Indie


Oficjalna nazwa: Republika Indii
Populacja: 1 220 850 000
Powierzchnia: 3 287 590 km²

Walory turystyczne Indii, Indie – czasy obecne, historia Indii.

Walory turystyczne Indii

Mimo tylu tragicznych realiów, Indie wabią turystów wspaniałą, odmienną kulturą, sztuką, egzotycznymi widokami, piękną architekturą (indyjską i kolonialną), świeżymi egzotycznymi owocami, dobrym lecz ryzykownym jedzeniem, oraz bardzo dobrym i tanim dla turystów życiem, przy otwartym nastaweniu Hindusów. Indie to także ojczyzna kamasutry, yogi, wspaniałej kuchni, wielu przypraw, pięknych plaż (Goa i Kerala), parków narodowych, wielu rzadkich gatunków zwierząt, Himalajów i wspaniałego cudu świata-Taj Mahal. Wielkim atutem jest pewnego rodzaju magia Indii polegająca na wierzeniach ludowych, ciekawych świątyniach, fortach, religijnych makijażach i oryginalnych ubraniach. Indie to także dom malowanych słoni chodzących po ulicach, świętych krów będących częścią ruchu ulicznego, chamskich i oszukujących auto-rykszarzy i sprzedawców biletów, pomocnych Hindusów plujących tabaką na ulice, oraz kolorowych festiwali. Hinduizm odebrałem jako bajkę, a  swiątynie hinduistyczne były prawdopodobnie natchnieniem dla „Alicji w kranie czarów”. Są tu postacie takie jak np: niebieski człowiek z kobrą dookoła szyi, człowiek słoń, człowiek małpa, kobieta z ośmiomia rękami oraz święta krowa. Wyobraźni w Indiach więc nie brakuje.

Indie to jedno z najlepszych doświadczeń i najlepiej otwierających oczy osobistych przeżyć dla każdego podróżnika, które nie mogą być ignorowane. Z uwagi na oszałamiającą nędzę potrzebny jest okres adaptacyjny, lecz cierpliwi na pewno odnajdą w Indiach wiele piękna. Indie, jak mało który kraj uczy też wielkiej pokory oraz docenienia tego, że jesteśmy z Europy. Indie są jednak krajem, który wymaga czasu, gdyż każdy jego zakątek jest zupełnie inny i ocenianie go tylko na przykładzie Goa jest ogromnym błędem. Wyliczenie atrakcji turystycznych zajęłoby mi wiele dni, lecz za najciekawsze uważam: Radżastan i jego piękne miasta (Jailsamer, Udapuir, Jodhpur, Mt Abu) i safari na pustyni Thar, Goa i Kerala, Hampi, stan Tamil Nadu, Złota Świątynia w Amritsar, Delhi, Kalkuta, Bombaj, Bodgaya, Madras, stan Orissa, Khajuraho, Orchha i wiele innych. Nie zapominajmy także o wspaniałościach północy, takich jak: Ladakh, Sikkim, Darjeeling, McLeod Ganj i Dharamsala (oficjalna rezydencja Dalaj Lamy). Bardzo ciekawy jest także Kaszmir. Wyprawa po Indiach nie może też być udana bez wizyty w Varanasi, które będzie największym szokiem kulturowym. Należy mieć też mimo wszystko oczy otwarte, nie ufać zbyt pomocnym i mieć trzeźwy umysł. Inaczej Indie mogą się okazać fatalne w skutkach.

Myślę, że Indie każdy odkrywa na swój własny sposób, zależnie od siły, zacięcia podróżniczego, cierpliwości i wytrzymałości żołądka na zatrucia. Indie można kochać za jedne rzeczy i nienawidzić za inne, lecz podróż po tym kraju będzie zawsze połączeniem „twardego lądowania” z wielką epicką przygodą. Więcej na temat interesującej kultury Indii napiszę w sekcjach poniżej. (Zdjęcia z Indii znajdują się w relacji z wyprawy.)

Indie – gorąco polecam!

Indie – czasy obecne

Na wstępie muszę ostrzec, że ten rozdział nie będzie wesoły. Oprócz pięknych plenerów i bogactwa kulturowego Azja płd jest niestety najbiedniejszym ze wszystkich regionów Azji, gdzie występuje najwięcej chorób i nędzy, oraz gdzie aż 70% wszystkich dzieci jest niedożywionych. Oczywiście problemy te  dotyczą także wszystkich innych krajów Subkontynentu Indyjskiego, lecz Indie obrazują ten stan w najbardziej dotkliwy sposób. Z drugiej stronę chcę zaznaczyć, że Indie to nie tylko nędza i problemy. Jest tu także wiele piękna.

Wstęp:

Indie leżą w południowej części Azji i zajmują większą część Subkontynentu Indyjskiego. Północną granicę kraju wyznaczają Himalaje. Na południe od Himalajów rozciąga się nizina hindustańska, w obrębie której znajduję się nizina Gangesu, dolina Assamu i część niziny Indusu z pustynią Thar. Indie otaczają zatoka bengalska, ocean indyjski i morze arabskie. Dzisiejsze Indie są podzielone na 28 stanów i 7 terytoriów związkowych, w tym 1 narodowe terytorium stołeczne (Delhi). Indie są jednak tak wielkie, że wiele stanów jest większych od Polski, i „któż to wie, może nawet i większe od naszej ukochanej Anglii”. Każdy stan jest jak inny kraj i ma swój narodowy język, choć językiem państwowym jest hindi. Indie są bardzo przeludnione, co stawia je na drugim miejscu po Chinach i liczebności ponad miliarda osób, choć obliczono że w roku 2030 Indie znowu będą najbardziej zaludnionym krajem na świecie.

Ekstremalna nędza Indii:

