnę o „demokrację” a Rosja domagałby się pieniędzy od Turcji za straty związane z rurociągiem. Z drugiej strony, na niepodległość Kurdów po prostu nie stać.

Edukacja

Regionalny Rząd Kurdystanu ma bardzo poważne podejście do edukacji, gdyż przeznacza na ten cel aż 16% swojego GDP a cała inwestycja w edukację w latach 2006-2013 wyniosła aż $668mln. Region Kurdystanu może pochwalić się najwyższymi wskaźnikami ukończenia szkół podstawowych w całym Iraku, które wynosi 65% oraz posiada najwyższy wskaźnik zapisów do szkół podstawowych, które wynosi 95,9%, czyli o 4,5% więcej niż w przypadku reszty Iraku. Zapisy to szkół średnich w regionie to średnio 88,9% natomiast pisać i czytać potrafi 92,3% mężczyzn w wieku 15-24 i 81,6% kobiet w tym samym przedziale wiekowym. Te pozytywne statystyki nie ukrywają, że potrzeby edukacyjne regionu rosną. W rzeczywistości całkowita liczba uczniów szkół podstawowych i średnich w Kurdystanie wzrosła z 843 000 w 2003 roku do 1.7 mln w 2012 roku. Oznacza to wzrost o 98%. Jeśli chodzi o podział płci w szkołach to chłopców jest zazwyczaj 60%. Regionalny Rząd Kurdystanu mocno też zainwestował w budowę większej ilości szkół, z 1459 szkół w 2003 roku do 2641 w 2012. Oznacza to, że jest to wzrost o 81%. Kurdystan cały czas też wprowadza nowe reformy i tak na przykład rząd zmienił obowiązkowe lata nauki, z 6 lat do 9 lat a nauczyciele powinni mieć przynajmniej licencjat i chodzić na doszkalania zawodowe.

Kurdowie.

Obecnie na 13 publicznych i 11 prywatnych uniwersytetach w Kurdystanie uczy się 115 000 studentów. Zdecydowana większość tych studentów uczęszcza do publicznych uniwersytetów, które są znacznie większe niż prywatne i nie pobierają opłat za naukę. Dzięki wojnie w Iraku Kurdyjskie uniwersytety mają też łatwiejszą drogę w pozyskiwaniu irackich profesorów, z zmiast takich jak Bagdad, Basra i Mosul.

Także, co stało się istotne w ostatnich latach, uniwersytety historycznie nauczały w języku kurdyjskim, arabskim i angielskim, ale rosnące zapotrzebowanie na znajomość języka angielskiego doprowadziło wiele uniwersytetów do nauczania wyłącznie w języku angielskim. Kurdyjskie uniwersytety zachęcają też do wymiany międzynarodowej poprzez „program rozwoju zdolności ludzkich”, który ma na celu wysyłanie najnowszych absolwentów kurdyjskich publicznych uczelni i ukończenie studiów podyplomowych na międzynarodowych uniwersytetach, aby jeszcze bardziej poprawić ich międzynarodową inteligencję, umiejętności językowe i umiejętności zawodowe.