Pomimo wszystkich bogactw naturalnych, wielu upraw, wspaniałych bogactw kulturowych pozostawionych po indyjskich przodkach i wręcz idealnych warunków na przemysł turystyczny, dzisiejsze Indie są krajem skrajnie biednym, choć jednocześnie należą do najszybciej rozwijających się gospodarek świata. Indie potykają się z wieloma problemami w pełni zasługując na miano kraju rozwijającego się. W Indiach aż 53,7% ludności żyje w nędzy, co oznacza że około 650 milionów Hindusów żyje za $1.25 dziennie bez zapewnienia podstaw warunków godnych człowieka. Spośród wyżej wymienionych 650 mln aż 340mln (28,6% populacji) żyje w skrajnej nędzy, a 198mln (16,4% populacji) stoi nad progiem ubóstwa. Oznacza to, że liczba ludzi w Indiach dotkniętych ekstremalną nędzą jest wyższa niż 410mln żyjących w 26 krajach afrykańskich. Poza tym są też różne poziomy biedy, dlatego, że aż 69% populacji, czyli 841mln Hindusów żyje za mniej niż $2 dziennie. Oznacza to, że także są skrajnie biedni lecz żyją za nieco więcej niż $1,25 dziennie. Rząd indyjski zapowiedział, że do roku 2015 poziom nędzy spadnie z 51% do 22%, lecz rząd indyjski obiecał już wiele rzeczy. Do tego Indie są krajem ogromnych podziałów oraz systemu kastowego, dlatego np. poziom nędzy w stanie Orissa to 43%, a w stanie Bihar 41%, co jest najbardziej ekstremalnym wynikiem na świecie. Wiele rządowych i poza rządowych organizacji pomaga w planowaniu rodzin, rolnictwie i walce z głodem, lecz fatalny poziom edukacji i kompletny brak higieny hamują postęp. Ciekawe jest, że po odzyskaniu niepodległości wiele azjatyckich krajów, takich jak Chiny, Korea Płd czy nawet Singapur zaczęły swą niepodległość z takim samym poziomiem nędzy jak Indie. Jednak tamte kraje osiągnęły sukces z powodu otwartego rynku, a Indie zaczęły z zamkniętą ekonomią wzorowaną na socjaliźmie. Możnaby tu dużo powiedzieć o bezrobociu, lecz kolejną ciekawą rzeczą jest, że aż 60% Hindusów uprawia ziemię, mimo że daje on jedynie 14,6% GDP. W porówaniu z Koreą Płd w 1947 roku zarobki w Korei i Indiach były takie same, lecz Korea stała się krajem rozwiniętym w roku 2000 a Indie są ciągle jednym z najbiedniejszych krajów na świecie. Nie chcę bronić Brytyjczyków ale gdy oni byli u władzy wiele rzeczy było na korzyść krajów okupowanych oraz ludzi tam mieszających. Myślę, że przyjdą czasy gdy zatęsknią za kolonialistami. Na przykład Afryka Płd była o wiele bezpieczniejsza i zdrowsza dla Murzynów podczas Apartheidu niż teraz. Smutne ale prawdziwe, nawet w ekstremalnie poprawnie politycznych czasach. Nie wierzę więc w fałszywe oskarżenia Hindusów oraz w skrajnie lewicową propagandę brytyjską, że wszystkiemu jest winne Imperium Brytyjskie. Przemierzyłem wiele byłych kolonii brytyjskich, i jestem w stanie udowodnić, że Imperium Brytyjskie zrobiło także wiele bardzo dobrze rzeczy!!! Bazując na przykładzie Korei Płd, fatalna sutuacja ekonomiczna w Indiach nie ma absolutnie nic wspólnego z Wielką Brytanią, lecz tylko z głupotą i niedbalstwem rządu indyjskiego. Bardzo żałosne były też reformy ekonomiczne przeprowadzone przez indyjski rząd, które spowodowały, że: na wsiach Hindusi mieli średnio o 100kg jedzenia rocznie mniej niż 10 lat wcześniej, a prawie 50% indyjskich rolników nie miało co jeść, przez co wedle oficjalnych danych co roku około 250.000 popełnia samobójstwo. W odpowiedzi na to rząd indyjski przeznacza na rolnictwo tylko 0,2% GDP rocznie, co jeszcze bardziej pogłębia nędzę, głód i masowe samobójstwa. 230mln ludzi w Indiach jest niedożywionych a 43% indyjskich dzieci ma za niską masę ciała!!! Wszystkie podbudowujące na duchu oficjalne dane ekonomiczne, wzrost gospodarczy oraz ogromny przemysł Indii, dla przeciętnego Hindusa jest czystą fikcją gdyż pieniądze docierają tylko do garstki osób w rządzie.

Nędza w Delhi i Kalucie jest już legendarna i przyprawiająca o dreszcze, lecz Mumbai na przykład jest jednym z największych slamsów na ziemi, gdzie na 1km2 przypada prawie 21 000 ludzi, a slams o nazwie Dharavi jest przykrym domem dla 800 000 ludzi. Są to oczywiście siedliska zarazy, skrajnej nędzy, braku higieny i jakiejkolwiek opieki medycznej. Z drugiej jednak strony slams taki jak Dharavi produkuje towary eksportowane na cały świat – czyli do nas. Produkcja choćby wazonu kosztuje kilka pensów a wynajęcie pokoju czy warsztatu w Dharavi to tylko około $5 miesięcznie. Skrajna nędza i cierpienie opłaca się więc indyjskiemu rządowi, który sprzedaje towary do Europy i Ameryki za grosze, i niestety opłaca się też nam, gdzie jesteśmy karmieni fałszywą propagandą „fair” trade. Ktoś kto czyta tylko angielskie gazety jest w stanie uwierzyć w taki nonsens jak „fair” trade lub „zbawienie” płynące z globalizacji. Jednak ktoś kto zna Subkontynent, wie że „fair” to czysta fikcja. Rząd indyjski natomiast nie ma się o co martwić gdyż ludzi w Indiach nigdy nie zabraknie, i jest komu pracować za darmo oraz umierać w bagnie. To są właśnie prawdziwe Indie, których nie widać z ogrodów Taj Mahal. Na marginesie, rzeka Jamuna przepływająca koło Taj Mahal jest bardzo zatruta, choć tej informacji nie ma na bilecie.

Bardzo blisko z tym problemem jest powiązana prostytucja dzieci. Szacuje się, że Indie mogą mieć nawet do 10mln prostytutek, w tym dzieci. Indie mają również najwyższy wskaźnik wykorzystywania dzieci do pracy, przy zastraszającej liczbie 115mln, zgodnie z oficjalnymi danymi. Wiele dzieci pracuje na cały etat w branży produkcji jedwabiu, cegielniach, wyrobie dywanów, służących i w prostytucji.  Nędza w Indiach jest estremalna i społecznie akceptowana, tak samo jak herbata czaj. W Indiach nikt o to nie dba a śmierć jest tak powszechna jak zatrute powietrze Delhi czy „swięta” rzeka Ganges. Wielokrotnie widziałem setki półnagich ludzi umierających w palącym słońcu, z twarzami przyklejonymi do chodnika. Był to też moment w którym dużo się dowiedziałem o „dobrej woli” Hindusów. Gdy kupiłem kilka litrów butelkowanej wody aby napoić biednych, Hindusi stojący w pobliżu wyglądali na bardzo zdziwionych i śmiali się ze mnie. Dla większości Hindusów życie drugiego człowieka nie jest warte 10 rupii (20 pensów). Po wszystkich moich doświadczeniach sytuacja ta mnie już jednak nie dziwi, dlatego że w kraju w którym trwale okalecza się dzieci po to aby zarobić na nich 5 pensów, jasno mi tłumaczy że w Indiach ludzie nie mają dla siebie litości.

Gdy byłem w Kalkucie, omijając żebraków dotarłem do Domu Umierających Matki Teresy, gdzie pracowałem za darmo dbając o Hindusów stojących nad grobem. Poiłem tych ludzi, karmiłem, pomagałem wstawać i poruszać się, aby wielu z nich potem wkładać do trumien i wynosić na zewnątrz. Mentalnie była to bardzo cięża praca. Tragedia w Indiach jest na porządku dziennym, i tym bardziej jest to tragiczne, że gdyby był dostęp do podstawowej opieki sanitarnej i medycznej, znakomita większość niegdy by nie musiała tak cierpieć. Miałem np. człowieka, którego nogi zostały odcięte przez pociąg, gdyż gdy tłum przekraczał tory on upadł. Inny miał fatalne odleżyny gdyż po paraliżu nie ruszał się przez jakiś czas, i dlatego musiałem mu ściągać martwą skórę skalpelem. Był też stary mężczyzna, którego rodzina wygoniła z domu i na do widzenia obłała go kwasem, przez co był spalony. Innym rozdziałem Indii są też trwale okaleczani dorośli i dzieci, które wzbudzając litość żebrzą dla człowieka za nimi. Ten proceder jest nagminny, choć rząd indyjski nie widzi problemu. Raz w pociągu widziałem „spidermana”. Człowieka którego biodra były wyłamane na drugą stronę, dlatego chodził jak pająk.

Witajcie w Indiach!

Poza wszystkimi złymi informacjami mógłbym powiedzieć też dużo dobrego o wzroście gospodarczym Indii, oraz wielu gałęziach przemysłu. Chłodne dane statystyczne pokazujące osiągnięcia indyjskiej ekonomii, przemysłu i eksportu byłyby godne pozazdroszczenia przez wiele krajów, jednak spacerując po Indiach i obserwując nędzę, dane ekonomiczne odchodzą na drugi plan. O obywatelach Indii rząd po prostu zapomniał. Reasumując jednak radzę się nie poddawać i sugeruję aby jechać do Indii oraz przemierzać ten wielki, bogaty kraj w wolnym tempie, wypatrując diamentów pomiędzy horrorem codziennego życia. Tam także jest dużo piękna, choć nie radzę szukać w niczym sensu i nie dopatrywać się zdrowego rozsądku.

Źródło nędzy i chora indyjska mentalność:

Myślę, że problemy Indii mogłyby być rozwiązane dość łatwo, lecz najpierw trzeba by było odsunąć od władzy klasę rządzącą, która bogaci się na krzywdach ponad miliarda swoich własnych ludzi. Myślę też że religia, podobnie ja wódka jest tylko dla ludzi mądrych, a w Indiach religii jest aż nadto. Teraz trzeba ją zastąpić edukacją, bo ta mogłaby poprawić losy tych biednych ludzi. Zastanawiam się też dlaczego przed główną bramą Taj Mahal Hindusi umierają z głodu, skoro rząd indyjski zarabia na nim tysiące dolarów każdego dnia. Pytanie to zostanie niestety retorycznym.

Z drugiej jednak strony problem w Indiach nie opiera się tylko na braku pieniędzy i edukacji, ale także na chorej mentalności ludzi. Nędza jest tu dziedziczona z pokolenia na pokolenie i nawet gdyby rząd indyjski zaoferował realną pomoc, wiele milionów i tak by żyło na ulicy w skrajnej nędzy, nie wiedząc nawet do czego służy prezerwatywa. Hindusi (podobnie jak wielu muzułmanów) nie rozumieją, że religia jest także poetycką metaforą i nie powinna być zawsze traktowana dosłownie. Oznacza to, że nie każda krowa jest święta i dlatego aby wygrać z głodem, należy nakarmić nimi umierających z głodu ludzi. Uważam więc, że problemem w Indiach jest oczywiście nędza, ale równie wielkim problemem jest także ciemnota.

Przychodzi mi głowy jeszcze jedna myśl. Biorąc pod uwagę rosnącą bez końca populację Indii, oraz jej silną armię i bomby atomowe, myślę że darem od Boga jest, że Indie nie są krajem muzułmańskim w wydaniu Pakistanu. Wówczas musiałby to być koniec albo nasz, albo ich. Rozumiem też dlaczego Indie z jednej strony inwestują bardzo dużo w zbrojenia i nic w swoich ludzi. Bliskie sąsiedztwo Pakistanu oraz rosnące w siłę Chiny to tylko dwa powody. Jednak trzecim powodem jest ogromna korupcja a czwartym wielka znieczulica.

Ekonomia:

Zanim przejdę do opisu ekonomii chcę powiedzieć, że wszystkie podbudowujące na duchu oficjalne dane ekonomiczne, wzrost gospodarczy oraz ogromny przemysł Indii, dla przeciętnego Hindusa jest czystą fikcją gdyż pieniądze docierają tylko do garstki osób w rządzie. Generalnie Indie oraz Hindusi powinni być najbogatsi na świecie i powinien być to kraj samowystarczalny, gdyż jest tam wiele bogactw.

Ekonomia Indii jest 10 największą ekonomią na świecie oraz 3 największą po względem kupna towarów za równowartość jednego dolara w określonych przedziałach czasowych (PPP). Z drugiej jednak strony Indie są aż na 125 miejscu na świecie po względem zaróbku na pojedyńczego obywatela (GDP), co pokrywa się z ekstremalną nędzą Indii.Od roku 1947 do wczesnych lat 90tych Indie miały system ekonomiczny oparty na zamkniętej gospodarce wzorowanej na socjaliźmie, co doprowadziło do ogromnej korupcji i pogłębienia biedy. Po roku 1991 Indie zaczęły przechodzić na system wolnorynkowy. Dziś Indie są jedną z najszybciej rosnących ekonomii świata, z powodu taniej i ogromnej siły roboczej, dobrze trafionych inwestycji zagranicznych, i ciągle rozwijającej się inżynierii i edukacji. Wzrost ekonomiczny Indii na rok 2011/12 to 6,5%, co jest wielkim sukcesem, a dla porównania wzrost ekonomiczny Polski spadł z około 4% do 2,5%, co oznacza że polski wzrost ekonomiczny jest słabszy i wygląda na to, że Polska powinna być biedniejsza. Jednak z drugiej strony w porównaniu z Indiami poziom życia w Polsce stoi na bardzo wysokim poziomie, gdyż jedną z metod obliczania „bogactwa” kraju jest także przychód na obywatela. Indie są na 125 miejscu a Polska ciągle na bardzo słabym 45 (UK – 22nd). Moim zdaniem potężny wzrost gospodarczy Indii opiera się przede wszystkim na ogromnym wyzysku ludzi przez rząd, oraz za wszelką możliwą cenę narodu indyjskiego. Pomimo wielkiego wzrostu gospodarczego Indie mają wciąż najwyższą inflację i dług publiczny wśród krajów szybko rozwijących się.