Zdrowie

System zdrowia w Iraku nigdy nie był wyśmienity, zarówno za Sadddama ani teraz i dzieje się tak głównie z powodu zbyt niskiego dofinansowania. W głównej części Iraku jest oczywiście najgorzej gdyż kraj jest zniszczony przez wojnę natomiast w regionie Kurdystanu jest co prawda około 60 szpitali, głównie państwowych lecz jest w nich za mało sprzętu, za mało lekarzy, dentystów i za mało pielęgniarek. Personel jest jednak dobrze wyedukowany a opieka medyczna jest rozłożona równomiernie gdyż większość pacjentów mieszka w promieniu 30 minut od szpitala. Niestety w wielu szpitalach nie ma maszyn do wykonywania prześwietleń Roentgena a inne sprzęty wymagają naprawy. Obliczono też, że do 2020 roku przyda się dodatkowe 2500 łóżek szpitalnych. W Kurdystanie problemem nie są więc ludzie ale brak dofinansowania, brak sprzętu i zbyt niskie pensje personelu medycznego, co sprawia że wolą oni pracować prywatnie. Dobrą wiadomością jest, że zdrowie dzieci w Kurdystanie poprawiło się gdyż w regionie tym ONZ bezpośrednio rozdaje leki. W reszcie Iraku, kontrolowanym przez rząd w Bagdadzie zdrowie dzieci się pogorszyło a śmiertelność się powiększyła. Mimo to irackie kobiety mają średnio 4.5 dziecka na kobietę, w porównaniu ze średnią światową, w tym kurdyjską, która wynosi 2. Iracki Kurdystan ma planowanie rodziny podczas gdy Arabowie w Iraku nie używają zabezpieczeń z powodów religijnych. Według organizacji RAND Corporation zajmującej się badaniami nad służbami zdrowia, wydatki na służbę zdrowia w Iraku to tylko 2.5% GDP i ciężko jest mi powiedzieć ile wydatki wynoszą konkretnie w regionie kurdyjskim lecz na pewno jest tam lepiej. RAND wierzy, że rząd regionalny w najbliższych latach powinien podnieść wydatki na zdrowie gdyż jest to nieukninione przy rosnącej populacji.

Sytuacja staje się jeszcze trudniejsza wraz z przebiegiem wojny gdyż walka o Mosul dała jeszcze więcej rannych i potrzebujących a do tego kurdyjski system zdrowotny musi też dbać o uchodźców syryjskich.

Iracki Kurdystan jest krajem niskiego ryzyka jeśli chodzi o HIV lecz liczby zarażonych stale rosną. Do 2008 roku w regionie Kurdystanu były zarażone tylko dwie osoby natomiast pomiędzy 2008 a 2012 było to już 107 osób. Nie liczby są więc problemem ale gwałtowny wzrost zakażonych. HIV jest najbardziej obecny wśród homoseksualistów i narkomanów i czasem zostaje on importowany do Kurdystanu. Tak było w przypadku murzyna z Kamerunu, który przyjechał do północnego Iraku w poszukiwaniu pracy.

Lalish – miasteczko Jezydów.

Irak na także jedną z najwyższych liczb zachorowań na raka na świecie choć w regionie Kurdystanu te liczby są mniejsze. Kobiety zazwyczaj cierpią na raka piersi i macicy natomiast mężczyźni na raka płuc. Lekarze z Duhok w północnej części Kurdystanu doszli nawet do wniosku, że przez ostatnie lata liczba zachorowań na raka wzrosła o 50% i jeśli tak dalej pójdzie to w całym Iraku połowa populacji będzie zagrożona rakiem lub będzie chora na raka. Przyczynami są tu złe jedzenie, brak sportu i oczywiście ciągłe palenie papierosów. Kurdowie rodzą się z papierosem.

Kultura / Religia

Kurdowie są 30 milinowym narodem bez własnego kraju a jego populacja jest najliczniejsza w Turcji, Iraku, Syrii i Iranie. Przy tak ciężkich warunkach politycznych ciężko było kontynuować kurdyjską kulturę, kurdyjski język oraz inne narodowe zwyczaje, tym bardziej że w Turcji i w Iranie przez długi czas Kurdowie nie mieli prawa mówić po kurdyjsku publicznie a kurdyjska muzyka i kurdyjskie stroje stroje były zabronione. Poza tym Kurdowie byli zmuszani do przyjmowania miejscowych imion i nazwisk aby byli w stanie dostać się do szkoły oraz aby mogli zdobyć pracę. Ładnym językiem było to nazywane „przymusową asymilacją” (podobnie jak dziś Anglicy muszą się asymilować w Anglii do kultury muzułmańskiej). Przez wieki Kurdowie byli wsadzani do tureckich więzień i doświadczyli wiele aktów przemocy i terroryzmu zwłaszcza ze strony Turków. Jednak przez ostatnie lata zarówno Turcja jak i Iran zrelaksowały represje kulturowe przeciwko Kurdom a w Iraku Kurdowie mają swój własny region, co ciągle nie zmieniło faktu że założyciel armii wyzwoleńczej Kurdystanu PKK ciągle siedzi w tureckim więzieniu. Ważne jest aby dać do zrozumienia jak ciężko było Kurdom w zachowaniu swojej tożsamości narodowej.

Kurdowie są rodzimym narodem Mezopotamii zjednoczonym poprzez rasę, język, religię oraz wspólne obyczaje. Rasowo mają oni pochodzenie tureckie, arabskie, azerskie i perskie. Według badania przeprowadzonego przez Pew Research Centre w 2011 roku 98% Kurdów to sunniccy muzułmanie natomiast pozostałe 2% to szyiccy myzułmanie. Choć Islam jest zdecydowaną większością, w samym Iraku jest też 650.000 Jezydów kurdyjskich oraz bardzo mały odsetek kursyjskich chrześcijan i żydów, którzy mówią po Aramejsku czyli językiem używanym przez Jezusa Chrystusa. Gdy wracałem z Iraku na tereny kurdyjskie Turcji zapytałem Kurdów o jednolitość języka kurdyjskiego i odparli, że są róznice w dialekcie pomiędzy na przykład Dohuk i Sulaymaniya lecz wszyscy Kurdowie w Iraku się rozumieją. Problem ze zrozumieniem się mają Kurdowie iraccy, irańscy i tureccy dlatego że na przykład Kurdowie w Turcji wtrącają do kurdyjskiego wiele tureckich słów. Podróżując po tureckim Kurdystanie spotkałem wielu ludzi, którzy przedstawiali się jako Kurdowie lecz różnice w języku zależnie od kraju zamieszkania świadczą o tym, że Kurdowie są podzieleni nie tylko terytorialnie ale do pewnego stopnia także i językowo.

Reszta aspektów kurdyjskiej kultury jest podobna do innych krajów muzułmańskich lecz moim zdaniem najbliższa kulturowo jest Turcja, Iran oraz Syria. Społeczeństwo jest zdominowane przez mężczyzn co widać na ulicach, w restauracjach i herbaciarniach. Zwłaszcza po zmroku w ogóle nie widać kobiet a mężczyźni pracują we wszystkich sklepach. Centrum miasta jest zawsze meczet, dookoła którego znajduje się bazar będący nie tylko centrum handlowym ale także kulturowym i politycznym. Mężczyźni piją herbatę na ulicach, gdyż alkohol jest „haram” (zakazany) a kobiety siedzą w domach z dziećmi. W rodzinie obowiązuje patriarchat, jak we wszystkich krajach muzułmańskich co oznacza że najstarszy mężczyzna jest największym autorytetem i właścicielem majątku. (Ja sam gorąco popieram patriarchat jako zgodny z naturą).

Podróżując po irackim Kurdystanie słyszałem wielokrotnie kurdyjską muzykę, która dla Kurdów ma także znaczenie rewolucyjne. Niektóre z piosenek to kurdyjski folklor z dodatkiem elektryczych gitar aby w ten sposób jeszcze bardziej promować kurdyjską tożsamość narodową. Tak samo jak w Turcji i w Iranie Kurdowie mają też kulturę wyrabiania dywanów, czasem z tradycyjnymi kurdyjskimi symbolami. Ja polecam Muzeum Tekstylne w Erbil wewnątrz Cytadeli gdzie znajdują się najlepsze kurdyjskie dywany pod jednym dachem. Poza tym Kurdowie są znani z wyrobów miedzianych. Do ulubionych sportów Kurdów należą także piłka nożna, zapasy, strzelectwo oraz cirit czyli rzut oszczepem podczas jazdy konnej. Popularne są także wyścigi na koniach i wielbłądach.

Ludzie przy drodze niedaleko Akre – iracki Kurdystan.