Gospodarka usługowa stanowi 52,7% GDP Indii, przemysł stanowi 28,6% a agrokultura 14,6%. Na wsiach aż 52% zajmuje się rolnictwem, choć nie jest to opłacalne zajęcie (opisałem powyżej). Do głównych gałęzi przemysłu Indii należą: telekomunikacja, tekstylia, chemikalia, przetwórstwo żywności, stal, transport maszyny, cement, górnictwo, ropa naftowa, maszyny, oprogramowanie i farmaceutyki. Indie to taże kraj bogaty w surowce naturalne takie jak między innymi: ropa naftowa, gaz, węgiel, złoto, szmaragdy i wiele innych. Uprawia się tu przede wszystkim ryż, pszenicę, kawę, tytoń, orzeszki ziemne, banany i palmy kokosowe. Do tego hodowane są zwierzęta na mleko i mięso. Ogólna siła robocza Indii to 500 mln. Gdyby któryś z europejskich krajów miał tak potężną i dobrze wyuczoną siłę roboczą i gdyby deportował chociaż Czarnych i Cyganów, wtedy stałby się super potęgą gdyż byłoby o wiele mniej przestępczości i mniej pasożytów. Do tego Indie mają znakomicie rozwinięty handel zagraniczny, sięgający około $800 mld rocznie, co stawia je w światowej czołówce.

Prawda więc, że rząd indyjski stać na to aby nakarmić, wykształcić i zaszczepić swoich obywateli oraz wyleczyć środowisko naturalne??? Może to być zrobione ale najpierw musiałoby im zależeć!

Edukacja:

Edukacja w Indiach jest państwowa i prywatna. Jednak z powodu bardzo niskiej jakości edukacji do państwowych szkół chodzi tylko 80% dzieci. Rząd indyjski gwarantuje darmową edukację do 14 roku życia i aby wszyscy mogli chodzić do szkoły zabronił pracy dzieciom. Jednak z drugiej strony jest to tylko teoria, która nie pokrywa się z rzeczywistością. W Indiach jest także możliwa nauka w domu, co jest równoznaczne z pracą w polu. Jeśli rodzice nie chcą posyłać swoich dzieci do szkoły, rząd nie ma z tym problemu. Generalnie system edukacyjny Indii jest bardzo problematyczny gdyż nie ma odpowiednio wyedukowanych nauczycieli, nie ma odpowiedniej liczby nauczycieli w stosunku do uczniów oraz nie ma sprzętu do nauki. Rząd indyjski natomiast nie widzi edukacji jako priorytetu. Edukacja w Indiach stoi na tak bardzo niskim poziomie, że ponad połowa dzieci ze slamsów chodzi do szkół prywatnych. Do tego badania wykazały, że na 188 państwowych szkół 59% nie miało wody pitnej a 89% nie miało toalet.  Do szkół średnich jest zapisanych 88,5mln dzieci choć do szkół chodzi tylko 31mln, co oznacza że dwie trzecie regularnie opuszcza zajęcia szkolne. Zwłaszcza dziewczynki są tu bardzo marginalizowane gdyż tylko 50% kobiet w Indiach potrafi pisać i czytać. W szkolnictwie wyższym na przykład „profesorowie” często nie mają ani magisterium ani doktoratu.

Piśmienność stoi na tragicznym poziomie 74%. Innymisłowy w Indiach aż 304mln ludzi nie potrafi pisać i czytać. Średnią Indii poprawia Kerala gdzie czytać i pisać potrafi prawie 94%.

Zdrowie:

W tym temacie z Indiami ciężko jest „konkurować”. 42% wszystkich dzieci w Indiach jest niedożywionych, co stawia nawet najbiedniejszy region Afryki o wiele wyżej, gdyż tam niedożywionych jest „tylko” 28% dzieci. Mimo, że ekonomia Indii rozwinęła się o 50%, niedożywienie dzieci poprawiło się tylko o 1%, co stawia rząd indyjski w bardzo niezręcznej sytuacji. Około 1,72mln dzieci w Indiach umiera przed ukończeniem 1 roku życia. W większości Indii szpitale są pustymi budynkami bez żadnego sprzętu i podstaw higieny. Tylko 43,5% dzieci jest szczepionych a te, które są szczepione są też zarażane wirusami wliczając w to HIV, dlatego że nie ma sanitariów i higieny. 122mln domostw nie ma toalet a 33% nie ma nawet latryn. Oznacza to, że połowa populacji Indii (638mln) załatwia się na wolnym powietrzu co tylko potęguje zarazę. Tylko 68% ma dostęp do czystej wody, a w slamsach tylko 28%. Opieka szpitalna nie istnieje, a opieka położnicza jest horrorem gdyż aż 44% matek poważnie się rozchorowuje po porodzie. Śmiertelność matek jest w Indiach jedną z najwyzszych na świecie, a rak piersi sieje prawdziwe spustoszenie. Do tego indyjską tradycją jest, że kobieta powinna jeśc na końcu co dodatkowo prowadzi do niedożywienia ciężarnych kobiet oraz nowo narodzonych dzieci. Generalnie służba zdrowia pokrywa terytorium Indii tylko w 30%, i też na bardzo niskim poziomie. Jeśli chodzi o choroby to mógłbym wymieniać w nieskończonośc gdyż Indie są gniazdem najgorszych chorób. Oprócz wielu epidemii biorących się z brudnej wody, Indie są światowym liderem w takich chorobach jak: malaria, gruźlica, żółtaczka, wścieklizna polio, HIV/AIDS, i na prawdę setki lub nawet tysiące innych. Indie są na trzecim miejscu pod względem zarażeń HIV, co oznacza że około 2,5mln jest zarażona tym wirusem. Oznacza to, że ta straszna liczba zakażeń HIV jest równoznaczna z całą populacją Łotwy i częścią Estonii. Wyobraźmy sobie całe kraje zarażone HIV – w Indiach jest 2,5mln choć procentowo Afryka Płd i Nigeria mają jeszcze więcej.