Myślę, że do kultury Kurdów należy też gościnność i proszę nie zapomnieć, że jeśli biały turysta zostanie kiedyś zaproszony do kurdyjskiego domu to należy zostawić buty przed drzwiami i dać drobny upominek. Ważną częścią kurdyjskiej kultury jest też oczywiście jedzenie czyli głównie różne rodzaje kebabów, pieczone kurczaki, chleby a do popicia herbata i sok z granatów.
Jeśli miałbym wymienić jedną rzecz, która mi się w Kurdach bardzo nie podoba to nałogowe palenie papierosów a byli do tego stopnia bezczelni że dziwili się dlaczego ja nie palę.

Media

Wolność prasy i słowa w północnym Iraku to brutalna fikcja. W irackim Kurdystanie dziennikarze są bici, mordowani a w najlepszym wypadku wsadzani do więzień bez podawania oskarżeń. Dzieje się to nie tylko za sprawą władzy ale przede wszystkim faktu, że politycznie Irak Północny jest podzielony na dwie partie: Demokratyczna Partia Kurdystanu i Patriotyczna Unia Kurdystanu. Każda partia kontroluje swoje terytorium i nie dopuszcza opozycji a jeśli dziennikarze opozycyjni próbują nagrać program na wrogim sobie politycznym terenie czasem zostają bici kijami albo zadźgani nożami przez Kurdów głosujących na inną partię. Tylko w roku 2015 organizacja Metro Center zanotowała 359 wykroczeń przeciwko dziennikarzom. Liczby te nie są kompletne i może być ich więcej a należy do nich: zastraszanie, niszczenie i konfiskaty sprzętu, zatrzymania, pobicia, najazdy domowe, gróźby śmierci i porwania. W roku 2017 oprócz wielu napaści, pobić i zamachów choć zanotowano także 8 morderstw.

Adekwatnym przykładem jest chociażby 32-letni dziennikarz Kawa Garmiyani, który najpierw otrzymywał groźby śmierci za pisanie o korupcji a potem został zastrzelony przed swoim domem w grudniu 2013 roku. Innym razem, kamerzysta Arkan Shareef został zadźgany nożem na śmierć w swoim domu w Daquq, 60 km na południe od Kirkuk. Rebwar Kakaye, reporter prywatnego kanału telewizyjnego NRT TV, przeprowadzał wywiad na żywo kiedy został pobity patykami a jego sprzęt został rozbity przez demonstrantów, którzy próbowali przedrzeć się do budynku parlamentu. Reporter musiał zostać zabrany do szpitala. Napaści tego typu mają miejsce w Kurdystanie cały czas a stacje telewizyjne w irackim Kurdystanie prowadzą ze sobą otwartą wojnę. Na przykład: Kurdyjskie media zostały dotknięte napięciem pomiędzy władzami kurdyjskimi a irackim rządem federalnym w Bagdadzie i dlatego 23 października iracka komisja do spraw mediów (CMC) zarządziła zawieszenie dwóch kurdyjskich kanałów telewizyjnych, takich jak Rudaw TV i Kurdistan 24, twierdząc że „nie posiadały one licencji i nadawały raporty podżegające do przemocy i nienawiści”.

Według Reporterów bez Granic, w 2017 roku na 180 krajów i terytoriów Irak znajduje się na 158 miejscu.

Gdzieś na drodze w Iraku.

Powyższy raport na temat wolności prasy w Iraku może się wydawać medialnym więzieniem lecz chciałbym aby moi czytelnicy zrozumieli, że wolność słowa to grzązki temat, który jest różnie interpretowany i wykorzystywany zależnie od strony politycznej. W Europie liberałów nie ma wolności słowa ani prasy, chyba że jest to na rękę bolszewikom ukrywającym się pod parawanem sztucznej demokracji. Na przykład w Polsce wolność słowa jest wykorzystywana przez opłacane przez żydów i komunistów tzw. „organizacje pozarządowe”, które wykorzystując słabość demokratycznego systemu działają na ogromną szkodę Polski i Polaków. Ważne jest więc aby zrozumieć, że walka z żydowskim bolszewizmem nie jest gwałtem na demokracji czy wolności słowa ale obroną Polski przed wrogami gdyż taką samą „organizacją pozarządową” byli np. Bolszewicy w Rosji przed 1917 rokiem. Oni także mieli bojówki komunistyczne w biurach zajmujące się donosicielstwem oraz bojówki na ulicach zatruwające biały naród czerwoną propagandą, zajmujące się biciem chrześcijańskich Rosjan i uprawianiem taktyki wojennej „dziel i rządź”. Wolność słowa jest tylko dla patriotów, nie dla obcych i nie dla wrogów.

Zagrożenia przyrody

Największe miasta w kurdyjskim regionie Iraku – w szczególności stolica Erbil, choć także Dohuk i Sulaymaniya borykają się z problemami środowiskowymi, takimi jak zanieczyszczenie wody, powietrza i z nadmiernym hałasem. Niestabilność polityczna, napięcia etniczne, decyzje polityczne, wojny i sankcje gospodarcze, konsumpcjonizm, brak wystarczających funduszy i napięcie między rządem federalnym w Bagdadzie i regionalnym w Erbil w dużym stopniu przyczyniają się do problemów środowiskowych.

Chociaż problemy związane z zanieczyszczeniem środowiska powodują poważne problemy zdrowotne, łącznie ze śmiercią, to władze nie są w stanie ich rozwiązać i są raczej zainteresowane mówieniem o potrzebie ochrony środowiska niż o jej ochronie. Pisząc ten artykuł pod koniec grudnia 2017 roku Iracki Kurdystan jest ciągle jedyną częścią Iraku która jest bezpieczna i dlatego populacja regionu rośnie, miasta się powiększają, jest coraz więcej samochodów i fabryk i moim zdaniem problem ten nie zostanie rozwiązany. Statystyki opublikowane przez Generalny Dyrektorat Ruchu w Iraku wskazuje że na drogach regionu jest obecnie 1.084.000 samochodów, natomiast statystyki Ministerstwa Handlu i Przemysłu w Kurdystanie pokazują że w Iraku działa 2250 funkcjonujących firm zagranicznych, w tym firm arabskich.

Problemy ekologiczne w Iraku północnym są omawiane w nierzeczowy sposób, tak aby nie zrazić wyborców a osoby które powinny znać dokładne statystyki mówią, że ich nie znają. Samad Mohammed, szef Komitetu Ochrony Środowiska Kurdystanu powiedział, że:

„Istnieje wiele przyczyn zanieczyszczenia środowiska w regionie, z których część związana jest z glebą, wodą, burzami piaskowymi, powodziami i suszami. Oprócz wzrostu liczby samochodów i fabryk ma też miejsce spalanie śmieci i ścieków, które w niektórych miejscach są zrzucane do rzek. „

oraz dodał, że:

„Nie możemy mówić o konkretnym poziomie zanieczyszczenia, ponieważ zmienia się on zaleznie od obszaru. Poziom zanieczyszczenia w miastach w których trwa ekspansja miejska oraz w rejonie rafinerii i fabryk ropy naftowej różni się od poziomu na obszarach górskich. Dlatego nie można określić poziomu zanieczyszczenia w Regionie Kurdystanu.”

Innymi słowy „ekspert” w dziedzinie ochrony środowiska jest mistrzem w unikaniu tematu ochrony środowiska lecz nie w znajdowaniu konkretnych rozwiązań. Na drodze postępu w całym Iraku stoi także ogromna biurokracja oraz korupcja.

W byłym więzieniu Saddama Husseina Amna Suraka, w mieście Sulaymaniya. Na tym zdjęciu jestem przed „zabawkami” Saddama, który były użyte między innymi w wojnie iracko – irańskiej w latach 1980 – 1988.