      Gdyby mój reportaż czytali Hindusi wmawiając mi, że to nie prawda, powiedziałbym im że moje prywatne spostrzeżenia potwierdzają wszystko powyższe. Opieka zdrowotna jest fatalnym żartem. Gdy poszedłem do szpitala w Varanasi sam musiałem sobie kupić bandaż, plaster i strzykawkę, a sam szpital tak mnie przeraził że sam sobie zrobiłem zastrzyk w hotelu. Szpitale w Indiach powodują więcej chorób! Oprócz tego w Indiach higiena po prostu nie istnieje co zwłaszcza w tym kraju ma obrzydliwy wyraz. Podam tylko parę przykładów z uwagi na wrażliwy odbiór wypowiedzi. Hindusi sikają na ścianę płatnej toalety będącej wylęgarnią najdzikszych chorób aby zaoszczędzić magiczną sumę 1 rupii (1 pens), a potem nie myją rąk i jedzą wkładając je do ust, i mówią że w ten sposób lepiej czują smak potrawy. Indie są zaprzeczeniem „podstawowych podstaw” higieny, gdzie dwutygodniowy czarny olej na którym smażą groźne potrawy na dworcu autobusowym uważany jest ciągle za świeży. Syf i ubóstwo, aż przykro…. Higiena wygląda lepiej tylko w miejscach typowo turystycznych. Małe turystyczne wioski w Indiach są urocze, pod warunkiem że nie męczą nas autorykszarze i natrętni sprzedawcy. W Indiach jest też około 125 mln ludzi chorych psychicznie i będzie jeszcze więcej z powodu nędzy, braku opieki medycznej, ogromnej niepiśmienności, szalonej urbanizacji i dyskryminacji. Wyobraźmy sobie, że połączone populacje Brytanii, Polski, Holandii i Belgii są w całości psychicznie chore. Tak to właśnie wygląda w Indiach, lecz rząd indyjski wciąż przeznacza na zdrowie mniej niż 1% swojego GDP.

Wielkim problemem jest też że w związku z Nowym Porządkiem Świata, Trzeci Świat mieszkający w Europie taże przywozi ze sobą bardzo groźne choroby.

Kultura/Religia:

Główną religią w Indiach jest hinduizm (80%) choć są też muzułmanie (13%) i inne mniejszości. Przy granicy z Pakistanem, w stanie Punjab jest Złota Świątynia Sikhów (18mln), a na głównie na południu są chrześcijanie (23%mln). Jest to pozostałość po kolonizacji portugalskiej w stanach Kerala i Goa. Pomimo, że w Indiach promowana jest wolność religijna, jak się okazuje nie tylko Europa ma problem z muzułmanami. W 1921 roku muzułmanie zabili 100.000 hinduistów za to, że nie chcieli przejść na islam, a potem było też kilka innych zamachów, jak zwykle ze strony wyznawców religii „pokoju”. Hinduizm jest jednak główną religią Indii i jest on bardzo widoczny w kulturze i sztuce kraju. Według mnie kultura Indii jest pełna wyobraźni, a wszystkie wierzenia były natchnieniem do stworzenia „Alicji w krainie czarów”. Jest to z mojej strony komplement, gdyż niewiele narodów ma taka wyobraźnię oraz bogactwo w postaci architektury, strojów, makijażu i wierzeń ludowych. Poza tym kultura Indii zmienia się zależnie od stanu, gdyż Indie są ogromne i w każdym regionie kultura się trochę różni. Przypomnę, że od wieków południe i północ kształtowały się osobno, co ma dziś swój wyraz. Narodowe stroje i makijaże Indii charakteryzują się według mnie zbyt wieloma ozdobami, tatuażami na rękach kobiet oraz biżuterią przyczepioną do nosa. Hindusi na weselach oraz spotkaniach rodzinnych próbują pokazać przesyt ozdób. Charakterystyczne też dla Indii są turbany, które są bardzo praktyczne w gorącym klimacie.

Kobiety w Indiach są bez porównania bardziej wolne niż kobiety w Pakistanie, dlatego że hinduizm nie zabrania odsłaniać ciała. Ponadto biorąc pod uwagę tragiczną sytuację ekonomiczną indyjskich domów, kobiety biorą sprawy w swoje ręce i stanowią dużą siła roboczą Indii. Małżeństwa są do dziś aranżowane przy czym obowiązuje system kastowy, co oznacza że rodzice z tych samych grup społecznych aranżują związki swoim dzieciom. Jednak w Indiach młoda para ma wybór co do tego, czy partner wybrany przez ojca im pasuje, a w Pakistanie nie. Oblicza się jednak, że około 20% małżeństw w miastach Indii jest zawieranych na wzór zachodni. Niestety rozwody w Indiach rosną, z czego około 80% kobiet występuje o koniec związku. Jak widać więc nie jest łatwo wygrać z indyjską kobietą, choć z moich obserwacji wynika że indyjscy mężczyźni nie wiedzą jak traktować kobiety. Przykry zapach z ust, brud i wieczne plucie tabaką to obok problemów finansowych tylko jedne z powodów. Kamasutra mimo że pochodzi z Indii ma się nijak do obecnej kultury indyjskiej.

Indie mają także yogę, swój narodowy taniec, oraz pyszną i sławną na całym świecie kuchnię. Indie mają między innymi tandoori, masala, curry oraz wiele rodzajów chleba, a same warzywa indyjscy kucharze potrafią przygotować na setki sposobów. Częstym widokiem są też sprzedawane owoce na ulicach oraz sławna herbata chai. Zaznaczam jednak, że indyjskie jedzenie w Malezji lub Angli jest bezpieczne, a w Indiach można się rozchorować. Indie to także ojczyzna Bollywood, czyli pełne tańca i kolorów oraz teatralnego, nierzeczywistego kina o nie zmuszającej do myślenia fabule. Myślę, że Bollywood jest dobre gdyż bogactwo tańca i kolorów trzyma wielu przy życiu. W Pakistanie na przykład kochają Bollywood i oglądają te filmy z zapartym tchem, choć nikt się do tego nie przyzna gdyż są one sprzeczne z Islamem. Indie to także światowa stolica krykieta, czyli najnudniejszej ze wszystkich gier na świecie, podczas których sprzedają potrawy owiane tajemnicą, i goniące od razu do toalety (czyli dziury za drzewem aby być dokładnym). Dodam też, że zabijanie krów jest zabronione w Indiach z powodów religijnych, lecz w niektórych stanach wołowina bije rekordy popularności. Katolicy na południu bardzo lubią wołowinę.

Kulturowe bogactwa Indii są znacznie większe niż Taj Mahal i warte poznania. Indie z kulturowego punktu widzenia to bardzo ciekawa forma edukacji, lecz ważne jest aby ją potrafić oddzielić od smutnych realiów. Blisko z kulturą wiąże się także historia Indii, którą opisałem poniżej.

Media:

Wolność prasy i stopień nędzy w Indiach wygląda dokładnie tak samo. Indie biją i prześladują swoich dziennikarzy oraz bardzo niechętnie dają wizy dziennikarzom z zagranicy. Na liście wolności prasy Indie zajęły 131 miejsce, co oznacza że większa wolność wypowiedzi jest w krajach jak Liberia czy Sudan Południowy. W Indiach sytuacja doszła do takiego poziomu, że są już nawet rządowe mafie zajmujące się straszeniem dziennikarzy. Generalnie wszystko co nie pasuje indyjskiemu rządowi jest widziane jako „obsceniczne” oraz „niemoralne”, i wiąże się z konsekwencjami. Z uwagi na sojusz Indii z zachodem sytuacja ta jest wyciszona do maksimum, jednak należy sobie zdać sprawę że Indie są krajem totalitarnym.

Zagrożenia przyrody:

Sytuacja ochrony przyrody w Indiach jest krytyczna!!! O środowisku naturalnym w Indiach mógłbym napisać bardzo dużo lecz ograniczę się do kilku zdań. Przede wszystkim Indie toną w śmieciach, które są wysypywane na ulicach, a następnie gniją i tworzą choroby. Z tego co zauwazyłem, to w Indiach nie ma wysypisk śmieci, dlatego, że cały kraj jest wysypiskiem. Nawet rzeka Jamuna koło Taj Mahal jest też bardzo zanieczyszczona, a takiego siedliska chorób jak Ganges nie trzeba już przedstawiać. Woda w Indiach jest generalnie trująca poza wysokimi partiami gór, z czego bierze się najwięcej chorób i zatruć pokarmowych. Indie są też największym emiterem dwutlenku węgla na świecie po Chinach, co sprawia, że w wielu częściach kraju nie ma czym oddychać, a słońce ledwo przedostaje się przez smog. Istnieje także zanieczyszczenie hałasem. Ogromna populacja żyjąca w syfie płaci swoją cenę, gdyż głośniki na świątyniach emitują ogromną ilość decybeli, a kierowcy nie potrafią żyć bez klaksonów. Jakby tego było mało, ogromny lecz prymitywny przemysł, oprócz wielu innych zanieczyszczeń spowodował, że stan Pandżab jest zanieczyszczony uranem. Gdy Brytyjczycy byli u władzy były prawa regulujące ochronę przyrody lecz po odzyskaniu niepodległości Hindusi sami zrobili syf we własnym kraju. Ochrona przyrody w Indiach istnieje lecz tak samo jak cała reszta – umownie. Gdy pytałem o kosz lub toaletę w Indiach, Hindusi mi mówili, że kosz i toaleta są wszędzie i żebym się tym nie przejmował bo to są Indie. Jest to kolejny dowód na chorą mentalność Hindusów, który mówi mi, że Indie nie są tak na prawdę krajem, lecz chaosem zlepionym przez swój własny brud.

Chciwość odgrywa tu istotną rolę, gdyż Indie karczują swoje lasy aby zrobić miejsce na plantacje oleju palmowego, a coroczna konsumpcja drzewa w Indiach osiąga nawet 70 mln m3 rocznie. Na przykład w Indonezji nisko położone lasy tropikalne zostały już prawie wycięte. Będzie to miało ogromny wpływ na przyszłość ziemi, na zniszczenia wywołane przez naturalne żywioły, oraz na rozwój epidemii.

Z drugiej strony Indie mają jedną z najbogatszych na świecie florę i faunę, oraz jedno z największych zalesień świata. Bogactwa naturalne są tu godne pozazdroszczenia. Indie mogą się poszczycić taże ogromną ilością parków narodowych i żyjących w nich unikalnych zwierząt. Muszę też pochwalić Indie za ochronę białych tygrysów i gawiali, choć z drugiej strony za kilkaset dolarów można zastrzelić w Indiach co się chce. Nie wiem też ile piękna natura przetrwa gdyż populacja rośnie w rekordowym tempie, a zaraz przed bramą parku narodowego na palonych śmieciach Hindusi gotują jedzenie, które potem i tak muszą wymiotować.

Ktoś mógłby powiedzieć, że winę za tak tragiczną sytuację ponosi przede wszystkim ogromna populacja, lecz nie jest to prawdą. Wiele krajów Europy zach oraz bogatych krajów Azji jest tak w takim samym stopniu zaludnionych w stosunku do obszaru co Indie, lecz jakość życia i poziom czystości jest nieporównywalnie większy. Moim zdaniem winę za to ponosi więc znieczulica, ignorancja, chora mentalność i ciemnota Indii. Jeszcze większym problemem jest jednak to, że problemy trzeciego świata i jego mentalność mamy już w Europie.

Indie mają obecnie 57 krytycznie zagrożonych gatunków zwierząt, w tym takie jak: tygrys bengalski, pantera śnieżna, jednorogi nosorożec, owocożerny nietopeż, oraz wiele gatunków ptaków, gadów oraz ssaków morskich. Hindusi są narodem, który absolutnie nie ma szacunku do niczego i myśli tylko o sobie. Przy całym pięknie naturalnym i kulturowym Indii większość potrafi się tylko rozmnażać i przenosić choroby, a gdyby całą głupotę i nonsens Indii możnaby zamienić na litry, na pewno wypełniłyby one cały Ocean Indyjski! Bardzo wielu Hindusów podziela moja opinię, co tylko udowadnia moją rację! Sami Hindusi są też tak bardzo chciwi i oszczędni że byliby w stanie podetrzeć się potłuczonym szkłem aby tylko zaoszczędzić na papierze toaletowym.

Jest to bardzo smutne dlatego że Indie są pięknym krajem i mają dużo ciężko pracujących ludzi, dlatego przy odpowiednim zarządzaniu Indie powinny być najbogatszym, najlepiej wyedukowanym i najczystszym krajem na planecie.

Historia Indii
Historia Indii jest barwną, epicką opowieścią z przestrzeni tysięcy lat. Jest to historia wielkich cywilizacji, wojen i najazdów, wielu religii i kataklizmów, a w tak wielkim kraju jak Indie, część północna miała swoją oddzielną, unikalną historię od części południowej.

Zacznę od Doliny Indusu pochodzącej z dzisiejszego pogranicza Indii i Pakistanu, która jest kolebką subkontynentu indyjskiego. Były to nomadyczne ludy, o których pierwsze zapiski pochodzą z około 3500 roku p.n.e. Zajmowali się oni głównie hodowlą bydła i uprawą ziemi, i z tego co zdążyłem zauważyć podróżując po Indiach, w wielu jej częściach nie wiele zmieniło się do dziś. Wkrótce region ten zaczął rosnąć w siłę gdyż handlował między innymi z Mezopotamią. Zaczęła rozwijać się sztuka i kultura indyjska a tak zwana cywilizacja harapejska zaczęła być coraz bardziej utożsamiana z hinduizmem. W tym okresie w kulturze, sztuce a potem i religii zaczął powstawać Shiva i Kali. Kolejne wieki były okresem upadku cywilizacji, wojen i najazdów. Między innymi północno-wschodnie Indie zaczęły podbijać ludy arjańskie z Afganistanu i Azji centralnej, które potem kontrolowały całe dorzecze Gangesu i Indie północne. (Proszę nie mylić antycznych ludów arjańskich z narodami aryjskimi – obecnymi, szlachetnymi obrońcami Chrześcijaństwa i Białych ludzi). Następnie subkontynent uniknął (choć niezupełnie) dwóch poważnych inwazji z zachodu, które mogły zmienić jego historię na zawsze. Najpierw najechał perski król Darius (521-486 p.n.e.), który zajął prowincje Punjab i Sindh (po dwóch stronach dzisiejszej granicy pomiędzy Indiami i Pakistanem). Następnie Alexander Wielki najechał subkontynent z Grecji w 326 roku p.n.e. lecz gdy jego oddziały odmówiły ruszenia w stronę indyjskich Himalajów (dzisiejszy stan Himachal Pradesh), Alexander zawrócił nie rozciągając swojej władzy na Indie.