W irackim Kurdystanie problemem jest także zła jakość wody, nieuregulowane wykorzystanie pestycydów, zła irygacja pól, wyrzucanie śmieci miejskich i przemysłowych do rzek, brak wystarczającej kanalizacji oraz palenie śmieci i opon samochodowych co obok gazów wydobywających się z samochodów i fabryk jeszcze bardziej niszczy atmosferę. Wiele razy gdy pływałem w Kurdystanie, za każdym razem brzeg był wysypiskiem śmieci i ludzie tak bardzo się do nich przyzwyczaili, że nikt nie zwraca na nie uwagi. Jest tak na przykład na brzegu tamy w Dohuk. W Kurdystanie stanowczo za mało wykorzystuje się alternatywne źródła energii takie jak panele słoneczne i siłę wiatru, co jest ogromnym marnotrastwem biorąc pod uwagę gorący klimat Iraku. Działalność przeciwko naturze w Iraku można zdecydowanie nazwać działalnością kryminalną i mam tu na myśli nadmierne polowania, handel dzikimi gatunkami zwierząt oraz niszczenie środowisk naturalnych w celu budowania fabryk. Choć to już miało miejsce poza regionem Kurdystanu to moim zdaniem największym przestępstwem Iraku było wysuszanie bagien dla politycznych i wojskowych korzyści. Na szczęści dzięki szybkiej reakcji bagiennych Arabów uratowano 60% bagien i życie zaczęło tam wracać.

Mapa

Lokalizacja

Informacje praktyczne

Wiza turystyczna: Do irackiego Kurdystanu wjechałem z Turcji na polskim paszporcie i na granicy dostałem wizę turystyczną jednego wjazdu uprawniającą mnie do 30 dniowego pobytu. Parę lat temu było to tylko 11 dni, następnie 15 a w roku 2017 było to już 30 dni. Taką samą wizę można dostać na lotnisku w Erbil i Sulaymaniya i jest ona darmowa. Należy jednak pamiętać, że wiza dana w irackim Kurdystanie jest ważna tylko w obrębie Iraku północnego czyli tego, który jest kontrolowany przez Kurdyjski Rząd Regionalny. Wiza ta może budzić zdziwienie dlatego że choć na mojej pieczątce w paszporcie było napisane „Republic of Iraq” to dostałem jeszcze jedną pieczątkę zezwalającą na podróż tylko wewnątrz Kurdystanu. Przedłużenie ważności wizy jest możliwe na terytorium Kurdystanu w miejscowym MSZ.

Teoretycznie wiza iracka na obszar regionalny Kurdystanu uprawnia do pobytu tylko wewnątrz jego terytorium lecz moim zdaniem granice Kurdystanu ciągle się zmieniają i nie wszystkie miasta zamieszkane w większości przez Kurdów są kontrolowane przez rząd Kurdystanu. Na przykład przejeżdżałem przez miasto Kirkuk, które jest zamieszkane w większości przez Kurdów i które do niedawna było na linii ognia z Państwem Islamskim. We wrześniu 2017 było ono kontrolowane przez kurdyjską armię Peshmerga i do tej pory stanowi kość niezgody pomiędzy rządem w Erbil i w Bagdadzie. Piszę o tym dlatego że z moja wizą mnie tam nie powinno być a jechałem przez Kirkuk w drodze do Sulaymaniya. Zachodnia granica irackiego Kurdystanu to bardzo delikatna sprawa.

Jeśli ktoś chciałby pojechać do takich miejsc jak Bagdad, Babilon czy Al Basra to musi udać się do konsulatu Iraku w swoim kraju zamieszkania i poprosić o wizę uprawniającą do podróży po całym Iraku, lecz wtedy wymagania są inne.