Następnie przyszła kolej na imperium mauryjskie, które władało większością Indii północnych wliczając w to Dolinę Indusu, sięgając na południe aż do dzisiejszego stanu Karnataka. Przez parę stuleci udało im się utrzymać kontrolę nad tak wielkim obszarem za pomocą nie tylko silnego wojska ale także z powodu umiejętnej biurokracji i powiązań z lokalnymi rządami. Szczyt rozkwitu imperium mauryjskiego nastąpił podczas rządów króla Ashoka, lecz po jego śmierci nikt nie potrafił utrzymać w ryzach osobnych królestw i imperiów składających się wcześniej na imperium mauryjskie i dlatego w roku 184 p.n.e. nastąpił ostateczny koniec wielkiego imperium mauryjskiego. Następnie małe królestwa i imperia zaczęły same rządzić swoimi terytoriami. Mimo tej „niespójności północnej części subkontynentu” i rozbiciu na małe kraje, kwitł handel z Imperium Rzymskim oraz z Chinami. W tym czasie powstawało też wiele dzieł sztuki, poezja, literatura i rzeźbiarstwo, czego wspaniałe dowody możemy podziwiać dziś np. w jaskiniach Ajanta i Ellora (dzisiejszy stan Maharashtra), a hinduizm stał się dominującą religią. Następnie przez kilka stuleci dominowało imperium Gupta, które jednak upadło w VI wieku i znowu Indie północne zostały rozbite na wiele hinduistycznych królestw.

Indie południowe natomiast, oddzielone przez wielkie odległości i polityczne zmiany na północy, kształtowały swoją własną, unikalną historię. Tutaj także dominowały mniejsze, oddzielne królestwa dominujące głównie na południu lecz rozciągające swe wpływy na część centralną subkontynentu i czasem północ. Dobrobyt południowców płynął głównie z bardzo dobrze organizowanego handlu z innymi cywilizacjami, między innymi z Rzymem i Egiptem. W zamian za perły, przyprawy, kość słoniową czy jedwab, Hindusi otrzymywali rzymskie złoto. Wkrótce handel ten rozrósł się także do Azji Płd-Wsch. Jedno z królestw zwane Raja Raja urosło tak w siłę, że kontrolowało całe Indie południowe, Cejlon, półwysep malajski i część Sumatry. Choć z mojego opisu wygląda na to, że koncentracja sił południowo indyjskich była głównie skupiona na zewnątrz, w tym czasie powstawało wiele pięknych świątyń na terenie Indii południowych, a hinduizm był nadal religią wiodącą prym.

Podczas gdy Indie południowe miały charakter hinduistyczny, Indie północne były atakowane przez muzułmańskie armie z płn-zach, z terenów pomiędzy Kabulem a Kandaharem (dzisiejszy Afganistan). W efekcie tego cały XI wiek był czasem najazdów muzułmanów i wielu krwawych starć. Wiele złota i innych bogactw zostało wywiezionych, równowaga w regionie została zachwiana a liczni władcy zabierali część terytoriów. Po kilku wielkich bitwach i po tym jak islamski władca został sułtanem Delhi, niemal całe Indie północne było pod kontrolą muzułmanów. (W tym czasie powstał Qutb Minar będący dziś jedną z większych atrakcji turystycznych Delhi). Nazwiskiem muzułmańskiego władcy, które warto wymienić to Mohammed Toughlak, lecz także i jego imperium wkrótce rozpadło się gdyż południe było coraz bardziej zrewoltowane a sułtanat delhijski dzielił się na mniejsze organizmy. Następnie południe połączyło się na 200 lat a później w całych Indiach zaczęły rządzić małe, osobne królestwa i sułtanaty, zarówno islamskie jak i hinduistyczne. Gdy dwa z nich najbardziej urosły w siłę doszło do wielkiej rzezi, która niczego nie rozwiązywała na przestrzeni dwóch wieków. W międzyczasie zaistniało kilka silnych państw lecz dopiero Imperium Mogołów przyniosło bardziej świetlane dzieje.

Dla naszej ukochanej Europy, Indie odkrył Vasco Da Gama, który opływając Afrykę, w roku 1498 roku dobił do wybrzeża subkontynentu. Nieco później (w1526 roku) wódz o imieniu Babur pokonał ostatniego sułtana Delhi i założył dynastię Wielkich Mogołów. Najwybitniejszym władcą tej dynastii był Akbar (1556-1606), który stworzył wielkie imperium obejmujące większą część dzisiejszych Indii oraz część Azji Środkowej. Był to władca, który nie tylko był wielki z powodu siły militarnej ale także z powodów kulturowych i dyplomatycznych. Nie znaczy to, że był świętym w swym postępowaniu, ale opowiadał się za wolnością religijną i zjednoczył subkontynent. Doceniał i integrował w swym imperium także Hinduistów, których używał jako swoich doradców i generałów. Podczas Imperium Mogołów powstały tak ponadczasowe zabytki jak Taj Mahal, Czerwony Fort w Delhi a fort w Agrze został przerobiony na pałac. Było jeszcze kilku władców tego imperium, lecz schyłek władzy Mogołów przypadł na rządy muzułmańskiego fanatyka Aurangzeba, za panowania którego odłączył się Punjab i Maharahstra. Silny nacisk płynął także z południa przez konfederację Marathów, którzy odwoływali się do czasów wielkich królestw hinduskich. W sumie jednak ostateczną klęską dla Mogołów było zwycięstwo władcy Persji w Delhi.

Tak wchodzimy w XVIII wiek, czyli w mój ulubiony rozdział historii indyjskiej. Będzie to historia walki i współzawodnictwa o subkontynent przez mocarstwa europejskie.

Indie były największe kolonią brytyjską choć nie Brytyjczycy nie byli tu pierwsi. Najpierw kolonizowali Indie Portugalczycy, którzy zaczęli handel przez wschodnią Europę lecz nie byli oni tak silni jak Holendrzy i Francuzi, którzy zaraz po dotarciu do Indii przejęli władzę. Potem w siłę zaczęli rosnąć Brytyjczycy, którzy wypierali Francuzów (głównie z południowej części kraju) silniejszą siłą handlową. Brytyjczycy mieli już swoje porty, zaczęli zakładać swoje firmy na subkontynencie, nie dając szans konkurencji europejskiej oraz firmom lokalnym. W efekcie tego na początku XIX w całe Indie były pod kontrolą Wielkiej Brytanii a królowa Viktoria została cesarzową Indii. Językiem urzędowym został angielski a pewne sposoby rządzenia krajem ustalone na wzór brytyjski przetrwały do dziś.
Po drugiej wojnie światowej Brytyjczycy nie mogąc już utrzymać subkontynentu w ryzach oddali Indiom niepodległość w 1947 roku, pozostawiając po sobie wielki bałagan. Warto tu powiedzieć, że przez cały czas największym bojownikiem o niepodległość Indii był Mahatma Ghandi (dziś widnieje na każdym indyjskim banknocie), który walczył o niepodległość w pokojowy sposób i stał się światową osobistością. Na wiele lat przed oddaniem niepodległości skruszył nawet serca Brytyjczyków, lecz nie samego brytyjskiego rządu. Niepodległość przyszła sama wiele lat później. W 1947 roku nastąpił podział subkontynentu. Brytyjczycy narysowali linię na mapie biorąc pod uwagę dwie największe religie subkontynentu czyli hinduizm i islam. W pewnych rejonach było wiadomo gdzie jest zdecydowana większość danej religii, lecz w innych nie i dlatego w 1947 roku północno-zachodnia część Indii została odłączona, z której powstał Pakistan. Wówczas muzułmanie ze wschodu szli do Pakistanu a hinduiści z zachodu szli do Indii. Wydawało się to bardzo proste lecz po drodze wywiązał się konflikt w którym zginęło około pół miliona ludzi. Do dzisiaj też trwają walki o Kaszmir gdyż zarówno Indie jak i Pakistan (Chiny także) roszczą swoje prawa do tej pięknej ziemi i przez to również wynikła wojna między Indiami a Pakistanem. Tysiące zginęły w wieloletnim konflikcie, podczas którego przemoc płynęła głównie ze strony muzułmańskiej (Pakistan). Podczas podziału subkontynentu, w północno-wschodniej jego części wydzielono także wschodni Pakistan, który z pomocą wygranej wojny Indii nad Pakistanem w 1971 roku, zdobył swoją niepodległość i dziś ma nazwę Bangladesz.

Zapraszam też do przeczytania historii i i innych ciekawych informacji na temat reszty krajów Subkontynetu Indyjskiego, opisanych na tej stronie. Nię będzie już to tak rozległa opowieść jak w przypadku Indii, lecz na pewno będą to interesujące i barwne opowieści. Z tej części Azji polecam oprócz Indii: Nepal, Pakistan, Sri Lankę i Bangladesz.

Mapa

Lokalizacja

Informacje praktyczne

Wiza turystyczna: swoją wizę kupiłem bez problemu w Kathmandu (Nepal) choć trzeba się liczyć z kolejkami i musiałem czekać trzy dni. Dostałem wizę wielokrotnego wjazdu na okres pół roku. Wówczas polscy obywatele nie musieli płacić za wizę lecz to mogło się już zmienić. Amerykanie i Rosjanie płacili najwięcej. Dla tych, którzy chcą przemierzyć całe Indie i pojechać do wszystkich krajów sąsiednich Subkontynentu, polecam tylko wizę pół-roczną wielokrotnego wstępu.

Bezpieczeństwo: będąc w Indiach zawsze czułem się bezpiecznie choć za potencjalnie niebezpieczne uważa się stany Jammu i Kaszmir oraz Assam, w co ja osobiście nie wierzę. Należy też uważać na drobne kradzieże, naciągaczy oraz autorykszarzy, którzy mówią prawdę tylko wtedy gdy się pomylą. Przejechałem Indie dookoła i nigdy nie miałem większych problemów lecz nie należy słuchać nader „pomocnych”, którzy chcą nam załatwić wszystko za wysoką prowizję. Ufajcie tylko temu co sami może sprawdzić.

W ostatnich latach w Indiach pojawiła się plaga gwałtu, także na europejskich kobietach. Z tego powodu zaczynam wątpić czy Indie  (podobnie jak multi – „kulturowa” Europa) ciągle są bezpiecznym krajem dla kobiet.

Poruszanie się po kraju: nie stanowi żadnego problemu, jeśli macie czas i miękką poduszkę. Pociągi są lepszą opcją gdyż jedzie się gładko. Autobusy, także sypialne, podskakują dość wysoko po indyjskich dołach. W Indiach nikomu się nie śpieszy dlatego nie radzę liczyć na punktualność.

Ceny: (na rok 2006/07 gdy £1 = 80 INR) Indie są kraje bardzo tanim. W Delhi płaciłem za podwójny pokój 10$ lecz w innych miastach nawet od 2$ do 5$. Jedzenie to kwestia dolara lub mniej choć zwłaszcza Indii nie radzę zwiedzać na bardzo niskim budżecie gdyż warunki mogą być przykre. Transport jest jednym z najtańszych na świecie lecz ma wiele wad. Ceny zawsze powinny być ustalane z góry!!!

Klimat: na północy zwrotnikowy monsunowy, na płd-zach wilgotny, suchy w rejonie Niziny Hindustańskiej, podzwrotnikowy górski w Himalajach. W tym ogromnym kraju występują cyklony i obfite opady oraz susze. Temperatura powietrza waha się od około 15oC u podnóży Himalajów do 45oC w Delhi lub nawet więcej. Temperatura powietrza wynosi przeciętnie około 25oC-30oC lecz w tym samym czasie na pustyni Thar może być około 36oC.

18 października 2016

PODOBNE ARTYKUŁY
Palestyna

22 marca 2016

Chiny

6 września 2012

Tajlandia

14 maja 2013

1 Komentarz
  1. Odpowiedz

    Uczestnik forum  

    24 listopada 2013

    Namiętny podróżnik Marcin Malik reklamuje tutaj swój website a zabawny styl tego reklamowania nie podoba się – nie wiem czemu. Wyprawa Marcina to imponujące osiągnięcie a relacje z niej czyta sie jak powieść „Podróże Gulivera” Jonathana Swifta.
    Odpalił piękną wyprawę wdłuż i wszerz Subkontynentu. Razem ze swoją blondynką Moniką tworzą bardzo fotogeniczną parę a ona sama jest niezaprzeczalnie Miss Obiektywu.

ZOSTAW KOMENTARZ

 dostępnych znaków

  • Zwierzęta
  • Akta plażowe
  • Ciekawi ludzie - niezapomniane twarze
  • Birma (Myanmar)
  • Armenia
  • Tadżykistan