Bezpieczeństwo: Irak zazwyczaj kojarzy się tylko z wojną i z terroryzmem ale w przypadku Kurdystanu jest zupełnie inaczej. Moim zdaniem iracki Kurdystan jest bezpieczniejszy niż np. Liban i na pewno bezpieczniejszy niż multi-kulturowa Europa. Czasem zdarzają się wybuchy bombowe i inne ataki terrorystyczne ale jest ich mniej niż np. w Londynie, w Paryżu czy Berlinie. Jest też o wiele mniej przestępstw rabunkowych, mniej gwałtów i porwań. Jestem pewien, że dla kogoś kto na co dzień mieszka w czarnych czy muzułmańskich dzielnicach zachodniej Europy, iracki Kurdystan będzie bardzo bezpieczny. Ja podróżowałem po całym regionie, byłem w wielu miastach i wsiach i spacerowałem w dzień i w nocy – i zawsze było bezpiecznie. Poza tym na terenie irackiego Kurdystanu znajduje się wiele kontroli wojskowych z blokami betonowymi i workami z piaskiem. Osobiście widziałem jak kurdyjscy żołnierze przewracali arabskie ciężarówki do góry nogami w poszukiwaniu broni i ładunków wybuchowych. Kontroli tych jest mnóstwo na każdej drodze w całym regionie a każde miasto jest obstawione uzbrojoną policją. To są właśnie te rzeczy, których poprawnie politycznie europejscy frajerzy muszą się nauczyć od Kurdów aby było bezpiecznie.

Iracki Kurdystan jest tak bezpieczny, że w okresie świąt hotele są rezerowane do ostatniego łóżka a region ten właśnie z uwagi na bezpieczeństwo jest też miejscem wielu inwestycji zagranicznych. Do Kurdystanu przyjeżdżają oczywiście podróżnicy z Polski ale także Arabowie z Iraku z terenów kontrolowanych przez ISIS i pewnie też nieuzbrojeni terroryści aby choć przez jakiś czas odpocząć od wojny. Według moich standardów Kurdystan jest bardzo bezpiecznym kierunkiem.

Uwaga. Pamiętajmy, że pomimo swojej odrebności iracki Kurdystan jest na terenie Iraku i dlatego niespodzianki mogą się zdarzyć. Nie chcę aby ktoś pojechał do Iraku i aby dostał kulę w łeb dlatego że „Marcin Malik mu tak doradził”. Stan bezpieczeństwa należy sprawdzać na krotko przed podróżą, aby tylko nie na stronie brytyjskiego MSZ dlatego że ich rady dla podróżników są oparte na paranoi wiecznej apokalipsy.

Poruszanie się po kraju: Pomimo braku transportu publicznego iracki Kurdystan jest bardzo dobrze zorganizowany. W całym regionie jest sieć dzielonych taksówek, które odjeżdżają gdy są pełne. Taksówki międzymiastowe stoją zawsze na stacjach autobusowych i pod mostami, jak to było w Dohuk. Oprócz tego w Kurdystanie bardzo dobrze działa autostop co sprawiło, że czasami w ogóle nie musiałem płacić. Ludzie mnie zabierali prosto z drogi i w ten sposób pojechałem z Rawanduz do wodospadu Gali Ali Berg a potem do Erbil za darmo. Turysta w irackim Kurdystanie na pewno się nie zgubi i na pewno nie będzie zbyt długo czekał na drodze. Transport jest tani gdyż Irak ma swoją ropę.

Ceny na rok 2017 gdy £1 = 6.5 IQD: W irackim Kurdystanie ceny nie są tak niskie jak w Kambodży ale każdego Polaka na pewno stać na tę podróż. Za hotele płaciłem zazwyczaj 15.000 dinarów (niecałe £10), choć czasem płaciłem tylko 10.000 dinarów a raz bardzo przepłaciłem gdyż za pokój z prywatną łazienką, podwójnym łóżkiem, klimatyzacją i własną lodówką zapłaciłem magiczną sumę $20. Czasem jednak nie płaciłem nic gdyż spałem na pustyni pod gołym niebem albo w jaskini.

Za kebaby, czasem podawane z rosołem płaciłem tylko 1.000 dinarów a za herbatę tylko 250 dinarów czyli tyle co nic. Za lepsze posiłki czyli na przykład za kurczaka z ryżem lub za arabską pizzę płaciłem 4000-6000 dinarów. Napoje w puszkach kosztowały mnie też pomiędzy 500 a 1000 dinarów a winogrona i porcja bahklavy w granicach 2000 dinarów.

Transport też nie jest drogi i tak na przykład za kurs z Dohuk do Erbil zapłaciłem 10.000 irackich dinarów, z Erbil do Rawanduz 15.000 dinarów, z Zakho do Dokuh 5.000 dinarów a z Erbil do Sulaymaniya 12.000 dinarów. We wszystkich miastach jest też wiele taksówek i kurs zazwyczaj kosztował mniej więcej 3.000 dinarów. Czasem za transport nie płaciłem nic gdyż korzystałem z uroków autostopu. Dla niektórych osób może być on w Iraku trochę ryzykowny ale nie dla mnie.

Poza tym polecam pamiątki jak na przykład dywany, obrazy i magnesy na lodówki a jeśli ktoś ma za dużo pieniedzy to można wziąć ze sobą żonę i wynająć wielbłąda aby dźwigał jej zakupy. Polecam dywany, torebki, buty, perfumy i biżuterię. Kurdystan jest też dobrym miejscem na robienie tanich zakupów, zwłaszcza jeśli ktoś mieszka w drogim europejskim kraju. Ja zrobiłem zapas skarpetek, majtek, koszul, butów i paru innych rzeczy. Dodam, że cały Bliski Wschód specjalizuje się w podrabianych perfumach co oznacza że 100ml prawie oryginalnych perfum można kupić za $10, podczas gdy w Londynie te same perfumy kosztują nawet £60-£100.

Region autonomiczny iracki Kurdystan nie ma własnej waluty dlatego używa irackich dinarów…..ale już bez wizerunku Saddama Husseina. Stare banknoty z Saddamem można jednak kupić na bazarze w Erbil.

Klimat: Klimat regionu irackiego Kurdystanu jest półpustynny kontynentalny, latem bardzo gorący i suchy a zimą zimny i mokry. Według Kurdów wiosna jest najpiękniejszym sezonem w Kurdystanie oraz najlepszym czasem na odwiedzenie regionu, Średnia temperatura waha się od 13-18°C w marcu do 27-32°C w maju. Wiosną są już długie dni a upały nie są jeszcze tak dokuczliwe. Miesiące letnie od czerwca do września są bardzo gorące i suche. W lipcu i sierpniu najgorętsze miesiące oznaczają że temperatura powietrza waha się w granicach 39-43°C a na pustyni sięga nawet 50°C. Okres jesieni jest suchy i łagodny i obok wiosny także jest idealną porą roku na podróżowanie po irackim Kurdystanie. Średnia temperatura wynosi 24-29°C w październiku natomiast ochłodzenie nieznacznie następuje w listopadzie. Zimy są łagodne, z wyjątkiem wysokich gór. Średnia temperatura zimą wynosi 7-13°C. Roczne opady wynoszą 375-724 mm.

Osobom wybierającym się do Iraku polecam wziąć lekkie ubrania zakrywające całe ciało oraz kapelusze i okulary przeciwsłoneczne. W gorącym klimacie dobre są lniane spodnie oraz koszule z długimi rękawami i z kołnierzykiem, które szybko wchaniają pot. Zawsze też należy mieć przy sobie butelkę wody gdyż w gorącym irackim słońcu jej brak jest bardziej odczuwalny.

Składam hołd dzielnym kurdyjskim kobietom, które walczą z Państwem Islamskim. Dzielne kurdyjskie kobiety walczą z terrorystami na pustyni a muzułmańscy mężczyźni pojechali do Europy po zasiłki oraz aby gwałcić Białe kobiety i dzieci. Ale hańba. Może muzułmanki potrzebują Krzyżowców do szczęścia?

17 października 2016

PODOBNE ARTYKUŁY
Sri Lanka

17 grudnia 2010

Hong Kong

19 lutego 2011

Brunei

18 czerwca 2013

ZOSTAW KOMENTARZ

 dostępnych znaków

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan